Dodaj do ulubionych

Horror na pl. Starynkiewicza

21.08.11, 14:27
Kobieto, rozumiem że przeżyłaś horror, ale nie obwiniaj za wszystko personelu.Miałaś przecież 9 miesięcy ,aby przygotować się do porodu i macierzyństwa. Ciekawi mnie czy skorzystałaś z możliwości uczęszczania na zajęcia w szkole rodzenia,czy przeczytałaś jakieś poradniki na temat laktacji i pielęgnacji noworodka? Z Twojego listu wynika,że nie a teraz masz pretensje do personelu,że Ci nie pomógł a może trochę trzeba by też mieć żalu do siebie,że się nie przygotowałaś.Dziś, aby obsługiwać najprostsze urządzenia wymagane są kursy lub choćby przeczytanie instrukcji obsługi,natomiast wielu wydaje się, że pielęgnacja i opieka nad niemowlęciem to nic wielkiego,iż ta wiedza i umiejętność sama przyjdzie,a potem się okazuje jakie to czasami trudne.Pozdrawiam życzę maluszkowi dużo zdrowia a Tobie radości z bycia mamą.
Obserwuj wątek
    • realizmforte Horror na pl. Starynkiewicza 21.08.11, 15:48
      akzceluk, rozumię że jesteś mężczyzną.
      Tak, wybierając się na polskie porodówki trzeba się bardzo dobrze przygotować, głównie z psychologii i psychiatrii, bo nierzadko butny, niedouczony, psychopatyczny i leniwy personel wykorzysta metodycznie, bezkarnie i boleśnie swoją władzę nad obolałą, bezradną pacjentkom. Zresztą, takie „douczenie” polskiego pacjenta nie zaszkodzi też na innych oddziałach szpitalnych NFZ. Nie ma w tym żadnej przesady ! Kto tego nie doświadczył, ma dużo kasy, znajomości albo szczęścia.
      W latach 80 tych, kiedy rodziłam w szpitalu Narutowicza w Krakowie (jako pierwszy w Polsce ogłosił, że nie wykonuje zabiegów aborcji), była taka jedna, szczególnie znana położna znana w krakowie jako " krwawa Merii". O jej psychopatycznym zachowaniu wiedzieli wszyscy i co ? i nic ! Dzięki bogu nie rodziłam na jej zmianie, ale na własne uszy słyszałm jej teksty do rodzących: zamknij mordę, co się rozwalasz jak dź.. na plaży sopockiej. Nie możliwe ??
      A jednak !

      Poród mojego pierwszego dziecka w tym szpitalu był najlepszą antykoncepcja na całe 10 lat.
      Nigdy tego nie zapomnę. Teraz podobno jest lepiej, czego młodym mamom życzę z całego serca ??
      Tylko głośne mówienie i personalne dane ludzi, którzy bywa, nie nadają się nawet do krów.
      • mia_siochi Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 09:25
        realizmforte napisała:

        > akzceluk, rozumię że jesteś mężczyzną.
        rozumieM rozumieM rozumieM
    • jarekpe10 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 21.08.11, 16:10
      Do akzceluk.
      Przykro mi to stwierdzić ale jesteś idiota. Czy masz może dzieci? Towarzyszyłeś zonie/dziewczynie/kochance przy porodzie? Wiesz jaki to stres? Psim obowiązkiem lekarzy i pielęgniarek jest pomoc w takiej sytuacji. Moja żona rodziła w Irlandii - wszystko było dokładnie tak jak być powinno - personel bardzo miły, pomocny i fachowy. Słuchali i wyjaśniali. Po porodzie żona została przewieziona na wózku, nie musiała chodzić. Nie było problemów ze znieczuleniem. A u nas? Całkowity brak zainteresowania pacjentem, chamstwo i arogancja.
    • qulqa plepleple 21.08.11, 16:28
      Ale w solenie herbaty to ja nie wierzę smile
    • pikaczu.0 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 21.08.11, 16:49
      matko jaka bezduszna idiotka z Ciebie
      nie cierpie obrażania innych na forum, ale jakos nie mogłam się powstrzymać i musiałam to napisać.

      autorce artykułu bardzo współczuję i wierzę, że przeszła ciężkie chwile. Wcale mnie nie dziwi co napisała, bo też mam złe wspomnienia jeśli chodzi o opiekę położniczą w państwowym szpitalu.
      • mademoiselle_kociczka ? Horror na pl. Starynkiewicza ? 21.08.11, 17:04
        ja tam rodziłam 4,5 roku temu. fakt, miałam wynajętą położną do porodu, ale ona pracuje w tym szpitalu i można na nią trafić na dyżurze. złota kobieta! bez niej nie dałabym rady chyba. po porodzie zaglądała do mnie i małego na salę poporodową zawsze, kiedy była na miejscu. w dzień porodu akurat fartem trafiłam też na dyżur mojego lekarza prowadzącego, także to on odbierał poród, który przebiegał w fenomenalnej atmosferze.
        sale były sprzatane codziennie po śniadaniu, położne zawsze chętnie pomagały. Neonatolog była ok, chociaż bardzo młoda mi się wydawała.

        ja nie mam żadnych zastrzeżeń do tej placówki, co więcej, teraz jestem w II ciąży i także zamierzam tam rodzić.
      • akzceluk Re: Horror na pl. Starynkiewicza 21.08.11, 19:39
        A i ja z reguły nie odpowiadam na takie obraźliwe posty,ale tu nie wytrzymałam ,bo niby dlaczego według Ciebie jestem idiotką,gdyż uważam, iż przyszłe mamy powinny się do porodu i macierzyństwa przygotować.Ja swoje dzieci rodziłam wiele lat temu w czasach,gdy nie było szkół rodzenia ani też możliwości porodów rodzinnych i uważam ,że sama nie byłam przygotwana do porodu pod czas którego nie wiedziałam co się ze mną dzieje i byłam zdana na łaskę personelu,ale takie były czasy.Dlatego uważam ,że jeżeli dziś kobieta może skorzystać z szkoły rodzenia w której dowie się o przebiegu porodu i czego może oczekiwać się od personelu to dobrze by było, aby to wykorzystała i tylko tyle chciałam powiedzieć.Jeśli to uznajesz za objaw idioctwa to niech Ci będzie.Ale moim zdaniem współczucie a zwłaszcza po fakcie niewiele pomoże.Życzę wszystkim przyszłym matką szczęśliwych porodów i zdrowych dzieciaczków.
        • pikaczu.0 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 21.08.11, 22:07
          Jesteś idiotką, bo obrażasz dziewczynę po cesarce, która napisała o tym ile wycierpiała po zabiegu, zatroskana o chore dziecko, miała naturalne po cesarce problemy z laktacją i nikt w tym szpitalu nie udzielił jej pomocy. A Ty wyskakujesz jak filip z konopii, że niby się nie przygotowała. Wiesz co Ci powiem? Że ja dopiero jak urodziłam zdałam sobię sprawę jak trudna może być opieka nad takim małym człowiekiem, jakim trudem może okazać się niby naturalne kp o które walczyłam tygodniami (wreszcie się udało) i kurcze w żadnej książce, a tym bardziej kolorowej gazetce nie było napisane jak naprawdę może to wyglądać. Ja się naczytałam np Tracy Hogg i myślałam, że wiem wszystko.... a tak naprawdę dopiero po porodzie UCZYMY się być matkami.

          Tej Pani współczuję, bo mogę sobie tylko wyobrazić jaki to koszmar uslyszeć, że nie potrafią zdiagnozować dziecka, że to może być coś złego i jeszcze zobaczyć jak ktoś moje dziecko bez mojej zgody wynosi ze szpitala... a jeszcze ona nie mogła cały czas maleństwu towarzyszyć... to po prostu okropne.

          A z wrednymi położnymi na oddziałach położniczych to chyba większość z nas się spotkała. Narodziny dziecka to wielkie przeżycie i każda z nas oczekiwałaby elementarnego zrozumienia ze strony personelu. Ja się tyle naczytałam jak nosić dziecko, a jak co do czego przyszło to byłam przerażona jego delikatnością i kruchościa. Na pamięc znałam filmiki i obrazki z Pawłem Zawitkowskim przewijającym niemowlaki, a jak co do czego przyszło położna wydarła się na mnie kilka godzin po porodzie, że za wolno przewijam i przeziębię dziecko. I powiem Ci, że miała rację, ale dlaczego przekazała mi to w taki sposób? Nie mogła delikatnie zwrócić uwagi lub pokazać mi jak to robić prawidłowo? Czy nie za to im płacą?
    • mzarek Horror na pl. Starynkiewicza 21.08.11, 18:32
      Coś okropnego. Ktoś powinien za to odpowiedzieć. Cieszę się że nie rodzę na Starynkiewicza.
    • magdal-enas Horror na pl. Starynkiewicza 21.08.11, 22:37
      Ja tam rodziłam 18,5 lat temu! i widzę, że nic się nie zmieniło... A jeszcze trzeba pamiętać, że wówczas nie było żadnych odwiedzin, oddział był zamknięty, ja nie mogłam zejść na dół zobaczyć się z nikim przez 9 dni (po cc) - więc byłam zdana tylko na siebie. Ja okupiłam ten szpital półtoraroczną depresją.
    • karola1979r Horror na pl. Starynkiewicza 21.08.11, 22:44
      Bardzo współczuję autorce listu.
      Nóż się w kieszeni otwiera.
      Ja rodziłam rok temu w szpitalu na Bielanach i trochę lepiej to wspominam, ale tylko dlatego, że przez półtorej doby miałam opłacone położne. Oczywiście za cesarkę lekarzowi też zapłaciłam (mimo, że były wskazania lekarskie, do jej przeprowadzenia i opinia profesora endokrynologii, że cięcie jest konieczne).
      Ale pamiętam jedną scenę, kiedy drugiej doby po urodzeniu, o 1 w nocy, bałam się zasnąć przy dziecku (bo a nuż coś się stanie) i chciałam go na dwie-trzy godziny oddać pod opiekę położnych, które i tak zajmowały się dziećmi matek po cesarkach i noworodkami w inkubatorach. Wchodzę i już słyszę ich śmiechy: "wygląda zupełnie jak lalka". I co widzę: wzięły taką maleńką dziewczynkę, która miała może dzień albo dwa, przebrały w sukienkę z falbankami, czapeczkę z dużymi rondem, posadziły ją sobie na kolanach i zaśmiewały się, że wyglada jak lalka. Dziecko zwisało bezwładnie, głową do przodu. Okazało się, że tak wygląda w nocy opieka położnych nad noworodkami: męczarnia i horror. Oczywiście dziecka im nie zostawiłam, ale żeby nie wyszło głupio, że się kręcę o 1 w nocy po szpitalu bez celu, to już zapytałam, czy przez dwie godziny nie przypilnują mi maluszka. A gdzie tam! Doprowadziły mnie do porządku w kilku zdaniach, że przecież one mają tu tyle pracy, jak mogłyby się jeszcze jednym dzieckiem zajmować!
      Autorkę listu o szpitalu na Starynkiewicza proszę jeszcze o napisanie co z Jej synkiem. Czy fachowa opieka szpitala jeszcze bardziej mu nie zaszkodziła? Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończyło. Życzę dużo zdrowia.
      Karolina
    • nowanowanowa Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 04:54
      przeczytałam, nie brzmi jak horror, tylko jak subiektywna ocena w której znalazał się niedoswiadczona mama, w dodatku rodząca chore dziecko.
      moje samopoczucie jak i ocena sytuacji była podobna, jak rodziłam pierwsze dziecko z wyjatkiem, ze dziecko było zdrowe.
      z sytuacja nieprzyjemnej opieki spotkałam się półtora roku później w szpitalu na ul.Kopernika. Synek był po poparzeniu, opieka była słaba i ordynarna. Pół nocy dziecko wyło po czyszczeniu rany, bo nie wolno było mi dać mu jeść. Kiedy odsypiał w dzień, na 10 osobowej sali, na której koczowało 10 rodziców, nie wolno było mi zawiesić ręcznika na łóżeczku,............ bo miss swiata miała wizytować szpital ( !#$@#%&#!!!!) wtedy mi się przelało... wysłałam męża, zeby znalazł nam miejsc w innym szpitalu, a z ziemią zrównałam pielegniarkę, wyszłam na własną odpowiedzialność, a babsko która chciała małemu wyciągnąć wkucie, żeby 15 minu później zakładano mu je w innym szpitalu, zrównałam z ziemią.
    • tyberium11 przestałam wierzyć w ludzkie oblicze polskiej służ 22.08.11, 10:00
      przestałam wierzyć w ludzkie oblicze polskiej służby zdrowia

      takiego oblicza nigdy nie było, na Zachodzie weterynarze lepiej się obchodzą ze zwierzętami. Jakieś pęknięcie między Polską a Europą Zachodnią jest.
    • dio62 ale szpital spełnia standarty katolickie i to jest 22.08.11, 11:55
      ważne
      katolicka nazwa szpitala,krzyże w każdej sali,katolicki personel i oczywiście lekarze o katolickich sumieniach które nie pozwala im usuwać ciąży za darmo
    • natchniuza86 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 12:09
      Hmmm, rozumiem, ze opieka nad dzieckiem byla na zenujaco niskim poziomie. Ale gadki o soleniu herbaty, no coz, tu tylko autorka tych wypocin sie zblaznila.
    • joa09082011 Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 13:11
      Co za BREDNIE!!!

      Rodziłam w tym szpitalu przez cesarskie cięcie 09 sierpnia br., zatem mam bardzo świeże informacje oraz wrażenia. Owszem, budynek szpitala wygląda jak psychiatryk, ale należy pamiętac, że wybudowany został przed II wojną światową... Co do oddziału patologii ciąży, to przeleżałam tam jedną dobę przed zabiegiem i nie można tam było niczego nikomu zarzucić poza tym, że oddział nadaje się do remontu. Oddział noworodkowy jest natomiast po remoncie, dość przyjazny. Nie brałam opieki położnej na dobę po porodzie i nie musiałam dzwonić, same przychodziły, dokamiały małego (ja nie miałam jeszcze pokarmu), przewijały go, służyły mi radą i pomocą. Wszystko za słowo 'dziękuję'. To od 2 położnych dowiedziałm się, że właśnie tego słowa najczęściej brakuje pacjentkom. Są maksymalnie roszczeniowe, zachowują się, jakby były pępkiem świata itd. Kadra lekarska, zarówno ginekologiczna jak i neonatologiczna bardzo O.K. Jedzenie nie od Gesslerowej, ale moim zdaniem jak na szpital, to naprawdę przyzwoite. Z tym soleniem herbaty to pojechałaś... ale od czego jest fantazja...

      Współczuję Ci przeprawy z maluszkiem, ale spójrz może troszkę z boku na siebie. Może takie a nie inne zachowanie prowokowałaś własną postawą. Twój list jest jedną wielką litanią żali i oskarżeń. Nie wierzę w połowę z nich!

      Powodzenia dla Maluszka.
      • carmita80 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 13:48
        Noc coz, mysle, ze to czy ta kobieta przygotowala sie do porodu czy nie ma wiekszego znaczenia. Nic, ale to nic nie tlumaczy hamskiego zachowania personelu ani nie informowania rodzicow o stanie dziecka, albo o tym kiedy zabiera sie go ze szputala. Nie mowiac juz o ''masazu'' piersi zamiast fachowej pomocy laktacyjnej czy lezenia w zakrwawionym ubraniu.
        Swoje drugie dziecko urodzilam niestety przez CC, w 29tyg. ciazy. Po operacji mnie umyto i ubrano, uzyto antyperspiranta oraz uczesano. Zostalam umieszczona w pojedynczej. przytulnej sali, z TV (wszystkie kobiety po cc takie dostawaly) Natepnego dnia przed poludniem (ur. wieczorem) przy pomocy personelu zawieziono mnie na oddzial wczesniakow abym mogla zobaczyc dziecko i dowiedziec sie o jego stanie. Dostarczono mi tez do pokoju elektryczny laktator oraz bardzo mila osoba rozmawiala ze mna na temat laktacji. Mleko w takich warunkach polecialo od razu po jego zastosowanie, dzieki temu syn byl nim karmiony. Ja nie czulam sie swietnie, infekcja, antybiotyki, niskie zelazo, bolaca rana, mialam slaby apetyt i pomimo ze wybieralam z menu to co lubie to i tak nie jadlam, bylam zaskoczona, ze to sprawdzono i zaproponowano mi przygotowanie przez szpitalna kuchnie czegos na co mam ochote. Oczywiscie do dziecka chodzilam i spedzalam tam tyle czasu ile tylko chcialam i moglam, informowano mnie o wszystkim, bylam obecna przy kazdym wazniejszym badaniu. Wszyscy mili, delikatni i fachowi. Oczywscie wszystko za darmo. Pierwsze dziecko rodzilam naturalnie i o czasie, owszem bolalo, ale warunki i personel bardzo dobre. To co czytam w tym watku lub relacje z polskich szpitali jawi sie jako horror, w wiekszosci nikt z pacjentem sie nie liczy, podstawowe prawa jak prawo do zachowania intymnosci, prywatnosci i rzetelnej informacji sa lamane.
        • karola1979r Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 14:03
          Witaj,
          W Twojej wypowiedzi zabrakło najważniejszej informacji: w którym szpitalu rodziłaś?
          Pozdrawiam
          k
          • carmita80 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 14:05
            karola1979r napisała:

            > Witaj,
            > W Twojej wypowiedzi zabrakło najważniejszej informacji: w którym szpitalu rodzi
            > łaś?
            > Pozdrawiam
            > k

            Czy to pytanie do mnie?
            • aramba Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 16:10
              Tak, do Ciebie.
          • joa09082011 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 16:07
            Jeśli to pytanie jest skierowane do mnie, to odpowiadam: rodziłam w Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus na Placu Starynkiewicza 1/3 w Warszawie. I jeszcze jedna brednia wypisywana przez autorkę listu, a mianowicie zabieranie dokądkolwiek dziecka bez zgody rodzica. Po prostu niektórym puszczają wodze fantazji. Nie wierzę, że ktokolwiek z personelu pozostając przy zdrowych zmysłach wykonałby ruch bez zgody któregoś z rodziców. Na wszystko, co robią z dzieckiem, tj. szczepienia itp. wymagają pisemnej zgody.

            Niestety, przykro to stwierdzić, ale autorka tekstu kłamie...
            • anetchen2306 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 18:43
              Nie zarzucaj klamstwa komus tylko dlatego, ze to TY masz dobre wspomnienia poporodowe, ze to TY mialas SZCZESCIE trafic na taka a nie inna zmiane personelu. Ja takiego szczescia nie mialam. Rodzilam w "renomowanej" wielkopolskiej klinice, przodowniku w neonatologii i poloznictwie. Szpital ten wybralam jak najbardziej swiadomie (super sprzet, super specjalisci, ktorych zadroscic moze niejedna zachodnioeuropejska klinika). izawiodlam sie na moim wyborze niemilosiernie.
              Rodzilam 12 lat temu. Czytajac opis autorki watku mialam wrazenie, ze opis ten dotyczy "mojego" szpitala sad
              Najmilszymi osobami ktore spotkalam na oddziale polozniczym byly ... praktykantki.
              Po porodzie, komplikacjach (z winy lekarza) zakonczonych krwotokiem i zabiegiem trafilam na oddzial polozniczy. Pierwszym zdaniem uslyszanym na oddziale bylo "pokaze krocze" - wypowiedziala je starsza polozna ogladajac sufit (nawet na mnie nie spojrzala). Stracilam sporo krwi, syna zabrali na oddzial niemowlecy na obserwacje (zaburzenia oddychania), poprosilam o szklanke wody i koc, bo trzeslam sie jak osika (skutek podania lekow i lekkiego wstrzasu anafilaktycznego). Poprosilam slowem "PROSZE". Co sulyszalam, ze mam nie przesadzac, ze nie jest zimno, skoro pani polozna jest ubrana tylko w fartuszek. Koca nie dostalam, trzeslam sie jak w delirium do rana. Rano chcialam zobaczyc syna. Obiecano mi go przywiezc za pol godziny. Nie przywieziono. Syna widzialam tylko 5 min po porodzie. Nie bylo NIKOGO, kto by mi udzielil sensownej informacji co do jego zdrowia (wystaczylby telefon na oddzial noworodkowy). Po godzinie przyszla pielegniarka i powiedziala, ze moge pojechac do syna sama, winda, 2 pietra wyzej, do nowego skrzydla kliniki. Nie bylam w stanie pojechac o wlasnych silach. Poprosilam, by mi ktos z personelu towarzyszyl, bo sama nie dam rady. Kazano mi isc samej. "Wycieczke" zakonczylam przy drzwiach sali na ktorej lezalam, w kaluzy krwi. Stracilam przytomnosc. Nadal uwazasz, ze to "wymysly", ze "sprowokowalam" personel???
              To to w ogole za brednie z tym "prowokowaniem"?
              Lekarze i pesonel szpitala maja zakichany obowiazek byc uprzejmym, bez wzgledu na to, na jakiego pacjenta trafia. Pacjent jest cierpiacy, ma "prawo" do roznych, czasem niekontrolowanych zachowan. Cierpiacy czlowiek ma prawo byc natretny, zapomniec powiedziec "dziekuje" czy "przepraszam". Rozumie sie to samo przez sie w kazdym kraju. W Polsce jakos ciezko, w Polsce pacjenci nie powinni "prowokowac" personelu. Siedziec cicho i sie nie odzywac.
              Mojego syna tez nakarmiono mieszanka mleczna BEZ mojej zgody. Zabrano do kapieli BEZ mojej zgody (spalam w tym czasie, gdy sieo budzilam z przerazeniem stwierdzilam, ze syna nie ma w lozeczku). Nadal uwazasz, ze klamie? Ja doswiadczylam takowych praktyk. Podobnie jak chamstwa (wulgarne odzywki), ignorancji i zupelnego braku empatii. Widocznie sa jeszcze osoby, ktore zawod wykonywany myla z powolaniem do jego wykonywania.
              Drugie dziecko rodzilam gdzie indziej. I mam zupelnie inne wspomnienia: milo, przyjemnie, siostry gotowe do pomocy na kazde skinienie (nawet najbardziej upierdliwej mlodej mamy). Gdyby ktoras wyrwala sie z poleceniem "pokaze krocze" , "posciele lozko" lub "zrobi sama, bo ja nie mam czasu", zapewne mogla by sie pozegnac z zawodem.
              • joa09082011 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 18:50
                To nie chodzi o dobre czy złe wspomnienia, tylko o przyzwoitość. Autorka pisze takie bzdury jakby była dobrze naśpana np. panie często się myliły i soliły herbatę zamiast ją słodzić, leżałam tydzień w zakrwawionej pościeli (dają specjalne podkłady, aby pościeli nie ubrudzić!!!) itd. To niestety są KŁAMSTWA, a ja czuję się w obowiązku mówić prawdę wobec takich oszczerstw.
                • panna.w.drodze Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 19:13
                  po przeczytaniu tej relacji mam mieszane uczucia (krew na pościeli, sól itp), ale coś zapewne jest na rzeczy bo dwa szpitale molochy w których mogłabym rodzić, mają podobne opinie... jest tam tzw. taśma i znieczulica
                  • ciastolina84 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 22.08.11, 22:05
                    Ja przed porodem w szpitalu bródnowskim też nasłuchałam się jaki to moloch, jakie chamskie położne tam pracują, zamiast pomagac mogą zaszkodzić. Dzisiaj już 10 miesięcy po porodzie cieszę się, że tam rodziłam. Ogólnie po porodzie cc byłam w bardzo złej kondycji psychicznej, bo i dziecko mialo problem i nie mogłam małej widziec 3 dni,ale z perspektywy czasu dobrze oceniam ten szpital. Muszę jednak przyznać, że zdarzyły się 2 polozne, których wolałabym więcej nie spotkać, no ale cóż, nie będę przez jakies 2 baby oceniac całego szpitala. Na każdy zabieg jaki przechodziło dziecko musiala być moja zgoda. Neonatolog zawsze przychodził i informował o stanie dziecka i nie straszył tylko pocieszał że będzie ok. Wiem jednak, że nie każdy szpital taki sam. Jeśli takie rzeczy jak w artykule rzeczywiście mają miejsce w tym szpitalu, to współczuję kobietom, które tam rodzą. Z własnego doświadczenia wiem, że kobieta po porodzie jest 10000 razy bardziej podatna na załamanie (jesli cos jest nie tak z dzieckiem np), a takie zachowanie personelu na pewno nie pomaga młodym matkom.
              • dominicelka Re: Horror na pl. Starynkiewicza 20.10.11, 21:37
                Witam!
                Mam zamiar rodzić w styczniu 2012r. w szpitalu na pl.Starynkiewicza. Czytam na różnych forach informacje na temat tego szpitala. Trafiłam też tutaj co do wypowiedzi na temat tego że obowiązkiem lekarzy i położnych jest bieganie przy pacjentce to nie mogę się zgodzić. Rozumiem że każda kobieta po porodzie jest zdenerwowana i zmęczona ale lekarze, położne, pielęgniarki i personel szpitala też są ludźmi i mają prawo mieć gorszy dzień. Poza tym rodzące nie są księżniczkami przy których trzeba skakać. Nie jesteście w szpitalu same, obudźcie się!!!! Ciekawe jak taka matka potem poradzi sobie w domu z własnym dzieckiem jeśli liczy tylko na to że ktoś będzie za nią wszystko robił. Ja mam już jedno dziecko i nie uważam żebym po porodzie a miałam cesarkę była obolała, jęcząca i ciągle narzekająca. Chcecie rodzić w państwowym szpitalu to nie narzekajcie. Jak się nie podoba to idźcie rodzić w prywatnych klinikach. Nie dziwcie się że personel szpitala nie ma do was cierpliwości jeśli potraficie tylko narzekać. Jak wam się nie podobają sale to można w prywatnej klinice rodzić. Nikt was na rękach nie będzie nosił albo pytał co zjecie to nie restauracja tylko szpital. Wszyscy jedzą to samo i leżą w takich samych salach jak chcą rodzić w ramach opieki zdrowotnej. Jak was nie stać na poród w prywatnej klinice to przynajmniej bądźcie obiektywne w ocenie. Najczęściej narzekają te co udają takie wrażliwe i delikatne a tak naprawdę to jeszcze gó... widziały. Dziecko i poród to nie zabawka. Chciało się zachodzić w ciążę to teraz nie płaczcie że jest wam tak źle w każdym szpitalu i nie użalajcie się nad sobą bo to jest naprawdę żałosne. Ja nie narzekam na poprzedni szpital chociaż wypisali mi dziecko z żółtaczką do domu.Chciałabym usłyszeć jakąś obiektywną informację na temat tego szpitala i szkoły rodzenia która się przy nim znajduje.
                • joa09082011 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 21.10.11, 02:05
                  Cześć,

                  bardzo dobrze wybrałaś. Obiektywnie, warunki są dobre, personel O.K., jedzenie niezłe. Bardzo porządna opieka nad noworodkiem, a to chyba najważniejsze. Przypadkiem poznałam dwie dziewczyny, które rodziły tam wcześniej i również polecają ten szpital.

                  Co do szkoły rodzenia, to byłam gdzie indziej i mogę Ci polecić www.childbirthclasses.pl Bardzo dużo dało mi i mężowi uczwstnictwo w zajęciach. Jeśli masz zameldowanie w Warszawie, to szkoła jest dla Ciebie bezpłatna. Niestety, szkoła na Starynkiewicza jest raczej słaba ... Wiem to od znajomych, którzy do niej trafili i robili wielkie oczy, jak opowiadaliśmy o naszej szkole. Nieporównywalny program zajęć ... No, chyba że rodzisz naturalnie i potrzebujesz złapać kontakt z jakąś położną. Jeśli chcesz więcej informacji, możesz pisać na maila pro.gres@interia.pl

                  Pozdrawiam.
    • koral777 [...] 23.08.11, 10:09
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • monik60 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 28.08.11, 23:52
        Witam, mam porównanie obecnie mieszkam w Irlandii, to co dzieje się w polskiej służbie zdrowia to kwalifikuje się do krajów III świata. Tu gdzie obecnie mieszkam nawet najmniejszy zabieg jest wykonywany z poszanowaniem godności i intymności człowieka przez miły , kompetentny personel, który o wszystkim informuje , pyta się , czy wyraża się na to, czy na tamto zgodę . Nie wspomnę już o super nowoczesnym sprzęcie i menu do wyboru jak w restauracji. Serdecznie współczuję przeżyć młodej mamie, niewyobrażalny brak profesjonalizmu w specjalistycznym szpitalu.Monika
    • migotka1981 Horror na pl. Starynkiewicza 19.09.11, 15:03
      Witam,

      Niestety jestem w stanie uwierzyć w treść artykułu. Na Starynkiewicza rodziłam niecłe 5 lat temu. Poród naturalny bez komplikacji. Opieka poporodowa tragedia. Z racji tego, że nie było miejsca na odziale położniczym leżąłyśmy w cztery na patologii ciąży w sali w której zapchany był odpływ kanalizacji, z okien wiało a kaloryfery parzyły (styczeń). Pan robotnik przyszedł przepychać zlew ze sprężyną - noworodki leżały sobie obok. Pielęgniarki zapominały o nas o umyciu dziecka jakiejkolwiek pomocy - zapomnij. Po porodzie wystawili mnie na korytarz i dziecko gdzie czekaliśmy nie wiem ile (byłam po narkozie, gdyż po porodzie łożysko było poszarpane) Akcja porodowa postępowała bardzo szybko i strasznie wymiotowałam, położna wręczyłła mi miseczkę i powiedziała żebym pochodziła sobie po korytarzu... O solonej herbacie jestem też w stanie uwierzyć... Każdy ma inne doświadczenia, moje niestety nie były dobre. Obie wróciłyśmy z gronkowcem ze szpitala.
    • mojebeauty Horror na pl. Starynkiewicza 24.09.11, 15:34
      Droga Pani po przeczytaniu i przeanalizowaniu Pani postu jestem zbulwersowana, ale nie postawa pracowników tego szpitala ale właśnie tym że w tak bezsensowny sposób próbuje Pani oczernić te osoby. Nie zdaje sobie Pani sprawy z tego jak wiele trudu wkładaja w swoją pracę. Zaczynając od początku, a właściwie od dnia cięcia cesarskiego. Już tu popełnia Pani błąd, bo każdy, nawet laik wie, że cięcie cesarskie to operacja i jest przeprowadzane na specjalnie do tego przystosowanej sali operacyjnej, a nie jak to Pani ujęła na oddziale neonatologicznym,kilka trudnych sformułowań i już sie Pani pogubiła.Pani połozna, która przeniosła pania na zwykłą sale nie była nie miła, czy zle do Pani nastawiona. Ona tylko wypełniała zlecenia lekarskie według obowiązujących procedur. A pani skoro się aż tak źle czuła mogła zgłosić to lekarzowi dyzurnemu , który mógł podjąć decyzje o pozostawieniu Pani na sali pooperacyjnej. Z własnego doswiadczenia wiem,że w tym szpitalu nie ma z tym żadnych trudnosci. Co do Pani neonatolog, to czegóż Pani oczekuje,że będzie brać na ręce Pani dziecko, przytulać,gugać do niego? Przyszła,zbadała, powiedziała o dalszym postępowaniu i pewnie poszła zbadać jeszcze dziesięcioro innych noworodków. A skoro Pani dziecko było z panią na sali to chyba nie można powiedzieć że było w złej formie. Dalej, "łapanie moczu", no cóż niełatwa sprawa, ale chyba nie aż tak trudna żeby tego nie zrobić samemu. Narzeka Pani na to że pół godziny to Pani zajęło, a cóz innego w tym czasie miała Pani do zrobienia?? Za mała probówka? Dały taką jaką mają na wyposażeniu.A to że w innym szpitalu maja inne to nie ich wina.Idźmy dalej...LAKTACJA...Wiadomo że to temat rzeka. Jesteśmu ssakami, to chyba pani wie, i jak u każdej kobiety po porodzie czy po cięciu cesarskim my matki mamy wykarmić swoje dziecko własną piersią. Jednym idzie to lepiej, drugim gorzej. Nawał pokarmu, pekajace brodawki..niech mi pani uwierzy spotyka to większość matek. Dalej.....co do kroplówki dziecka przed transportem do innego szpitala, tu znów obowiązuja procedury, dziecko miało kroplówkę, bo nie może mieć pełnego żołądka w trakcie transportu, chpciażby żeby się nie zachłysnęło treścią z żołądka, a poza tym ma na wszelki wypadek zapewnione dojscie do żyły, nie pomyślała pani o tym. Z Pani opowieści można by rozumieć że podłączono dziecku kroplówkę bo je pani zagłodziła. Kompletna bzdura. Kolejna Kompletna brednia to to że zabrano Pani dziecko bez Pani zgody. Sama też miałam taki przypadek, w tym samym szpitalu i zanim zamówiono transport dziecka poproszono mnie o podpisanie dokumentów. A to że nie zabrano Pani razem z dzieckiem to znów procedury, brak wolnego miejsca w karetce. Przecież nie będzie Pani siedzieć na podłodze. Teraz przejdźmy do kwestii sprzątania szpitala. Budynek jaki jest taki jest, stary, już zabytek. ale to co Pani pisze to przeczy stanowi faktycznemu. panie salowe sprzatają sale i korytarze minimum dwa razy na dobę. Pościel jest dostępna, wystarczyło poprosić położną lub salową. Jedzenie nie takie jak w hotelu pięcio gwiazdkowym ale ujdzie, a poza tym nie ma większych ograniczeń w odwiedzinach i zawsze może ktoś z domu przynieść świezy i ciepły obiadek. A herbata? Sa czajniki i mozna sobie zaparzyć taką jak się lubiwink droga pani z całym szacunkiem ale gdybym to ja miała sie zajmować taka pacjentką jak Pani to za minimum 5000 miesiecznie a nie za taką pensje jaka mają te połozne w tym szpitalu. Na szczęście nie mam ze słuzbą zdrowia nic wspólnego, no może to że mam dwie wspaniałe córki urodzone w tym właśnie szpitalu. Życze Pani więcej optymizmu.
      • joa09082011 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 24.09.11, 18:21
        Dajcie spokój. Kobieta łże i tyle. Dziwne, że 'zniknęła' po napisaniu tego listu i nie broni swoich argumentów, jeśli ten stek bzdur i kłamstw można argumentami nazwać.
        • sabciasal Re: Horror na pl. Starynkiewicza 05.10.11, 16:06

          joa09082011 napisała: Kobieta łże i tyle. Dziwne, że 'zniknęła' po napisaniu tego list
          > u

          autorka listu nie musi chyba wiedziec, że toczy się dyskusja na forum.
          a atakujące ją jednorazowe nicki, jak mojebeauty (nie wspominając o Twoim) też jakoś się nie udzielaja poza tym wątkiemsmile
          • joa09082011 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 06.10.11, 03:09
            Udzielam się tam gdzie mam coś do powiedzenia, gdyż znam temat. Rozumiem, że nieważne co się pisze i z okazji jakeigo tematu, ważne, aby Twój nick często się pojawiał? Czy to według Ciebie świadczy o wiarygodnosci forumowicza? Gdybym była autorem tematu wywołującego dyskusję, to raczej śledziłabym jego losy. Zaś co do atakowania, to w moim przekonaniu pierwsza zrobiła to autorka listu, poczynając od tytułu, poprzez wypisywanie kłamstw, którymi krzywdzi ludzi pracujących w tej placówce.
            • sabciasal Re: Horror na pl. Starynkiewicza 06.10.11, 09:39
              To ty zarzuciłaś autorce listu, że zniknęła i się nie odzywa. A ja tylko sprawdziłam, czy najbardziej atakujące ją osoby z wątku pojawiają się gdziekolwiek poza nim. I tyle .

              Musisz sobie uświadamiać, że autorka listu nie zaczęła wątku. nie musi mieć w ogóle świadomości jego istnienia.

              a o do twoich zarzutów o kłamstwach krzywdzących pracowników szpitala- zlituj się. Dopuszczasz tylko swoją wersję porodu? nie możesz uwierzyć że innym było gorzej? ja rodziłam pierwszą córkę w szpitalu, który wspominam jako horror, a moim koleżankom porody tam odpowiadają. Ja kłamię czy one? Świat nie jest biało-czarny
              • joa09082011 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 06.10.11, 11:57
                Brawo! Częstotliwość pojawiania się czyjegoś nicka na forach uwiarygadnia daną osobę, natomiast ktoś publikujący w necie nie wie, iż jest możliwość komentowania ... Litości, proszę ...

                Co do szpitali, to ja nie twierdzę, że nasza służba zdrowia jest doskonała. Ja tylko wiem, że w placówce, o której pisze autorka listu, takie rzeczy się nie dzieją (panie częśto się myliły i soliły herbatę!). Przeczytaj uważnie jej list. Jak można zabrać dziecko i przewieżć je do innej placówki bez zgody rodzica? Litości! Szpital na wszystko musi mieć wyrażoną zgodę opiekuna czy też rodzica. Takich przykładów w artykule jest znacznie więcej. Jeszcze raz - ja nie twierdzę, że nasza służba zdrowia jest doskonała. Ja tylko bronię ludzi, którzy tam ciężko pracują i nie zasługują na takie szkalowanie. Informacje mam naprawdę swieże. Rodziłam tam na początku sierpnia.

                Podrawiam.
    • gochas_1 Horror na pl. Starynkiewicza 12.10.11, 14:22
      Jak czytam ten post, to mam wrażenie, że autorka planowała rodzić w hotelu (w końcu Jan III Sobieski jest niedaleko placu Starynkiewicza), a dziecko planowała urodzić dla świata a nie dla siebie. W ubiegłym tygodniu urodziłam na Starynkiewicza swoje pierwsze dziecko, cudowną córeczkę. Całą ciążę przygotowywałam się na jej przyjście uczestniczyłam w szkole rodzenia (oczywiście przy placu Starynkiewicza) czytałam książki i od początku planowałam poród w tym szpitalu, ponieważ wiem, że jest to szpital, który w razie problemów mojemu dziecku zapewniłby specjalistyczną pomoc i nie zawiodłam się. Ze względu na cukrzycę poród miałam indukowany, cewnik pomógł mi urodzić szybko i sprawnie w sposób fizjologiczny, przy ZZO (każdy może je otrzymać o ile spełnia fizjologiczne warunki). Personel reagował na wszystkie moje prośby i potrzeby, położna poprowadziła tak poród, że na samej porodówce spędziłam około 2,5 h jako pierworódka, próbowała również ochronić moje krocze niestety ze względu na moją fizjologię nie udało się, ale nikt nie nacinał mnie na siłę, byłam o wszystko pytana i o wszystkim informowana, miejsce po szyciu wygląda bardzo dobrze i szybko się goi. Uważam, że mój poród dzięki napotkanemu personelowi był cudownym przeżyciem, gorszym doświadczeniem była przebyta w ciąży rwa kulszowa, pisząc to mam na myśli i przeżycia i stopień przeżytego bólu. Po porodzie oczywiście bolało mnie krocze, ale jak uświadomiono nas na szkole rodzenia możemy brać po porodzie paracetamol w odpowiednich dawkach i korzystałam z tego, to spowodowało, iż ból był do zniesienia a kółko do siadania ułatwiło mi wykonywanie wszystkich czynności, oczywiście częste spacery po holu oraz szybka pionizacja również się do tego przyczyniła - w tym pomagał mi mąż a nie personel co chyba jest logiczne. Jak miałam wątpliwości czy po raz pierwszy przebierając moją córunie zrobię wszystko dobrze poprosiłam położną o pomoc i nic nie mówiąc bardzo mi pomogła bo mi podpowiadała nie pchając rąk (nawet nie chciałam aby robił to ktoś za mnie w końcu to moje dziecko i urodziłam je dla siebie!), przy drugim przebieraniu już czułam że robię to dobrze i nie zrobię krzywdy mojemu dziecku. Panie neonatolog przebadały moją kruszynkę na wszystkie strony, bardzo delikatnie obchodziły się z małą i odpowiadały na wszystkie moje pytania i wątpliwości z serdecznością i zrozumieniem. Miałam też problemy z laktacją, na moją prośbę odwiedziła mnie położna laktacyjna podpowiadając co robię źle, jak mogę sobie ulżyć i jak mogę pomóc małej w jedzeniu. Dzisiaj mija 5 doba, pokarm już jest a uzyskane porady pozwalają mi spokojnie karmić małą, dokarmiamy się niewielkimi ilościami w nocy (mam też chce czasami pospać). Szykowałam się też na poród w szpitalu a nie w hotelu, większym szokiem może być pobyt w szpitalu dla kogoś kto nigdy nie leżał w szpitalu, ale ja odwiedziłam już niejeden a Starynkiewicza jeśli chodzi o personel jest na bardzo wysokim poziomie, nie wybierałam szpitala pod kątem urody budynku bo nie o to tutaj chodzi.

      Jestem zachwycona porodem na Starynkiwicza i z całego serca polecam ten szpital do porodu.

      Szczęśliwa mama Gabrysi!

      • joa09082011 Re: Horror na pl. Starynkiewicza 12.10.11, 21:12
        Witaj,

        zgadzam się z Tobą w 100%. Bardzo dobra placówka.

        Przeczytałam raz jeszcze list i autorka nie rodziła w Sobieskim. Autorka rodziła na oddziale neonatologii ("Pełna nadziei i dobrych myśli udałam się więc 13 kwietnia na oddział neonatologii, gdzie odbyło się cesarskie cięcie."). A pediatra pewnie robił cc.

        Koń by się uśmiał...
    • xwerx Horror na pl. Starynkiewicza 02.11.11, 19:24
      hmm... ja na Starynkiewicza rodzilam w lipcu tego roku. Szczerze mowiac porod byl dobrze zorganizowany, nie chodzilam do szkoly rodzenia a polozna w minuty dala mi tyle polec en ze szybko urodzilam smilemialam znieczulenie zzo , anestezjolog byl genialny , zabawny pomimo 3 nad ranem wink nie podobalo mi sie to ze bylo duzo ludzi , studenci... ale po porodzie jak mnie zszywali tez bylo zabawnie wiec zle nie wspominam smile ale opieka poporodowa..... Nic mi nie powiedzieli jak przewinac dziecko , jak trzymac ..... Jestem mloda mama 18 lat , wiec mysle ze powinni mi cokolwiek wytlumaczyc ?? no ale bylam 3 dni i bylo okej . wiec raczej polecam ten szpital chociaz mozna trafic na okropne babska wink))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka