Witam, postanowiłam podzielić się z wami moimi doświadczeniami dotyczącymi amniopunkcji, chodzi mi głównie o stronę organizacyjno-administracyjną, jako że droga do celu jest kręta i najeżona licznymi niespodziankami. Otóż jeżeli leczycie się prywatnie, spełniacie kryteria i chcecie przeprowadzić amniopunkcję na NFZ, to musicie wiedzieć, że w Warszawie skierowanie wydaje Instytut Psychiatrii i Neurologii, należy udać się do Poradni Genetycznej w pokoju 205 tamże, gdzie pani wypyta was o wiele, czasem dziwnych rzeczy i wypełni kilkustronicową płachtę, należy mieć: oznaczenie grupy krwi oraz skierowanie do Poradni Genetycznej od swojego gina, a także dotychczasowe badania usg. Niby musi być od państwowego, ale przyjmują również z gabinetów prywatnych (ja takie miałam). Następnie z ową płachtą przechodzi się do pokoju obok, gdzie odbywa się rozmowę z lekarzem genetykiem. Jest to w gruncie rzeczy rozmowa o niczym, ale lekarz podpisuje i podpieczętowuje skierowanie na amniopunkcję do jednego z trzech wybranych przez was szpitali (Bielański, Orłowskiego i jeszcze jeden, ale nie wiem który).
A i ważna rzecz: ja miałam już wcześniej, na wizycie prywatnej wyznaczoną datę amniopunkcji w szpitalu, musicie najpierw w wybranym przez was szpitalu umówić się na amniopunkcję, bo w Instytucie Psychiatrii dostajecie skierowanie na konkretny dzień.
Z tym skierowaniem od genetyka przyjeżdżacie rano w umówionym dniu do szpitala (ja byłam w szpitalu Orłowskiego, pokój 33 w przychodni). Musicie mieć znowu przy sobie oznaczenie grupy krwi. Rejestrujecie się i czekacie: radzę wyposażyć się w jakąś lekturę i uzbroić w cierpliwość, bo to trwa. W końcu radosny, a zarazem pełen stresu moment: nadeszła wasza kolej, wchodzicie, pokazujecie papiery, kładziecie się, robią USG, pobierają, co muszą, czekacie na opis USG, wychodzicie i KONIEC! Teraz tylko (albo aż) czekanie na wynik: ok. 4 tygodni, lecz w praktyce 6.
Oczywiście możecie mieć skierowanie na amniopunkcję wystawioną przez lekarza ginekologa, ale wtedy czeka was jechanie z pobranym płynem owodniowym na Sobieskiego i wszystko to, co opisałam wcześniej: rejestracja, płachta i rozmowa z genetykiem, który was poinformuje co was czeka na amniopunkcji, którą właśnie przeszłyście.
Skierowanie z IPiN daje to, że próbkę zabierają sobie sami i już nigdzie nie trzeba jechać.
Chyba nic nie pominęłam, ale jeśli tak, to uzupełniajcie ten wywód