monsiu73
07.12.04, 14:37
dr Dariusza Pietrasika z Bitwy, u którego wczoraj byłam na USG.Bardzo
nieprzyjemny, chamski, wszystkie moje pytania zbywał mówiąc "nie moge tego
stwierdzić". badanie przez brzuch było tak bolesne (sic!), bo tak mnie
uciskał,że miałam łzy w oczach i modliłam sie,żeby przestał. On na
to,że "jest Pani dużą kobieta, a ja muszę sobie jakoś poradzić".
Jestem w 31 tc z diagnozą zagrażającego porodu przedwczesnego,ale Pan doktor
nawet nie chciał o tym słyszeć, a już wyników USG z Żelaznej sprzed 3-ch
tygodni nie chciał w ogóle oglądać.Gdy powiedziałam,że właściwie nie widzę
poprawy od 3-ch tygodni, to zapytał,"PANI SAMA SOBIE BADA SZYJKĘ,ŻE NIE WIDZI
PANI POPRAWY?"
Ale lepsza była dr Lubaszewska wczoraj, bo dała mi skierowanie do szpitala
twierdząc,że jest wg wczorajszego USG pogorszenie i wydała mi już wszystkie
wyniki badań do porodu...
Dzisiaj byłam na Kasprzaka i po gruntownym zbadaniu mnie przez lekarkę i KTG
okazałao sie,że wczorajsze wyniki USG zostały opacznie zinterpretowane i wg
nich jest POPRAWA a nie POGORSZENIE. I nie musze leżeć w szpitalu,
wystarczy,że poleżę w domu. Jest nawet ZNACZNA POPRAWA, bo 3 tygodnie temu
szyjka rozwarła się na 15 mm, a wczoraj na 6 mm.
To był mój ostatani raz u dr Lubaszewskiej. Ta pani prowadziła moją ciążę od
początku,ale wczoraj najadłam się nerwów, razem z całą rodziną.
Nie będę więcej ryzykować błędnych diagnoz i lekarzy frustratów.
Pozdr.