Dodaj do ulubionych

Szpitale z "terrorem laktacyjnym"

13.12.04, 16:51
Dziewczyny, napiszmy, gdzie straszą terroryści laktacyjni - szpitale,
przychodnie.
Ja rodziłam na Żelaznej, poród był najfantastyczniejszy, ale potem zaczęła
się groza pt. musi pani karmić piersią (nieważne, że mam przecięte kanaliki,
mam karmić i już) !
Jak było u Was?
Obserwuj wątek
    • ryza_malpa1 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 13.12.04, 17:21
      Szpital na Jaczewskiego w Lublinie - co prawda mozna się sprzeciwić ale co się
      przy tym człowiek nasłucha....Malba, co to znaczy, ze masz przecięte
      kanaliki????
      • melba76 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 13.12.04, 17:48
        To znaczy, że w mój biust zagłębiał się skalpel chirurga, skutkiem czego
        hydraulika jest nieco zaburzona smile
        Prywata - wysłałam Ci zdjęcia Małej Mi, czekam na rewanż smile
    • atlantis75 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 13.12.04, 18:47
      Trakt porodowy super, oddział noworodkowy - koszmarek, położne stosowały terror
      połączony z "tumiwisizmem", czyli karmimy tylko piersią, ale radż sobie sama.
      Szpital miejski - Olsztyn
      • e_r_i_n Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 15.01.05, 11:20
        To ja mialam lepiej, bo po porodzie lezalam na patologii (na noworodkowym nie
        bylo miejsc). I tez 'zalecali karmienie piersia', ale nie zmuszali. A pomocy
        niestety nie bylo w ogole. Tak naprawde nauczylam sie karmic piersia przy duzej
        pomocy mojej mamy.
    • paraga Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 13.12.04, 20:53
      POZNAŃ - Lutycka (Szp. Wojewódzki) - straszy tam Doktor Cyc (tak go wszystkie
      pokolenia pacjentek nazywają), który jest jednocześnie krajowym konsultantem
      d.s. karmienia piersią. Terror. Dziewczyny chowały laktatory i buteleczki pod
      kołdry jak robił nalot, bo sie bały że jak zobaczy to będzie awantura.
    • la_lunia Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 14.12.04, 10:20
      szpital na starynkiewicza (warszawa)
      pisalam oswiadczenie, ze REZYGNUJE Z KARMIENIA PIERSIA
      mimo to na kazdym kroku slyszalam "pani sie zastanowi, to najlepsze co pani
      moze dac...., prosze przemyslec, ...." ble ble ble
      na dodatek nikt nie chcial mi udzielic informacji ILE, JAK CZESTO itd karmiec
      dziecko stzucznym mlekiem
      na cale szzcescie syzbko wrocilam do domu i zasiadlam do internetu smile
      • martucha1 Starynkiewicza 16.12.04, 11:44
        Ja mam trochę inne wspomnienia ze Starynkiwicza. Z tym, że ja chciałam karmić
        piersią a nie miałam pokarmu. Butelkę ze sztucznym dostawałam za każdym razem
        kiedy poprosiłam o to.
        Inna rzecz, że koleżanka z pokoju, która karmiła i z butelki i piersią (bo
        ściągała) była mocno odwodzona od tego pomysłu.
        Marta
    • zuzu1000 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 14.12.04, 11:45
      Szpital Wojewódzki Bielsko-Biała i moja teściowa!!!
      Położne przychodziły nie może Pani karmić po zażywa Pani antybiotyki (tu nazwa)
      a po nich przychodziły "Doradcy od cyców" Karmić dziecko- będzie nawał pokarmu
      . karmić!"
      rzeczywiście to był koszmar.
    • myszka_80 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 14.12.04, 18:56
      ICZMP w Łodzi, poród w miare, chociaż w rezultacie cięcie. A po porodzie szok,
      pielegniarki miały wszystko w nosie, ale karmić piersią trzeba bo mleko na bank
      będzie. Rezultat to poranione brodawki bo mała chciala jeść a w cycusiach
      świaciło pustką smile Mleka jak nie było tak nie ma, ale tego co się
      nasłuchałam,że to moja wina itd. nigdy nie zapomnę.
      Pozdrawiam Basia i Maja,która na sztucznym mleku rośnie i ma się dobrze
      • kama90 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 16.12.04, 14:44
        Nie wiem kiedy rodziłaś, ja rok temu i z żadnym terrorem w ICZMP sie nie
        spotkałam.Sama piszesz,ze pielegniarki miały wszystko w nosie (to niestety
        prawda)więc o jakim terrorze mowa?
    • joisana Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 15.12.04, 14:47
      Hej, miałam ten sam problem co melba, rodziłam przez cc w klinice nr2 w
      Bytomiu, niby w karcie było, że przecięte kanaliki, że guz w wywiadzie, ale po
      porodzie, żaden z dyżurujących lekarzy do karty nie zajrzał i z mordą na mnie.
      Wyrodna matka to najłagodniejszy z epitetów jakie usłyszałam. Pielęgniarki były
      dużo lepsze, pocieszały, a przełożona po cichu przyniosła mi bromergon na
      zbicie pokarmu i starym sposobem zabandarzowała ciasno piersi.
      • bazylea1 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 15.12.04, 15:05
        szpital w Pucku – koleżanka tam rodziła, na sali była dziewczyna która karmiła
        od poczatku butelką, codziennie kilka razy przychodziła delegacja lekarzy i
        pielęgniarek i „nakłaniali” do karmienia piersią

    • frawik Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 16.12.04, 08:24
      cześć dziewczyny,
      nie rozumiem czemu się tak dziwicie, że wszędzie namawiają do karmienia piersią.
      Jeśli nie ma ku temu fizycznych możliwości no to trudno, siła wyższa, ale jeżeli
      są? to czemu z tego nie skorzystać? Robisz dobrze i dziecku i sobie, bo nie
      musisz wstawać po nocach do kuchni chociażby, no i zaoszczędzi się parę groszy,
      bo mleko modyfikowane strasznie drogie jest.
      Terroru oczywiście nie pochwalam, ale czasem dobrze jest posłuchać dobrych rad.
      Pozdrawiam i życzę dużo radości z karmienia dzieciaczków
      Daga
      • triss_merigold6 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 16.12.04, 11:11
        Zależy w jaki sposób się nakłania. Chyba lekarze i położne zapominają czasem,
        że mają do czynienia z dorosłymi kobietami a nie upośledzonymi czy
        ubezwłasnowolnionymi. Zrozum, żadna z nas nie jest przeciwko karmieniu piersią,
        tylko niektóre z różnych względów stosują karmienie mieszane (ja - naturalnie w
        dzień, mieszanka wieczorem) albo tylko butelkowe. Dzieciom krzywda się nie
        dzieje o ile są zdrowe i przybierają odpowiednio na wadze.
        Zasadniczo chodzi o to, żeby nie popadać w paranoję i nie dać się sterroryzować
        żadnej opcji.
        Mleko modyfikowane drogie??? Z której strony? NAN1 kosztuje 10 zł z
        hipermarkecie, to tyle co dwie puszki dla psa. A w kwestii wygody... żeby
        nakramić naturalnie w nocy muszę wstać ja, żeby podać butelkę wstaje mąż i dla
        mnie ta druga wersja jest dużo wygodniejsza.
        • frawik Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 16.12.04, 12:41
          oczywiście nikogo na siłę się nie uszczęśliwi. Lekarze po prostu chcą jak
          najlepiej dla dziecka, ono nie potrafi przedstawić swoich racji tak, jak ty czy
          ja. Cieszę się, że karmię mojego syna swoim mlekiem, ale oczywiście popadanie w
          paranoję jest niewskazane.
          Dla ciebie 10 zł to niewiele, ale na pewno nie dla wszystkich, dla mnie nie jest
          to mały wydatek. Psa nie mam więc nie mam pojęcia ile kosztuje jego wyżywienie.
          No i nie wszystkie mamy męża, który może wstawać w nocy do dziecka.
          Pozdrawiam serdecznie
          Daga
    • jaskier73 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 16.12.04, 10:02
      tak samo jest w szpitalu MSWiA - co z tego ze masz plaskie brodawki i nie
      karmilas przez to pierwszego dziecka drugie tez masz karmic piersia
    • mmc3 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 16.12.04, 10:36
      Szpital mieski w Szczecinie, położnicy - super, noworodni - horror, szczegóły
      opisałam w wątku - ciąża i poród

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=18516120
    • hanyszka A moze "glupota laktacyjna"? 15.01.05, 15:02
      Bo ja bym miala kandydata - szpital Wojewodzki w Gdansku. Wszystko, czego sie
      dowiedzialam o laktacji, uslyszalam w Szkole Rodzenia, prowadzonej przez
      polozną z tego szpitala... tyle ze tą z porodowki, a nie z poloznictwa. Na
      poloznictwie i na noworodkowym totalna niewiedza na temat karmienia.Moj synek
      byl na noworodkowym kilka dob, latalam jak glupia po nocy z piersia do niego, a
      one go i tak karmily bebiko (mimo, ze mialam pokarm)Nie dowiedzialabym sie od
      nich niczego i niewykluczone, ze nawet zrezygnowalabym z karmienia.Jedyna pomoc
      to ciagniecie za moja brodawke i wpychanie jej synkowi do buzi. Potem dopiero
      przeczytalam, ze nie nalezy tak przystawiac do piersi.No i dokarmianie,
      dopajanie, burelki z glukoza bez sensu,jak dziecko ladnie ssie i przybiera na
      wadze. No i te teksty przy wypisie: Idzie pani do domu i NAWET dziecka pani nie
      potrafi nakarmic?" Zgroza.
    • kaska791 Re: Szpitale z "terrorem laktacyjnym" 17.01.05, 15:56
      Witam
      Ja również rodziłam na Żelaznej i tak jak piszesz było. Od początku nie miałam
      pokarmu więc kazały stymulować laktację. Mały nie dojadał bo miałam za mało
      pokarmu i płakał co noc, a pielęgniarki były oburzone że muszą go dokarmiać
      strzykawką. Wkurzały się na mnie że je tak często wzywam. Kazały kupić taką
      ręczną maszynkę do ściągamia pokarmu, ale zaczęło to działać dopiero w domu.
      Więc w szpitalu przeżyłam ogromny stres.
      POZDRAWIAM

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka