nana1000 05.07.05, 13:50 Czy wiecie ile kosztuje np. na Jaczewskiego? A może ile w innym szpitalu w Lublinie? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nana1000 Re: Poród rodzinny w Lublinie! 07.07.05, 08:21 Żadna z Was nic nie wie? Proszę o odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kiti5 Re: Poród rodzinny w Lublinie! 07.07.05, 11:28 Ja rodziłam wspólnie z mężem na Kraśnickiej ale 4 lata temu.Poród szybki o 13 byłam na porodówce,bez bóli a o 16.30 synek był już na świecie.POrodówka podzielona jest na salki wg.kolorów.Ja rodziłam chyba w "żółtej Kasi"Położne super bardzo pomocne.Stała cały czas przy mnie i pokazywała jak trzeba oddychać.A to się bardzo przydało.Mąż był cały czas przy mnie,ściskałam go za rękę.PO porodzie położna podziękowała mi za jak to nazwała współpracę.Chyba dlatego poród był taki szybki.Polecam ten szpital,mślę,że od tamtej pory nic się nie zmieniło.pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kiti5 Re: Poród rodzinny w Lublinie! 07.07.05, 11:29 Zapomniałam dodać,że poród rodzinny był za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
katiuszka78 Re: Poród rodzinny w Lublinie! 07.07.05, 16:53 rok temu też był za darmo Odpowiedz Link Zgłoś
kasik_77 Jakieś info o szpitalu na Lubartowskiej? 11.07.05, 09:18 Witam A co sądzicie o tym szpitalu - chętnie porozmawiam z osobą, która niedawno tam rodziła. Chętnie dowiem się o zwyczajach tam panujących. Pozdrawiam Kasia i sierpniowa niespodzianka Odpowiedz Link Zgłoś
gandzia4 Re: Jakieś info o szpitalu na Lubartowskiej? 12.07.05, 11:28 Rodziłam tam trzy razy i do trzech razy sztuka. Przez 15 lat byłam pacjentka doktor Wawrzyckiej i po tym jak zostałam potraktowana przy ostatnim dziecku już nie jestem jej pacjentką. Mieliśmy dużo szczęścia i Weroniczka nie zapłaciła nawyższej ceny za to, że wybrałam ten szpital nie inny. Przyjeli mnie do szpitala 15 września zeszłego roku z bólami, które na ktg sie pisały. Jednak nad ranem ustały. W dzień 16 czułam się nie najlepiej, zjawiła się moja pani doktor w złym humorze i zarządziła wypisanie wszystkich pacjentek z przedporodowej bo jej zalegają. Wypisano mnie 17 pomimo, że w nocy miałam znowu skurcze, które rano ustały i źle się czułam. Zostawiono tylko jedną bo "opłaciła" cesarkę. Wróciłam tam wieczorem o 22:50, dłuższą chwilę czekałam aż raczy przyjść jakiś lekarz na izbę przyjęć. Pani doktor stwierdziła że to potrwa już tylko kilka minut, ale nawet nie uprzedziła położnej by przygotowała łóżko porodowe. Musiałam przesapać kilka skurczów partych nim przygotowano dla mnie łóżko, położna nie zgadzała się by zawołać męża, który chciał być przy porodzie. Weronika urodziła się podduszona prawie w ostatniej chwili (oddychała samodzielnie z dużym wysiłkiem, była sina i wiotka), powodem było odklejone łożysko. Mała trafiła do inkubatora, nie pozwalano mi jej odwiedzać, bo byłam źródłem "wirusów i bakterii", wmawiano mi, że zakażenie gronkowcem złocistym u małej to moja winna, pomimo, że był to "prezent" od szpitala (dziewczyneczka w sąsiednim inkubatorze miała sepse). Dziecko traciło na wadze a mi wmawiano, że mała ma dobry apetyt. Był problem z uzyskaniem informacji o stanie dziecka. Ignorowano moje prośby o wykonanie usg główki, bo bałam się konsekwencji niedotlenienia przy porodzie, zrobiono je dopiero gdy zażądaliśmy przeniesienia do DSK na Chodźki i okazało się że mała ma wylew. Mało tego odwiedził mnie ginekolog w zastępstwie doktor Wawrzyckiej (urlop) i wpierał mi, że położna nagadała mi głupot o odklejonym łożysku, że do czegoś takiego nigdy nie dochodzi itd. Pobyt w tym szpitalu to jeden horror, jest brudno, pielęgniarki z oddziału wcześniaków i noworodków bardziej zainteresowane opychaniem się słodyczami niż opieką nad maluszkami (co dwie godziny nosiłam pokarma dla Wiki, zawsze siedziały w socjalnym to przy kanapkach to przy kawce). Położna będąca doradcą laktacyjnym na moich oczach okropnie potraktowała młodą mamę, która miała problemy z karmieniem szarpała ją i używała niewyszukanego słownictwa. Rozważ możliwość porodu w innym szpitalu, moje koleżanki bardzo chwaliły sobie Kraśnickie, oraz Staszica. Trzy lata temu na Lubartowskiej było o wiele lepiej, ale dobre położne i pielęgniarki ponoć powyjeżdżały za granicę. Ja miałam zamiar skarży6ć szpital, ale niestety w prywatnej rozmowie lekarze są przerażeni tym co tam się wyprawia, jednak zeznawać przeciwko szpitalowi żaden nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
gandzia4 Zapomniałam dodać..... 12.07.05, 11:36 Położna, która odbierała poród nie pozszywała mnie po porodzie. W tej chwili czekam, aż moja najmłodsza pociecha podrośnie na tyle bym nie musiała jej dźwigać i będę musiała się poddać plastyce krocza ponieważ obsunęła mi się macica i szyjka jest na zewnątrz. Jeszcze raz ostrzegam cie przed tym szpitalem. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik_77 Re: Zapomniałam dodać..... 12.07.05, 12:49 Witam Dziękuję serdecznie za odpowiedź - nie będę ukrywać, że nieźle mnie nastraszyłaś. Sprawa teraz chyba do przedyskutowania w domu Dziękkuję i pozdrawiam K. Odpowiedz Link Zgłoś
one9 Re: Zapomniałam dodać..... 13.07.05, 21:56 ja rodziłam z Mężem na Kraśnickich. Oczywiście za darmo. Był ze mna cały czas, a potem... całe dnie! Nie było problemu z zostawaniem i siedzeniem przy nas.. Jednak nie polecam tego szpitala. (Był już poruszany tutaj ten wątek. Poszukaj w wyszukiwarce, a sie duuużo dowiesz o lubelskich szpitalach). Pozdrawiamy! Odpowiedz Link Zgłoś
doroy1 Re: Zapomniałam dodać..... 29.07.05, 22:49 wiecie co z tymi szpitalami to jest roznie... ja osobiscie rodzilam na jaczewskiego ,porod rodzinny, za darmoche, w tym samym czasie rodzila tam tez moja kolezanka, u niej tragedia, strach, szloch, skonczylo sie na psychologu i przeciaganiu cesraki, ta sama koleznak rodzila (po 3 latach) tym razem wlasnie na lubartowskiej, skonczylo sie rowniez cesarka ale odczucia jej sa o 360 stopni inne niz na jaczewskiego..na jaczewskiego nikt sie nia nie zajął, zwlekali z cesarka ponad 3 dni, na samym oddziale/porodowce lezala ponad 2 tygodnie...,natmiast na lubartowskiej, ponoc jak w domu, rodzinna atmosfera, szybkie ciecie, fachowo wykonane w przeciwieństwie od jaczewskiego.... takze wszytsko zalezy, slepy traf.. dodam tylko ze zadna z nas nie miala zalatwionego lekarza ani poloznej, wszytsko bylo dzielem przypadku... Odpowiedz Link Zgłoś