kate20
19.09.05, 21:36
W niedzielę 11.09 urodziłam w Raszei nasz największy skarb - córeczkę Polę.
Nie miałam opłaconej położnej, ani lekarza (choć ciążę prowadził lekarz
pracujący właśnie w tym szpitalu).
Mogłam, oczywiście odpłatnie, zdecydować się na jego obecność przy porodzie,
ale postanowiłam zaryzykować.
Położne na sali porodowej są bardzo cierpliwe, nic nie narzucają, można
chodzić, siedzieć, leżeć, jak komu wygodnie, przy mocniejszych skurczach
prowadzą pod prysznic, żeby trochę ulżyć.
Ja od momentu odejścia wód - jeszcze w domu - o godz. 13.00 rodziłam do 19.05.
Nikt niczego nie przyspieszał, pytano mnie czy chcę coś na zmniejszenie bólu
(nie chodziło o zzo).
Mąż był cały czas ze mną, do niego położne jak i lekarz także byli bardzo
mili.
Kiedy było już po wszystkim grzecznie zaproponowano żeby wyszedł obdzwonić
rodzinkę, a mnie w tym czasie pozszywano.
Naprawdę polecam ten szpital, wystarczy tylko współpracować z personelem w
czasie porodu, a żadna opłacona położna czy lekarz nie będą potrzebni.
Tym bardziej,że jeśli opłaci się lekarza to ten, który akurat będzie miał
dyżur wogóle się nami nie zainteresuje, bo nie będzie wchodził koledze w
paradę.
Naprawdę polecam.