Dodaj do ulubionych

Poród na Żelaznej

07.11.05, 20:18
Drogie przyszle mamy. Ja mam juz to za sobą i serdecznie polecam szpital na
Żelaznej. To żadna nowina ze ten szpital jest znakomity, ale moja córeczka
miała problemy ze ssaniem a w Św Zofii i porod i opieka poporodowa byla
znakomita. Polecam, bardzo mi tam pomagano i wspaniale oceniam cały personel.
W szpitalu jednak trwa oczywiście remont i jest straszny tłok. Powodzenia
Obserwuj wątek
    • jpetryka Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 08:49
      o, a ja wlasnie najprawdopodobniej bede tam na dniach rodzicsmilejesli sie uda.
      Karte mam wypelniona tam, lekarz prowadzacy mowil ze nie powinno byc problemow z
      przyjeciem, ale wiem ze trwa remont i jest tlok...Napisz czy placilas cokolwiek
      np. za znieczulenie czy porod rodzinny czy po prostu udalo ci sie urodzic bez
      kosztow? Jestem w 40 tc i w kazdej chwili moge tam pojechac, ale martwie sie tym
      czy mnie nie odesla z braku miejsc. Napisz tez czy mialas sale jedno czy
      dwuosobowasmile pozdrawiam i gratuluje malutkiej smile)))
      • kamila_11 Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 13:13
        Dzwoniłam tam ostatnio i pytałam się o koszty:
        znieczulenie zewnątrzoponowe - 500,00 zł
        poród rodzinny w sali jednoosobowej - 800,00 zł
        indywidualna opieka położnej - 1 500,00 zł
        Jeżeli po porodzie nie decydujesz się na leżenie w sali o podwyższonym
        standardzie to już nic nie płacisz.

      • emilko1 Re: Poród na Żelaznej 09.11.05, 07:47
        Rodzilam w sali pojedynczej, co kosztuje 800 dla osob zwiazanych ze szpitalem
        no i 500 za znieczulenie (polecam znieczulenie i sale pojedyncza - warto
        zaplacic) Jak masz lekarza to powinno sie udac dostac do Zofii Zycze powodzenia
        i jak masz jeszcze jakies pytania to daj znac wink
    • vera-su Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 12:43
      cześć dziewczny! Jestem teraz w końcówce 39 tc i też przymierzam sie do porodu
      na Żelaznej. Wiem, że tam remont i tłok, ale mimo wszystko jestem dobrej myśli.
      Ciążę prowadzi mi lekarz z tamtejszego szpitala, także mam nadzieje, że akurat
      nie trafię na przeludnienie i uda się. jpetryko - jest szansa, że sie możemy
      spotkać (w/g terminu smile
      • kamila_11 Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 13:07
        Też będę niebawem tam rodzić. I też martwię się tym odsyłaniem z braku miejsc.
        Również mam lekarza prowadzącego z tego szpitala ale położna tłumaczyła mi
        przez telefon że czasami brakuje im wolnych łóżek i wówczas nie przyjmą
        kolejnej pacjentki.
        Czy ten remont akurat obejmuje oddział położniczo-noworodkowy? Czy oprócz tego
        że jest tłoczno zmniejszyła się przez to liczba porodów?

        • aniarad1 Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 15:38
          dziewczyny, nie martwcie się bedzie dobrze. Ja rodziła ponad trzy tyg temu, tez
          był remont i tło, po prodzie leżałam na bloku porodowym, w sali porod.
          prowizorycznie przerobionej na poporodową. I dostałam się do szpitala bez
          problemu, mimo tłoku.
          POwodzenia
          • juleg Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 18:41

            Ja rodziłam rok temu i też był remontuncertain swoją drogą ile czasu można remontować szpital?
            • laminja Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 19:06
              pewnie można zrobić tak jak inne szpitale - zamknąć się na dwa miesiące
              (zazwyczaj latem) i zrobić remont całości... Innym rozwiązaniem jest
              remontowanie szpitala po kawałku. Nie wiem co jest lepsze. Tym razem
              remontowany jest oddział położniczy - sale wielołóżkowe przerabiane są na
              dwójki z łazienkami - mnie się taki remont podoba wink
              • kwiatek1980 Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 20:20
                a kiedy planuja ten remont skonczyc ??
                • silla2 Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 21:49
                  Czesc dziewczyny! Ja rowniez lada moment trafie na porodowke. Termin mam na 10
                  listopada i powiem szczerze, ze zaczynam sie stresowac. Dwa lata temu na
                  Zelaznej urodzilam synka i mam bardzo mile wspomnienia zwiazane z porodem.
                  Mialam porod rodzinny ze znieczeleniem. Obecnie, ze wzgledu na to, ze maz musi
                  zostac z synkiem w domu, bede rodzic sama. Mam lekarza z tamtego szpitala,
                  wypelniona karte do porodu. Ogolnie Zelazna dysponuje kilkoma salami do porodow
                  rodzinnych i jedna, dwuosobowa sala do zwyklego porodu. Standardem praktycznie
                  sie nie roznia, ale dzisiaj zaczelam sie zastanawiac jak to jest w przypadku,
                  kiedy oba lozka sa zajete. Czy wowczas porod odbywa sie w pojedynczych salach,
                  czy odsylaja gdzies dalej. Planuje znieczulenie wiec czas bedzie mial dla mnie
                  tez pewne znaczenie. Wiecie moze jak to wyglada w praktyce? Z gory dziekuje za
                  odpowiedz.
                  • laminja Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 22:58
                    słyszałam, że kiedy sala standardowa (dwa łóżka) jest zajęta a sale pojedyńcze
                    są wolne również tam odbywają się porody bez dodatkowych opłat. Myślę, że jeśli
                    tylko będzie możliwosć to będą robili wszystko żebyś rodziła u nich - tylko
                    powiedz im, że będziesz rodzić bez męża.
                • laminja Re: Poród na Żelaznej 08.11.05, 22:55
                  nie wiem... trzeba zadzwonić do szpitala i zapytać.
                  • mma1 Re: Poród na Żelaznej 09.11.05, 14:23
                    zycze wam powodzenia mam nadzieje ze wam ten szpital nie zrujnuje calego
                    zycia,mi i mojemu slonkowi niestety nie pomogli wrencz zaszkodzili bo pani dok
                    na dyzurze stwierdzila ze urodze normalnie i nie wziela pod uwage ze pierwsze
                    dziecko bylo durze.Idoszlo do tego ze syn jest dzieckiem niepelnosprawnym bo go
                    udusili i dostal 0punkt.mam nadzieje ze zniszcze tych lekarzy i szpital a
                    remont trwa od wrzesnia04r
                    • kwiatek1980 Re: Poród na Żelaznej 09.11.05, 15:04

                      moze podaj nazwisko tej lekarki, zeby ostrzec przed nia innych!
                    • laminja Re: Poród na Żelaznej 09.11.05, 15:46
                      mam nadzieję, że toczy się sprawa przeciwko odpowiedzialnym za to osobom przed
                      sądem?!
                    • haganna Re: Poród na Żelaznej 09.11.05, 21:04
                      To udusili go i dostał 0 punktów, czyli nie żyje, czy też żyje i jest
                      niepełnosprawny. Nie używasz żadnych znaków przestankowych, nie mówiąc już o
                      ortografii. Trudno dociec jakie tak naprawdę masz zarzuty i na ile są one
                      uzasadnione.
                      Co do remontu, to bardzo dziwne, bo w tym czasie leżałam w tym szpitalu i o
                      remoncie nic nie wiem. Może chodzi o wrzesień 2005?
                      • mma1 Re: Poród na Żelaznej 15.11.05, 15:16
                        zrobilam bledy ale nie zabije sie z tego wzgledu,ja wiem kiedy bylam w szpitalu
                        i wiem ze zaczol sie remont tam 04r.Moje sloneczko zyje dostal 0pun byl 15 min
                        ranimowany pszez zla decyzje pani doktur nie wykonanie CC.A co do zarzutow to
                        jest ich blad i odpowiedza za to.
                        • haganna Re: Poród na Żelaznej 15.11.05, 17:55
                          Sadzisz błędy na poziomie klasy pierwszej szkoły podstawowej. Tego się nie da
                          żadną dysleksją usprawiedliwić.
                          Ja też wiem, kiedy byłam w szpitalu wink, i nie widziałam żadnego remontu (Może
                          remontowali cześć szpitala - nie tą, gdzie byłam. W każdym razie na pewno nie
                          porodówkę i na pewno nie oddział położniczy).
                          Co do Twojego przypadku, to takie rzeczy zdarzają się w każdym szpitalu, ale
                          jeśli twierdzisz, że masz rację, to masz prawo się z nimi sądzić.
                          Powodzenia życzę.
                    • juleg Re: Poród na Żelaznej 10.11.05, 18:16

                      Zgadza się remont wtedy był, moze akurat z dala od Twojego pokoju...
    • hermegilda1 Re: Poród na Żelaznej 19.11.05, 13:38
      A ja mam nadzieję rodzić w czerwcu.Czytam tak sobie i w końcu nie wiem, czy
      rodzić na Żelaznej czy nie.Mój lekarz też jest z Żelaznej i pewnie będzie mnie
      kierować do tego szpitala z tym,ze na dzień dzisiajszy pieniązków u mnie brak
      na dodatkowe opłaty w postaci sali(położna i znieczulenie musi być).Czy ku
      zaspkojeniu mojej ciekawości możecie podać lekarzy jacy byli przy porodzie i
      połóżne, które polecacie.Wiem,że czasu mam mnóstwo, ale mnie to już teraz
      interesuje.Druga rzecz dotyczy szkoły rodzenia.Czy jest w W-wie jakaś tania, a
      dobra szkoła(do max 400 pln).?
      • vik_vik Re: Poród na Żelaznej 19.11.05, 14:49
        Ja rodzilam z Jeannette i Dr Muszynska. Obie byly rewelacyjne.

        jesli chodzi o skoly rodzenia to sa szkoly akredytowane przy zelaznej, jak np
        szkola Jeannette (na emilii plater) albo szkola pani Tataj-Puzyny na Ursynowie.
        KOsztuja 500 zl za 10 zajec. ale warto. POza tym po szkole takiej dostajesz
        jakas znizke przy porodzie na zelaznej (chyba wlasnie 100 zl - trzeba sprawdic
        na stronie www)

        tansza szkola to np fundacji rodzic po ludzku www.rodzicpoludzku.pl
        • wilfrid Re: Poród na Żelaznej 21.11.05, 15:38
          vik_vik napisała:

          > Ja rodzilam z Jeannette i Dr Muszynska. Obie byly rewelacyjne.
          >
          > jesli chodzi o skoly rodzenia to sa szkoly akredytowane przy zelaznej, jak np
          > szkola Jeannette (na emilii plater) albo szkola pani Tataj-Puzyny na Ursynowie.
          >
          > KOsztuja 500 zl za 10 zajec. ale warto. POza tym po szkole takiej dostajesz
          > jakas znizke przy porodzie na zelaznej (chyba wlasnie 100 zl - trzeba sprawdic
          > na stronie www)

          Kolejną akredytowaną szkołą jest szkoła Joasi Wilk
          (www.centrumrodziny.com/), kosztuje 500 zł (450 jeśli gin z Św. Zofii lub
          z LuxMedu) oraz zniżka 200 zł na poród rodzinny na Żelaznej. Sam chodzę do tej
          szkoły i bardzo polecam (w innym wątku).
      • bazyl21 Re: Poród na Żelaznej 23.11.05, 19:23
        A kiedy masz termin, bo Ja na 9 czerwca i też planuję ten szpital.
        • hermegilda1 Re: Poród na Żelaznej 26.11.05, 15:30
          mam na 14 czerwca.
      • bazyl21 Re: Do hermegilda1 23.11.05, 19:25
        Sorki.
    • lea_m Re: Poród na Żelaznej 24.11.05, 21:18
      Ja mam termin na za dwa tygodnie, bylam na Zelaznej dowiedziec sie o cala
      platna oferte, z ktorej zamierzalam skorzystac, ale niestety zostalam
      wyproszona i dowiedzialam sie od poloznej ze tutaj sie nie zwiedza. Bylam
      zdziwiona, bo wczesniej odwiedzilam 4 inne szpitale , na ktorych tez sa platne
      sale i polozne i nikt mnie tak nie potraktowal. Poza tym jak zobaczylam na
      korytarzu farby, cement to ochota mi odrazu odeszla, bo uwazam ze za takie
      pieniadze nie bede wozic dziecka winda z zaprawami ( tam jest tylko jedna
      winda) ani nie mam zamiaru przeciskac sie miedzy rusztowaniami i jakimis
      workami . Po porodzie to warunki powinny byc raczej sterylne , skoro w innych
      szpitalach kaza nakladac obuwie ochronne i fartuchy, a na Zelaznej kazdy moze
      wozic winda dla noworodkow i poloznic jakies smieci ,worki i zaprawy i jeszcze
      mam za to placic takie pieniadze to mysle ze nic na sile. Trzeba kierowac sie
      rozsadkiem i naprawde przemyslec co jest najlepsze dla matki i dziecka, dla
      mnie napewno nie jest najlepsza obecnosc robotnikow z kielnia w rece.
      • laminja Re: Poród na Żelaznej 24.11.05, 23:49
        po pierwsze windy w tym szpitalu są dwie smile Po drugie remontowana część jest
        oddzielona od części, w której przebywają mtki z dziećmi. Po trzecie w kazdym
        szpitalu panują inne zwyczaje - tutaj nie ma możliwości zwiedzania. I nie jest
        to kwestia ochraniaczy na obuwie, ale tłumu jaki codziennie by się przez
        szpital przewalał (zupełnie niemożliwy do skontrolowania). W szpitalu, w którym
        prawie non stop jest więcej pacjentek niż łóżek trzebaby oddelagować osobny
        personel do oprowadzania zwiedzających.

        Remont kiedyś trzeba zrobić. Są szpitale, w które się zamykają na miesiąc lub
        dwa (zostawiając "na lodzie" pacjentki) są takie, w których remontuje się
        kawałek po kawałku bez zamykania. Co jest lepsze? Każdy będzie to oceniał
        inaczej...
        • lea_m Re: Poród na Żelaznej 25.11.05, 19:13
          A gdzie jest ta druga winda ? ja na wlasne oczy widzialam co lezy (farby
          lakiery, cement i drabiny) na korytarzu i jak Pan robotnik sie ładował z calym
          ekwipunkiem do windy. Bylam w tym szpitalu rodzic z koleznaka w lutym 2004 i
          widzialam jedna winde, ktora zreszta wyjezdza sie na oddzial polozniczy. Wiem
          ze jestes stala obronczynia szpitala,bo widac Cie na kazdym forum ,w ktorym
          jest nazwa Zelazna, ale trzeba tez miec troche samokrytyki i powiedziec , ze
          Pan Dyrektor nie zamyka oddzialu nie dlatego ,ze tak troszczy sie o pacjentki,
          ale dlatego, ze przynosza one kase.
          Poza tym uwazam, ze jezeli nie ma zwiedzania to nalezy umiesci na stronie
          internetowej taka informacje, bo skoro mam za cos placic (a uwazam ze 2500 pln,
          ktore maialm wydac to sporo) chcialabym wiec zobaczyc sale , porozmawiac z
          polozna, anestezjologiem, lub ze jest to oferta dla wybranych i tutaj podac
          kryteria.Poza tym nikt nikomu nie zabrania byc milym, a nie odrazu reka
          wypychac za drzwi ,ze az mi szczeka opadla.
          Trzeba tez poinformowac osoby wpuszczajace do szpitala (chociaz sztaniarza)zeby
          nie otwieral kazdemy drzwi. Poza tym uwazam, ze akurat jak jest remont w
          szpitalu to wlasnie w szczegolny sposob powinno sie dbac o higiene i ubierac
          ochraniacze i fartuchy.
          W kazdym szpitalu jest duzo pacjentek, prawie kazdy ma platna oferte i
          popadanie w samozachwyt ,ze tlumy beda sie przewalac przez Zelazna to lekka
          przesada.
          Nie mam nic do szpitala, ale cale szczescie ze znalazlam inny, w ktorym nie
          bede traktowana z gory, ale zgodnie z zasada rodzic po ludzku.
          • laminja Re: Poród na Żelaznej 28.11.05, 19:59
            jedna winda jest w samym środku szpitala (na przeciwko głownej klatki
            schodowej) druga przy izbie przyjęć - to nowa winda ma chyba z 2 lata.

            Mimo wszystko myślę, że to nie kryterium "kasy" determinuje decyzje, ale
            właśnie to, że zamknięcie szpitala to przede wszystki strara dla pacjentek.
            Szpital, który nie ma długów i wielokrotnie przekracza limity NFZ (za co płaci
            z własnej kasy...) myslę, że by skorzystał na miesięcycznym całkowitym
            zamknięciu przyjęć. Myślę, że dyrektor też miałby luzy wink A dochody szpitala
            nijak się nie przekładają na zarobki dyrektora, więc po co sie tak szarpać
            skoro wygodniej byłoby zamknąć szpital? Dyrektorzy placówek madycznych, których
            organami założycielskimi są powiaty (miasta) zarabiają zgodnie z odgórnymi
            wytycznymi. Natomiast pieniądze, które szpital zarobi nie trafiają do kasy
            miasta - więc nie ma przełożenia.

            Zgadzam się z tym, że w internecie mogliby umieścic informację, że szpitala nie
            można zwiedzać. Patrząc na ilość poródów i ilość odsyłanych pacjentek myślę, że
            jednak mieliby bardzo wiele osób chętnych do zwiedzania. Nie w każdym szpitalu
            jest bardzo wiele pacjentek. Większość szpitala ma o kilkaset-kilkatysięcy
            pordów mniej - w skali roku. To jednak duża różnica. Wchodzenie do szpitala bez
            wstępnego uzgodnienia na oglądanie jest brakiem wyobraźni.

            Jak będzie zobaczysz smile Życzę powodzenia i szybkiego porodu w świetnych
            warunkach.
          • mma1 Re: Poród na Żelaznej 02.12.05, 21:16
            Co do tej stalej obronczyni Zelaznej to masz racie widac jam na kazdym forum o
            Zelazne,pewnie tam pracuje i broni tego szpitala.J mam bardzo zle wspomnienia z
            tego szpitala.Pszez zaniedbanie pani poloznej i lekasz dyzurnej moje dziecko
            jest niepelnosprawne.
    • dlaagi Re: Poród na Żelaznej 25.11.05, 09:27
      Witajcie,
      czy mozecie podać namiary na jakiegoś lekarza z Żelaznej do prowadzenia ciąży?
      Obecnie chodzę do innego, ale jeśli chciałabym tam rodzić, to chyba lepiej być
      pacjentką tamtego lekarza....
      Bedę bardzo wdzięczna.
      Aga
      • hermegilda1 Re: Poród na Żelaznej 26.11.05, 15:37
        A proszę bardzo.Dr Jerzy Rodzeń, mój kilkuletni lekarz.Do przychodni w Zofii
        jest tel.536 93 20, dzwonić na wizytę od 16 do 19, inaczej się nie dodzwonisz.
        buziaczki
    • lidek0 Re: Poród na Żelaznej 02.12.05, 22:07
      Szpital polecam chociaż panuje tam terror laktacyjny
      • mailen2 Re: Poród na Żelaznej 16.12.05, 17:20
        Co masz na myśli pisząc terror laktacyjny???
        Co do dr Rodzenia- zgadzam się i także polecamwink Bardzo miły i śmieszny
        człowiekwinkJak mnie zbadał a bylam tydzień po terminie,to na drugi dzień od razu
        urodziałamwink
        • lidek0 Re: Poród na Żelaznej 17.12.05, 23:09
          Terror laktacyjny to nic innego jak nieomal zmuszanie kobiety do karmienia
          piersia pomimo np. braku pokarmu. Dziecko może godzinami wyć z głodu i tak nie
          dostanie mleka modyfikowanego. Tak było u mojej siostry, ja miałam poważne
          problemy z wypływem pokamu i też nikt nie pomyślał o butelce. W tym roku byłam
          świadkiem takiej samej sytuacji, dziecko wyło cały dzień, brak pokarmu u matki
          i nic. Zresztą na ścianach szpitala jest informacja o postępowaniu z matkami i
          dziećmi po porodzie i jest wyraźnie napisane, że nei informuje się matek o
          sztucznym dokarmianiu.

          Co do dr Rodzenia to jako gina w życiu bym go nie wybrała. Wiedząc, że
          dziewczyna miała zapalenie przydatków i jedną ciążę pozamaciczną nie
          zasugerował, nawet nie wspomniał o badaniu HSG, jak dla nie to karygodne
          zaniedbanie, które skończyło się kolejną pozamaciczną. Chociaż nie powiem facet
          miły i sympatyczny, ale dla mnie lekarz musi być fachowcem.
          • jadis76 Re: Poród na Żelaznej 18.12.05, 22:39
            rodzilam we wrześniu
            zgadza się, że jest nacisk na naturalne karmienie, ale nikt nie glodzi dzieci -
            co to za bzdury
            moja córka byla dokarmiana przez jedną dobę, bo pokarm byl slaby
            jak plakala to polożne sprawdzaly czy nie jest glodna i same proponowaly
            dokarmienie
            synek koleżanki z sali byl wlaściwie caly pobyt na sztucznym pokarmie, ponieważ
            nie umial ssać
            polożne pomagaly, uczyly go, ale koleżanka dostawala butelki ze sztucznym
            mlekiem i karmili go z mężem na żadanie ( oczywiście wcześniej nauczeni )
            • lidek0 Re: Poród na Żelaznej 19.12.05, 07:23
              To nie są bzdury tylko fakty z zycia wziete, przykład mojej siostry i mój.
          • amwaw Re: Poród na Żelaznej 20.12.05, 14:03
            Bez przesady z tym terrorem laktacyjnym- wystarczy poprosić o mleko bo nie masz
            pokarmu albo nie chcesz karmić piersią-wystarczyło, żeby siostra poszła do
            położnej i poprosiła o mleko. Nie informuje, ale podaje.
            Szpital świeny, lekarze naprawde pomocni, sympatyczni, położne-wspaniałe.
            Rodziłam 2 mś temu- i powtórka tam tam tam i tylko tam.
            Pozdr
          • cicuta terror laktacyjny??? 24.12.05, 20:18
            Moj syn przez 6 dni dostawal na Zelzanej mleko modyfiowane-fakt, walczylam o
            karmienie naturalne i wywalczylam je dzieki wlasnei poloznym i pielegniarkom z
            Zelaznej, ale nikt go nie glodzil ani na mnie nie naciskal...
            To tez fakt z zycia wziety. Wczoraj wyszlam.
            warto miec i inne opinie do porownania...
        • nika7 Re: Poród na Żelaznej 19.12.05, 16:17
          witam,
          rodziłam na Zelaznej w lipcu. Moja coreczka uparła się zobaczyć świat w 30tc.
          Poczatkowo chcieli mnie odesłac do innego szpitala, z uwagi na to, iż szpital
          nie ma OIOM-u dla noworodkow (z tego co wiem po remoncie ma juz byc). Ale z
          braku miejsc w innych specjalistycznych osrodkach musieli mnie przyjac.
          Rodziłam w sali jednoosobowej razem z mezem i sztabem ludzi. (m.in. dr Rodzen)
          Spedzilam w tym szpitalu 5 tygodni i niejedno widziałam. Przez moj szpitalny
          pokoj przewinęło się kilkanaście kobiet, z roznym nastawieniem i podejsciem do
          macierzynstwa i karmienia piersia.
          Nie wiem jak to jest w innych szpitalach, ale ten zrobil na mnie naprawde
          ogromne wrazenie. Fachowa pomoc, ciepła atmosfera i dobre warunki.
          Położne sympatyczne i chętne do pomocy (może z pewnymi wyjatkamismile).
          To prawda kładą duży nacisk na karmienie piersią, ale co w tym złego?
          Jeśli ktoś nie chce, to na pewno nie zmuszaja.
          Kazda kobieta jest informowana, co ma zrobic zeby miec pokarm i z powodzeniem
          karmic swoje malenstwo. Jesli komus nie wychodzi a mu zalezy to moze spotkac
          sie z fachowcem z poradni laktacyjnej.
          Ehh, duzo by o tym mowic. Jesli kogos to interesuje to opowiem.

          Jestem pewna, ze kolejne dziecko urodze wlasnie tam i nigdzie wiecej.
          Podobno szpital sprawdza sie w trudnych przypadkach, bo jak jest dobrze to
          wszędzie można urodzić i będzie ok. I u mnie się sprawdził w 100%.

          pozdrawiam i zyczę trafnych wyborów.
          • mailen2 Re: Poród na Żelaznej 19.12.05, 19:26
            LidekO albo Twoja opinia jest lekko przesadzona albo miałaś jakies przykre
            doświadczenia......ale szczerze powiem ze nie spoktała sie jak Ty to nazywasz z
            terrorem, wiadomo ze jest nastawienie na karmienie piersia jak wszedzie
            zreszta, ale to tylko dla dobra i zdrowia dziecka i za wwszelka cene walcza o
            pokarm u kobiet (herbatki laktacyjne itp) i ucza dziecko przystawiac
            prawidłowo, ale na pewno by nie dopuscili do tego zeby dziecko płakało z
            głodu??? Mój mały też na zachęte żeby lepiej ssał dostawał sztuczne mleko w
            strzykawce, zeby go zmotywowało do ssania.Wiec trudno mi uwierzyc w to co
            mówisz.Mogła sie trafić taka jedna położna,ale przeciez nie wszystkie???
            • lidek0 Re: Poród na Żelaznej 20.12.05, 07:23
              Mozna to nazwać przykrymi doświadczeniami, ale w niczym nie przesadzam. Moja
              siostra przez cały pobyt w szpitalu nie miała pokarmu, mała dostała strzykawkę
              dopiero przed wyjściem, tak płakała prawie non stop, a o mleku modyfikowanym
              nie było mowy. Teraz znów była w tym szpitalu /na ginekologii/ i widziałam
              maluszki dokarmiane, więc wiem, że dokarmiac mozna. Walka o karmienie naturalne
              i laktację tez powinna mieć jakąś formę. Dzięki postępowaniu lekarzy ja i moja
              siostra dośc szybko sięgnęłysmy po butelki. Nie wspomne już o tym, że moimi
              poranionymi do krwi brodawkami nikt sie nie interesował,a zgłaszałam problem.
              • amwaw Re: Poród na Żelaznej 20.12.05, 14:15
                Bo na poranione brodawki nic zrobić nie można.Można wietrzyć i tyle. Niestety
                ale jest to tak naprawde etap karmienia piersią-każda z nas ma poranione
                brodawki na początku-można tylko wietrzyć, smarować bepanthenem, purleanem i
                tyle No bo co może zrobić położna?
                Bez przesady-od początku chciałaś aby dziecko było dokarmiane, a następnie
                obwiniasz szpital o to, że przeszłaś na butelkę ..To trochę nie fair..Walka o
                karmienie naturalne jest niestety na początku mało przyjemna i szpital nic na to
                nie może poradzić, nie może sprawić, aby to "miało jakąś formę", aby było
                przyjemniejsze- może powiedzieć: "przystawiać dziecko, przystawiać dziecko,
                przystawiać dziecko"- i tyle bo tylko to powoduje, że pokarmu jest więcej.
                Czasem są poranione brodawki, czasem chce się już płakać-tak po prostu
                jest-powie to każda kobieta która karmi piersią. Nie jest winą szpitala, że tak
                to wygląda.
                Jeżeli nie chciałaś karmić piersią bo bolały Cię brodawki, bo były popękane, bo
                dziecko wisiało cały czas przy piersi( po prostu- często na początku dziecko
                wisi przy piersi-i nie da się w zasadzie odstawić-to czy pokarmu jest dużo czy
                mało sprawdza się tym jak dziecko przybiera na masie a nie ilością spędzonych
                godzinj przy przysłowieowym "cycu")-to była tylko i wyłącznie Twoja sprawa ale
                nie obwiniajmy o to szpitala..
                pozdr
                • lidek0 Re: Poród na Żelaznej 21.12.05, 07:08
                  nie chciałam od początku karmić butelka, zawsze zakładałam, że będę karmic
                  narturalnie, wiedziałam doskonale, że na początku nei ejst to ani łatwe ani
                  przyjemne. Szpital mogł mi chociaż zaproponować laktator i ewentualne
                  dokarmianie moim mlekiem przez sadę. A ja co dostałam, kawałek uciętej
                  strzykawki i kieliszek do zbierania pokarmu, dopiero pod koniec pobytu połozna
                  pomyślała o laktatorze, żeby jakoś mi ulżyć. Przy pierwszym dziecku kobieta
                  czesto nie wie czego się domagać i o co prosić.
                  Sądzę amwaw, że nie dokońca zrozumiałaś moj post, problemy każdej z nas niby
                  podobne a jednak różne. A szpital i tak polecam do porodu, teraz z karmieniem
                  byłabym bardziej stranowcza.
              • laminja Re: Poród na Żelaznej 20.12.05, 14:41
                ale od 2001 wiele się zmieniło. Kilkanaście położnych otrzymało (trzeba zdać
                trudny egzamin) między narodowy certyfikat doradcy laktacyjnego (w całej Polsce
                ma go 40 osób). Zmieniło się też podejście do tematu (w całym kraju). Komitet
                upowszechniania karmienia piersią stracił trichę swoje wpływy.

                Kiedyś już chyba o tym było: szpitale, które maja cyrtyfikat "szpital przyjazny
                dziecku" muszą się stosować do dość długiej listy zaleceń. Personel nie może
                sam z siebie proponować sztucznego pokarmu, bo szpital może stracić certyfikat.
                Tych warunków jest cała masa i wiele z nich jest dość uciążliwych dla matek.
                Jednak na pewnym etapie rozwoju zwykłego miejskiego szpitala certyfikaty były
                dość istotne. Personel był wyczulony i trzeba było uważać, żeby ich nie
                stracić. Teraz już jest znacznie luźniejsza atmosfera...
                • mailen2 Re: Poród na Żelaznej 21.12.05, 11:21
                  Mi od razu położna poleciła laktator i takie nakładki na piersi, bo mialam
                  wklęsłe brodawki i mąż mi kupił i było OK a do tego piwo Karmiwink i herbatki
                  laktacyjne i jakoś to szło, chociaz wiadomo ze początki nie są łatwe. Na
                  szczeście nie miałam problemu z poranionymi brodawkami, bo już w ciązy o nie
                  dbałam i codziennie podczas kąpieli, tarłam myjką (jak widać podziałało).
    • lena99 Re: Poród na Żelaznej 25.12.05, 19:27
      Rodziłam tam, i mimo pewnych wad, polecam ten szpital.

      Jeśli chodzi o karmienie naturalne, to nadal jest bardzo polecane, położne
      mówiły, że tylko dzieci, które idą do adopcji są karmione sztucznie. "Dzięki"
      takiemu podejściu moje dziecko płakało z głodu przez 3 dni, bo miałam bardzo
      mało pokarmu. Mimo, że bardzo chciałam karmić piersią, trzeciego dnia
      poprosiłam o dokarmienie, ale mi odmówiono! Nastepnego dnia rano mielismy wyjść
      do domu, ale okazało się, że dziecku spadła waga poniżej 10% od wagi
      urodzeniowej, no i musimy zostać i dziecko dokarmić. Nareszcie mały przestał
      płakać i spokojnie zasnął.
      Ponieważ mały prawie cały czas 'wisiał' na piersi, miałam strasznie pogryzione
      brodawki (wyleczyły się dopiero po trzech miesiącach). Prosiłam położne o pomoc
      w przystawianiu, ale żadna mi nie pomogła, niestety. Trzeciego dnia, gdy któraś
      zobaczyła w końcu w jakim stanie są moje brodawki, poprosiła panią z poradni
      laktacyjnej o pomoc. Pani przyszła, gdy akurat karmiłam, popatrzyła,
      powiedział, że jest ok i poszła. Szkoda, że nie wiedziałam, że można taką
      wizytę zamówić za pieniądze, moze wtedy wyglądałaby inaczej. A tak dzień po
      wyjściu ze szpitala dostałam zapalenia piersi, bo mały nieprawidłowo ssał, a
      laktator nie ściąga jednak tak dokładnie jak dziecko.
      Na szczęście po kilku dniach trafiłam na panią, która całe życie poświęciła na
      promowanie karmienia nat. i naprawdę znała się na problemach z karmieniem.
      Tylko dzięki niej karmiłam (prawie rok). Jest to osoba, która zajmowała się
      m.in. przyznawaniem certyfikatów o których pisze któraś z poprzedniczek. Gdy
      dowiedziała się, gdzie rodziłam, nie mogła uwierzyć. Chciała nawet nazwiska
      tych położnych i tej pani z poradni laktacyjnej, żeby o tym z nimi porozmawiać.
      Tak więc nie wszystko w tym szpitalu jest takie różowe.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka