Dodaj do ulubionych

Do planujących poród w Św. Zofii

19.11.05, 02:20
Miesiąc temu rodziłam na Żelaznej. Moja rada dla dziewczyn, które planują tam
poród i chcą go mile wspominać: opłaćcie własną położną. Ja nie zrobiłam tego
i przypłaciłam to silną depresją. Najpierw było dla mnie oczywiste, że będę
miała własną położną, ale później, czytając posty równiez na tym forum,
doszłam do wniosku, że wszystkie połozne z Zofii są świetne więc ta, która
będzie na dyżurze na pewno poprowadzi mnie bardzo dobrze - niestety
przeliczyłam się. Rodziłam z położną Agnieszką Pilaszek i byłam jedyną
rodząca w tym czasie. Położna generalnie nie przejmowała się mną.
Zaproponowała zzo, a następnie znikła. Przez pierwszą fazę porodu i większą
część drugiej przeprowadził mnie mąż - na szczęście pilnie słuchał na
zajęciach w szkole rodzenia smile Spacerował ze mną, robił ćwiczenia na podłodze
i przy drabinkach, ale cały czas czekaliśmy, że pojawi się położna i z wyżyn
swojego doświadczenia zaproponuje jakieś ćwiczenia i pozycje, które pozwolą
mi dobrze i szybko urodzić. Położna, gdy w końcu mąż ją poprosił do nas,
kazała mi położyć się na plecach. Na początku myślałam, że tylko do badania,
ale niestety w tej pozycji zostałam już do końca. Moją frustrację pogłębiało
to, że w jakiś niesamowity sposób mój organizm podpowiadał mi, co powinnam
robić. Wiele razy mówiłam położnej, co chcę robić, ale ona patrzyła na mnie
jak na rozkapryszone dziecko i powtarzała, że później, a w końcu oświadczyła,
że nie mogę zmienić pozycji ani chodzić, bo dziecko jest źle ustawione i
musimy się spieszyć (nie wiem co mogła tu przyspieszyć pozycja na plecach,
poza tym z USG zrobionego tydzień wcześniej wiedzialam, że dziecko jest
ustawione dobrze i nawet mam tę informację wpisaną na wypisie ze szpitala,
ale kiedy rodziłam nie miałam za bardzo siły na dyskusje, poza tym myślałam,
że coś nagle się zmieniło w ułożeniu dziecka). Oczywiście położna nacięła
mnie dość szybko. Do nacięcia przygotowywała się dość ostentacyjnie, co nie
sprzyjało koncentracji na parciu. Dostałam córcię na brzuch na bardzo krótko,
szybko zabrano ją do neonatologa (w karcie wpisano, że kontakt "skóra do
skóry" po porodzie trwał 2 godziny). Później było przystawienie do piersi -
położna obejrzawszy mój mały biust oświadczyła, że na pewno będę miała
problemy z karmieniem. Oczywiście wykrakała - teraz z trudem buduję laktację,
a lekarz z poradni laktacyjnej mówi, że z osób, które robią komentarze tego
rodzaju należy drzeć pasy. Z relacji dziewczyn, z którymi byłam na sali po
porodzie wiem, że poród w Zofii może wyglądać inaczej i można przeżyć go
wspaniale. Również z położną z dyzuru. Ale można trafić źle, tak jak ja, a
uwierzcie mi, na tym nie warto oszczędzać. Czytałam posty, w których bardzo
chwalono moją położną - myślę, że były to komentarze osób, które płaciły jej
za obecność przy porodzie. Jeśli chodzi o medyczną stronę mojego porodu, to
nie mogę położnej nic zarzucić. Mogę tylko popłakać nad jej bezdusznością.
Życzę Wam szybkich i dobrze przeżytych porodów. Pozdrawiam Was bardzo smile
Obserwuj wątek
    • haganna Re: Do planujących poród w Św. Zofii 19.11.05, 20:57
      Kurczę, szkoda. Zwłaszcza, że można trafić naprawdę dobrze.
      Może powinnaś zgłosić to przełożonym p. Pilaszek, żeby inne pacjentki nie
      trafiły na kolejny (hmmm) "zły dzień" tej położnej.
    • onion75 Re: Do planujących poród w Św. Zofii 19.11.05, 21:53
      moze cie to pocieszy choc odrobine, ale oplacenie poloznej tez niczego nie
      gwarantuje. Moja kolezanka miala podobne odczucia i przezycia przy porodzie co
      ty, mimo, ze polozną oplacila. Byla nacieta i oprocz tego (z drugiej strony niz
      naciecie) dodatkowo popekala. Moze tak sie zdarza, nie wnikam, moze nie dalo
      sie inaczej z roznych wzgledow.
      Mowila, ze rodzila na plecach, nikt jej nie proponowal zadnej aktywnej formy
      rodzenia, a uprzedzala, ze ma problem z koscia ogonowa i nie powinna lezec.
      W dodatku powiedziala, ze polozna sobie gdzies poszla i najbardziej przydal sie
      jej malzonek. Cale szczescie, ze kolezanka nie czyta forum i nie wiedziala tak
      naprawde czego moze oczekiwac od poloznej i jak moze wygladac wymarzony porod.
      Poszla do szpitala z nastawieniem, ze po prostu musi urodzic dziecko. Ale
      powiedziala, ze mimo to pozostal jej duzy niesmak, bo 1 tys wlasciwie wydala
      niepotrzebnie.
      Nie znam dokladnie przyczyny dlaczego polozna sobie poszla. Byc moze w tym
      czasie miala inna oplacona pacjentke, ktora potrafila dosadniej okreslic swoje
      potrzeby podczas porodu? tego niestety nie wiem.
      Nie wiem tez jak wyglada umowa z polozna.
      To co napisalam, to tylko relacja kolezanki.
      I domyslam sie, ze moze nie o wszystkim chciala mowic.
    • vioorka Re: Do planujących poród w Św. Zofii 20.11.05, 10:44
      Dzięki dziewczyny za odpowiedzi i wsparcie. Bardzo jest mi teraz potrzebne.
      Pozdrawiam.
    • amwaw Re: Do planujących poród w Św. Zofii 20.11.05, 10:53
      Wiesz- jeżeli coś dzieje się "nie tak"(u Ciebie dziecko było źle ustawione i
      musieliście się śpieszyć) podczas porodu normalne jest, że zaraz po porodzie
      dziecko bada neonatolog- to jest standard w każdym szpitalu. Ja jestem b
      zadowolona z położnej, ale ponieważ mala traciła tętno w skurczach zaraz po
      porodzie dziecko zostało zabrane do badania(a. badanie jest dla dobra dziecka,
      najważniejsze są chwile zaraz po porodzie do oceny stanu zdrowia dziecka b. też
      miałam wpisane 2h c. trwa przecież tylko 5-10 minut), ale zaraz po badaniu
      oddano Ci przecież dziecko i miałaś je ze sobą do przejścia na położnictwo-więc
      te 2 godziny jednak były(a nawet 4), choć nie jednym ciągiem?
      Ja też część porodu miałam na łóżku, bo też musieliśmy dla dobra dziecka w
      pewnym momencie poród przyśpieszyć.
      Dziecko przed porodem zmienia pozycję- powie Ci to każda położna( zresztą dobra
      pozycja to nie znaczy tylko główką do dołu, ważne czy nie wchodzi "pod kątem" do
      miednicy, jak ma ustawiony grzbiet- po której str-czasem położna musi ręcznie
      pomóc dziecku się wstawić)-usg sprzed tygodnia nie świadczy dokładnie o niczym
      oprócz tego,że dziecko raczej nie zmieni pozycji z główkowej na miednicową.
      Przy pozycji leżącej raczej ciężko jest ochronić krocze.
      No i raczej za Twoje problemy laktacyjne nie można obarczyć położnejsmile Czaru
      przecież nie rzuciłasmile
      Więc- na pewno położna albo powinna Ci umożliwić inne pozycje, albo udzielić
      informacji dlaczego uważa taką pozycję na wskazaną-masz do tego pełne prawo, z
      pewnością powinna też być bardziej zainteresowana Twoim stanem i być milsza, ale
      nie przesadzajmy z obwinianiem jej o wszystkie problemy. Z tego co wiem jest
      naprawde niezłym fachowcem- może łatwiej byłoby Wam współpracować, gdybyś
      odrobinę bardziej jej zaufała. W fizjologicznym porodzie- głównie należy polegać
      na własnej intuicji, ale kiedy dzieje się "coś nie tak" -lepiej jednak polegać
      na doświadczeniu położnej-dzięki zaufaniu do położnej z Żelaznej, słuchaniu na
      pewnym etapie "komend" przez nią wydawanych bez dyskutowania i forsowania
      swojego zdania, dzięki jej fachowości mojemu dziecku nic się nie stało, a
      sytuacje była już podbramkowa i wszyscy włącznie z lekarzami mieli strach w
      oczach, więc ja polecam zaufanie.
      Pozdrawiam
      • vioorka Re: do amwaw 20.11.05, 16:21
        Na pewno większość Twoich argumentów jest słuszna - zważ że napisałam, że nie
        mam wątpliwości co do medycznej fachowości mojej położnej. Chodzi mi jedynie o
        brak życzliwości, która wtedy była mi bardzo potrzebna. Od dziewczyn z mojej
        sali wiem, że były traktowane zupełnie inaczej (również te, które nie opłacały
        położnych], więc może dlatego zrobiło mi się przykro, że mnie coś takiego
        ominęło. Jeśli chodzi o kontakt z dzieckiem po porodzie to w szkole rodzenia
        akredytowanej przy szpitalu powiedziano nam, że dziecko zabierane jest do
        neonatologa od razu jeżeli podejrzewane są jakieś problemy, w innym przypadku
        dopiero po 2 godzinach [potwierdziły to relacje koleżanek z pokoju - w
        przypadku jednej, która była po porodzie łyżeczkowana, dziecko na brzuch dostał
        jej mąż]. Jeśli zaś chodzi o laktację, to pewnie słyszałaś hasło, że rodzi się
        ona w głowie. Takie uwagi, niczym nie poparte, zwłaszcza w ustach położnej, są
        nie na miejscu. Podsumowując: nie jest moją intencją kwestionowanie
        przygotowania medycznego położnej. Piszę jedynie o tym jak bardzo dotknął mnie
        jej brak empatii.
        • plomyk do vioorka 20.11.05, 23:29
          Witaj,
          bardzo mi przykro,ze masz takie doswiadczenia. Ja rodzilam 2 razy na Zelaznej z
          oplacona ta sama polozna. Pierwszy porod przed czasem odbywal sie w asyscie
          kilkunastu osob a przy drugim terminowym asystowala jej jedna kolezanka z
          dyzuru. No i ta koelzanka z dyzuru byla tak antypatyczna, ze bardzo sie
          cieszylam, ze zaplacilam 1500pln i nie musialam rodzic z dyzurujacawink
          na pocieszenie powiem, ze z kazdym dniem bedziesz mniej o tym pamietac.
          Zycze udanej i dlugiej laktacji,
          Ania
          • vioorka Re: do Ani 21.11.05, 09:32
            Na szczęście rzeczywiście z każdym dniem mniej mnie to obchodzi. Ale zaraz po
            porodzie trudno mi się było z tego otrząsnąć. Dziękuję za życzenia. Pozdrawiam
            Cię bardzo smile
            • plomyk Re: do Ani 21.11.05, 14:23
              A co do karmienia to sie nei przejmujsmile J amam male a i pierwszego synka
              karmilam rok i 3 miesiacewink Wielkosc piersi nie ma nic do rzeczysmile
              pozdrawiam,
              Ania
    • kate751 Re: Do planujących poród w Św. Zofii 22.11.05, 10:24
      Jestem zdziwiona tym co wypisujesz na temat p.Agnieszki Pilaszek.Niedawno
      urodziłam swoją prześliczną córeczkę właśnie z tą położną i odniosłam zupełnie
      inne wrażenie.Ja też trafiłam na nią z tzw.dyżuru.Była kompetentna,miła i
      bardzo ciepła.Dlatego to co piszesz zupełnie nie pasuje do tej osoby.W porodzie
      bardzo mi pomogła.Najpierw korztstałam z wanny,potem p.Agnieszka zaproponowała
      mi ćwiczenia biodrami a na koniec skakałam na piłce.Większość parcia odbyło się
      w kucki ale urodziłam w pozycji półsiedzącej.Byłam nacinana ale nie wim
      kiedy.Drugie dziecko chciałabym urodzić z tą położną bo stwożyła bardzo
      rodzinną atmosferę.Mój mąż też był zachwycony.Uważam ,że jeśli miałaś
      wątpliwości co do pracy p.Agnieszki mogłaś zgłosić to bezpośrednio do
      przełożonych.A poza tym jeśli oskarżasz kogoś z imienia i nazwiska powinnaś
      mieć odwagę podpisać się. Kasia N.
    • leon671 Re: Do planujących poród w Św. Zofii 22.11.05, 23:15
      Uważam,że chyba doszło do pomyłki.Na początku pażdziernika razem z żoną
      urodziliśmy ukochanego synka-właśnie z p A.Pilaszek.To bardzo dobra położna a
      wiem co mówię bo rodziliśmy na zmianie zmian.O g.19.oo opiekę nad nami przejęła
      p.Agnieszka do dziś uznaję to za opatrzność.Nie narzucała się,opanowana i
      opiekuńcza.Bardzo nam pomogła.Poród to wydażenie rodzinne a p.Agnieszka
      zapewniła nam pełną intymność,służąc radą i pomocą.Myślę droga Vioorko,że twoje
      oczekiwania co do porodu przerosły cię a sytuacja w jakiej się znalazłaś
      wymagała innego postępowania.My jesteśmy bardzo zadowoleni z pracy p.Agnieszki
      pod każdym względem.
      • haganna Re: Do planujących poród w Św. Zofii 23.11.05, 11:05
        Leon671 - nie feruj wyroków zbyt pochopnie. To, że dla Was położna była miła
        nie oznacza automatycznie, że jest równie miła dla wszystkich. Każdy może mieć
        gorsze i lepsze chwile.
        Podtrzymuję swoje zdanie - dziewczyna powinna zgłosić przełożonym p. Pilaszek
        swoje zastrzeżenia.
      • tygrysiatko1 Re: Do planujących poród w Św. Zofii 23.11.05, 13:28
        a ja uważam że i osoby które mówią o niej pozytywnie i te które mówiąnegatywnie
        mogąmieć rację...
        ostatecznie położna to tylko człowiek i jak każdy może mieć zły dzień, a to że
        nie powinna tego okazywać to już zupełnie odrębny temat
    • gazela72 Re: Do planujących poród w Św. Zofii 27.11.05, 23:25
      Korzystając z okazji












      Korzystając z okazji chciałabym podziękować p.Agnieszce za serce i za wszelką
      pomoc w moim porodzie.To dzięki pani cieszę się szczęśliwym macierzyństwem oraz
      udaną laktacją.Uważam ,że jest pani fantastyczną położną.
      Ps.A może to Vioorka miała zły dzień bo nic nie szło po jej myśli.

      ,






      • haganna Re: Do planujących poród w Św. Zofii 28.11.05, 10:54
        > Ps.A może to Vioorka miała zły dzień bo nic nie szło po jej myśli.
        Ty oczywiście żartujesz, prawda gazela72? Co miało nie iść po jej myśli?
        Położna ją olała, potraktowała rutynowo, a ty mówisz, że rodząca miała zły
        dzień? Pogięło Cię (łagodnie mówiąc)?!?
        • amwaw Re: Do planujących poród w Św. Zofii 28.11.05, 12:40
          haganna po pierwsze wyluzuj.Po drugie- to jest zdanie vioorki, zdanie A.Pilaszek
          może być dokładnie o 180st inne( np. że miała utrudniony kontakt z pacjentką, że
          nie słuchała ona jej poleceń mimo, że poród nie przebiegał dobrze itp).Żeby
          kogoś ocenić trzeba znać sytuację z dwóch stron. My znamy tylko jedną...i kilka
          opinii dokładnie odwrotnych...gazela72 zna A. Pilaszek, Ty nnie znasz ani
          Pilaszek, ani vioorki(tylko opowieść), nawet na Żelaznej nie rodziłaś, więc
          gazela72 jest raczej bardziej kompetentna niż Ty...
          • haganna Re: Do planujących poród w Św. Zofii 28.11.05, 16:26
            Droga amwaw,
            jestem naprawdę wyluzowana smile.
            Niemniej jednak nie zgodzę się, że jeśli dla gazeli p. Pilaszek była miła to
            MUSI być taka dla wszystkich pacjentek.
            Po drugie, a na jakiej podstawie wnioskujesz jakobym nie rodziła na Żelaznej i
            nie znała położnych tam pracujących i procedur, jakie obowiązują w tym
            szpitalu. Otóż jesteś w dużym błędzie, amwaw wink. To ty wyluzuj.
            • bramborek11 Re: Do planujących poród w Św. Zofii 30.11.05, 13:46
              jestem po spotkaniu z mamami z mojej gupy w Szkołe Rodzenia i ze zdumieniem
              słuchałam opowieści jednej z dziewczyn jak to jest niezadowolona z opłaconego
              porodu z A. Pilaszek,mimo że wczesniej słyszłam o niej b. dobre opinie. Jak
              widać różnie bywa.....z tą położną. Daję wiarę obu opiniom.
              • annalena Re: Do planujących poród w Św. Zofii 01.12.05, 23:24
                Rodziłam w Św. Zofii. Na każdym kroku było coś nie tak. Nie chcę opisywać
                szczegółów, powiem tylko, że w tym czasie, kiedy ja byłam, żadna z nas nie była
                zadowolona. Na każdym kroku wpadki ze strony personelu.
                Jak to wytłumaczyć? Wszyscy mieli zły tydzień?
                Straszna trauma i poniżenie. I najgorsze jest to, że co jakiś czas wraca dół. Do
                tej pory nie dociera do mnie, że mogłam/mogłyśmy być tak potraktowane.
                Dziewczyny, najważniejsze, żebyście domagały się swoich praw.
                Nie będę pisać ani polecam, ani nie polecam tego szpitala. Wszystko zależy od
                zmiany, na kogo traficie... Życzę wam za to asertywności, dużo sił, żeby nie dać
                się stłamsić prostakom! I dużo wiary w siebie!!! Aha! I książkę "Język
                niemowląt" a propos wiary w siebie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka