lolinka2
20.11.05, 18:02
Słuchajcie, znów mnie dopadła seria obiekcji co do szpitali, a zdawało się że
mam tak poukładane w głowie że nikt mi pewnych rzeczy nie wyjmie z niej...
A mianowicie: mieszkamy w W-wie, lekarza mam w Lublinie i na czas ciąży na
200% go nie zmienię. Nie wiem tylko czy jechać do niego do szpitala rodzić
(Lubartowska w Lublinie) czy gdzieś w W-wie poszukać czegoś. Problem leży w
tym, że
1) w żadnej sytuacji nie godzę się na podanie krwi sobie ani dziecku,
2) chcę urodzić max. naturalnie i wyjść do domu po 24 godz,
3) chcę, zeby po porodzie mógł być ze mną mąż przez cały czas (miałam
poprzednio strasznego baby bluesa tuz po narodzinach dziecka) i w miarę
możliwości przez jakiś czas również starsza córka (4 lata)
Jakkolwiek pierwszy warunek Lubartowska spełni, drugi raczej też i ewentualnie
pierwszą połowę trzeciego, tak na ocieplanie stosunków
siostrzano-rodzeństwowych nie mam co liczyc...
I co ja mam robić w tej sytuacji??? Znacie takie miejsce gdzie poważnie
potraktują moje prorytety???