inpi
23.05.06, 15:24
Witam serdecznie
Obiecałam kiedyś, że jak urodzę to opiszę swój drugi poród.
W skrócie to było tak:
Termin miałam na 05.05.w sobotę 06.05. umówilismy się z Jeannette na
kontrolną wizytę w szpitalu. Przyjechaliśmy i po badaniu okazało się, że
niestety żadnych warunków do szybkiego porodu, wszystko szczelnie zamknięte.
Zmierzono mi ciśnienie i tu niepodzianka 160/100, więc biegusiem leki
dożylne, doustne i zostałam na patologii. Historia lubi się powtarzać, a
dokładnie taki sam scenariusz miałam przy pierwszym porodzie, ale to za
chwilę. No więc ciśnienie się ustabilizowało, ale do porodu nikt nie myślał
nawet wypuszczać mnie do domciu. 09.05 we wtorek obudziłam się z
przekonaniem, że to własnie dzisiaj urodzę (w nocy miałam dość dokuczliwe
skurcze). Zadzwoniłam do Jeannette i powiedziałam o swoich przeczuciach. Na
szczęście wzięła je do serca. Potem zjadłam śniadanko i poczułam, ze odchodzi
czop. Skurcze były takie jak od 2-3 tygodni, niby regularne, a potem jak ręką
odjął. Na 09.05 miałam zaplanowany również test oksytocynowy. Skurcze zaczęły
się nasilać jeszcze przed testem, ale nie powodowały niczego poza zapisem na
KTG. Po podłączeniu testu chyba wszystko zaskoczyło i o 13.10 odeszły wody.
Jeannette z moim mężem dojechali na miejsce o 13.30 i przeszliśmy na salę
wiśniową. Pierwszy poród mieliśmy na morelowej, ale teraz wyboru nie było
(wszystko zajęte). Poprosiłam o znieczulenie ZZO, gdyż dzień wcześniej na USG
oszacowali małą na 4300, a ja 6 lat temu rodziłam córcię ważącą ponad 4 kg
też z Jeannette i trwało to 14 godzin. Poród również cudowny, choć długi. Tak
więc z obawy przed porodem kolejnego dużego bobasa poprosiłam o ZZO. Moja
położna po zbadaniu mnie (rozwarcie już na 5 cm)się śmiała, że do 16-stej
wyrobimy się z porodem, gdyż wszystko pięknie jest przygotowane i postępuje
błyskawicznie. I tak rzeczywiście się stało po 2 godzinach od odejscia wód o
15.20 urodziliśmy śliczną, kruczowłosą Oliwkę. Medal dla mojej Jeannette za
ochronę krocza, mogłam jeździć na rowerze na drugi dzień. Z pierwszą córcią
zresztą byłam nacięta dosłownie 4 mm i praktycznie nie odczuwałam negatywnych
skutków. W tym miejscu pragnę bardzo podziękować mojemu mężowi za ogromne
wsparcie i pomoc przy obu, tak różnych porodach. Specjalne podziękowania dla
Jeannette za wspólne oczekiwanie na narodziny naszych dwóch córeczek.
Dziekujemy Ci Jeannette za uczestnictwo w pięknym dla nas cudzie narodzin.
Wszystkim przyszłym mamom polecam ten szpital i tą położną. Opisałam zresztą
swój poród w ankiecie Rodzić po ludzku. Pierwszy i drugi poród to Ci sami
życzliwi i kompetentni ludzie (położne i lekarze), ta sama położna, tylko
szpital się zmienił (wygląda super po remoncie) No, ale w końcu instytucję
tworzą ludzie, a nie budynki.........
Dla zainteresowanych przyszłych mam podaje koszty:
1. Indywidualna opieka Jeannette - 1500
2. Sala do porodu - 800 (mieliśmy zniżkę, bo to drugi poród)
3. ZZO - 500
Kwoa może i spora, ale oboje z mężem wyznajemy zasadę, że niestety nie
wszystko można przeliczyć na pieniądze.............
Kochane forumowiczki życzę wszystkim tak pięknych wspomnień z porodu
Pozdrawiam
Inga