Dodaj do ulubionych

Szpital na Starynkiewicza???

06.01.08, 20:50
Witam Was serdecznie, zamierzam rodzić w szpitalu przy pl.
Starynkiewicza w Warszawie. Moje pytanie do dziewczyn, które tam
rodziły jest następujące: czy jesteście zadowolone z pobytu i opieki
w czasie i po porodzie? Ile kosztuje znieczulenie? Bardzo proszę o
Wasze opinie na temat tego szpitala, z góry wielkie dzięki, pozdr.,
Guśka
Obserwuj wątek
    • zuzanna47 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 07.01.08, 07:10
      Rodziłam na Starynkiewicza i więcej nie zamierzam tam rodizć.
      Miałam cc więc nie wiem ile kosztuje zzo. Natomiast nie byłam
      zadowolona z opieki leksrkiej raczej olewają pacjentki. Poza tym
      jest brudno, w szczególnie w łazienkach, o zmianę pościeli tez nie
      mozna się doprosić. Jedynym plusem tego szpitala to przesympatyczne
      i uczynne położne.
      zuzka
      • katar.zynka Re: Szpital na Starynkiewicza??? 07.01.08, 21:33
        położne są uczynne i owszem ale raczej dla pacjentek po cc, do
        reszty żadko która zajrzy
        ja nie mogłam się doprosić po porodzie o umycie dziecka
        z tymi zmianami pościeli zgadzam się - sama musiałam o siebie zadbać
        śmieszne były obchody - nigdy nie wiadomo o której porze, czasem
        wogóle - szok!
        moje pozytywy to położna przy porodzie - nie opłacona a wszystko
        było jak trzeba i pediatrzy
        reszte wspominam kiepsko
      • olenka815 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 10.01.08, 16:24
        Witajcie smile
        Też zamierzam rodzić w tym szpitalu. Termin mam za 4 tygodnie. Chciałabym zapytać o to, co zapewnia szpital, a co trzeba mieć swojego. Czyli np. wyprawkę dla maluszka trzeba mieć swoją? Jak z kosmetykami dla maluszka? Jakie są zwyczaje, tzn, czy maluszka przebiera się (kąpie itd.) samemu, czy raczej robi to położna? Maluszek jest przy Tobie cały czas? Jak jest z opieką kogoś od laktacji? Jak wyglądają odwiedziny? Ile jest sal porodowych i ilu osobowe są? Ile osób jest w salach później po porodzie?
        Wiem że troszkę tych pytań jest ale może nie będzie dla Was kłopotem by na nie odpowiedzieć smile
        Pozdrawiam cieplutko
        Ola
        • artdesign84 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 10.01.08, 20:26
          urodziłam tam 4 tygodnie temu, więc mam info aktualne:

          wyprawkę dla maluszka trzeba mieć swoją?
          nawet papier toaletowy i sztućce musisz mieć swoje - dla dziecka
          wszysko

          Jak z kosmetykami dla maluszka?
          musisz mieć wszystko swoje, nie mają i nie udostępniają niczego

          Jakie są zwyczaje, tzn, czy maluszka przebiera się (kąpie itd.)
          samemu, czy raczej robi to położna
          możesz porprosić, ale marne szanse żeby Ci ktoś pomógł

          Maluszek jest przy Tobie cały czas?
          tak, nawet jak musi być naświetlany z powodu żółtaczki

          Jak jest z opieką kogoś od laktacji?
          opieka laktacyjna?? oni nie znają takiego podejścia, usłyszałam że
          jestem matką to powinnam wiedzieć jak nakarmić dziecko (skończyło
          się na karminiu sztucznym mlekiem)

          Jak wyglądają odwiedziny?
          jak masz pokój jednoosobowy (200zł/doba) to o każdej porze dnia i
          ile chcesz osób, nikt się nie czepia. na innych salach to raczej
          wychodzisz na korytarz do tego kto cie odwiedza, bo jak na sali
          jest 7 babek z dziećmi to ciężko żeby jeszcze ktoś cie w srodku
          odwiedzał

          Ile jest sal porodowych i ilu osobowe są?
          sale porodowe są 3 - jednoosobowe, ale ściana nie jest do sufitu
          więc wszystko słyszysz co się dzieje obok - nawet szepty

          Ile osób jest w salach później po porodzie?
          od jednej do nawet 7...

          jak masz jakieś pytania jeszcze to pisz - chętnie pomogę
          • agafu Re: Szpital na Starynkiewicza??? 02.02.08, 12:18
            sale sa max 3 osobowe-poporodowe
        • vocecelestis Re: Szpital na Starynkiewicza??? 11.01.08, 20:10
          Dziewczyny które zamierzacie rodzić na Starynkiewicza poważnie
          przemyślcie swoją decyzje. Urodziłam tam synka 29 października.
          Miałam wykupioną położna. Uważam po czasie, że było to bez sensu bo
          nic mi nie pomogła, a wręcz zaszkodziła. Zero opieki poporodowej!!
          Nikt się nie pyta jak się czujesz i czy potrzebujesz pomocy, a jak o
          nią poprosisz to nikt ci jej nie udzieli. Od samego początku miałam
          problem z karmieniem, prosiłam o pomoc i nikt mi jej nie udzielił,
          skonczyło się tak, ze karmie sztucznym mlekiem, strasznie to
          przeżywałam, wylałam mnóstwo łez, dziś już się z tym pogodziłam ale
          uważam, że gdyby ktoś mi pomógł może dziś karmiłabym piersią.
          Potwierdzam również fakt o którym juz tutaj ktoś wspomniał. Otóż
          obchody odbywają się nie o stałych porach tylko jak im się podoba.
          To moze być 19 wieczorem, jak rowniez 22. Jest to nie do przyjęcia.
          Dlaczego? Same sie przekonacie jak to jest jak uda wam sie uspać
          dziecko,a tu nagle wparowują lekarze, każą Ci je budzić, rozebrać i
          kłaść na wage. No albo np. taka sytuacja. Wchodzi położna, każe
          rozbierać maluszki bo za chwile będą ważone, rozebrałyśmy nasze
          maluszki, czekamy 5, 10, 15 min a tu nikt nie
          przychodzi...tragedia...sale porodowe ze ściankami działowymi nie do
          samego sufitu, drzwi wejściowe do sal porodowych wahadłowe co
          powoduje, że słychać wszystko co się dzieje na salach porodowych na
          całym oddziale. Miałam jedną taką noc kiedy rodziły 3 kobiety na raz
          i przez jakieś 4 godziny słychać było jedno nieustające pasmo
          krzyków. Oka nie dało się zmróżyć.Zero intymnosci, zero możliwości
          odpoczynku dla osób które leżą na oddziale położniczym z dzieckiem
          po porodzie. Co mnie jeszcze zaskoczyło? Lekarze na obchodzie ciągle
          podkreślali, żeby nie jeść marchewki , którą dają na obiad, a ta
          zasrana marchewka podawana jest co dziennie. Skoro wiedzą, że
          szkodzi dzieciaczkom to dlaczego jej nie wyeliminują z jadłospisu?
          To jakaś paranoja.Na badania z dzieckiem trzebabyło jechać samemu z
          łóżeczkiem do gabinetu zabiegowego. Tam często trzebabyło stać w
          kolejce, bo nie było tam krzeseł na których możnaby spocząć, a jak
          jest się takim obolałym po porodzie to naprawde było ciężko. No i
          dużo możnaby jeszcze opowiadać. Nie polecam...zawiodłam sie i to
          bardzo...
          • olenka815 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 13.01.08, 15:23
            Witajcie...

            Dzięki za opinie! smile Poważnie myślałam, czy tam nie rodzić, jednak po tym co opisujecie to po prostu nie do przyjęcia!!!! Najgorsze że mój lekarz prowadzący jest z tego szpitala, chyba muszę z nim pogadać tak szczerze. Jako kolejny w opcji miałam solec albo praski szpital. Sama nie wiem, może jednak tam?? Jestem przerażona po Waszych przeżyciach... jak można nie pomóc kobiecie, która dopiero co uczy się jak być mamą, jak zajmować się maleństwem... nie do pomyślenia. O praskim czytałam sporo dobrych rzeczy. nie wiem czy tam nie pójdę... jeju ale mam siano w głowie teraz... zupełnie nie wiem co robić, gdzie iść...
            Pozdrawiam cieplutko...
          • katar.zynka Re: Szpital na Starynkiewicza??? 15.01.08, 21:24
            święte słowa - wszystko to prawda niestety...
          • katarzyna_kep Re: Szpital na Starynkiewicza??? 05.03.08, 10:14
            A czy możesz podać mi nazwisko tej położnej? Bo chciałabym umówić
            się z położną na maj a lepiej żeby pomagała a nie szkodziła. Co
            miałaś na myśli pisząc, że bardziej zaszkodziła niż pomogła?
    • artdesign84 tragedia... 10.01.08, 20:20
      porodówka :
      3 sale koło siebie, przedzielone cienką ścianką (nioe zabudowane pod
      sufit) - słychać wszystko co sie dzieje obok .. ze 3 metry dalej
      jest korytarz, więc na korytarzu też wszystko słychać
      fotele porodowe sprzed 20 lat - nie wygodne...
      Sale wyglądają wyjątkowo przygnębiająco i do łazienki trzeba
      wychodzić (jedna na 3 sale)

      warunki po porodzie :
      4 sale prywatne (2 osobowe za 150 zł za dobę, 1 osobowe 200 zł za
      dobę), reszta nawet 5-7 osobowe. łazienka na zewnątrz.. kabiny
      ustawione koło siebie bez zasłonek - czyli wspólne prysznice...
      położne : zaależy na jaką się trafi, ja tam spędziłam 11 dni i są
      jedne wspaniałe, a inne wredne suki

      studenci
      są wszędzie - o każdej porze dnia i nocy i nikt mnie pytał czy się
      zgadzam na ich obecność - czasai byłam badana przy porodzie przez
      lekarza i np 3 studentów. na obchodzie też ich pełno

      jedzenie
      bez dostawy z domu ani rusz ... zupa zawsze taka sama, jedzenie
      zimno i bardzo mało. np na kolacje 2 kromki bułki i jeden plasterek
      wędliny

      zwyczaje
      lewatywy nie robią, krocza nie golą, parcie tylko na leżąco, dziecko
      dostałam od razu na brzuch, cały poród pod ktg...
      • ale_heca Re: tragedia... 10.01.08, 20:27
        Tak jak napisała artdesign84 plus obowiązkowo nacięcie krocza. Położne inaczej
        nie umieją odebrać porodu.
        • artdesign84 Re: tragedia... 10.01.08, 20:42
          dokładnie... jak sie spytałam o ochronę krocza położnej która
          odbierała poród to powiedziała że tu się tego nie praktykuje i nie
          ma czasu na to ;/
          • teqilaa Re: tragedia... 10.01.08, 21:16
            masakra!!! mówimy o szpitalu z tego stulecia?!

            ps. Art a Ty czasem nie miałas rodzić na Karowej?
            • artdesign84 Re: tragedia... 10.01.08, 22:26
              owszem... nawet miałam juz tam "swoja" połozna... ale okazało sie ze
              musze rodzic szybciej i miec wywołany poród i na karowej wtedy nie
              mieli dla mnie miejsca... crying
              • taga4 Re: tragedia... 11.01.08, 20:24
                dzięki dziewczyny, też rozważałam ten szpital... ale widzę że nie ma
                sensu..
                • kasiak_28 ale mnie wystraszyłayście... 14.01.08, 19:49
                  ale mnie wystraszyłayście mam teraz problem bo Tam jest moja Pani
                  dr. Ale sama się przekonam bo w środę idę na patologię bo mam
                  cukrzycę!!! Jak sprawdzę co się tam dzieje to napisze Wam najnowsze
                  wieści!!@
    • niesia22 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 14.01.08, 23:41
      o rany!!!...jestem zaskoczona tak złymi opiniami o tym szpitalu...ja
      rodziłam tam 01-12-2007 i uważam że było ok...jestem z tych
      przwrażliwionych(miałam dwóch lekarzy-jedem w prywatnej przychodni,
      drugi z tego szpitala), co to wszystkiego dociekają, zadają dużo
      pytań itp...nie spotkałam się z brakiem odpowiedzi na jakiekolwiek
      pytanie, dziecko było przebadane pod każdym względem i pediatra
      szczególowo opowiadał co i dlaczego, zostałam nawet dzień dłużej w
      szpitalu aby małej zrobili dodatkowe badania,jak miałam problem z
      karmieniem piersią położna znalazła rozwiązanie i nadal karmię...mąż
      był u mnie kiedy chciał...nie mam co prawda porównania bo to mój
      pierwszy pobyt w szpitalu ...
      • aska34 całe szczeście,że tak odradzacie.... 16.01.08, 10:17
        Może wreszcie sie tam rozluźni bo porodówki i połoznictwo są
        totalnie zapchane, ciekawe dlaczego jak to taki zły szpital....?
        Jakoś nie mogę sobie znaleźć wytłumaczenia dlaczego mimo wszystko
        tak dużo kobiet chce tam rodzić. Ja uważam, ze są tam dobrzy
        fachowcy a że nie zawsze uśmiechnięci i wypoczęci to już inna
        historia. Warunki jakie tam są oczywiście pozostawiają wiele do
        życzenia ale jest przecież wiele prywatnych klinki gdzie można w
        komforcie i przepychu przetrwać te 3 dni po porodzie. Przepraszam za
        trochę sarkastyczne słowa ale tak mi się jakoś zebrało gdy zaczełam
        czytac niektóre wypowiedzi.
        pozdrawiam
        Joanna
        • monikaps Re: całe szczeście,że tak odradzacie.... 17.01.08, 11:37
          Może we własnym interesie nie powinnam tego pisać, ale napiszę, bo
          wcześniej po czytaniu tego wątku bardzo się denerwowałam.
          Rodziłam tam 4 lata temu i nie było różowo, ale aż tak źle też nie.
          Właśnie rozmawiałam przez telefon z położną z tego szpitala.
          Błędnie podano tutaj wielkości sal - sale bezpłatne są tylko 3
          osobowe. Te 7 osobowe to chyba gdzie indziej... (i z mojego tam
          pobytu pamiętam malutkie 3 osobowe sale, już się bałam, że
          zagęścili). Mieć trzeba ze sobą wszystko dla siebie i dla malucha.
          Kąpiel dziecka jest na życzenie, czyli trzeba się prosić. Poród
          rodzinny jest bezpłatny, zzo płatne 600zł, można na życzenie (ja za
          pierwszym razem nie miałam, teraz chyba będę chciała). Do zzo warto
          zrobić badanie płytek krwi. Golenie i lewatywa przed porodem są
          możliwe na życzenie (ja mam często teraz zaparcia, więc pewnie będę
          chciała lewatywę - za pierwszym razem miałam i sobie chwalę).
          Pozdrawiam i życzę łatwych porodów smile
    • guska24 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 17.01.08, 14:08
      No cóż, jestem zszokowana Waszymi opiniami na temat tego szpitala,
      jednak serdecznie za nie dziękuję...Muszę się poważnie zastanowić co
      zrobię, mam jeszcze ponad 3 miesiące na szczęście. W niedługim
      czasie zamierzam tam pojechać i mam nadzieję, że pozwolą mi obejrzeć
      sale i porodówkę? pozdrawiam serdecznie, Guśka
      • zolezka Re: Szpital na Starynkiewicza??? 17.01.08, 14:32
        Ja też tam rodziłam trzy lata temu w marcu. Powiem tak:
        położna która tam byla była straszna, ja byłam sama bez kogoś z
        bliskich i ten babsztyl mnie zastraszył. Była niemiła, na wszystkie
        pytania odpowiadała warcząc na mnie itd. Wtedy nawet sobie tego nie
        uświadamiałam, ale teraz słysząc opowieści innych wiem że tak być
        nie powinno. Polecam koniecznie mieć kogoś bliskiego przy porodzie
        który nie pozwoli na takie zachowanie.
        poza tym wszystko było ok, sale 3 osobowe, ciaśniutkie. Pielęgniarki
        myły dzieci codziennie. Same przychodziły ale nieraz niestety bardzo
        późno bo nawet po 22.
        Oczywiście pozwalają obejrzeć sale i porodówki jeśli nie ma akurat
        rodzących.
        pozdrawiam
      • monala1 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 02.02.08, 14:28
        moja koleżanka tam rodziła i miała tam swojego lekarza. Chyba tylko dlatego tam
        rodziła. Przy porodzie lekarza nie było i póżniej lezała na korytarzu. Mąż
        zapłacił za pokój prywatny. Tyle tam leżała że zapłacili około 1,5 tys. Mówiła,
        że położne były okropne. Mały miał zółtaczkę i czekali na łóżeczko z lampami dwa
        dni. Dopiero po zrobieniu awantury byli na tyle przychylni, ze dostali łóżeczko
        z lampami.
        • nika1306 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 04.02.08, 22:27
          Przede wszystkim polecam odwiedzenie szpitala przed porodem i nie
          uzależnianie decyzji o tym czy w danym szpitalu będziecie rodzić od
          tego, czy tam pracuje wasz lekarz.
          Moja lekarka była własnie ze Starynkiewicza - wspaniała kobieta,
          jednak mimo tego nie zdecydowałam się na poród w tym szpitalu.
          Nie odpowiadały mi sale porodowe - klitki, po których niby możesz
          się swobodnie poruszać w I fazie, w których wszystko słychać,
          pozycja w II fazie - leżąca, rutynowe nacięcie, wszechobecni
          studenci (choć rozumiem, ze gdzieś i na kimś uczyć się muszą),
          generalnie odniosłam wrażenie całkowitego braku intymności.
          Szpital ten jest mimo wszystko często wybierany chociażby ze względu
          na najwyższy stopień referencyjności, bardzo dobrych fachowców i to,
          że czasami trafiają tam "ciężkie przypadki" z innych, renomowanych
          szpitali, które nie chcą sobie psuć nimi statystyk.
          Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru i porodu
          • agafu Re: Szpital na Starynkiewicza??? 05.02.08, 15:28
            co człowiek to inna opinia. Ja rodziłam tam 23.01.2008 i jestem
            zadowolona. byla to moja duga już cesarka w tym szpitalu, położne
            miłe, sale ciasne, o jedzeniu nie wspomnę.Jak w większości
            szpitalach należy się o wszystko dopominać i dopytywać ale po to ma
            się...gębę smile.
            • skateskate Re: Szpital na Starynkiewicza??? 05.02.08, 17:13
              Jeśli wiesz o co się dopytywać i prosić to spoko.
              Ja tam nie wiem, czy w szoku poporodowym będę pamiętać wszystkie
              zalecenia i mieć siłę o wszystko pytać.

              Noworodka pierwszy raz w zyciu oglądać będę i pierwszy raz zajmować
              się w ogóle dzieckiem - oczekiwałabym ze właśnie w szpitalu pokażą
              mi na początek co i jak, ale wiem, że muszę liczyć na szczęście żeby
              trafić na normalnych ludzi.
    • agatade Re: Szpital na Starynkiewicza??? 07.02.08, 09:03
      Niestety nie mam zbyt miłych wspomnień z pobytu w tym
      szpitalu.Wprawdzie znalazłam się tam ze względu na inną sytuację
      (tzn.poroniłam), ale traumatycznym przezyciem było dla mnie
      przyjęcie do szpitala przez młodziutka panią doktor...nigdy nie
      zapomne jak niedelikatnie mnie potraktowała...Niedelikatnie to jest
      delikatnie powiedziane...Ale bardzo milo wspominam przsymapatyczna
      Panią połozną - wesołą, uśmiechnietą, młodziutką pielegnoiarkę,
      która tłumaczyła mi co sie ze mną dzieje (co chyba powinein zrobic
      lekarz, ale byłam dla niego właściwie dla niej nic nie znaczacym
      przypadkiem) i jeszcze Pana Doktora, który nie tyle był miły, co po
      prostu poinformował mnie co się ze mna dzieje...Pamietam imiona,
      nazwiska, ale nie chce wymienica, bo myslę, ze nie o to
      chodzi...MYslę, że nie mozna uogólniać, bo na przykład moja znajoma,
      która rodziła na Starynkiewicza dobrze wspomina to
      doświadczenie...Moze ja miałam pecha...Może więc nie warto sugerować
      się opiniami...Każda z nas ma inne odczucia...
      Życze wszytskiego dobrego
    • olenka815 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 07.02.08, 14:42
      Witajcie dziewczyny ponownie smile

      Postanowiłam podzielić sie z Wami swoim ostatnim doświadczeniem.
      Ze dwa tygodnie temu poszłam do lekarza, podczas badania coś go zaniepokoiło i lekarz wezwał pogotowie. Zabrali mnie do szpitala Praskiego. Od razu trafiłam na porodówkę. Oczywiście od razu podłączyli mi ktg, kroplówkę z solą fizjologiczną i przyleciał lekarz na badanie... w raz z nim z 5 studentów, pełno położnych... sudenci bynajmniej nie byli pochłonięci informacjami medycznymi, które mówił lekarz. Obok mnie leżała dziewczyna, która miała dość silne skurcze i była blisko drugiej fazy porodu. Żadnej zasłonki niczego. Ona widziała mnie, ja ją... w końcu po badaniu pozostawili mnie samej sobie podłączoną dalej do ktg. A dziewczyna obok zaczyna rodzić. Położne otoczyły dziewczynę, dziewczyna wrzeszczy z bólu... po 15 minutach słycha kwilenie noworodka... Samą czeka mnie niedługo poród, więc gdy dziewczyna wyła z bólu miałam ochotę zwinąć się stamtąd i uciec w siną dal. Dopiero gdy usłyszałam dzidziusia, przeszedł jako taki strach. Po co o tym piszę. Po to, by uświadomić Wam, że w szpitalach ogólnie nie patrzą się na warunki intymności czy czegoś. I z tego co już sie dowiedziałam nie zależnie w którym szpitalu się znajdujecie. W praskim niby opieka jest w porządku itd. Na obiad marchewka codziennie, na śniadanie czy kolacje 3 maleńkie kromeczki bułki paryskiej i tyle plasterków wędliny, że trzeba dobrze pomyśleć jak to ułożyć żeby coś poczuć. Z drugiej strony... nie idziemy tam sie nawcinać. W razie czego przecież rodzina zawsze moze coś przynieść i poratować. A co do studentów w trakcie porodu, czy badania. Są prawa pacjenta... przecież zawsze można powiedzieć że nie życzysz sobie obecności studentów podczas porodu.
      Mój lekarz prowadzący jest ze starynkiewicza i jednak wolę rodzić z nim, niż iść do innego szpitala gdzie całkiem mnie nie znają. A warunki... wiadomo jakie są... i to prawie w każdym szpitalu. A w końcu leżeć nie będziemy tam całą wieczność tylko po porodzie parę dni i do domku smile Głowa do góry i nie dajcie się zwieść takim ocenom. Bo tak naprawdę to chyba tylko karowa ma warunki "hotelowe", ale dostać sie tam to wręcz nierealne (chyba, ze macie ciążę zagrożoną, z patologią), a i opieka jest mocno przereklamowana...
      Pozdrawiam Was wszystkie i trzymam kciuki za lekkie rozwiązania smile
      olenka815
      • monikaps Re: Szpital na Starynkiewicza??? 09.02.08, 02:41
        Starynkiewicza też ma warunki hotelowe, ale za hotelową cenę.
        Właśnie we wtorek mnie wypuścili z synkiem. Jak za pierwszym razem,
        nie ma wersalu, ale dziećmi opiekują się bardzo dobrze. Wojtek
        urodził się z szyją owiniętą pępowiną, ale dla położnej, na którą
        trafiliśmy, to nie był żaden problem. Pokoje jednoosobowe odradzam,
        zwłaszcza tym, co rodzą pierwsze dziecko. Wykupiłam taki za
        pierwszym razem i zostałam tam praktycznie zostawiona sama sobie, no
        - mogłam na noc opłacić położną za 300zł. Teraz nastawiałam się na
        zzo i na salę bezpłatną. Trafiłam akurat na dziewczyny, ktore też
        miały starsze dzieci. Było z kim pogadać, poprosić, żeby spojrzał na
        dziecko jak się wyjdzie do toalety, było komu pocieszyć w kłopotach.
        Pokoje niewielkie i raczej zimne (okna nieszczelne), ale weselej.
        Może warto uprzedzić, że z toaletami jest na oddziale problem - na
        18 osób w salach bezpłatnych jest jedna łazienka (wc + prysznic),
        jedna toaleta i sala 5 pryszniców. Ale jakoś dało się przeżyć.
        Pozdrawiam
        • skateskate Re: Szpital na Starynkiewicza??? 10.02.08, 15:56
          hej Monika!
          gratuluję oczywiście!!

          pewnie niewiele masz teraz czasu na forum, ale podpytam:
          - jak duże obłożenie na porodówce? czy jest sens jechać? byłam tam
          tylko w szkole rodzenia, więc praktycznie jestem "z ulicy", obawiam
          sie, że mnie nie przyjmą (wiem, mam jechać przy skurczach co 4-5
          min, ale to mój pierwszy poród, może coś pokręcę smile termin man na 5
          marca ale moja doktor powiedziała żebym się szykowała wcześniej.
          - piszesz ze wersalu nie było, ale czy znaczy to też, że jako
          debiutantka będę mieć problemy z uzyskaniem pomocy, informacji, co i
          jak, kiedy? wszystkie położne w szkole rodzenia były przystępne i
          sympatyczne... już sama nie wiem
          - ile czasu trwała procedura na izbie przyjęć (orientacyjnie
          oczywiście smile

          ogólnie wszystkie uwagi na temat szpitala będą na wagę złota smile

          pozdrawiam
          Kate
          • lemurka3 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 13.02.08, 13:37
            Rodziłam rok temu. Wrazenia jak najbardziej pozytywne - no moze poza tym ze
            ciągle pod ktg musialam leżeć, ale były ku temu wskazania. Leżałam w sali
            płatnej dwuosobowej - polecam. Faktycznie, nie interesują sie za bardzo
            pacjentkami ale jak się o coś poprosiło, to nie było z niczym problemu.
            co do nacięcia krocza to robią to praktycznie każdej kobiecie. I ja byłam
            nacięta - dziecko 4,32 kg i moja przyjaciółka - dziecko 3 kg.
            Drugi raz zamierzam tam rodzić. Acha, świetni neonatolodzy!
            • monikaps Kate 17.02.08, 07:50
              Przepraszam, że dopiero teraz, ale dawno tu nie zaglądałam.
              1. Procedura na IP trwa około pół godziny - badanie, wywiad,
              przebieranie. Mąż jeszcze zdążył do bankomatu po pieniądze na zzo
              (trzeba mieć gotówkę) - 600zł, polecam smile))
              2. Obłożenie było duże, jak wszędzie. Ale że wypisują nawet w
              weekend, to sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Można tam
              wcześniej zadzwonić i się dowiedzieć. W szpitalu najpierw rozmawia
              się z rejestratorką na korytarzu, więc od razu zna się sytuację.
              3. Wersalu nie było, bo sale zimne, jedzenie okropne i nienadające
              się dla matek karmiących. Na 18 położnic z sal bezpłatnych są dwie
              toalety (jedna w tym samym pomieszczeniu co prysznic). Toalety są
              niezamykane (co akurat ma sens), ale wpieniało mnie, jak ktoś mi się
              ładował bez pukania. Sale sprzątają tylko przed obchodem z którymś z
              ważniejszych lekarzy. Ale noworodki mają na prawdę dobrą opiekę. Jak
              poprosić o coś, to zwykle ktoś pomoże albo wytłumaczy. Jak poszłam
              do salowych prosić o zmiany podkładów na łóżkach, to za parę minut
              przyniesiono czyste podkłady ale z tekstem "to ja was nie będę
              zrywać - same potem zmienicie". Jak zaczęło mi się coś dziać z
              kroczem, to mówili, że świetnie się goi i nikt się nie zająknął, że
              hemoroidy trzeba wyleczyć. Dopiero jak sama o to zapytałam, to już
              mieli mi dać czopki, ale że mąż wcześniej przyniósł mi z domu
              Posterisan, to poradzono właśnie to, bo lepsze niż szpitalne leki.
              Jak dostałam kataru, to na obchodzie zalecono, żeby mi rodzina
              kupiła krople do nosa, a po półgodzinie przyszła położna z
              informacją, że za 15 minut przyjdzie salowa przenieść moje rzeczy na
              oddział septyczny. (Trochę się postawiłam, i najpierw poszłam
              rozmawiać z pediatrą o moim synku). Na septycznym leżałam parę dni,
              min. jedną noc na sali 4-osobowej z dwiema dziewczynami po
              poronieniu czekającymi na zabieg czyszczenia macicy... Trochę mi
              było nieswojo z powodu synka rozrabiającego w nocy, ale im musiało
              być bardzo ciężko...
              Z istotnych rzeczy, trzeba mieć ze sobą wszystko - od pieluszek i
              ubranek po papier toaletowy, sztućce i kubek (nie ma żadnego
              sklepiku). Na salach w większości są czajniki elektryczne, można
              samemu sobie zrobić herbatę (szpitalna jest okropna). Warto mieć dla
              dziecka butelkę, zaraz po porodzie raczej nie ma się pokarmu,
              położne dają sztuczny, ale mogą też nakarmić dziecko strzykawką.
              Więcej moich przygód opisałam na Rówieśnikach:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47868&w=75336237&a=75380374
              Napisałam tam też, jaki jest rozkład dnia na oddziale.
              Pozdrawiam i życzę łatwego porodu smile
              • skateskate Re: Kate 18.02.08, 02:47
                hej Monika, serdeczne dzięki za info.
                Ja jeszcze w dwupaku, mój ranking w tej chwili wyglada tak:
                1. zelazna, 2. imid 3. starynkiewicza.
                Zobaczymy gdzie mnie przyjmą smile
                Na wszelki wypadek przestudiowałam porady jak odebrać nagły poród w
                samotności i w drodze wink

                pozdrawiam! smile
    • magdeczka77 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 18.02.08, 19:21
      Hej, 8.02 miałam na Starynkiewicza cc. Kolejny poród także planuję tam. Sale są
      rzeczywiście kiepskie (leżałam na o.gin na 2piętrze), kobiet dużo, położnych
      mało, jedzenie kiepskie (ale jak smakowało gdy byłam wygłodniałasmile Z mojego
      punktu widzenia, nie spodziewam się wiele więcej po polskim szpitalu i być może
      dlatego warunki jakoś bardzo mnie nie uwierały. Za to podejście personelu, gdy
      coś się dzieje, jest moim zdaniem super - zarówno przy ochronie zdrowia matki,
      jak i dziecka. To dla mnie priorytet i będę wychwalać Starynkiewicza. Szybka
      reakcja doktora pozwoliła uratować mojego synka, Bartek jest zdrowy. Swoje
      wrażenia porodowe opisałam na forum lutówek, oto link:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47868&w=75424609&a=75759084
      Magda
      • sylwiabn Re: Szpital na Starynkiewicza??? 19.02.08, 13:35
        Ja rodziłam tam 2 lata temu i było koszmarnie. Oczywiście wszystko
        da się przeżyć, ale jednak taki szpital potrafi obrzydzić, tak fajne
        chwile, pierwsze minuty, godz. z dzieckiem. Odesłali mnie z Karowej,
        i z mężem staliśmy 15 min. pod szpitalem, zanim jakiś zaspany cieć
        się nie ocknął i nas nie wpuścił. Potem pielęgniarka wiozła mnie na
        górę na wózku, pomimo że zapierałam się nogami i prosiłam żeby
        zaczekała na mojego męża, musiałam dosłownie jej uciec, żeby mąż
        mnie dogonił. Na sali porodowej, która po wizytach na karowej,
        zrobiła na mnie przygnębiające wrażenie, była już straszna,
        śmierdząca papierosami położna, która na moje pytanie, czy to ona
        będzie obierac poród powiedziała, "bo co?" Kazała mi się położyć
        (tylko tradycyjny poród), podała oksytocynę i wyszła na długo /
        pewnie znowu na szluga/ gdyby nie mąż to bym tam zwariowała. Wiecie
        że jak boli to się dłuży czas. Potem cały poród na mnie krzyczała,
        więc już z tego bólu odechciało mi się wszystkiego i przestałam
        przeć. Wtedy wezwała lekarza, który wypchnął mi dziecko, naciskając
        na żebra. Potem już było lepiej, przynajmniej jeśli chodzi o opiekę
        nad dziećmi, tylko że znowu trzeba samemu o wszystko prosić, a
        przecież jak ktoś rodzi pierwszy raz to nie musi wszystkiego
        wiedzieć. Brudno, z przeciągami, rzeczywiście obchody lekarskie o
        dziwnych porach, jakoś było mi tam strasznie smutno, i nie chcę już
        tam rodzić
    • er011 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 21.02.08, 22:09
      A propos Starynkiewicza - dziewczyny czy któraś rodziłą z położną
      Iwoną Walaszczyk? Ciekawa jestem Waszych opinii ...

      Pozdrawiam
      Renata
      • anias06 Re: Szpital na Starynkiewicza??? 23.02.08, 15:33
        Ja rodziłam w czerwcu z tą położną.Wykupiłam poród prywatny u niej
        (700 zł).Uważam że to były najmądrzej wydaane pieniądze w moim
        życiu.P.Iwona to osoba bardzo kompetentna ,super wspólpracuje z tobą
        przy porodzie.Jest bardzo opanowana , a co najważniwejsze cały czas
        przy tobie.Wszystko mowi co robi.Ja miałam bardzo lekki poród tylko
        3 godziny.Brałam znieczulnie.Przy porodzie był mąż, ktory dzięki
        p.Iwonie wszystko dzielnie zniósł.Uważam że ta położna to super
        wybór.
    • patysiak Re: Szpital na Starynkiewicza??? 24.02.08, 00:04
      rodzilam w tym szpitalu pierwsze dziecko (marzec 2006) i zamierzam
      rodzic drugie (na dniach).

      szpital jak szpital. doradzam dopytywac o wszystko, gonic polozne,
      domagac sie pomocy przy karmieniu. nie dac se zbyc, korzystac z
      dzwonka nawet w nocy smile

      zarcie okropne - ale to juz kazda napisala.

      rodze tam bo moj lekarz prowadzacy ciaze tam pracuje.
      • kasiula781 Re: Szpital na Starynkiewicza???-moja opinia 25.02.08, 15:37
        Rodzilam tam 2 lata temu i mam nadzieje ze za 10 dni uda mi sie tam dostac i
        urodzic 2 dziecko.Nie mam tam lekarza prowadzacego wiec pewnie bedzie trudniej
        sie dostac a tlok jest bo dzwonilam i mowili ze maja mlyn ale ponoc tera
        wszedzie tlok.Pierwszy porod mialam wywolywany trwal w sumie ponad 11h ale zle
        tego nie wspominam. Mialam cudowna polozna i uwazam ze 700 pln ktore jej
        zaplacilam byly dobrze wydanymi pieniedzmi,moze dobrze trafilam ale wszyscy byli
        mili. Przy porodzie asystowalo 3 studentow ale szczerze mowiac ja nie mam z tym
        problemu i byla to ostatnia rzecz o jakiej myslalam. Po porodzie trafilam na 2
        os. sale (przypadkiem bo akurat zwolnilo sie miejsce ale jak bedzie taka
        mozliwosc tym razem to na pewno zaplace). Pielegniarki przychodzily myc dzieci
        no i jak cos chcialysmy tez zawsze sie pojawialy. A co do jedzenia to w kazdy
        szpitalu jest tak samo paskudne,ale przeciez maz moze zawsze cos przyniesc
        smile.Potwierdzam ze trzeba miec kubek i sztucce bo inaczej bedziecie jesc rekami sad.
        • monikaps Re: Szpital na Starynkiewicza???-moja opinia 26.02.08, 17:34
          Rękami to nie, jak ktoś będzie potrzebował sztućce, to wygrzebią spod wózka jakieś stare...
          Teraz już dzieciaków nie kąpią, w każdym razie taki był stan do 6.02 br.
          U mnie przy porodzie było chyba z 5 studentek. Jak się zaczęło parcie to weszły, nawet nie zapytały, czy można. Średnio mi się to podobało, ale nie miałam głowy do awantur (że należałoby zapytać!!!). Starszą córkę rodziłam w nocy (5.25), więc studentów nie było.
    • artdesign84 idę na operację po "zszyciu" przez lekarza stamtąd 28.02.08, 00:09
      jestem 2 i pół miesiąca po porodzie

      To co podejrzewałam (choć myślałam że przesadzam) okazało się
      prawdą ... lekarz źle mnie zszył.... PRzedsionek poczwy z prawej
      strony nie jest w ogóle zszyty... A ponien być na ok 1,5 cm.

      Teoretycznie można to zostawić, ale nie powinno się ponieważ np -
      dużo łatwiej o infecje, bo wszystko jest odsłonięte i jest na
      wierzchu,....

      Moja lekarka załamała ręce jak to zobaczyła i powiedziała że to
      wygląda jak by ktoś szył po raz pierwszy nie widząc wcześniej
      kobiecego krocza

      Je...ny lekarz!! Ciekawy czy ch..j swoją żonę też by tak zszył !!

      Jestem zła, jest mi przykro...

      Jedyny plus że nie będę za to płacić, bo jest to traktowane jako
      błąd lekarza, a nie chirurgia plastyczna krocza

      EH!! WOLE RODZIĆ NA ULICY - NIGDY NA STARYNKIEWICZA!!!!
      • anecia78 Re: idę na operację po "zszyciu" przez lekarza st 02.03.08, 16:18
        a jak nazywał sie ten lekarz ???
    • denevue Re: Szpital na Starynkiewicza??? 05.03.08, 14:04
      przypadkiem weszłam na to forum i zdziwiły mnie opinie o tym
      szpitalu. Ja urodziłam w nim 29.09.2006 córeczkę i generlanie było
      ok. Nie podobało mi się podejście położnych i pielęgniarek
      noworodkowych, ale: miałam opłaconą położną i poród wspominam bardzo
      miło, nie było żadnych wrzasków ani krzyków. Skorzystałam z pokoju
      odpłatnego (2 os), ale z założenia taki chciałam - zawsze lepszy
      komfort - nie oczekujcie, że korzystając z łazienek na korytarzu
      będzie tam lśniło- wiele zależy od kultury naszej, czyli matek
      rodzących a z tym różnie bywa ....
      obchody były mniej wiecej o stałych porach wieczorem. Położne zawsze
      myły dziecko - ja wykąpałam małą pierwszy raz dopiero jak wyszłysmy
      do domu. Rzeczywiscie pomoc w karmieniu żadna - "moja" położna z
      porodu pomogła nam, bo miałyśmy kłopoty.
      a leżałam ok5 dni bo Ania miała zółtaczkę i dlugo musiałam ją
      naświetlać lampami.
      Ze mna na sali leżała kobitka, ktora była 2 tydzien w szpitalu.
      poniewaz dziecko bylo osobno (ciężki przypadek zółtaczki)
      zaproponowali jej nawet przeniesienie do bezpłatnego pokoju, ale nie
      chciała.
      Krocze miałam nacięte, nacięcie nieduże i ładnie zarosło. Położna
      powiedziała, ze mam kruche nabłonki (pod koniec ciąży miałam stany
      zapalne) i tak popękam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka