Dodaj do ulubionych

Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim

16.04.08, 14:15
Witam, urodziłam córeczkę w szpitalu Bródnowskim. Mała urodziła się
w 37 tygodniu z wagą 3510, 54 cm, 10 pkt. Jestem bardzo szczęśliwa i
chętnie udzielę informacji na temat porodu i opieki w tym szpitalu.
Pierwsza faza orodu trwała 4 godziny a druga 25 minut. Kiedy
przyjechałam do szpitala z odchodzącymi wodami miałam już 2 cm
rozwarcia. Połozono mnie na porodówkę. Byłam w szoku, ze wszystko
dzieje sie tak szybko. Po godzinie miałam juz 5 cm rozwarcia więc
zapytano mnie czy chcę znieczulenie. Wzięłam z obawy, że ból bedzie
nie do wytrzymania a nieczulenie mi cos pomoze. Kiedy anestezjolog
spytała na ile okresliłabym bóle skurczy przy 5 cm w skali od 1 do
10. powiedziałam , ze na 5, bo w sumie te skurcze były bardzo słabe
i prawie niebolesne. Dopiero potem się zaczęlo przy 8 cm rozwarcia.
ból okropny, skurcze bardzo silne a znieczulenie nic nie pomogło,.
Podobno znieczulenie jest pomocne tylko w poczatkowych fazach
porodu, a potem i tak musisz urodzic czujac skurcze, więc nie wiem
po co je sie podaje. Mi w kazdym razie w ogole nie pomogło. Przy 8
cm połozna wkładała rękę w krocze i przy skurczach kazała przeć. Ból
wtedy był mega, nie do opisania. Uczucie wydzierania z ciała...
Darłam się okropnie przez co przy moim porodzie były dwie połozne.
Jedna wkłdała rekę i probowała wyciagnac dziecko, a druga naciskała
na brzuch i probowała je wycisnąć. I taka akcja powtarzała się przy
kazdym skurczu. Nie wiem ile to trwało bo byłam w innym swiecie, ale
wydawało mi sie, ze to wieczność. Oprocz dwoch poloznych było dwóch
lekarzy i kilku studentów i jakies inne panie, chyba od dziecka,
które sie tam kręciły. Łacznie było chyba z 20 osob przy moim
porodzie. Mąż wpadł 15 min. przed koncem, jak głowka była juz między
nogami. Moment wyjęcia małej to wielka ulga. Rozcięto mi krocze
nawet nie wiem kiedy, bo skurcze były tak silne. Zabrano małą wraz z
mezem do mycia i wazenia. A jeszcze jak mała sie urodziła polozono
mi ja na chwile na piersi i pokazano ze to dziewczynka. Kiedy mała
była z mezem myta i wazona, rodziłam łozysko. Załozono mi maske
tlenową. Lozysko wyszło poszarpane wiec zrobiono mi łyzeczkowanie
pod znieczuleniem. Ten zabieg byl dla mnie relaksem w porownaiu z
calym porodem. Po łyzeczkowaniu lekarz zaczął szyc krocze. Tego juz
tez nie czułam. Lezałam i dziekowałam Bogu, ze mam to juz za sobą. A
kiedy przywieziono mi małą koszmarny poród nie miał juz dla mnie
znaczenia. Zakochałam się w swojej córeczce od pierwszego wejrzenia -
nieziemskie uczucie.
Obserwuj wątek
    • nika19811 Re: Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim 16.04.08, 14:53
      gratuluje!!!!
    • mamik3 Re: Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim 16.04.08, 16:32
      Gratuluję ci z całego serca, że tulisz już swojego skarbka ale to co opisałaś
      aluett to koszmar. Czy to twoje pierwsze dziecko? Najbardziej przeraziło mnie
      położenie się położnej na brzuchu przecież od dawna się tego nie stosuje bo
      gwałtowny ucisk może spowodować pęknięcie szyjki macicy. Napisz żabko jak się
      nazywały te położne. Czy przed przyjęciem zgodziłaś się na pobyt studentów,
      przecież można zaprotestować.Czy po przyjęciu położna rozmawiała z tobą o
      ochronie krocza? Napisz jeszcze czy łóżko miałaś w pozycji półsiedzącej czy
      leżałaś a położna próbowała wyciskać ciebie jak cytrynę, Czy położne były
      komunikatywne o wszystkim cię informowały czy zero odezwu. Napisz czy masz dużo
      szwów i kto cię zszywał. Kurczę zamęczam cię ale tyle mam pytań. Nie wiesz czy
      na kosmiczne łóżko duże jest oblężenie? Pozdrawiam i jeszcze raz gratulacje
      • aluett Re: Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim 16.04.08, 17:41
        Tak to moje pierwsze dziecko. No niestety mój poród to był koszmar,
        były momenty ze krzyczałam, ze nie dam rady, zeby cos zrobili, bo ja
        umieram. Nie pamiętam imion połoznych. To były młode babki, jedna z
        krotkimi kasztanowymi wlosami a druga z długimi związanymi w koczek
        lub kucyk. zszywał mnie ciemnoskóry lekarz. Słyszałam, ze jedną
        dziewczynę zle zszył i miała ponownie zakładane szwy pod narkozą.
        Mnie natomiast zszył bardzo dobrze i wszystko sie super goi. Miałam
        cztery szwy , ktore po 5 dniach mi zdjeli. Dwa dni po porodzie nie
        było praktycznie widac po kroczu, ze rodziłam. Łożysko rodziłam na
        leżąco a nogi miałam juz na podporach. Nikt mi o nacinaniu nic nie
        mówił. Ale powiem szczerze, ze jak rodziłam to nawet chciałam zeby
        nacieli, zeby tylko ten koszmar sie skończył jak najszybciej. Juz
        nie zalezało mi na ochronie krocza... Dostałam cos do podpisania,
        ale nie było kiedy tego przeczytac i nie wiem co podpisałam. A
        studentów miałam tez w d....Pamietam tylko, ze patrzyli i sie
        usmiechali. Aha jak rodziłam łozysko to tez ze mnie je wyciskano,
        robił to ten ciemnoskory lekarz, bolało bardzo, ale juz nie tak jak
        poród. Generalnie po porodzie powiedziałam, ze nigdy więcej!!! Ale
        teraz minąl juz tydzien jestem taka szczesliwa, ze naprawde
        zapominam o tym koszmarze. Dziecko wynagradza ten ból. Co do
        kosmicznego łózka to sorki, ale nie wiem nic. Jak rodziłam 8
        kwietnia było ogromne oblezenie rodzących.Nawet jednego dnia nie
        przyjmowali juz, bo nie było gdzie, a szpital brodnowski znany jest
        przeciez z tego ze przyjmuje zawsze i wszystkie kobietki. Ale juz po
        kilku dniach szpital był praktycznie pusty. Jednego dnia było 14
        wypisów. Jak wychodziłam z malą sale stały puste a wczesniej na
        trzy dni dostałam jedyneczkę, super sprawa! Odpoczęłam i
        odetchnelam, bo na ogolnej sali jest okropnie. Po pierwsze gorąco
        nie do wytrzymania, po drugie zaraz po pordozie zawieziono mnie na
        łózku do sali, bo nie bbyłam w stanie chodzić, to kolezanki z pokoju
        nie miały poszanowania, w najlepsze gadały , były głosne i w d...
        miały, ze ja wymordowana jestem i potrzebuje chociaz 15 minut
        drzemki. Poza tym do kazdej przychodził tłum gosci co sprawiało ze
        było głosno, gorąco i smierdziało potem. Polecam jedynke naprawde,
        sa za darmo teraz, tylko ciezko dostac, ale mam nadzieje, ze
        bedziesz rodziła jak nie bedzie tłumów.Aha i połozne były raczej
        komunikatywne, ale ja nie mogłam wspołpracowac, bo mnie bolało, wiec
        sie tez wymordowały przeze mnie.
        • mamik3 Re: Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim 16.04.08, 17:59
          Wiem co mogłaś przeżywać bo ja jak rodziłam mojego synka bez znieczulenia
          oczywiście to też czułam się jak na haju . Było to 6 lat temu i wyobraź sobie,
          że mąż dopiero teraz mi powiedział że miałam kroplówkę z oksytocyną i że nie
          zdążyła do połowy zlecieć jak mi ją odłączyli, także jak się nie ustali nic prze
          porządnym rozwarciem to potem można tylko się kiwać z bólu. Najgorsze to to że
          jakby podszedł do mnie murzyn to bym umarła, czuję do tej rasy niesmak. Z tym
          szyciem to sie boję. Ty miałaś szczęście że on się trochę wprawił, ale jest to
          szpital kliniczny i jak przyjdzie jakiś stażysta i weźmie się za robotę? Dobrze
          że masz to już za sobą. Do świadomych doznań porodu nie można zliczyć. Napisz
          jak oceniasz pomimo tego wszystkiego atmosferę na porodówce w skali od 1 do 10.
          czy położna starały się dopingować np słowami " dobrze ci idzie " itd czy cisza
          i robiły swoje Pozdrawiam
          • gosia244 Re: Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim 16.04.08, 18:04
            a jak jest z tymi poloznymi?? mozna je w kocu brac a oplata do
            porodu czy nie?? duzo osob sobie bardzo chwali opieke poloznych w
            brodnowskim.ja bede rodzic 8 maja, bardzo sie boje, to moje pierwsze
            dziecko, ale wmawiam sobie ze musze sobie dac rade. moglabys mi
            powiedziec jak to jest, po przyjezdzie do zpoitala idziesz na izbe
            przyjec i mowisz ze chyba sie zaczelo. jakie sa potzrebne
            dokumenty?? czy mozna sobie wtedy wybrac ta sale jedynke???
          • kaeira Re: Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim 18.04.08, 09:43
            mamik3 napisała:
            > Najgorsze to to że
            > jakby podszedł do mnie murzyn to bym umarła, czuję do tej rasy niesmak.

            !!!!! :-0
            Wow.
            Nie wstyd ci tak pisać??
            Może powinnaś na wszelki wypadek nosić w portfelu taką karteczkę, że razie
            nagłego wypadku nie życzysz sobie, aby podchodził do ciebie personel medyczny o
            czarnym kolorze skóry.

            A inne "rasy" OK? Azjata, Hinduska, Gruzin, Arabka? Mniej cię zniesmaczają?
            Swoją drogą, jakbyś wyjechała za granicę - np do Anglii, Stanów, Holandii - to
            miałabyś ciężko, bo tam wiesz, strasznie dużo takich niesmacznych ras. Także w
            służbie zdrowia.
            • mamik3 odp Kaeira 18.04.08, 10:40
              Nawet dzieci w przedszkolu uczą, że " murzynek bambo w Afryce mieszka". Ja się
              nie pcham do innego kraju czy tym bardziej na inny kontynent, więc po co ktoś na
              siłę pcha się tutaj? nic na to nie poradzę, że ja się ich poprostu boję.Mam z
              nimi mało do czynienia, ale zawsze wydaje mi się że ma wobec mnie złe zamiary.
              Są nawet ludzie biali którzy przerażają swoim wyglądem i wolałabym z nimi nie
              mieć nic do czynienia.
              Mam nadzieję, że personel medyczny będzie mi rzadko potrzebny.
              • kaeira Re: odp Kaeira 18.04.08, 11:42
                mamik3 napisała:
                mamik3 napisała:
                > Ja się nie pcham do innego kraju czy tym bardziej na inny kontynent

                O, to dobrze, nie będziesz Polsce robiła wstydu za granicą.


                • mamik3 Re: odp Kaeira 18.04.08, 12:11
                  Niby czym bym miała robić wstyd Tym,że do Polski pchają się murzyni?

                  Każdy człowiek ma prawo do swoich poglądów. Nie mam zamiaru prowadzić na ten
                  temat z tobą dyskusji bo nie jestem rasistką i nie mam zamiaru wyrażać przez to
                  poglądów, które są rasistowskie. To, że ja mam dystans nie oznacza to, że moja
                  sąsiadka może być żoną murzyna, aczkolwiek nadal uważam, że każdy bez różnicy
                  czy murzyn czy nie- niech szuka szczęścia u siebie.
                  • kaeira Re: odp Kaeira 18.04.08, 13:04
                    mamik3 napisała:
                    >Najgorsze to to że jakby podszedł do mnie murzyn to bym umarła, czuję do tej
                    rasy niesmak.[...]
                    >nic na to nie poradzę, że ja się ich poprostu boję." [...]
                    >po co ktoś na siłę pcha się tutaj?" [...]

                    > nie jestem rasistką i nie mam zamiaru wyrażać przez to
                    > poglądów, które są rasistowskie.

                    Ale zabawna jesteś. suspicious>
                    Proponuję ci, abyś podzwoniła po szpitalach i dowiedziała się, czy nie ma u nich
                    lekarzy o innym niż biały kolorze skóry. Bo tak to nigdy nie wiadomo. Jeszcze
                    będzie ci zaglądała między nogi czarnoskóra lekarka albo ciął brzuch czarnoskóry
                    lekarz, a ty będziesz miała straszną traumę, bidulko.

                    > azkolwiek nadal uważam, że każdy bez różnicy
                    > czy murzyn czy nie- niech szuka szczęścia u siebie.

                    Rozumiem, że dotyczy to też choćby Polaków czasowo pracujących za granicą?
                  • kira_koslin Re: mamik3 21.04.08, 08:55
                    ronisz wstyd Polsce tym ze własnie jestes rasistką. A jeszcze
                    gorzej, że Ty nie masz pojecia co to rasizm.....
        • annab4 Re: do aullet 17.04.08, 08:35
          Dziewczyno po co piszesz KOSZMAR, to słowo pojawia się w każdym zdaniu?
          Ja rodziłam dwa razy miałam ciężkie porody ale nigdy żadnej kobiecie nie powiem
          że to koszmar, bo da się wytrzymać, wszystko zależy od nastawienia, a przyszła
          mama potrzebuje pozytywnych emocji a nie koszmaru.
          DZIEWCZYNY PORóD TO NIE KOSZMAR rodziłam dwa razy bez znieczulenia żyję i nie
          słuchajcie bzdur że to koszmar i horror.
          Sorry ale wkurza mnie jak ktoś wypisuje takie rzeczy żeby jeszcze chyba dobić
          dziewczyny które są tuż przed porodem, mnie też tak straszono, a było inaczej
          uwierzcie.
          Boli owszem, ale to nie jest koszmar, chyba że ktoś ma histeryczne podejście do
          tematu.
          • mamik3 Re: do aullet 17.04.08, 09:48
            właśnie nie ma co się nastawiać że będzie jak w bajce " da się wytrzymać" bo
            musisz wytrzymać co wyskoczysz przez okno?. Przeżyć raczej też przeżyjesz bo
            umieralność odkąd porody są w szpitalach jest praktycznie zerowa, raczej umrzeć
            ci nie dadzą. A tak poza tym to nie chodzi o histerię i straszenie. Trzeba się
            nastawić na to że to koszmarnie boli ( próg bólu jest sprawą indywidualną)i
            wyłapywać jak ja mam się zachować. Ja nie lubiłam jak mi opowiadano " oj Tam
            piardniesz i wyleci To nic nie boli" guzik z pętelką. Dziewczyny to boli ale nie
            trwa wiecznie, Wyłapujcie słowa, które wam pomogą, np to żeby w miarę starać się
            nie krzyczeć i dobrze oddychać.Ja nie chodziłam do szkoły rodzenia, poród
            traktowałam jako większe zatwardzenie i co się okazało? Nie byłam na nic
            przygotowana. dziewczyny uwierzcie że to boli ale skupcie sie nie na tym .
            Czytajcie i ćwiczcie dużo jak złagodzić ból, jak umieć dobrze oddychać jak
            współpracować z położną jak wygrać przez te parę godzin tak żeby i wam i
            maleństwu było dobrze. Pozdrawiam wszystkie rodzące
            • gosia244 dzieki 17.04.08, 10:03
              dziekuje wam, ze tak nastawiacie kobiety na porod.to bedzie moj
              pierwszy, wiem ze bedzie bolalo, ale postaram sie wytrzymac i
              przejsc prez ten bol.
              • annab4 Re: dzieki 17.04.08, 10:20
                i tu się zgadzam w 100% oddychanie jest najważniejsze, krzyczysz nie skupiasz
                się na skurczach to i oddychanie nie wychodzi, co za tym idzie bardziej boli a
                oddychanie naprawdę pomagasmile))
            • aluett Re: do aullet 17.04.08, 13:06
              To śą moje przezycia z porodu i dla mnie on był koszmarem. Miałam
              bardzo pozytywne nastawienie i sadziłam, ze mój poród bedzie lzejszy.
              Leząc na porodówce do 5 cm rozwarcia miałam usmiech na twarzy i
              polozna powiedziała, oj jak pani się tak uśmiecha to jeszcze pani
              nie rodzi, to znaczy, ze nie boli. A ja sobie w duchu pomyslałam, ze
              mnie nie bedzie tak bolało. Mój poród będzie ok. No i sie
              rozczarowałam. Może gdybym miała nastawienie, zeby spodziewac sie
              najgorszego, az tak by nie bolało. To, ze ja mam takie
              doświadczenia, przeciez nie znacyz, ze kazdy poród jest taki
              okropny. Są dziewczyny któe rodzą w godzinę i nie wspominaja go tak
              koszmarnie. Połozne były w porządku, oceniam ich pracę dobrze.
              Wspierały i pocieszały. Mówiły na przykład ze to juz ostani raz,
              zaraz koniec, lub ze dobrze mi idzie....Ale tez w momentach gdy sie
              poddawałam mowily , ze jak nie bede parła to zrobię dzecku krzywde,
              bo mała juz była w kanale rodnym.
              • franczii Re: do aullet 18.04.08, 17:52
                Aluett bardzo mi przykro, że miałaś taki ciężki poród. Jesteś naprawdę dzielna,
                że to wszystko wytrzymałaś. Ciekawa jestem, czy te wszystkie ingerencje tzn.
                wyciskanie dziecka, masaż szyjki jakoś Ci uzasadniono.
                Nie jestem żadną specjalistką ale to tak wygląda jakby na siłę przyspieszali
                zadając Ci dodatkowy ból.
                Jest to dla mnie przerażające.
                Pamietam, że kiedyś pytałaś o oświadczenie o nienacinanie krocza, dlatego Cię
                zapamiętałam. Pewnie liczyłaś na to, że poród będzie zupelnie inaczej wyglądał.
                Przykro mi bardzo, że przeszłas przez taki koszmar.
                Mam nadzieje, ze szybko wrócisz do zdrowia i że czas zatrze złe wspomnienia.
                Pozdrawiam i życzę pociechy z córeczki.
    • alfa156 Re: Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim 17.04.08, 11:59
      Po pierwsze gratulacje. A po drugie to jakiś horror. Ja miałam znieczulenie i działao jak należy, po to włąśnie jest. Czujesz skórcz ale nie boli, więc jakiś bzdur Ci nagadali. I nie rozumiem po co miałaś przeć przy 8 cm, ma być 10 wtedy wszystko jet gotowe, i nikt łap nie pcha, matko fajnie miałaś, dzielna dziewczyna.
      • moni-ka7 Re: Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim 17.04.08, 15:42
        rzeczywiscie to pchanie rak w krocze to jakies dziwne.parcie przy
        8cm tez.ale w tym szpitalu juz nic mnie nie zdziwi odkad
        towarzyszylam tam przy porodzie mojej siostry.pozdrawiam i fajnie ze
        masz juz to za soba
        • heca7 Re: Urodziłam 8 kwietnia w szpitalu Bródnowskim 17.04.08, 15:57
          To był pewnie masaż szyjki macicy. Wyjatkowo niemiła sprawa. Ja
          miałam dwa razy i niewiele pomógł. Powiedziałam lekarce która to
          robiła że następnym razem ugryzę ją w rękęsmile)) Ale nie było
          następnego razu( dziwne, dlaczego?)
        • mamik3 Do moni-ki7 17.04.08, 16:22
          Monika opisz ten poród z siostrą. Czy było coś nie tak. Jak tam sprawdził się
          bródnowski. napisz proszę
          • moni-ka7 Re: Do moni-ki7 17.04.08, 21:20
            najpierw plusy.opieka noworodkowa super.wlasciwie nie ma sie do
            czego przyczepic no moze czasami trzeba troche pociagnac za jezyk
            lekarzy zeby powiedzieli co podaja maluszkowi.drugi plus przyjecie
            do szpitala.bardzo mile i zachecajace.nie mialam zamiaru byc przy
            porodzie siostry sami mnie namowili.troche wkurzajace jest to
            badanie przez studentow.najpierw lekarz potem wszyscy obecni.u mojej
            siostry na szczescie tylko dwoch, zastanawialysmy sie czy jak byloby
            dziesieciu to wszyscy by sprawdzali jej rozwarcie.potem na
            porodowke.tam niestety malo poszanowania intymnosci.kreci sie masa
            osob nie wiadomo po co .siostra lezala z pupa na wierzchu i nikt nie
            zaproponowal nawet przykrycia przescieradlem.parla tez przy
            niepelnym rozwarciu dlatego chyba masowali szyjke .po porodzie
            wygladala jak po walce bikserskiej.cale bialka oczu pokryte
            wybroczynami z wysilku.lozysko rowniez jak u autorki watku
            poszarpane i konieczne bylo lyzeczkowanie.to z koleji chyba wina
            tego kladzenia sie na brzuch.wydawalo mi sie ze to juz przeszlosc
            podczas porodow.dzidzia jednak zdrowa ale mama strasznie
            poturbowana.potem obserwacja i siostra trafila do ciasnej i bardzo
            dusznej sali.tak wiec tak to wszystko wygladalo z mojego punktu
            widzenia obserwatora.pozdrawiam
            • monis1979 Re: Do moni-ki7 17.04.08, 23:07
              cześć, ja też rodziłam w bródnowskim i na szczęście nie miałam
              żadnych studentów przy porodzie. Byłam normalnie okryta taką zieloną
              płachtą, którą mi jeszcze ze dwa razy zmieniała położna bo się
              brudziła. Poza tym oprócz położnej był tylko mój mąż, ze dwa razy
              weszła pielęgniarka i na parte przyszedł lekarz który był już do
              końca i później mnie zszywał. Było naprawdę w miarę komfortowo i
              dyskretniesmile, szczerze mówiąc jestem w szoku jak to czytam.
              • moni-ka7 Re: Do moni-ki7 18.04.08, 07:45
                no wlasnie .jak siostra rodzila tam swoje drugie dziecko to tez
                wszystko wygladalo inaczej.to chyba zalezy jak sie trafi.teraz tez
                jest w ciazy .niestety jednak nie zalapie sie na porod w brudnowskim
                z powodu remontu.
                • angelina_jolieee Re: Do moni-ki7 18.04.08, 20:35
                  A ja mam termin na 26 kwietnia się bardzo boje!!!
                  Boje sie że zrobie coś nie tak w tym bólu.
                  • mamik3 angelina nic się nie bój 18.04.08, 22:05
                    Nic się nie martw najwyżej kopniesz położną albo pogryziesz męża. żartowałam .
                    Co możesz zrobić? tylko urodzić. To jest tak spontaniczne, że nie będziesz w
                    ogóle myśleć o detalach. Najlepiej to skup się na sobie i spokojnym oddechu, bez
                    zbędnej utraty sił, a tylko patrzeć jak maleństwo będzie szukało cycusia. pozdrawiam
                    • gosia244 Re: angelina nic się nie bój 19.04.08, 18:42
                      mysle ze angelina dasz rade. ja tez sie bardzo boje, choc powtarzam
                      sobie ze przeciez musze urodzic, bede robic wszytsko co kaze
                      polozna, i musze przez to przejsc.
                      • gosia244 do aluett 20.04.08, 19:09
                        chcialabym sie dowiedziec jak to jest gdy sie przyjezdza na izbe
                        przyjec juz ze skurczami, to mozna sobie zarezerwowac ta sale
                        poporodwa pojedyncza.?? Czy oni potem po porodzie sami cie kieruja?
                        acha i jeszcze jedno, dziecko jest caly czas przy tobie i to ty je
                        pzrebierasz, wymieniasz pieluszke, wycierasz pupke husteczkami?? Czy
                        robi to polozna? bo sie zastanawiam, a jak np mama jest bardzo slaba
                        i nie ma sily pzrebrac sowjego malenstwa.
                        • aluett Re: do gosia244 21.04.08, 12:08
                          Ja po porodzie czułam się bardzo źle. Byłam słaba i przywieziono
                          mnie do sali ogolnej z dzieckiem. Dziecko jest umyte i przewiniete.
                          Ale juz od samego poczatku jak jest malenstwo z Toba, Ty sie nim
                          zajmujesz, to znaczy karmisz i przewijasz.Musisz miec swoje pieluchy
                          i chusteczki. Dziecko podczas pobytu w szpitalu jest codziennie
                          wieczorem około godziny 20 kąpane przez panie tam pracujące. Po
                          porodzie czułam się słaba i pytałam o ewntualna opiekę nad dzieckiem
                          zwłaszcza w nocy i powiedziano mi, ze raczej mama zajmuje się juz
                          dzieckiem ale jesli jest to konieczne to lekarz o tym decyduje.
                          Wieczorem po porodzie znalazłam w sobie troche siły i juz nie
                          chciałam oddac dziecka. Wiem, ze dziewczyny po cesarkach oddawaly
                          dzieci na noc bezproblemowo. Takze jest to mozliwe, jesli naprawde
                          nie bedziesz w stanie zajac sie brzdącem w pierwszej dobie.Połozne
                          sa pomocne, ale musisz je o pomoc poprosic. Ja miałam problem z
                          pokarmem, bo piersi mi nabrzmiały i pokarm ciezko lecial, wiec
                          chodziłam i prosiłam o pomoc i ta pomoc była mi dana. Co do
                          rezerwacji sal pojedynczych to pewnie warto zapytac od razu jak
                          rpzyjedziesz na izbe. jeśli beda wolne to Ci dadzą.Ja o to nie
                          pytałam bo byłam w szoku ze juz rodzę smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka