Wiem, że nie powinnam się denerwować, ale jak się tu nie denerwować,
skoro w ogóle nie można się umówić na wizytę wcześniej niż za
miesiąc??
Byłam tydzień temu u dr Grodzkiej (W-wa, Mariott), zdaje się że
tylko dlatego, ze zwolniła się przypadkiem jakaś wizyta i dzięki
temu umówiłam się do niej praktycznie z dnia na dzień. Była to już w
sumie moja 3 wizyta u gin od momentu dowiedzenia się o ciąży
(aktualnie 9tc). Każda wizyta była u innego lekarza. Przede
wszystykim okazało się, że dr Przygoda, do której chodziłam od
dłuższego czasu przed ciążą, od 1 grudnia nie będzie już przyjmować
jako gin, a jedynie wykonywać usg. Próbowałam z różnymi polecanymi
na forach lekarzami, do każdego oczywiście czeka się minimum 1,5
miesiąca - do dwóch.
Dlatego niejako z nieba spadła mi dr Grodzka, ale tylko dlatego, ze
cos się przypadkiem z dnia na dzień zwolniło. Myślałam że jest po
prostu mniej oblegana, jako że na forach nie była specjalnie
pozytywnie oceniana.
Byłam u niej w poprzednią środę, założyła mi kartę ciąży, zleciła
badania itp. Miałam się do niej zgłosić za 2 tygodnie.
Dzwonie do LIMu kilka dni temu i dowiaduję się że najbliższy termin
do pani dr Grodzkeij to 15 grudnia! (a ja miałam przyjść 19
listopada)
Mówię w takim razie, ze chcę do kogokolwiek i dowiaduję się że
pomimo że nie ma jeszcze połowy listopada, pierwszy wolny termin
własnie do kogokolwiek w całym LIMie w Warszawie to 6 grudnia!!
Dziewczyny, które macie prowadzoną ciążę w LIMie, poradźcie co
robić? Nie sądziłam że będą z tym aż takie problemy. Nie wiem co ile
powinnam mieć wizyty w 1 trymiestrze i kolejnych. Pewnie powinnam,
się już hurtem umawiać do końca ciąży ale oczywiście LIM nie
przyjmuje zapisów z większym niż 2 miesiące wyprzedzeniem.
Kompletnie nie wiem jak rozwiązać to technicznie.
Powiedziałam w rejestracji że dr Grodzka kazała mi się zapisać w
przyszłym tygodniu, doradzili ewentualnie wizytę dodatkową, ale
(cytat)"wizyty dodatkowe są tylko w nagłych przypadkach". Ja nie mam
żadnego nagłego wypadku, miałam się zgłosić z badaniami na wizytę
kontrolną, więc boję się że w takim razie może mnie nie przyjmie.
Czy tak naparwde wygląda PRYWATNA służba zdrowia? Czy jak sobie
zmienię kartę na złotą, to jest szansa, że będzie mi się łatwiej
zapisać ? Bo rozważam taką możliwość, ale nie zrobię tego bez
gwarancji że można umówić się przynajmniej z tygodniowym
wyprzedzeniem.
Przyznaję że w tym wszystkim mocno się pogubiłam i zdenerwowałam i
rozważam szukanie lekarza prowadzącego gdzie indziej prywatnie.
Tylko wtedy oczywiście wszystkie badania będą płatne dodatkowo
A może wiecie czy np dr Przygoda przyjmuje jeszcze gdzieś indziej,
gdzie łatwiej się do niej dostać ? Albo inni lekarze z LIMu? Chyba o
to im w istocie chodzi - aby zapisywać się gdzie indziej i kasować
dodatkową kasę...
Wrrr, jestem naprawdę zła. Przepraszam za tak dlugi post ale
musiałam sobie ulżyć.