Dodaj do ulubionych

Centrum Zdrowia Matki Polki Łódź - moje odczucia

13.01.09, 17:11
17-go grudnia 2008 przyszedł na świat w szpitalu CZMP mój synek Franek. Przed
porodem spędziłam 10 dni na oddziale Matczyno - Płodowym oczekując na poród -
byłam już po terminie. Panie położne i pozostały personel pozostawił bardzo
miłe wspomnienia i naprawdę ogromne podziękowania za dobre słowo i
profesjonalizm w tym trudnym okresie wyczekiwania. Niestety nie mogę napisać
wiele dobrego o lekarzach, i to chyba nie z powodu ich złej woli - na innych
oddziałach ci sami lekarze byli naprawdę wspaniali, tylko z powodu dziwnych
zwyczajów panujących na OCP-ie. Tu nikt nie kiwnie palcem i nie uroni słówka
bez pana profesora, który wydaje się traktować kobiety jak maszynki do
donoszenia dzieci - żadnej informacji, żadnych konkretów. Ja rozumiem, że dla
lekarzy przenoszona ciąża to rutyna nie wymagająca wyjaśnień, ale dla kobiety
w mojej sytuacji był to ogromny stres.
Kiedy wreszcie odeszły mi wody trafiłam na porodówkę, gdzie było już zupełnie
inaczej. Położne - ogromny plus i podziękowania za opiekę i miłe traktowanie,
podobnie lekarze. Przez cały czas porodu - a trwał 19 godzin i skończył się
cesarskim cięciem czułam, że jestem pod fachową opieką, byłam informowana o
postępach porodu - a raczej ich braku i konieczności przeprowadzenia kolejnych
zabiegów. Miałam szczęście rodzić w osobnej salce, gdzie razem z mężem
przeżywaliśmy ten ciężki poród. Ogromne podziękowania dla lekarza, który w
krytycznym momencie podjął błyskawiczną decyzję o cesarce i przeprowadził ją
szybko i sprawnie - Franek dostał 9 w skali APGAR a ja już prawie nie mam
śladu po cięciu.
I tu zaczyna się kolejny rozdział - odział poporodowy. Wspaniałe położne
pomagały w opiece nad dziećmi, które prawie od razu są z mamami. Mnie
mobilizowano do szybkiego wstawania, dzięki czemu błyskawicznie stanęłam na
nogi (dosłownie i w przenośni). Bardzo dbano o karmienie piersią, położne
cierpliwie pomagały mamom, które miały z tym problemy - tu mały zgrzyt - co
zmiana położnych to inne metody, sposoby i poglądy na karmienie - trzeba z
tego wybrać najlepsze rady dla siebie.
Ogólnie rzecz biorąc poród jaki by nie był, to mija szybko i pozostawia mało
wspomnień. Najważniejsze zaczyna się po porodzie, kiedy dostaje się dziecko w
ramiona.
I tu jeszcze jedna sprawa - zgodnie z prośbą położnych (jeszcze raz ogromne
podziękowania za opiekę) apel do wszystkich przyszłych mam: DZIEWCZYNY
DOWIADUJCIE SIĘ WIĘCEJ O LAKTACJI - O TYM JAK KSZTAŁTUJE SIĘ W CIĄGU
PIERWSZYCH DNI PO PORODZIE, JAKIE MOGĄ WIĄZAĆ SIĘ Z NIĄ TRUDNOŚCI I JAK SOBIE
Z NIMI RADZIĆ - ale o tym w innym wątku.
Pozostałe "niedociągnięcia" składam na karb dramatycznej sytuacji, jaka
panowała wtedy w Łodzi z powodu pożaru w Madurowiczu.
I jeszcze jedno - nie zapłaciliśmy z mężem ani grosza podczas całego pobytu w
CZMP, nikt nie dał do zrozumienia, że tego oczekuje czy uzależnia od tego
lepsze traktowanie. Nie miałam też lekarza z tego szpitala i nikogo nie
znałam. Byłam tzw "pacjentką z ulicy" i nie odczułam, abym była gorzej traktowana.
Najważniejsze, że jesteśmy już z Frankiem w domu cali i zdrowi i togo życzę
wszystkim przyszłym mamom.
Obserwuj wątek
    • madzialinka-83 Re: Centrum Zdrowia Matki Polki Łódź - moje odczu 13.01.09, 21:16
      Na którym oddziale leżałaś po porodzie? Ja również 17.12 trafiłam na matczyno-płodowy z zagrożoną ciążą. Rzeczywiście przed świętami tłok panował tam straszny. Pobyt na oddziale oraz personel wspominam bardzo dobrze i zamierzam rodzić w CZMP.
      • ewelianna Re: Centrum Zdrowia Matki Polki Łódź - moje odczu 23.01.09, 19:12
        Leżałam na "dwójce" i opiekę tam bardzo sobie chwalę. Podobno zostałam trochę za
        wcześnie wypisana (zdanie znajomej położnej) - w trzeciej dobie po cesarskim
        cięciu, ale ze mną i synkiem wszystko było dobrze, a panował straszny tłok, więc
        chyba zależało na szybkim zwolnieniu łóżka smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka