vilena
24.01.09, 08:59
Dziewczyny proszę pomóżcie! Szukam dobrego szpitala w Warszawie, w
którym nie będą mi robić problemów z okulistycznym skierowaniem do
cc.
Od początku ciąży chciałam rodzić drugie dziecko siłami natury w
pozycji wertykalnej w dobrym szpitalu. Niedawno okazało się jednak,
że mam odwarstwienie i rozdarcie siatkówi oka oraz zmiany
degeneracyjne. W tym tygodniu w ramach NFZ miałam laserowanie
siatkówki obu oczu. Okulista stwierdził, że nawet po tym zabiegu
powinnam rodzić przez cesarkę, bo oczy nie zdążą się wygoić do
terminu porodu i jest spore ryzyko odklejenia się siatkówki.
Konsultowałam to jeszcze z innymi okulistami, którzy potwierdzają te
wskazania.
Chciałam rodzić na Madalińskiego, bo mam tam dobrego ginekologa, do
którego chodzę prywatnie i który podziela opinię okulisty, ale chyba
się nie uda.
Ordynator z Madalińskiego, który kwalifikuje wszystkie ciężarne do
planowanych cesarek, zakwestionował zasadność zaświadczenia od
okulisty i skierowanie do cc.
Najpierw odesłał mnie ze swoim skierowaniem do okulisty przy
szpitalu na Inflanckiej, a ponieważ nie ma możliwości, aby zdążyli
mnie tam przyjąć jeszcze przed porodem - zadecydował, że cesarka
może być tylko wtedy, jeśli dziecko będzie bardzo duże (mam do niego
przyjść z aktualnym USG, ale już wiem, że i tak mi odmówi cc).
Powód : uważa on, że skoro pierwszy poród był siłami natury, to dugi
też bez przeszkód może.
Ordynator stwierdził, że okuliści nie znają się w ogóle na rodzeniu,
bo przecież mogę rodzić "bez żadnego parcia ze znieczuleniem" (chyba
sugerował poród zabiegowy z kleszczami lub próżniociągiem). Na moje
pytanie, czy w takim razie dostanę od niego skierowanie na poród
siłami natury ale zabiegowy ze zzo ze wskazań lekarskich -
odpowiedział, że "tak, u nich w szpitalu pacjentki mogą wykupić
sobie zzo". A może szanowny pan dr nie chce sobie za darmo psuć
statytstyk szpitala?
Teraz jestem pełna obaw, co dalej.
Pierwsze dziecko urodziłam w innym szpitalu i niestety zamiast
wertykalnie i w wodzie, tak jak zaplanowałam - finalnie urodziłam w
pozycji leżącej przez brutalne wyciskanie brzucha (bez mojej zgody).
Proponowano mi dolargan, bo nie było wolnego anestezjologa
(oczywiście odmówiłam).
Dzidziuś urodził sie niedotleniony, dostał 7 pkt. Apgar, miał silną
żółtaczkę, musieliśmy robić mu później rehabilitację neurologiczną.
Z powodu takiego przebiegu porodu miał również dysplazję stawów
biodrowych i przez 2 miesiące był zakuty w ortopedyczną szynę
Koszli, a później miał niedorozwój stawów biodrowych. Ten mój
pierwszy tzw. "naturalny poród" odbył się oczywiście po końskiej
dawce oksytocyny i innych przyspieszaczy (chociaż przecież rozpoczął
się spontanicznie regularnymi skurczami i odejściem wód płodowych) i
pomimo mojego głośnego sprzeciwu lekarz kładł mi się na brzuch,
później popękałam, a nacięcie krocza zostało bardzo źle zszyte. Nie
muszę chyba dodawać, że to właśnie po porodzie pojawiły się moje
problemy z siatkówką oczu.
Teraz przede wszystkim boję się, że w trakcie porodu zabiegowego z
kleszczami lub vacuum również może stać się coś złego mojemu
drugiemu dziecku.
To jasne, że ewentualne cc również niesie duże ryzyko, ale ja nie
chcę przecież cesarki na życzenie, tylko mam jednoznaczne wskazania
lekarskie. Ryzyko powikłań po cesarce jest mniejsze niż ryzyko
znacznego pogorszenia się lub utraty wzroku.
Proszę, doradźcie mi, który szpital warszawski wchodzi w grę (bez
żadnych łapówek).
Pozdrawiam ciepło,
vilena