Dodaj do ulubionych

Wagner w Teatrze Śląskim

IP: 194.146.248.* 12.01.04, 14:41
Drug-opera w Katowicach.

Reżyser "Trainspotting" w Teatrze Śląskim zapowiadał w wywiadach przedpremierowych, że w przeciwieństwie do ascetycznych i w duchu ubóstwa scenograficznego poczętych inscenizacji anglosaskich jego wizja będzie orgią poetyckich wizji ilustrujących transgresyjność wewnętrznych światów bohaterów kultowej powieści Irvine'a Welsh'a. Obietnicy dotrzymał.
W trakcie spektaklu podziwiamy barokową scenografię i imponujący zestaw efektów teatralnych - potężne konstrukcje mostów, wieżowce z sedesów, żelazo i stal podpór i filarów jeżdżą na sztankietach w górę i w dół , snują się dymy podświetlone upiornym światłem reflektorów kontrowych, pracują zapadnie - z pod ziemi co rusz wyjeżdża jakaś błyszcząca maszyneria , okna squotu w którym mieszkają bohaterowie pulsują klipami czterech wstecznych projekcji (jedna na każde okno), pod portalem wisi wyspa z palmami w której jak w hamaku zawisł jeden z bohaterów, aktorzy tańczą, wspinają się po kilkumetrowych rurach jak cyrkowi akrobaci, muzyka grzmi efektami, "daje czadu" transowym techno i trash-metalem, słodzi rockowymi balladami. Percepcja widza bombardowana jest zmasowanym nalotem dywanowym efektów i fajerwerków teatralnych. Dlaczego mimo wydobycia tego gigantycznego arsenału technicznych atrakcji jest po prostu nudno?
Zabrakło bohaterów. Utonęli przywaleni bogactwem teatru, zniknę li pod tonami scenografii zagłuszeni potopem dźwięków i świateł. Ich narkotyczny problem, ich ludzkie pożądania, nieszczęścia, rozpacze iluzje i spełnienia przytłoczył nadmiar sceniczności. Jesteśmy w operze gdzie wystylizowani na margines społeczny aktorzy śpiewają monotonną arię nie kończącej się agresji i trawestując Gombrowicza - "recytują swoją nieludzkość" . Autentyzmu zjawiska narkomanii, o którego pojawieniu się na ziemiach polskich obwieścił w słowie wstępnym dyrektor teatru nie dostrzeże w tym spektaklu nikt kto chociaż raz widział ćpuna na dworcu w Katowicach. Nie wierzę w malowniczych i "piekielnie ekspresyjnych" narkomanów z katowickiej sceny. Chyba, że przyjmiemy, że są to poetyckie metafory albo baśniowe istoty z zasnutej wyziewami przemysłu industrialnej Szkocji. Udręka i ekstaza postaci dramatu ma jeden wymiar - sprowadza się do nieustannego wrzasku przeplatanego paroksyzmami cynizmu. Nie wiem czego chcą postacie z tej sztuki, nie wiem o czym marzą, czego się boją co ich złości co ich cieszy - przez cały czas obserwuję konwulsje jakiejś "rozpaczy w ogóle", "strachu w ogóle", "nienawiści w ogóle" i jak wszystko co abstrakcyjne i ogólne niewiele mnie to tak naprawdę obchodzi. Nie zostały naszkicowane konflikty nie ma tu żadnej opowieści o kimkolwiek, nic o tych ludziach nie wiem i niczego się nie dowiaduję do samego końca spektaklu. Aktorzy "grają grą" - leją się hektolitry szczerego potu, ruchowo efektowne, choreograficznie podkręcone scenki zieją brakiem tematu. Ludzie krzyczą ale ich krzyk nie budzi dreszczu. Szczera jak sądzę intencja reżyserska stworzenia jakiegoś rodzaju poetyckiej metafory "złego świata" zabiła barokową nadekspresją najbardziej niesamowitą "dokumentalną" sile jaką poraża osadzona w konkretnych realiach opowieść o grupie przyjaciół , którzy uzależniają się od heroiny. Bardzo brakowało odniesienia świata ćpunów do "świata równo strzyżonych parkanów", które pozwalałoby zrozumieć przeciwko czemu się buntują- świata tak zabawnie i ironicznie sportretowanego w książce i filmie. W tym spektaklu narkotyczne środowisko pokazane jest w nieznośnie patetyczno- oratoryjnej, manierze, chcialoby się powiedzieć ze specyficznie "tragiczną" pensjonarską egzaltacją . Narkomani cierpią bo są narkomanami a są nimi bo cierpią i muszą walnąć dziale. Cierpienie podkreśla ponura i agresywna muzyka która ilustruje cierpienie albo koszmary znarkotyzowanej świadomości. Czy ktoś pamięta tę cudowną ironię jaką dawało w filmie zderzenie wizji nurkującego w szambie Marka ze słodka muzyczką hawajskich gitar jak z reklamy biura podróży zachwalającego upojny urlop pod palmami? Nad katowicką inscenizacją unosi się duch Wagnera. Poważny temat zrobiony ciężką maszynerią i trzystuosobową orkiestrą. Tylko czy to jest dobry temat na operową inscenizację? Dyrektor zapowiedział zgłoszenie spektaklu na festiwal do Edynburga. Ej Brytyjczycy, Brytyjczycy... Zakwalifikujcie nas na festiwal to pokażemy wam jak naprawdę wygląda szkocki narkoman. Na marginesie- radio podało na antenie elektryzującą wiadomość jakoby na premierze doszło do stojącej owacji. Albo byłem na innej premierze , albo stojąca owacja była na balkonie, albo redaktorzy z RMF FM wspierają teatralną kulturę na Śląsku i w Zagłębiu mimo wszystko.
Obserwuj wątek
    • zylek1 Re: Wagner w Teatrze Śląskim 12.01.04, 15:30
      Z ust mi to bracie wyjmujesz. Dużo dymu - mały ogień. Brałęm dawno temu narkotyki miałem kumpli którzy brali i muszę przyznać ci rację - te ćpuny są z księżyca.
      zyl
      • Gość: mu Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: 194.146.248.* 27.01.04, 12:53
        Zwlaszcza ten co dynda pod sufitem w chamaku, ham jeden (czytaj szynka)
    • nitka Re: Wagner w Teatrze Śląskim 12.01.04, 16:49
      Byłem widziałem. Zgadzam się z opinią HUberta. Do całej zabawy dochodzi jeszcze jeden komiczny wątek. Otóż przed premierą były przemówienia z orłem białym na czerwonych teczkach, dziękowano brzuchatym prezesom za sposnsoring, kwiat biznesu patrzył znad kołnierzyków na punkowe pandemonium wyraźnie zadowolony że jest tak daleko od tego całego narkomańskiego shitu. Na koniec przemówiła znana opiekunka narkomanów okulistka Gierkowa gratulując dyrekcji udanego pomysłu artystycznego.
      Brzuchaci cieszyli się że dzięki nim teatr ma taką super scenografię i dyskretnie poziewywali. Słowem ważny problem zamiast bulwersować mieszczuchów wywołał senne poczucie zadowolenia z dobrze spełnionego obowiązku a ważny problem etyczny zamieniono w estetyczne podziwy nad scenograficznym bogactwem. Wszyscy byli bardzo zadowoleni a gdzieś 500 metrow obok na dworcu zdychal sobie spokojnie przećpany śmieć ludzki w wieku lat dwudziestu paru, nie wiedząc nawet jak bardzo jego karykatura poprawiła samopoczucie artystom
      NITKA
      • Gość: Kika Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: 194.146.248.* 14.01.04, 01:34
        Dlatego nie cierpie premier. Bidne artysty wchodza do dupy urzedasom i byznesmenom a tamci puchna, puchna, puchna...
      • Gość: Goner Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.04, 00:04
        SCIEMA. Ci sami "brzuchaci" wlasnie zamykaja osrodek dla uzaleznionych. Coz
        kosztuje pokazac`sie na pren
    • Gość: ciemnykler Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: 194.146.248.* 12.01.04, 17:06
      Obejrzalem w niedziele. Znam dobrze srodowisko narkomanskie bo pracowalem z nimi jako duszpasterz. To co sie pojawia na scenie to niestety daleko posunieta stylizacja. To nie ma nic wspolnego ani z ksiazka zni z filmem ani niestety z rzeczywistoscią. I nie mowie tego jako ksiadz ktory oburza się na pornograficzne projekcje podczas spektaklu bo w rzeczywistosci widzialem jeszcze gorsze rzeczy. Mowie to jako widz ktory wolalby sie dowiedziec czegos wiecej o duszach bohaterow niz gapic sie z rozdziawiona geba na kolejne wodotryski rezyserskie.
      • Gość: Waldi Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: 194.146.248.* 13.01.04, 01:43
        Ja tez nie wierze w te spazmy
    • Gość: Prosty Synek Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: 194.146.248.* 13.01.04, 08:05
      Brakowalo komisji z posredniaka. Brakowalo "tych co placa rachunki" Ogolnie - monotonia i po pierwszym uderzeniu - nuda.
      Prosty Synek
      • laffite Re: Wagner w Teatrze Śląskim 17.01.04, 12:01
        Brakowalo. Po pierwsze wrzask i histeria od poczatku do konca wylaczywszy monolog na Marysce i o babci na rurze. Po jakims czasie wylaczylam sie
        M
        • Gość: Kali Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 15:31
          Nie tak znowu - bardzo mi sie podobal monolog Alison na moście po gandzi.
    • nitka Re: Wagner w Teatrze Śląskim 13.01.04, 09:07
      Ale nie jest tak zle zeby nie isc. Po prostu ambitna porazka. Jakt o mowil Zorba -"piekna katastrofa"
    • Gość: Ja Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 10:04
      Nuda
    • laffite Re: Wagner w Teatrze Śląskim 17.01.04, 14:13
      Jezu jak pieknie wreszcie ktos tu dyskutuje o czyms innym niz relacja "hanys" - "gorol" !
    • Gość: Tomcio Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 15:27
      Tak sobie myślę - po co tyle żelaza?
      • Gość: kronk Re: Wagner w Teatrze Śląskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 18:22
        za mało żołędzi
    • Gość: Pik Re: Wagner w Teatrze |ląskim IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.01.04, 15:10
      Podobalo mi sie na poczatku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka