otojatu
27.12.09, 11:18
Piszę ponieważ mnie krew zalewa jak poruszam się po Śląsku.
Z naszych podatków remontowane są drogi i kanalizacja .Ale jak to jet
robione?Czy ktoś nad tym panuje?
Często przemieszczam się na trasie Mysłowice-Katowice.Myślę, że powinienem
mieć co najmniej jakiegoś Jeepa niż Forda kombi, którym jeżdżę.
Na drogach powycinane kilkunastometrowe ( i większe)kawałki asfaltu.
Różnice w wysokości nawierzchni dochodzą do 8cm.Po jakichś tam pracach
remontowych drogi przez kilka miesięcy nie są zalewane ponownie asfaltem a
dziury stają się pułapką dla kierowców.
Drogowcy nie stosują żadnych oznaczeń o tym ,że na odcinku 200metów brakuje
połowy nawierzchni na drodze i są masakryczne dziury jak na jakimś poligonie!
Robia debile wahadła niby w miejscu gdzie są powycinane fragmenty jezdni i są
dziury.Przejeżdża się wahadło i co ?Dalej te pieprzone dziury oi po wycinany
wzdłuż i poprzecznie asfalt!
Jakim prawem nikt tego nie zabezpiecza?Jakim prawem jacyś idioci narażają
nasze samochody na zniszczenia?Przy zmianie opon na nowe latem 2009 mechanik
stwierdził ,że mam bardzo powyginane felgi.Jak ma być inaczej jak jeżdżę
niczym torze przeszkód dla quadów!!!
Może G.W. się tym zajmie?
Od tego jest nasz rząd-wymyślać kolejne głupie przepisy i podatki ale żeby juz
coś zrobić to nie bo po co!