Dodaj do ulubionych

Rywin Skazany Brawo

27.04.04, 02:35
Koniec procesu w największej aferze korupcyjnej III RP. Wyrok dla Lwa Rywina:
2,5 roku więzienia i 100 tys. zł grzywny. Sąd uznał, że nie było "grupy
trzymającej władzę".

To największa sprawa korupcyjna po 1989 r., bo chodziło aż o 17,5 mln dol.,
oskarżonym jest znany na świecie producent filmowy, łapówki zażądał od szefa
największego dziennika w kraju, a świadkami byli urzędujący prezydent,
premier i ministrowie.

O wyrok do ostatniej chwili przed trwały spory w trzyosobowym składzie
sędziowskim, czy Rywin jest winny płatnej protekcji, jak chciała prokuratura,
czy usiłowania oszustwa. Za to pierwsze grozi kara do trzech lat więzienia,
za drugie - nawet do dziesięciu.

Przewodniczący Marek Celej został ostatecznie przegłosowany przez sędzię Ewę
Grochowską-Szmitkowską oraz sędziego Andrzeja Krasnodębskiego i Rywin został
uznany za samotnego oszusta.

O 11.40 przewodniczący Marek Celej odczytuje wyrok: winny! Twarz Lwa Rywina
mówi wszystko - nie spodziewał się kary, tym bardziej kary bez zawieszenia.

Sędzia Celej kończy: winny tego, że od 15 lipca do 22 lipca 2002
r., „działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i w wykonaniu z góry
powziętego zamiaru, usiłował doprowadzić Wandę Rapaczyńską, prezesa zarządu
Agora, i Adama Michnika, redaktora naczelnego » Gazety Wyborczej «, do
niekorzystnego rozporządzenia mieniem spółki Agora w kwocie 17,5 mln dolarów”.

A więc oszust! Samotny oszust czy - jak nazwała oskarżonego podczas procesu
sędzia Ewa Grochowska-Szmitkowska - "samotnie polujący wilk". O możliwości
zastosowania takiej kwalifikacji, a nie płatnej protekcji, czego chciała
prokuratura, sąd uprzedzał wcześniej.

Z treści wyroku wynika, że w rozmowie z prezesem Agory i Michnikiem Rywin
chciał ich wprowadzić w błąd, przedstawiając się jako wysłannik premiera lub
(22 lipca) jako "wysłannik premiera Leszka Millera oraz powiązanej z nim
przynależnością partyjną grupy bliżej nieokreślonych osób dysponujących
władzą". A że nie dali się oszukać, stąd skazanie tylko za usiłowanie
oszustwa. Sąd inaczej niż prokuratura uznaje Agorę za stronę pokrzywdzoną w
tej sprawie.

Figura retoryczna "grupy trzymającej władzę"

Do uzasadnienia tezy, że Rywin to oszust, przystępuje sędzia Grochowska-
Szmitkowska. Przypomina, co o "grupie trzymającej władzę" mówił sam Rywin w
nagranej rozmowie z Michnikiem: że to ludzie, którzy gwarantują przyjęcie
ustawy w kształcie satysfakcjonującym Agorę i akceptację zakupu
ogólnopolskiej telewizji; że potrzebują środków; że się nie ujawnią w
rozmowach z Agorą; że Rywin spotykał się zawsze z dwoma lub trzema członkami
grupy, nigdy z jednym.

Na istnienie tak opisanej grupy - twierdzi sąd - nie ma dowodów.

Zdaniem sędzi Rywin wiedział, że Michnik ma dobre kontakty z premierem
Millerem, lepsze niż Rapaczyńska. I dlatego, by uwiarygodnić swoją
propozycję, posłużył się w rozmowie z nim „figurą retoryczną » grupy
trzymającej władzę «”.

Zdaniem sądu nie sposób doszukać się kogoś, kto miał wpływ na ustawę, a
jednocześnie czyj kontakt z Rywinem zostałby udowodniony przed sądem.

Sąd w odrzuceniu GTW poszedł znacznie dalej niż prokuratura. Prokurator
Katarzyna Kwiatkowska w mowie oskarżycielskiej przed sądem nie wykluczyła
istnienia GTW, choć dowodów na jej istnienie nie znalazła.

Sąd wykluczył współdziałanie b. prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego z Rywinem.
Argumentem nie były billingi połączeń telefonicznych Rywin - Kwiatkowski i
Kwiatkowski - Jakubowska.

- Nie ma dowodów, by rozmowy te dotyczyły innych kwestii, niż zeznają o tym
świadkowie - mówi sędzia.

Sąd przedstawił hipotezę, że rozmowy Rywina z Kwiatkowskim mogły
producenta "Pianisty" jedynie zainspirować do złożenia Agorze korupcyjnej
propozycji.

Sąd nie widzi też dowodów na łączenie z propozycją Rywina ani Jakubowskiej,
ani Włodzimierza Czarzastego, ani Lecha Nikolskiego.

Była afera, nie ma afery

O co więc chodziło Rywinowi? - Zasadniczy powód to zdeterminowane dążenie do
objęcia prezesury w Polsacie - tak sędzia tłumaczy motyw Rywina.

Ale sąd dezawuuje też wyjaśnienia oskarżonego. Bo żadna z jego wersji "nie
oddawała rzeczywistego przebiegu rozmów". Dowód z nagrania w gabinecie
naczelnego "Wyborczej" okazał się nie do podważenia. - Autentyczność nagrania
nie budzi żadnych wątpliwości - mówi sędzia. - A zeznania Wandy
Rapaczyńskiej, Adama Michnika czy Piotra Niemczyckiego nie zostały podważone
żadnym kontrdowodem.

Sąd odrzucił jednak zarzut płatnej protekcji, gdyż nie znalazł "dowodu, że
Rywin mógł użyć swojego wpływu na premiera tak, by ten mógł wpłynąć na treść
ustawy o mediach".

Ale sędzia Grochowska-Szmitkowska uzasadniając wysokość wyroku grzmi, że czyn
Rywina cechowała olbrzymia szkodliwość społeczna: - Skutkiem działania
oskarżonego było zachwianie pozycji premiera i przyczynienie się do upadku
jego rządu.

Według sądu afera Rywina złamała kariery wielu osobom oraz przyczyniła się do
niekorzystnego wizerunku Polski w przeddzień naszego wejścia do UE.

Sędzia negatywnie ocenia też zachowanie Rywina po jego zdemaskowaniu: -
Oskarżony prezentował postawę moralnego daltonizmu. Jego nazwisko stało się
symbolem oszustwa i korupcji.

To puenta uzasadnienia.

Prokurator o aresztowanie Rywina w związku z orzeczoną karą nie wnosi.
Oskarżony nie odzywa się do dziennikarzy. W kordonie policjantów czmycha do
windy i samochodu.

A sędzia Celej atakuje "Gazetę Wyborczą" za próbę wpływania na wyrok poprzez
tekst sprzed tygodnia, w którym przewidywaliśmy, że sprawa zakończy się takim
wyrokiem, jaki zapadł wczoraj.

Premier Miller zadowolony

Satysfakcji z wyroku nie krył wczoraj premier Leszek Miller. - Nie
było "grupy trzymającej władzę", a ja nie wysyłałem Rywina. Chciałbym
usłyszeć słowo "przepraszam" od tych wszystkich, którzy zrobili wszystko, aby
opinia publiczna uznała, iż za tą propozycją stał SLD czy ja osobiście.

Wyrok nie jest prawomocny. Obrona już zapowiedziała apelację, prokuratura też
pewnie będzie apelować.

Nałęcz: głusi i ślepi

Szef komisji śledczej Tomasz Nałęcz (SdPl) krytykuje prokuraturę i sąd,
bo "byli ślepi i głusi na ustalenia komisji śledczej". Prof. Andrzej
Rzepliński z Fundacji Helsińskiej uważa, że sąd popełnił błąd, nie zwracając
sprawy prokuraturze, gdy komisja śledcza ustalała w tej sprawie nowe fakty. -
W moim przekonaniu Rywin nie był oszustem i nie został skazany za to, co
zrobił - powiedział "Gazecie". - Bo sprawa Rywina to spisek związany z
wymuszeniem łapówki za ustawę.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka