Dodaj do ulubionych

Folksdojcze

18.06.04, 22:49
Szukanie prawdy o Herbercie

Po publikacji książki Pan od poezji. O Zbigniewie Herbertcie wszystkie noty
biograficzne poświęcone autorowi Trenu Fortynbrasa można wyrzucić do kosza,
łącznie z biogramami zamieszczonymi w podręcznikach i encyklopediach. Nie
walczył w AK, rzekomo wojenna rana była pozostałością po banalnym wypadku na
nartach, nie studiował malarstwa, miał przelotny romans z PAX-em, do tego
dwóch volksdojczów w rodzinie, jeden z nich rozstrzelany wyrokiem sądu
podziemnego. Dotarła pani do materiałów, których nikt dotąd nie znał.
Złośliwi twierdzą, że nie tyle badała pani życie Herberta, co wręcz je
lustrowała.

www.kultura.ng.pl/notka.php?nid=667
Obserwuj wątek
    • folksdojcz1 Re: Folksdojcze 18.06.04, 22:59
      Temu folksdojczowi tez mozecie napluc w twarz:

      Okupację spędziłem w Krakowie. W tym czasie nie graliśmy na swoich boiskach.
      Graliśmy w Borku Fałęckim albo w Łagiewnikach. Tam się Niemcy nie interesowali
      i ryzyko wpadki było mniejsze.
      A gdyby nie piłka, już bym nie żył. Kiedyś kolega namówił mnie na pójście do
      Łagiewnik do Kowalczyka - to był krawiec. Poszliśmy do tego Kowalczyka i tam
      gestapo nas obstawiło. Wpadli do środka Niemcy w mundurach i wpadł cywil. Ten
      cywil rzucił najpierw: - Ręce do góry - no to my ręce w górę. Uderzył w twarz.
      Mnie zawalił tak, że mi szczęka wyskoczyła. - Jak się nazywasz?. - Berniak. A
      on: - Ten, który w Volanii gra w bramce? Ja mówię: - Tak. Wtedy on do Niemców: -
      To nie tu. A Niemcy już po mieszkaniu biegali i szukali. Wychodząc, ten cywil
      do nas mówi: - Spiep... bo jest wsypa na was. A w tym mieszkaniu była szafa, za
      szafą była broń i ubrania niemieckie. Jakby mnie nie poznał ten folksdojcz - ja
      byłem dla niego pupilem, on mieszkał na Kurdwanowie - to byłby koniec.
      Na drugi dzień jest taki moment. Idę ulicą Kalwaryjską, patrzę, jedzie Niemiec
      na rowerze. Za chwilę schodzi z roweru i łapie mnie za rękę. Ja sobie myślę: -
      Jezus, Maria! Co się dzieje? Wczoraj jeden numer, teraz drugi. Niemiec wziął
      mnie do bramy i mówi: - Ja cię bardzo przepraszam, żem cię wczoraj uderzył.
      Powynosiliście to co było? Ja mówię: - Tak. A on: - Straszna wsypa na was była.
      I piłka mnie uratowała? Piłka! Folksdojcz mieszkał na Kurdwanowie i chodził na
      mecze Volanii, a ja byłem jego pupilem. Gdyby ten folksdojcz mnie wtedy nie
      poznał, to by nas wzięli na pole, kula w łeb i koniec. Kazali by nam powyciągać
      broń zza szafy położyliby przed nami. Dowód? Macie! Kula w łeb i koniec.

      www.podgorze.pl/?link=archeewum&sub=berniak
      Nic nie jest czarnobiałe - to do tych prymitywów z historia na bakier,
      udzielających się na tym forum.
    • folksdojcz1 Re: Folksdojcze 18.06.04, 23:06
      Przy okazji - zapraszam na 1-sze Forum volksdeutschowskie

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13193
      • Gość: mIMiKA Re: Folksdojcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 11:56
        a MoŻE ON BYŁ vOLKSpOLAKiEM?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka