koczisss
11.07.04, 12:04
Glos w kwestii Śląska
Kto jest kim
W polskich środkach masowego przekazu panuje kompletne zamieszanie pojęciowe. Dotyczy ono takich terminów jak, naród, narodowość, grupa etniczna. Miesza się bowiem Basków, Walijczyków, Bretończyków ze Ślązakami, mieszkańcami środkowej Anglii, itd. Owszem, łączy te społeczności zamieszkiwanie obszaru w skali regionu i brak odrębności państwowej. Ale to wszystko. Baskowie w sensie etnicznym nie są Hiszpanami ani Francuzami, Walijczycy nie są Anglikami, Bretończycy nie są Francuzami. Mamy zatem Hiszpanów, Francuzów, Basków, Walijczyków, Bretończyków, Anglików. To oczywiste. Czy uzupełnić to grono o Ślązaków? Wydaje się, że nie. Co zatem łączy Polaka, Baska i Cygana, choć pierwszy ma państwo, drugi zamieszkuje region w obrębie Hiszpanii i Francji, a trzeci żyje w diasporze?
Etnos określa "obiektywne cechy większej ponadplemiennej zbiorowości ludzi, głównie w aspekcie ich wyróżników kulturowych uważanych zwykle za rezultat wspólnoty pochodzenia i historycznych uwarunkowań oraz przynajmniej pierwotnych związków z wpływami środowiska danego terytorium etnicznego. Termin ten określa zarówno owe ponadplemienne kulturowe wspólnoty, jak i obiektywne aspekty powstającej, utrzymującej się, a nawet zanikającej tożsamości narodów. Na tym szczeblu rozwoju nie występuje jeszcze rozróżnienie znaczeń między domniemaną ponadplemienną wspólnotą pochodzenia, tożsamością kulturowa, a ludem i narodem. Pojęcie etnosu jest podstawa wyodrębnienia grup etnicznych, a więc odnosi się do różnych szczebli świadomości ustrukturowania społecznego, od grup etnicznych na niskim szczeblu rozwoju cywilizacyjnego lub żyjących w diasporze po ukształtowane narody i państwa narodowe" (na podst. "Słownik etnologiczny", Warszawa - Poznań, 1987).
Tymczasem w artykule "Nie ma narodu śląskiego!" czytamy: "[Ślązacy] są jedną z grup etnicznych zamieszkujących Polskę". Pytam się zatem: których grup? O kogo tu jeszcze chodzi? O Krakowiaków, Podhalan, Kurpiów, Księżaków Łowickich czy tez o Cyganów, Tatarów, Łemków? W którym gronie są Ślązacy? W moim przekonaniu, w pierwszym.
Uświadomić sobie zatem należy różnicę pomiędzy grupą etnograficzna (to ten pierwszy zestaw), a grupa etniczna (zestaw drugi). Dany naród może się dzielić na grupy etnograficzne (tak jak etnos w najwcześniejszej fazie na plemiona). Podział ten jest wypadkową pewnych różnic kulturowych, dialektalnych, specyfiki położenia geograficznego. Różnice te, i owszem mogą być rezultatem obcych wpływów kulturoych, czasem naleciałości językowych. Ale mimo istnienia pewnej odrębności, to nie oznacza konieczności uznania takiej społeczności od razu za grupę etniczna, czyli jej całkowitego wyodrębnienia. To, czym jest zarówno grupa etniczna, jak i narodowość oraz naród, to właśnie etnos (można tu użyć określenia etnikum).
Zatem rozróżnienie grupy etnicznej od etnograficznej jest nieodzowne. Na przykład Słowacja jest państwem wieloetnicznym nie tylko ze względu na obecność Węgrów, Polaków i Czechów (niewątpliwie narody), ale także Cyganów. A Cyganie to po Węgrach druga liczebnie mniejszość etniczna na Słowacji. Kim są zarówno Węgrzy, jak i Cyganie? Etnikum właśnie. Ale czy Polskę można uznać za wieloetniczną, bo na jej terenie zamieszkują Ślązacy, Krakowiacy, Podhalanie, Kurpie? Przecież nie. Można się zgodzić z twierdzeniem, że Ślązacy mają szczególnie silne poczucie tożsamości regionalnej, a nawet niektórzy spośród nich wyżej stawiają tożsamość regionalna od narodowej - jest to rezultat uwarunkowań historycznych, ale też propagandy zewnętrznej - lecz to nie czyni z nich automatycznie nowego bytu, nowego etnikum, nie zaprzecza ich polskości. Tak jak Bawarczyk jest Niemcem, Istrijanin Chorwatem, a Szekler Węgrem, nawet jeżeli najpierw czuje się Bawarczykiem, Istijaninem czy Szeklerem.
Na marginesie: dążenie do przedstawienia Polski jako kraju zróżnicowanego etnicznie sięgnęło szczytu w jednym z wydanych niedawno atlasów szkolnych. Na mapie Polski zaznaczono tam zarówno mniejszości narodowe i etniczne (z błędami zresztą), jak i grupy etnograficzne wybrane według jakichś, bliżej nieznanych kryteriów. W legendzie wszystko to znalazło się razem, po prostu zostali "wrzuceni do jednego worka": Niemcy, Ślązacy, Księżacy Łowiccy, górale, Białorusini, bodajże Kurpie, itd. Mapa dydaktycznie, metodologicznie i merytorycznie nie dość, że bez wartości, to jeszcze szkodliwa. Dziecko bowiem na nią popatrzy i zinterpretuje tak: to, co na kolorowo, to mniejszości, to, co na biało, to Polacy. Takie np. Pomorze Zachodnie, Górny Śląsk, Karpaty, Kaszuby, ściana wschodnia, duża cześć Dolnego Śląska, Warmia i Mazury to jedna pstrokacizna. Gdzie był recenzent tej publikacji? Nie wiadomo. Po prostu ręce opadają. Brak znajomości problemu wręcz porażający. A wystarczyłoby wspomóc się kompetentną literatura (polecam: Janusz Kamocki, "Zarys grup etnograficznych w Polsce", "Annales Universitatis Mariae Curie-Sklodowska", Sectio F, vol. 46/47, 6: 1991/1992, s. 103-132).
Regiony czy narody
Twierdzenie, że Ślązacy są grupą etniczną, w praktyce wyłącza ich z Narodu Polskiego. Mamy wtedy etnikum śląskie i etnikum polskie. Czy są ku temu racjonalne przesłanki? Nie. Przeczy temu zresztą geneza tej grupy. Czytelne natomiast są motywy, dla których robią tak zwolennicy "Europy regionów", "Europy 100 Flag". Oni mają własny interes. Raz realizuje się go przez podsycanie separatyzmu autentycznej mniejszości etnicznej zamieszkującej region w obrębie danego państwa (Bretończycy, Baskowie, Katalończycy, Walijczycy), innym razem separatyzmu regionalnego w obrębie danego państwa i narodu (Morawianie, Ślązacy).
O ile pierwsza sytuacja w jakiś sposób odpowiada państwowotwórczym, narodowym aspiracjom odrębnej etnicznie społeczności, o tyle druga odbywa się drogą wyolbrzymiania różnic międzyregionalnych, różnic owszem istniejących, ale takich, które często są rezultatem zaszłości historycznych, prowadzonej w niedalekiej przeszłości polityki wynaradawiania. Jeśli to nie wystarcza, albo czynniki te nie występują, to wykorzystuje się sytuację ekonomiczną, "kto do kogo dopłaca i ile". Jeśli zatem istnieją, choćby i tylko potencjalne, teoretyczne możliwości budowy nastrojów separatystycznych, to są one wykorzystywane. Od czego są media, różne fundacje, centra, dyspozycyjni naukowcy? Ci zaś zwolennicy "Europy 100 Flag" w rzeczywistości są instrumentem w ręku zwolenników budowy europejskiego super państwa, nawet jeżeli werbalnie sprzeciwiają się tej koncepcji. Łatwiej rządzić z Brukseli 100 regionami niż kilkunastoma państwami narodowymi. Temu tak naprawdę, niezależnie od intencji, służy, według mnie, działalność RAS. I przerażenie ogarnia na samą myśl, że podobna działalność prowadzona jest także w czeskiej części Śląska, również bazująca na regionalnej tożsamości czeskiej przecież ludności, głównie w powiecie Opawa. Skądinąd, ciekawe, jaki kompromis w sprawie języka osiągną współpracujący ze sobą: posługujący się polską gwarą śląską przedstawiciele "narodowości śląskiej" z ZLNS (zakładam, że ją znają) i mówiące czeskim slezsk'ym narsecsim osoby tejże "narodowości" działające w HSMS. Pewnie pomoże im niemiecki tłumacz.
Sąd, odmawiając zarejestrowania ZLNS, posłużył się argumentem, że Ślązacy to "jedynie grupa etniczna". Obawiam się, że może to być "gol do własnej bramki". Działacze ZLNS mogą stwierdzić: "Przecież, w gruncie rzeczy sąd przyznał, że jesteśmy społecznością niepolską. Różnica zdań jest jedynie taka, że dla sądu jesteśmy tylko grupą etniczną (niczym Łemkowie, Cyganie, itd.), podczas gdy my uważamy, że już narodowością (jak Niemcy, Ukraińcy, itd.)". A Strasburg przytaknie...
W artykule zacytowano wypowiedz p. Dobiesława Rzemieniewskiego, naczelnika Wydziału ds. Mniejszości w MSWiA, który stwierdził m.in., że zgodnie z przyjętymi w naszym kraju założeniami pozostałe [obok narodowych] mniejszości określa się jako mniejszości etniczne. Taka definicja ma się znaleźć też w przygotowywanej ustawie o mniejszościach narodowych i