Dodaj do ulubionych

Między nami sąsiadami

06.05.06, 05:32
Fajny tekst, fachowy, przekonujacy, objektywny.

Ale sa tez pewne niedokladnosci werbalne,stylistyczne,logiczne.

> Okres Wiosny Ludów pobudził świadomość narodową Górnoślązaków.
> Polacy,Czesi,..
Takie sformulowanie wyklucza Niemców-Górnoslazaków.

> a dla ludności polskiej na Górnym Śląsku
> rozpoczął się okres bismarckowskiego kulturkampfu,
Oczywiscie nie tylko dla ludnosci polskiej.

> walki z Kościołem i językiem polskim.
Z kosciolem >>katolickim<<.
I nie tylko z jezykiem polskim.

Poza tym napisano, ze ok.1700 >>zaczeli<< na G.Slask
naplywac Niemcy tzn. "kadry" itp. To by znaczylo, ze
przedtem Niemców na G.Slasku nie bylo. Bardzo watpliwe.
Obserwuj wątek
    • Gość: Roman Adler Re: Między nami sąsiadami IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 11.05.06, 15:02
      Jak skomplikowane były stosunki w miastach górnośląskich świadczy, to co się
      przytrafiło Salomonowi Isaacowi z Brabantu - przedstawiłem go w opinii do
      artykułu o Baildonie - gdy przenosił się w 1765 r. z Wieliczki do Pszczyny.
      Wówczas w Pszczynie zbankrutował jego rodak, Hirschel Monk, który w związku z
      tym powinien się wyprowadzić z miasta, ale uczynił to dopiero w 1769 r.
      Tymczasem, jak utrzymywał magistrat miasta, już w 1678 r. otrzymało ono od
      księcia Baltazara Erdmanna von Promnitz przywilej, stanowiący, że „oprócz
      jednego Żyda, uprawiającego handel w mieście, nie powinno ścierpieć żadnego
      dalszego Żyda, a to >>na wieczne czasy<<”. Dlatego S. Isaac od króla pruskiego
      Fryderyka II zwanego Wielkim musiał uzyskać prawo osiedlenia się w Pszczynie i
      dopiero po tak wysokiej interwencji, 20 lipca 1765 r. kupił w Pszczynie dom.
      Mieszkańcy protestowali przeciw temu do władz jednak nic nie wskórali, bo
      faktor w zamian za prawo pobytu obiecał zorganizować eksport znacznych ilości
      sukien, a Pszczyna była wówczas największym na Śląsku ośrodkiem sukiennictwa.
      • Gość: Roman Adler Re: Między nami sąsiadami IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 19.05.06, 15:27
        Jeszcze inny przykład:
        W 1785 r. w Mikołowie rajca miejski Józef Steblicki, katolik, w wieku 59 lat
        przeszedła na judaizm. Steblicki urodził się w 1726 r. jako syn zamożnego
        rzeźnika i bogatego gospodarza Jana Steblika. Jego rodzice - jan i Jadwiga
        posiadali majątek przy rynku mikołowskim. Ich syn uczył się Jezuitów
        (najpewniej w Opawie). Po przerwaniiu nauki i powrocie do Mikołowa pomagał ojcu
        w rzeżni i w gospodarstwie. Był aktywny w życiu parafialnym, opiekował się
        szkółką przykościelną, nawet przez jakiś czas zastępował nauczyciela dopóki w
        1764 r. proboszcz Kosmeli na polecenie władz Pruskich nie został zmuszony do
        sprowadzenia nauczyciela znającego język niemiecki pod groźbą usunięcia z
        probostwa (nawiasem mówiąc został nim sprowadzony z Polski Maciej Bławat, bo w
        Polsce łatwiej było o odpowiedną osobę znającą niemiecki niż na Śląsku...);
        wielokrotnie pełnił rolę ojca chrzestnego i starosty na weselach. Został
        notariuszem (sekretarzem miejskim), a nawet radnym czyli członkiem magistratu.
        Żył honorowo i nienagannie - nazwisko zmienił na Steblicki, a w niektórych
        aktach był określany jako "nobilis", szlachcic. Od połowy lat 60-tych Stablicki
        samodzielnie studiował Pismo Święte. Dwa lata po tym jak w 1767 r. władze
        pruskie nakazały prowadzenie ksiąg parafialnych po niemiecku, na "melancholię"
        zmarł w wieku ponad 80-ciu lat jego ojciec, Jan Stablik. W tym czasie Stablicki
        uznał, że Bóg jako niezmienny, nie może zmieniać przykazań i praw. Dlatego
        prawa podane w Starym testamencie są niezmienne i nadal ważne. W następnym
        etapie uznał, że prawdziwą religią jest judaizm. Nie zaniedbując praktyk
        kościelnych - zaczął szukać zbawienia poprzez praktyki starozakonne.
        • Gość: Roman Adler Re: Między nami sąsiadami IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.06, 17:36
          c.d. o Steblickim
          Objawiało się to w ten sposób, że przestał się golić, nosił brodę ,
          przystrzygał ją nożycami; oprócz niedziel - święcił też soboty czyli szabat;
          sporządzał dla siebie koszerną żywność. Dyskutował nad treścią Pisma Świętego z
          miejscowymi Żydami. Po dwudziestu latach takich stopniowych zmian i studiów nad
          Pismem Świętym zareagowali na to miejscowi księża. Zaczęto go podejrzewać o
          zwątpienie w boskość Chrystusa i o apostazję. W rezultacie - podczas Wielkanocy
          1785 r. Steblicki nie został dopuszczony do sakramentów świętch. Wprawdzie do
          końca lipca chodził jeszcze do kościoła, jednak po wyjazdach do Krakowa i
          Oświęcimia został ostatecznie nawrócony na judaizm i 14 września, w żydowskie
          Święto Pojednania (Jom Kippur) po raz pierwszy wziął udział w publicznym
          nabożeństwie w mikołowskiej synagodze. Od tego czasu brał udział wyłacznie w
          nabożeństwach żydowskich.
          Poruszony tymi wydarzeniami magistrat Mikołowa powiadomił o tym księcia
          pszczyńskiego. Anhalt usunął go wprawdzie z funkcji radcy miejsckiego, jednak
          zakazał mieszkańcom wszelkich szykan i prześladowań. Magistrat zmuszony był
          publicznie ów zakaz ogłosić. Sprawa trafiła do sądu, który kierował się
          obowiązującym jeszcze austriackim kodeksem karnym, który za apostazję
          przewidywał surowe wyroki, aż do kary śmierci włącznie. Sąd w Brzegu - być może
          pod wpływem sprzyjającego Żydom na Śląsku ministra hrabiego Hoyma - wszczął
          śledztwo, jednak z licznymi wątpliwościami zwrócił się wprost do króla. ten
          nakazał zaniechać wszelkiego śledztwa i odstąpić od karania Steblickiego.
          Mimo, że - podobnie jak ojciec - cierpiał jakoby na melancholię, Steblicki
          zmarł w 1807 r. i został pochowany na mikołowskim kirkucie. Na grobie jego
          współwyznawcy ustawili macewę z hebrajskim napisem:"Tu spoczywa prozellita
          Józef u Abrachama. Jego pamięć niechaj będzie błogosławiona! Dusze swoją oddał
          wszechmocy Bożej i uświęcił Imię Boże publicznie, aby otrzymać nasz zakon i
          naszą prawdziwą wiarę".
          Przypadek Steblickiego daje do myślenia. W czasach, gdy fryderycjańskie naciski
          na katolików i polskość zamieszkujących Mikołów Ślązaków burzyły odziedziczone
          po czasach austriackich stosunki wielonarodowej i wieloreligijnej tolerancji -
          prosty człowiek stawał przed koniecznością wyboru. Być może wybór Steblickiego
          nie wynikał z jego "melancholijnych" skłonności, a raczej był próbą uniknięcia
          narzucanej przez nowe, pruskie władze alternatywy: wierność władzy i -
          stojącemu za nią kościołowi ewangelickiemu - czy wierność kościołowi
          katolickiemu i konflikt z władzą... Steblicki poświęcił wiele i znalazł trzecie
          wyjście, które zaskoczyło wszystkich.
          • palec1 Re: Między nami sąsiadami 19.05.06, 18:00
            > bo w Polsce łatwiej było o odpowiedną osobę
            > znającą niemiecki niż na Śląsku...);
            watpie

            A reszta IMHO raczej przemawia na korzysc
            niz na niekorzysc administracji pruskiej.
            • Gość: Roman Adler Re: Między nami sąsiadami IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.06, 17:14
              No to sie musisz pogodać s tym ksiyndzym Kosmelim, co mu boło łatwi... A co do
              korzyści abo niy korzyści admiinistracji pruski - to jo sie pytom, co je barzi
              korzystne dlo Ślonzokof: robić z nich na siła Niymcof, abo Polokof, czy im dać
              być Ślonzokami?
          • palec1 Re: Między nami sąsiadami 19.05.06, 18:14
            > Anhalt usunął go wprawdzie z funkcji radcy miejsckiego, jednak
            > zakazał mieszkańcom wszelkich szykan i prześladowań

            > pod wpływem sprzyjającego Żydom na Śląsku ministra hrabiego Hoyma

            > do króla. ten nakazał zaniechać wszelkiego śledztwa
            > i odstąpić od karania Steblickiego


            > został ostatecznie nawrócony na judaizm
            > został pochowany na mikołowskim kirkucie

            > prosty człowiek stawał przed koniecznością wyboru

            ------------

            Mozna róznie na to patrzec.
            Wazne jest uwzglednienie rzeczywistosci
            i stanu/struktury spoleczenstw tej epoki.

            Ustawy pruskie dot. wolnosci chlopa, szkolnictwa, Zydów, ......,
            a potem tez kwesti socjalnych (jak higiena, ubezpieczenia)
            - jak na ówczesne standardy europejskiem w porównaniu,
            byly bardzo wczesne i bardzo dobre, nowoczesne.

            Przede wszystkim byly wdrazana, praktykowane, a nie jakies
            tam pieknie humanistyczne teoretyczne "prawa" na papierze.

            A zydzi w czasach pruskich mieli sie niezle :

            Brali udzial w zyciu publicznym – administracyjnym (prawnicy,urzednicy,....),
            ekonomicznym (bankierzy,.....), mediowo-kulturowym (artysci,zurnalisci,.....),
            naukowym itp. Niejeden zostal nawet nobilitowany poprzez „von“.

            Owszem - byly wyjatki: np. oficerstwo albo wysocy urzednicy.
            Ale 1) w póznej fazie wysocy urzednicy byli (np. prezydenci policji i
            prokuratorzy) 2) od 1880 masa polityków 3) porównaj wszystko
            z Anglia, Francja, Austria i Rosja - no i z nowa Polska.

            • Gość: Roman Adler Re: Między nami sąsiadami IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.06, 17:44
              Po piyrfsze - to ło czym ty godosz, prziszło po tym, jak Napolełon zmusioł
              Prusokof do reform. Po druge - ło tym jak to boło s tymi sprawami socjalnymi,
              to możesz sie tysz poczytać w moich łopiniach do artikułu "Gornik s karbitkom i
              pyrlikym" (abo jakoś tak), tukej w "Niyzbyndniku...". Po czecie - je tako jakoś
              pierońsko moda, coby pszi łokazji godania ło tym, co sam władze Pruske robioły
              niesonc ta kultura (bo łoni tu byli pierońske kulturtryjgery) - to sie woli nic
              niy godać ło tym, co za tym szoł pieroński nacjonalizm i germanizacjo. Dlo
              pszikładu: po strejku f 1871 r. f Królefski Hucie landrat ze Bytomia, Solger
              wysłoł do Berlina dupny memoriał, w kerym pisoł, co "górnośląskiemu robotnikowi
              nie można wpoić różnych pojęć o jego prawach i obowiązkach, o gospodarności i
              porządku, dopóki mówi on i myśli po polsku". Podobnie pisoł dyrechtor Volkamar
              Meitzen rok potym do Ministra Przemysłu, Handlu i Robót Publicznych w
              Berlinie: "nie mozna zauważyć jakoby w ciągu minionych 20 lat język niemiecki
              poczynił tu jakieś postępy, (...) podobnie jak przed 20 laty w tak dużych
              miejscowościach jak Królewska Huta dzieci polskich rodziców, szukające po
              ukończeniu szkoły pracy w kopalniach, znają wyłącznie język polski. (...)
              Szczególnie w ostatnich latach obserwuje się często niechętny stosunek
              miejscowych robotników do Niemców". Tak sie rodzioł kulturkampf.
              • Gość: Roman Adler Re: Między nami sąsiadami IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.06, 17:46
                a tak pszi łokazji - to te pruske urzyndniki dajom dowody na to, co sam ciyngym
                żyli polske Ślonzoki.
              • wilhelm4 Re: Między nami sąsiadami 21.05.06, 21:02
                ja, >>po<< zjednoczeniu 1871
              • wilhelm4 Re: Między nami sąsiadami 21.05.06, 21:05
                Ja - Roman : i podowej zródla Twoich cytatów.

                Chocbys pisol o Leninie, dyc to normalnie, ze sie
                podaje gynau dokumynt i kaj publikowany abo wystawiony.
                • Gość: Roman Adler Re: Między nami sąsiadami IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 24.05.06, 12:49
                  Wiluś, dyć sam sie nikt ze źrodłami niy ciśnie. Jo je moga dać - do artikułof
                  eźli te pierony z "Gazety..." bydom chcieli. Na forumie - niy.
    • rodowiczmaryla Między nami sąsiadami 27.09.06, 05:31
      Okres Wiosny Ludów pobudził świadomość narodową Górnoślązaków. Następowało
      odrodzenie tożsamości narodowej Czechów, Morawian, Polaków, wychodziły gazety i
      czasopisma w językach czeskim i polskim oraz hebrajskim.
      ----------------------------
      czyli wszyscy byli Górnoslazakami,
      tylko podobno Niemcy byli turystami ?
      :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka