Gość: Adam
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.09.06, 23:36
Ostatnio zauważam, że nawet osoby z dyplomami wyższych uczelni nie wiedzą jak
się zachować w codziennych sytuacjach. Przykład? Proszę:
W firmowym bufecie rozmawia pani w średnim wieku i młody człowiek - On1.
Obydwoje znam z widzenia i wiem, że Ona zajmuje wyższe stanowisko w naszej
firmie. W pewnym momencie podchodzi do nich młody człowiek, On2. Włącza się
do rozmowy, której jestem mimowolnym świadkiem. Mówią o sprawach służbowych i
w którymś momencie On2 mówi, wskazując na Nią, że nie wie, kim ona jest i
patrzy znacząco na panią. Ona nie reaguje. W tym momencie On1 przedstawia ją
swojemu koledze, który zajmuje równorzędne z nim stanowisko, ale jest na
innym wydziale. Ona uśmiecha się z politowaniem, a On1 mówi kim jest On2.
Poczym kontynuują rozmowę.Żenujące.
Dość cząsto jestem świadkiem gaf popełnianych przez ludzi wykształconych i
zastanawiam się dlaczego szkoła nie uzupełnia braków, które młodzi ludzie
wynoszą z domu. Może dzisiaj liczy się tylko opłacone w terminie czesne?
Dlaczego ta nowa elita nie stara się nadrobić zaniedbań z dzieciństwa, czy
naprawdę nie dostrzega swego nieokrzesania, niekiedy wręcz chamstwa?
Pomijam tu soczystą wymowę i ubogie słownictwo.