Dodaj do ulubionych

Kochanie, jadę do Dachau

07.10.06, 18:32
No cóż, myślę że Skierek jako prywatny przedsiębiorca był zmuszany do "płacenia".......(wycięte komu)łotrzykom.Gdy trafiła się okazja odreagował.Chłop z jajami.
Obserwuj wątek
    • obiektnienawisci skier_bb - nazidebil 08.10.06, 00:27
      Szlyzjerski kretyn.
      • Gość: black Re: skier_bb - nazidebil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.06, 00:51
        Ja bym powiedział naziol, ale sett lubi takich.
      • rico-chorzow Re: skier_bb - nazidebil 08.10.06, 01:04
        Albo polski.
    • Gość: Polak Re: Kochanie, jadę do Dachau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.06, 03:35
      Nie ma co wycinać. Powiedzmy to wprost. Polakom. Jako prywatny przedsiębiorca
      na terenie Rzeczpospolitej, był zmuszany do płacenia Polakom. Polacy też
      stanowili zdecydowaną większość więźniów Auschwitz, kiedy Sierek przybył tam,
      jako esesman.
    • palec1 Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 08:55
      > Robert Sierek - polskie nazwisko !

      > mówi Piotr Kenig, historyk z Bielska

      :))))))))))))

      ------------

      1) Co wy wiecie o Slasku ? --> NIC!

      2) A Palyga abo Patyka, to po jakiemu ? I co znaczy ?
      No wlasnie - i co to znaczy ? --> NIC!
      (Dwa nazwiska nazi-prominentów: von Salomon i Rosenberg.)

      3) Poza tym zadna mi sensacja: "Slazak-Polak" Emil Bednarek, "Slazak-Niemiec"
      Oswald Kaduk, "Slazak-Slazak" Paul Szczurek, ... (wszyscy Chorzów).
      • palec1 Re: Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 08:57
        A czy Sierek, to "polskie" nauwisko,
        to tez jeczcze pytanie.

        Nawet watpie, czy Gierek. ;)
    • palec1 Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 09:00
      "Urodziłem się 5 czerwca 1895 w Bielsku, jako syn Józefa Sierka, mistrza
      sukienniczego i jego żony Joanny..." - Piotr Kenig tłumaczy z niemieckiego
      życiory
      --------------
      Zaloze sie o tyskie piwo, ze w oryginale stalo: Josef/Joseph i Johanna.
      Po co poloniujecie ? W tym kontekscie to czysta manipulacja.
    • palec1 Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 09:04
      Zaczęły się aresztowania Polaków. Sierek zgłosił się
      jako ochotnik do wojskowej służby pomocniczej.
      --------------------
      A wy go na chama chcecie zrobic "Polakiem".
    • palec1 Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 09:09
      zgłosił się jako ochotnik do wojskowej służby pomocniczej.
      - To coś jak służba zastępcza - tłumaczy Kenig.
      ----------------------
      Byl madry. Zycie go nauczylo.
      Mial 44 lata, wojne i inne brzydkie doswiadczenia za soba.
      Wiedzial, ze i tak go wezma przymusowo.
      Bo ogólna militaryzacja, bo kontrola/administracja "rozszerzonego" Slaska,
      bo jego zyciorys jest na liscie "wartosciowych" obywateli miasta.

      Rozsadna decyzja, która nie dziwi.

      No i tlo ekonomiczne:
      W 1939 byl zmuszony zamknac firme.
      No to musial z czegos wyzywic rodzine.
    • palec1 Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 09:14
      Zapewne pokazał swoje ordery. Zapewne miało znaczenie, że podczas I wojny był w
      szkole żandarmerii, że jeszcze w 1919 roku służył w niemieckiej straży
      granicznej.
      ---> A moze po prostu byl "patryjota" slaskim, niemieckim ?
      ---> Wiem, ze w polskich oczach nie-wy-o-bra-zal-ne........
      ----------------
      Podpisał volkslistę.
      ---> Jak 80-90% Slazaków. "Mniej lub bardziej" dobrowolnie. (Londyn o to prosil)
      ---> Tak jak po 1945 tzw."rehabilitacje".......
      ----------------
      Nowe władze Bielska skierowały go
      do składu drewna, gdzie został zarządcą.
      ---> Jakby byl znanym zabijaka, to by
      ---> juz zaraz na poczatku dostal inna "robote".
    • palec1 Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 09:21
      > Zostawił w Bielsku, w kamienicy za strażą pożarną przy Rohrmannstrasse 5,
      > żonę Emilię, z domu Górniak i 16-letnią córkę Luizę.

      No, tak szczególnie podkreslone. Co za przypadek. :)
      Prawdopodobnie zamilczono niemieckie nazwisko matki,
      czeskie nazwisko babci, wegiersko-zydowskie nazwisko dziadka.

      Czyli Emilie i Louise Gorniak
      kaze nam watpic w ich niemieckosc
      ba, "dowodzi", ze to "Polki" ??!

      Ale jak Polak nazywa sie Berger,
      to ten "fakt" nic nie znaczy ???

      Czy szan.Autor jest obiektywnym i rzeczowym "naukowcem" ?
    • palec1 Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 09:23
      > tak jak on mówiących po polsku

      1) Skad ta informacja ?
      2) 2/3 Niemców i Zydów na Slasku potrafila sie
      (przynajmniej) porozumiec po polsku.
    • palec1 Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 09:40
      Przed wojną Borkowski był czynnym harcmistrzem i nauczycielem w szkole
      powszechnej w Czechowicach. W więźniu Tadku Puchale rozpoznał swojego ucznia. I
      tak to, na co Sierek pozwalał, harcmistrz Borkowski zniszczył. Zaraz po
      rozpoznaniu Puchały przez Borkowskiego władze obozowe zakazały mu jeżdżenia do
      pralni. Wydano również zakaz zabierania do pralni wszelkich więźniów
      pochodzących ze Śląska. Po to, by na przyszłość uniknąć takich incydentów. I
      kontakt się urwał.
      --------------------------------
      Tu sie cos nie klei, cos brakuje. - co zniszczyl ?

      Widzicie - wszystko tam bylo, doslownie wszystkie mozliwe konstelacje.
      (Byl tez np. Niemiec Bonigut, szef obozu Cyganów, ....pomagajacy Cyganom.)

    • palec1 Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 09:44
      Na zdjeciu jest bardzo podobny
      do aktualnego szefa niemieckich kolei (deutsche Bahn AG),
      Mehdorna (pochodzacego z regionu Heidelberg).
      • Gość: xxx Re: Kochanie, jadę do Dachau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.06, 11:33
        Ani razu nie pada w tekście słowo, że Sierek był Polakiem. Wiadomo tylko, że
        bardzo dobrze mówił po polsku, co zwracało uwagę więźniów (również Ślązaków)
        oraz, że Józef Seweryn nazwał go w swojej relacji folksdojczem, a nie Niemcem.
        Oczywiście nie przesądza to niczego i takoż nic w tym artykule przesądzone nie
        jest.
        • rico-chorzow Re: Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 11:41
          Gość portalu: xxx napisał(a):

          > Ani razu nie pada w tekście słowo, że Sierek był Polakiem.

          Też nigdzie w polskich wypowiedziach nie pada to zdanie - Slązak nie jest
          Polakiem -
          • rico-chorzow Re: Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 11:45
            Też jeszcze jedna uwaga,jak osądzający sądzą,mówisz po polsku,piszesz po polsku
            - to jesteś Polakiem -,może i prawda?,polska.
        • rodowiczmaryla Re: Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 12:08
          > folksdojczem, a nie Niemcem.

          Czyli tzw. Kresowiacy, to jednak nie Polacy...... :)
        • rodowiczmaryla Re: Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 12:09
          A np. Polacy na "Zaolziu" ? - To przeciez nic innego
          jak "Volkspolen" czyli osoby pochodzenia polskiego (narodowosci).
          • rico-chorzow Re: Kochanie, jadę do Dachau 08.10.06, 12:14
            Też ci,którzy podpisywali listę lojalności,bo często musieli,- to volkspolaken -:)
    • Gość: Gadziaa Kochanie, jadę do Dachau IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.10.06, 18:32
      Znam jednego Sierka, nawet był moim sąsiadem.Czy on jest jakoś związany z tym artykułu? Nie wiem...
      • amoremio Re: Kochanie, jadę do Dachau 11.10.06, 19:32
        Ja znam kilku Goeb(b)elsów i co z tego ?
        Setki Himmlerów i tysiace Hessów.
        A co dopiero Wagnerów (szef rejencji O/S.).

        A w rodzinie mam przypadkowo Schindlera. :)
        • Gość: qqq Re: Kochanie, jadę do Dachau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.06, 00:21
          Masz sporo znajomych.
          • amoremio Re: Kochanie, jadę do Dachau 12.10.06, 13:24
            To policz Ty, ilu znasz Kowalskich i Nowaków.

            Drugie zdanie mialo byc generalnie,
            ze w ksiazce telefonicznej itp.
            • Gość: qqq Re: Kochanie, jadę do Dachau IP: *.bielsko.dialog.net.pl 12.10.06, 14:07
              Bardzo gruba ta książka telefoniczna, skoro tysiące osób o tym samym nazwisku.
              To chyba osobny tom wydali z samymi Himmlerami, tak? Bardzo ciekawe.
              • amoremio Re: Kochanie, jadę do Dachau 13.10.06, 14:46
                Nie wiem, co sie czepiasz.

                Np. Göbel, Goeb(b)els itp., to czeste
                i "normalne" nazwisko (szcz. na pld.-zachodzie),

                a i Him(m)lerów i Hietlerów/Hüttlerów masa
                (glównie poludnie jak Bawaria,Austria,Tyrol),

                a Hess, to prawie jak Schmidt.


                A i w slaskich, czeskich, ale
                tez karowskich i warszawskich
                ksiazkach telefonicznych znajdziesz niejednego
                Wagnera, Hajdricha, Brachta, Hossa i Klossa i Klozego.

                A i mój ujek tysz bol Gustlik (August). :)


                PS: AH nazywal sie najpierw Schicklgruber,
                a potem Hi-e-tler.

                PS2: Miler, Szreder, Wassermann, Dorn, Walc, Bauc, Wildstein, .......
                • Gość: nie przesadzajmy Re: Kochanie, jadę do Dachau IP: *.ath.bielsko.pl 13.10.06, 15:01
                  Czepiam się grubej przesady. Napisałeś, że znasz setki takich i tysiące takich.
                  Wynika z tego, że masz kilka tysięcy znajomych. Potem zmieniłeś, że nie znasz
                  osobiście, ale wiesz, że tylu jest w książce telefonicznej. A ja sądzę, że w
                  książce telefonicznej województwa śląskiego nie ma więcej niż 1-2 Himmlerów i
                  może 80-100 Hessów. Nie lubię takiego bizantyjskiego wyolbrzymiania. Zarzucasz
                  mi czepianie, a sam zacząłeś od czepiania się.
                  • amoremio Re: Kochanie, jadę do Dachau 13.10.06, 15:35
                    Przyjacielu z Bielska: a kto Ci mówil,
                    ze ja mówie o górnoslaskiej ksiazce telefonicznej ?
                    Albo ze mam znajomych tylko na G.Slasku ? He?!

                    Dlatego: czepiasz sie i tyle. :)
                    • Gość: qqq Re: Kochanie, jadę do Dachau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.06, 20:28
                      OK, basta.
    • Gość: Robert Kochanie, jadę do Dachau IP: *.hospital.com.pl 12.10.06, 17:21
      Ciekawy artykuł, który osoby nie znające historii zmusza do refleksji.
      Potwierdza też starą prawdę że nic nie jest czarne lub białe i dzielenie ludzi
      na swoich i obcych, dobrych i złych nie zawsze sprawdza się. Nauka dla mnie
      stąd wypływająca jest taka, że należy szanować (lub nie) człowieka dla jego
      dokonań a nie z powodu nazwiska czy używanego języka i jestem ciekaw czy
      forumowicze podzielają to zdanie.
      • cirano Re: Kochanie, jadę do Dachau 13.10.06, 13:53
        To spolszczanie wszystkich Ślązaków...jest conajmniej nienaturalne. Ale to było
        zródłem po wojnie do wymiany nazwisk i imion tych odbiegających od reguły -
        wstrętne. Niestety pokutuje do dziś
        • skier_bb Re: Kochanie, jadę do Dachau 30.10.06, 13:48
          Nie to żebym był nadwrażliwy i się czepiał ale przynajmniej tego "debila" w
          odniesieniu do mnie moglibyście sobie prowokatorzy...(wycięte jacy) odpuścić, co?
    • goldbaum facet tylko wykonywal rozkazy 26.02.07, 14:41
      Czym to, co robil roznilo sie od tego, co izraelscy piloci robili w Libanie, gdy
      zrzucali bomby na dzielnice mieszkalne?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka