Gość: Mar
IP: *.chello.pl
01.02.09, 15:39
Wytłumaczcie mi proszę jakiej magii potrzeba żeby prawidłowo osadzić
studzienkę kanalizacyjną w jezdni i dlaczego nie da się tego zrobić w naszych
polskich realiach? Nie mówię o spadku po PRL ale o nowych nawierzchniach. Np.
Mikołowska od AWF do skrzyżowania z Poniatowskiego. Ile czasu minęło? Rok?
Dwa? Studzienki już pozapadane. Nowy zjazd w stronę A4 koło OP - pomijając
fakt ile już jest robiony, na ukończonym fragmencie od samego początku auto
wpada w dziury studzienkowe... Jeżeli ja bym wykonywał tak niedbale swoją
robotę, wyleciałbym dawno na zbity pysk.