anihilatortandety
15.06.09, 11:30
Ludzie ! Nawet nie podejrzewałem, że na Śląsku taka patologia szaleje !
Urodziłem się i mieszkam w Krakowie, ale zaświadczam, że u nas takiego
bandyctwa nie uświadczycie, a jeśli już to na prawdę są to bardzo sporadyczne
przypadki jedynie potwierdzające regułę. Naczytałem się odpowiedzi jakich
udzieliliście niczego nieświadomej dziewczynie, która pytała o niebezpieczne
dzielnice w waszym mieście, i co ? I czytam : tu kogoś napadnięto z bronią w
ręku kilka razy, tam zabito ojca koleżanki gdy nocą wracał do domu z pracy,
gdzie indziej napadają tylko w dni parzyste, jeszcze indziej mordują w
nieparzyste, a w święta tu i ówdzie dają w mordę. W głowie się nie mieści. Czy
wszystko to rezultat upadku przemysłu wydobywczego ?
Fakt, Kraków też nie jest święty i znajdują się tu miejsca, których lepiej
unikać, ale bez przesady ! Więc albo was fantazja ponosi i dodajecie w ten
sposób Katowicom 'smaczku' albo to miasto jest rzeczywiście jedną, wielką
wylęgarnią przemocy.
Na miejscu tej dziewczyny zastanowiłbym się pięć razy przed przeprowadzką.