Gość: Olo
IP: 217.72.106.*
18.01.04, 19:36
New York Post" o niedocenianym bohaterstwie Polaków
tłum. mar 26-12-2003, ostatnia aktualizacja 26-12-2003 17:40
Jeśli jest jakaś kraina bohaterów między Londynem a Los Angeles, to na pewno
znajduje się nad Wisłą - pisze Ralph Peters
Kulminacyjny punkt długiej walki Zachodu z islamskimi zdobywcami miał miejsce
wieczorem, 12 września 1683 r, podczas oblężenia Wiednia przez Turków. Wtedy
to właśnie nieliczni polscy husarze - najlepsi kawalerzyści w historii
Europy - uderzyli na nieprzebrane zastępy otomańskie.
Zuchwały król Jan Sobieski przybył ratować Wiedeń, gdy inni europejscy
monarchowie wybrali ciszę i spokój swoich dworów. Francuzi - o zgrozo! -
paktowali nawet z sułtanem, bo upokorzenie Habsburgów było dla nich
ważniejsze niż los zachodniej cywilizacji. Tamtego wieczoru polska kawaleria
uderzyła z takim impetem, że 2000 tureckich lanc pękło jak zapałki. Tysiące
Turków skakało do Dunaju, żeby ujść z życiem.
Już nigdy potem świat islamu realnie nie zagroził Zachodowi. Jak odwdzięczono
się Polakom? Sto lat później ich kraj został niczym tort podzielony między
niewdzięcznych austriackich Habsburgów, pruskich Hohenzollernów i rosyjskich
Romanowów.
Po I wojnie światowej Polska znów pojawiła się na mapie Europy. Co zrobili
Polacy? Uratowali zachodnią cywilizacje po raz drugi. W zapomnianym
dziś "cudzie nad Wisłą" zatrzymali sowieckie hordy zmierzające na Berlin. W
błyskotliwej kampanii wojennej uratowali Niemcy przed widmem komunizmu. Jak
im podziękowano? Straszliwą rzezią podczas II wojny i sowiecką okupacją po
jej zakończeniu.
Jednak uparci Polacy po 1989 r. znów wywalczyli niezależność. Dziś znów
bronią wolności. W Iraku. Posłali tam 2,5 tys. najlepszych żołnierzy, sprzęt
wart miliony dolarów. Polski generał dowodzi 12 tys. żołnierzy z 22 krajów.
Jest odpowiedzialny za sektor, którego wcześniej pilnowało dwa razy więcej
marines. Nagroda? Wydawałoby się, że Ameryka doceni wielkie zaangażowanie
ubogiego sojusznika, w dodatku już zaangażowanego w misjach pokojowych w
Afganistanie i na Bałkanach...
Niestety! To Turcja, która wbiła nam rdzawy nóż w plecy w przededniu
operacji "Iracka Wolność", otrzyma z Waszyngtonu co najmniej 2, a może i 5
mld. dol. Pakistan, który nie może zmobilizować się do walki z al Kaidą,
otrzyma miliardy. Podobnie jak represyjny reżim egipski.
A Polska? Przyznaliśmy jej standardowy pakiet pomocy w ramach programów NATO-
wskich, 12 mln dol. Podobnie jak Czechom, którzy wysłali do Zatoki kilku
medyków, a potem, kiedy zrobiło się gorąco, wycofali ich w panice.
Polacy zgłosili niedawno jedną prośbę - niewielką. Poprosili o 47 mln dol. na
modernizację sześciu samolotów transportowych i zakup amerykańskich
samochodów terenowych Humvee. Co odpowiedział Waszyngton? Niestety, to
niemożliwe. Ostatni grosik poszedł na naszych ulubionych dyktatorów.
Błędem jest idealizowanie jakiegokolwiek narodu. Ale jeśli jest gdzieś kraina
bohaterów między Londynem a Los Angeles, to na pewno znajduje się nad Wisłą.
Nasi polscy sojusznicy chcą być odbierani jako pewny partner Waszyngtonu na
tym zdradzieckim padole. Dobrze by było, gdybyśmy w zamian przynajmniej
traktowali ich z należnym szacunkiem.