Dodaj do ulubionych

dlaczego wyemigrowałyscie??????

26.03.04, 23:33
Witam miło wszystkie dziewczyny!!!!

Przepraszam, że "wcinam" Wam się na forum, śledzę Wasze losy z zapartym
tchem...jest tu u Was (na forum) tak ciepło, miło...SUPER ATMOSFERA!!!!

Mieszkam z mężem i dwójką dzieci w Warszawie, mąż pracuje a ja póki co
zajmuję się młodszym synkiem (2l i 5m)...wielokrotnie myśleliśmy o tym aby
wyjechać gdzieś w świat. Zdaję sobie sprawę, że nigdzie nie jest łatwo!!! ale
może nie aż tak ciężko jak w Polsce??? Czasy się zmieniają i cały czas na
gorsze...chciałabym ułatwić start życiowy moim dzieciom ale w tych realiach
raczej to niemożliwe.
Zawsze myśląc o wyjeździe bałam się tego iż zamieniając Polskę na inny kraj
wcale nie mam pewności, że gdzieś tam będzie łatwiej. Do tego dochodzi
tęsknota za rodziną i przyjaciółmi i jak wiele z Was pisze niekoniecznie
lepsze życie...?
Proszę, jak znajdziecie wolną chwilę aby coś tu napisać- to będę Wam bardzo
wdzięczna. Interesuje mnie -jak? gdzieś tam się znalazłyście, jak wygląda
Wasze codzienne życie - jakie są plusy i minusy Waszego wyjazdu, czy dzisiaj
stając przed takim samym wyborem zrobiłybyście to samo.
Czy któraś z Was wyjechała " w ciemno"?

Bardzo serdecznie i cieplutko Was pozdrawiam - życząc Wam wiele dobrego!!!
Obserwuj wątek
    • aneta.wis podtrzymuję wątek!!!!! 27.03.04, 15:55
      Szkoda, że tak tu cicho. Myślałam, że może trochę mi pomożecie opisując Swoją
      emigrację i wymienicie tu swoje spostrzeżenia. Tym bardziej, że jest tu Was tak
      wiele i z rożnych zakątków świata.
      Może na priv...??? Jak macie obawy pisać tutaj?
      Trzymajcie się ciepło.
      • dorota1974kr Re: podtrzymuję wątek!!!!! 27.03.04, 16:06
        Och, ja wyjechalam w ciemno i to jak. Nie znalam tu nikogo, nie znalam takze
        angielskiego, jedyne co mialam to zagwarantowane "lozko" bo to nawet nie byl
        pokoj u czlowieka, ktory przyjmowal takich POlakow jak ja. Balam sie strasznie,
        ale uciekalam z Polski. Zostawil mnie chlopak, a ja glupia, slepo zakochana nie
        potrafilam juz chodzic tymi samymi ulicami, ktorymi chodzilam z nim. Poza tym
        balam sie, ze bede go nachodzic i probowac zmienic zdanie, a na to moja duma
        sie nie zgadzala. Wyladowalam wiec w Londynie i teraz powiem Ci z usmiechem na
        twarzy i spokojem w sercu, ze byla to najlepsza decyzja mojego zycia. Jestem
        mloda mezatka, mam cudowna corke, nie musze liczyc od pierwszego do pierwszego
        i jestem szczesliwa.
        Takie byly moje powody, a kazdy ma swoja historie i nie wszyscy chca o nich
        mowic. Nie dziw sie wiec, ze jest brak oddzewu.
        Trzymaj sie cieplutko
        • aneta.wis do dorota1974kr - dziękuję 27.03.04, 16:20
          Nie chodzi mi o powody, czy bardziej szczegółowe opowowiadania (rozumiem, że
          czasem mogą być to drażliwe i bardzo intymne sprawy) - bardziej interesuje mnie
          to: jak szukałyście pracy, gdzie? jak długo to trwało? jak i gdzie
          załatwiałyscie wyjazd i zwiazane z tym formalności - miezkanie, dokumenty etc.
          Jeżeli któraś ma ochotę na głębsze zwierzenia chętnie wysłucham...ja mam dwójkę
          dzieci, w tym małego szkraba i dla nas taka decyzja to bardzo powazna sprawa.
          Proszę o pomoc i radę bo kompletnie nie wiemy jak do tego podejść...
          Serdecznie i cieplutko pozdrawiam,
          Pa.
          Pozdrawiam
          Aneta (aneta.wis@gazeta.pl)
          +48 696 256 492
          gg:1822370
          • jagienka.harrison Re: do dorota1974kr - dziękuję 27.03.04, 21:42
            Aneta,
            Po pierwsze to wydaje mi się że Ty będziesz miała lepiej niż my dlatego że
            zmienią się przepisy gdy wejdziemy do Unii. Będziecie mogli z mężem legalnie
            pracować, kupować nieruchomości, będziecie mieli równe prawa z Brytyjczykami.
            Jeśli naprawdę poważnie myślicie o wyjeździe, to radziłabym wysłać męża na 2-3
            tygodnie żeby się rozejrzał i sam wszystko zobaczył. Nie wiem jakie są wasze
            możliwości finansowe ale ja na Twoim miejscu nie sprzedawałabym swojego
            mieszkania w Warszawie przed przyjazdem tutaj, bo może się nie udać czy nie
            spodobać i co wtedy.
            Nie wiem gdzie chcesz mieszkać, ale np Londyn jest dużo droższy niż reszta UK,
            ale za to np zarabia się więcej (chociaż wydaje mi się że po 1 maja najwięcej
            ludzi właśnie tam pojedzie).
            Jeśli chodzi o pracę, to jest dużo agencji pośrednictwa, ogłoszeń w gazecie,
            możesz iśc też do tzw JobCentre - to darmowa państwowa instytucja gdzie możesz
            poszukac pracy, to taki jakby 'sklep' gdzie idziesz, czytasz ogłoszenia,
            idziesz do konsultanta i on Ci daje szczegóły pracy i namiary do firmy. Z
            dostaniem pracy zwłaszcza legalnej raczej nie ma problemu choć oczywiście to
            zależy od tego co chcesz robić, jakie masz kwalifikacje, znajomośc języka itp.
            Kupno mieszkania jest bardzo drogie i skomplikowane, więc na pewno najpierw
            musielibyście coś wynajmować (mniej więcej 500 funtów miesięcznie za 3 pokojowe
            mieszkanie).
            Nie wiem co jeszcze Ci napisać, w razie czego to zadawaj szczegółowe pytania to
            na pewno Ci pomożemy. Poza tym radzę przeglądnąć starsze strony forum świat,
            znahdziesz dużo informacji.
            Np tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=10227587
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=8530953
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=7293804
            Ale ze mnie pracowita pszczółka... nie mam co robić mąż ogląda rugby w tv.
    • aneta.wis Jagienko - JESTEŚ WIELKA !!!!! 28.03.04, 13:44
      Bardzo Ci dziękuję za wszelkie podpowiedzi, zapewne będę miała jeszcze dużo
      pytań.
      Myślę, że taki rekonesans w naszym przypadku jest niezbędny - głównie ze
      względu na dzieci...
      Mój mąż bardzo poważnie myśli o Anglii, ja oczywiście wolałabym znacznie
      bliżej - może Niemcy?
      Jeżeli chodzi o wsztrzymanie się ze sprzedażą mieszkania w naszym przypadku
      byłoby to raczej mało możliwe - mieszkanie mamy zakupione na kredyt i byłoby
      trzeba definitywnie pozamykać tak ważne sprawy, nikt oprócz nas niestety nie
      może tego dokonać, obawiałabym się iż później ciężko będzie tu wrócić w
      niedługim czasie aby tego dokonać. Druga sprawa wysokość rat kredytu jest
      bardzo wysoka i zapewne mało realne byłoby utrzymanie dwóch mieszkań
      jednocześnie, gdybym zdecydowała sie wynająć to i tak miałabym pokrytą mniejszą
      połowę raty.
      Proszę napisz mi jakie są koszty utrzymania, ile potrzeba aby tak spokojnie
      żyć - nie licząc pieniędzy (oczywiście w ramach zdrowego rozsądku), na ile
      realne są takie pieniądze do zarobienia?
      Oboje jesteśmy po AWF( turystyka i rekreacja), z taką różnicą iż mąż już ma
      dyplom, ja nie. Jaką szkołę, kursy dobrze byłoby tam ukończyć aby zdobyć dobrą
      pracę - ile czasu (w założeniach)ludzie szukają tam pracy ?( u nas trwa to
      nawet ładnych kilka miesięcy, nawet dłużej). Mąż zna język na poziomie
      komunikatywnym, ja natomiast musiałabym się uczyć - ile to kosztuje???
      Moja córka ma 12 lat (tutaj obecnie jest w piątej klasie)do jakiej szkoły
      mogłaby tam pójść - ile kosztują szkoły? Mały ma ponad 2lata (gdybym się uczyła
      pewnie potrzebowałabym opieki do synka) - tu też ważne są koszty???
      Jak długo trwa znalezienie mieszkania, jakie są warunki takiego wynajmu?
      Pa i z góry bardzo dziękuję.
      • jagienka.harrison Re: Jagienko - JESTEŚ WIELKA !!!!! 28.03.04, 14:23
        Wielka to nie aż tak..."skromne" 63kg... to nie tak źlewink
        A więc muszę przyznać że nie mam wielu dokładnych odpowiedzi na Twoje pytania.
        Koszty utrzymania - my wydajemy ok 80 funtów tygodniowo na jedzenie, rachunki
        to też miesięcznie gdzieś ok 250 funtów+600 tzw mortgage czyli kredyt
        hipoteczny (ale my mamy duuuuży dom). Ale mój mąż jest po uniwersytecie, ma
        bardzo dobrą pracę, oszczędzał bardzo długo.
        Pieniądze są do zarobienia jeśli masz dobrą pracę, najniższa stawka tutaj to
        coś koło 4.5 funta/godz. Jeśli chodzi o naukę, to niedawno o tym pisałam, jest
        mnóstwo możliwości, niektóre kursy są nawet za darmo, pracodawcy je oferują. To
        wszystko zależy od tego co chesz robić i jakiej szukasz pracy. Tutaj jeśli
        chciałabyś chociażby sprzątać to zarobisz więcej niż w Polsce będąc sekretarką
        a sprzatanie w biurach to nie jest takie ciężkie.
        Opieka dla dziecka full time to ok 100 funtów tygodniowo, szkoły są darmowe,
        ale Twoje dzieci na pewno musiałyby podłapać język. Kursy angielskiego nie wiem
        po ile są. Myślę że gdzieś 300 funtów za semestr.
        Ze znalezieniem mieszkania to najczęściej trzeba mieć wcześniej pracę, bo
        trzeba pokazać referencje przeważnie z miejsca pracy. I pokazać że ma się za co
        płacić. Przeważnie umowy są na co najmniej kilka miesięcy i trzeba wpłacić
        depozyt, chociaż to oczywiście zależy gdzie i od kogo będziesz wynajmować.
        ANeto, wiesz najprościej byłoby wysłać męża na rekonesans na kilka miesięcy,
        niech zobaczy czy dostałby i utzrymałby pracę, miałby czas na znalezienie
        przyzwoitego mieszkania, pozałatwiał dokumenty, ale to wszystko kosztuje.
        Anglia jest drogim krajem zwłaszcza dla Polaków. Hotel kosztuje ok 50 funtów za
        noc. Przelot z AirPolonia to ok 700zł. Trzeba gdzieś jeść. Ja też na pewno
        podszkoliłabym język przed wyjazdem.
        A może zastanowiłabys się nad wyjazdem gdzieś indziej, gdzie Polacy tak chętnie
        nie wyjeżdżają, może chociażby Irlandia?
        To wszystko to jest mnóstwo małych poważnych decyzji, które trzeba podjąć,
        dlatego musicie to naprawdę głęboko przemyśleć, czy naprawdę to się opłaci.
        Myślę że na początku byłoby wam bardzo trudno, dopiero po kilku latach to
        przyniosłoby efekty.
        • aneta.wis Re: Jagienko - JESTEŚ WIELKA !!!!! 28.03.04, 15:05
          BAAAAARDZO Ci dziękuję!!!!
          No właśnie... długi proces czekania na to lepsze jutro aż tak mnie nie
          przeraża...bo jeżeli tylko warto - to gotowi jestesmy do wielu poświęceń, tym
          bardziej iż głównie byłoby to dla dzieci, bo nam raczej już tylko na godziwą
          starość.
          Z tego wynika, że nawet aby zmienić takie sobie życie na lepsze - to trzeba
          Bardzo Dużych PIENIĘDZY. Pracy się nie boję , ale chciałabym później robić to
          co lubię i dawałoby mi satysfakcję - tutaj w Polsce przed porodem pracowałam
          jako Manager odzieżowej sieci sklepów o znaczącej marce, mąż też miał dobrą
          pracę - ale to wszystko było jakieś kilka lat wstecz, teraz wszystko się
          zmieniło!!!! Są ludzie którym bardzo dobrze się tu żyje (chociażby mój
          szwagier) ale jemu udaje się od 10 lat utrzymać w jednej firmie (bardzo dobrej)
          no i zaczynał dużo wcześniej niż my. Zarabia miesięcznie 20 tysięcy - czego
          więcej chcieć??? Dodatkowo ma wiele profitów, premii rocznych i
          świątecznych...ale naprawdę jest jednym z nielicznych, którym się tak żyje w
          Polsce ( i w wiekszości są to ludzie którym dużo wczesniej się udało).
          Mnie osobiście przeraża perspektywa takiej odległości, bardziej mój mąż ciagnie
          tak daleko...jak czytam o tym jak cięzko jest odłozyć większości na bilet do
          Polski, z jaką częstoliwością odwiedzacie Polskę - to mam ciarki. Chciałabym
          mieć ten komfort finasowy i chyba też formalny - kiedy chcę to wracam...ale
          oczywiscie to pozostaje w swerze marzeń.
          Nie wspomniałam o fakcie iż mój mąż i dzieci mają podwójne obywatelstwo
          (paszport)- niemieckie...wprawdzie nie wiem czy to coś zmienia???
          Wielkie dzięki!!!
          • ewunia_uk Re: Jagienko - JESTEŚ WIELKA !!!!! 28.03.04, 16:12
            aneta.wis napisała:

            > Zarabia miesięcznie 20 tysięcy - czego
            > więcej chcieć???

            Jesli 20 tys funtow miesiecznie, to rzeczywiscie sporo. Jesli natomiast
            myslisz 20,000 tys w zlotowkach, tzn. miesiecznie ok. 3,000 funtow na reke, to
            na 4-osobowa rodzine na pewno daloby sie zyc na normalnym brytyjskim poziomie,
            ale bez ekstrawagancji. Zwlaszcza, jak bedziesz musiala oplacic pelnoetatowy
            zlobek (ok. 600 funtow miesiecznie), i wynajem domu.

            Ja wiem, ze 3,000 funtow to sie moze wydac ogromna suma pieniedzy, ale
            decydujac sie na stale mieszkanie w UK, musisz pomyslec rowniez o odkladaniu na
            prywatna emeryture, edukacje dla dzieci, utrzymanie samochodow, odlozenie na
            depozyt na zakup domu itp.
    • kingaolsz Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 28.03.04, 16:04
      Moja hostria... ?
      Znajomi, zaczepili kiedys moja mame ze ich znajoma w Londynie poszukuje
      dziewczyny z polski do opieki nad dzieckiem na rok. Poniewaz krotko przed ta
      wiadomoscia stracilam prace i dosc kiepsko poszla mi sesja na studiach,
      postanowilam sie zdecydowac , bo w koncu miala byc szkola jezyka dodatkowo (
      znalam jezyk dosc dobrze, ale nigdy nie zaszkodzi przeciez), poza tym samo
      doswiadczenie no i przygoda. Moi znajomi gratulowali odwagi itp. Niestety na
      miejscu okazalo sie ze owszem mam sie zajmowac dzieckiem, ale to byl tylko maly
      procencik tego co mnie jeszcze czekalo. Bylam 24 h pomoca domowa, robilam
      wszystko, znecano sie nade mna psychicznie a pieniadze ... no coz szkoda gadac.
      Po miesiacu ( bo chcialam byc twarda) zaczely sie noce placzu w poduszke , po
      cichu, bo nawet swojego pokoju nie mialam, wiec musialam uwazac zeby dziecka
      nie zbudzic. Moje rzeczy byly wiecznie przegladane, listy czytane, rozmowy
      podsluchiwane. Nastopil 11 wrzesnia... zaczelam panikowac, bylam zdecydowana
      wracac, ale z Polski uslyszalam ze jak sie zdecydowalam to mam zostac.
      Nikogo w Londynie nie mialam, pieniedzy tez nie mialam, a wiedzialam ze jesli
      zaczne sie buntowac, to w srodku nocy zostane wyrzucona z walizkami na ulice. W
      koncu po cichu zmienilam bilet i po trzech miesiacach postanowilam wrocic.
      Mowiac o tym pracodawczyni mialam dusze na ramieniu, bo nie potrafilam zrobic
      jej swinstwa i odejsc z dnia na dzien, a dalam jej miesiac uprzedzenia ( ja mam
      taka nature ze musze byc w porzadku, nawet jak ktos nie jest OK ze mna).
      Wsciekla sie, ale nie wyrzucila, bo mnie potrzebowala. Oczywiscie na koniec nie
      dostalam pieniedzy, za ostatnie tygodnie ( grosze ale zawsze). I wyjechalam.
      A w miedzyczasie ponalam mojego obecnego meza ( 2 tyg przed wyjazdem) i on po 6
      tygodniach mojego pobytu w Polsce przyjechal do mnie i mnie "porwal" spowrotem
      i tak tu jestem.
      Zyjemy szczesliwie ale bardzo skromnie. Ja nie pracuje, bo to co bym zarobila
      nie starczyloby na opiekunke.Zyjemy na "styk" z wyplatami, co miesiac mamy
      2,200 rochunkow ( mieszkanie £618 ( nie znalazlam taniej), za jeden pokoik z
      lazienka i kuchenka, kredyt splacamy, ubezpieczenia , prad, telefon, council
      tax itp). W Polsce zylam na tym samym poziomie, a zylam z mama z nauczycielska
      pensja a ja grosze zarabialam.
      Plusy ? Tylko jeden - rodzina, moje szczescie. Minusy? Cala reszta, mecze sie
      za granica, ale wlasnie ze wzgledu na kase i prace wachamy sie z powrotem ( maz
      juz tu jest 13 lat i ma dobra prace, w Polsce ... nie wiemy czy by ja mial).

      Zeby tutaj utzrymac 4 osobowa rodzine to nie jest latwe zadanie. Szkola dla
      coreczki ? Tak z biegu to nie wiem jak wygladaja sprawy administracyjne, ale
      nie trafilaby do zadnej z "uwazanych" szkol, bo do tych zapisuje sie kilka lat
      wczesniej.
      Ogolnie ja na Twoim miejscu ( to tylko moje zdanie) wiedzac co wiem, w zyciu
      bym sie nie zdecydowala. Bez znajomosci dobrej jezyka, nie dostaniecie na
      starcie swietnej, dobrze platnej pracy. Tutaj nie jest tak rozowo i latwo jak
      sie wydaje z Polski.
      Wiem, ze zaraz dostane bure ale po 2,5 roku obserwacji i zycia tu, takie jest
      moje zdanie. Nie chodzi o straszenie, ale lepiej byc uprzedzonym ze nie zawsze
      bywa tak cudownie.

      Pozdrawiam
      Kinga
      • aneta.wis bardzo dziękuję za wszelkie rady i życzliwość!!! 28.03.04, 16:49
        Cedzę te Wasze opinie, analizuję...wniosek NIGDZIE NIE JEST ŁATWO!!!
        Polskę bardzo lubię i nie jest mi tu źle...najważniejszą sprawą jaka nas
        skłania do podjęcia takiej decyzji - to to iż w POLSCE brakuje stabilizacji,
        niczego nie można przewidzieć. Nawet jak dzisiaj ma się dobrą pracę - jutro
        można już jej nie mieć. Sprawy mieszkaniowe - TO ISTNY KOSZMAR (kredyty,
        kredyty, kredyty - takie, że w praktyce potrzeba kilku etatów aby je spłacić).
        Emerytura...to śmiech - na nic nie starcza!!!
        Wcześniej opisałam warunki mojego szwagra - TU W POLSCE (mowa o 20 tys.PLN)w
        Polsce to BAAARDZO dużo (mieszknie, dostatnie życie - bez wyrzeczeń) ale TO
        NAPRAWDĘ WYJĄTEK!!!!!
        PA i jeszcze raz dziękuję.
        • jagienka.harrison Re: bardzo dziękuję za wszelkie rady i życzliwość 28.03.04, 22:15
          Zgadzam się z Kingą. Ja też na Twoim miejscu bym się nie zdecydowała. A jak już
          to spędziłabym rok na przygotowania, podszkolenie języka, oszczędzanie...
          Jeśli masz pracę i mieszkanie, ogólnie jesteś zadowolona, nie mówiąc o tym że
          dzieci musiałyby się tutaj długo dostrajać, to po co to zmieniać? Naprawdę
          wydaje mi się że trochę Unia coś ruszy, nie od razu ale za kilka lat. A potem
          będziesz miała lepsze rozeznanie gdzie chcesz jechać, bo może wcale nie do
          Anglii?
          Anglia jest krajem w którym można łatwo sobie dorobić nie mając tu rodziny czy
          zobowiązań, tak jak moja kuzynka była w Londynie przez pół roku i zarobiła na
          kawalerkę w Gliwicach. Ciężko pracowała, ale też nie miała dużych wydatków. (I
          właśnie tego typu ludzie nam robią złą opinię w Niemczech też).
          Ale jeśli chodzi o 'normalnych' ludzi to np z mojego doświadczenia Ci powiem że
          gdyby nie to że mój mąż przez ostatnie kilka lat pracował na kontraktach za
          granicą i oszczędzaliśmy to nigdy nie moglibysmy sobie pozwolic na kupno dużego
          domu i samochodu. Z jego pensji, a nie zarabia mało, wystarcza nam w sam raz od
          miesiąca do miesiąca może z jakims zapasem 100 funtów, które i tak się wydaje
          na różne nieprzewidziane wydatki jak np moje loty do Polski.
          Ale da się, pewnie, nie chcę Cię zniechęcać, tylko trzeba zacisnąć zęby...
          • aneta.wis do Jagienki 28.03.04, 23:01
            Serdeczne dzięki za wszystko...
            Widzisz, ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego iż będzie nawet bardzo
            ciężko...źle mnie zrozumiałaś - obecie wychowuję synka, PRACOWAŁAM ALE przed
            ciążą -staż pracy mam nawet spory, jak i doświdczenie - poza tym robiłam coś co
            było moją pasją - tylko tyle, że o powrocie do pracy raczej nie mam co marzyć.
            Robiłam już wywiad - i cały szkopół w tym wszystkim iż przez ponad dwa lata tak
            strasznie dużo zmieniło się na rynku pracy - zastój, bardzo duże bezrobocie etc.
            Mój mąż też już w między czasie zmieniał pracę.
            Tak liczę na to iż coś się zmieni po wejściu do Uni.
            Z naszej strony, taka decyzja nie może być podjęta z dnia na dzień i w ciągu
            pięciu minut - dlatego też tak ważne dla mnie są Wasze uwagi i wskazówki,
            oprócz tego mamy tu zbyt wiele spraw do pokończenia...
            Wiesz, tak sobie myslę iż dla rodziny a nie tak jak piszesz osób samotnych - z
            założenia emigrujących tylko na jakiś czas - chyba wszędzie będzie tak samo -
            BARDZO TRUDNO. Wierzę w to iż nam się uda i życzę tego samego Wam wszystkim i
            tym którzy tak jak my - chcą lub będą chcieli tego spróbować.
            Dlatego z wielu powodów wolałabym Niemcy - dużo bliżej i chyba łatwiej
            wyjechać? Wspomniałam już o obywatelstwie niemieckim męża i dzieci - pewnie to
            duże ułatwienie?
            Jutro wraca z Mazur mój mąż - mam nadzieję, że jak pokarzę mu Wasze posty - to
            coś z tego wszystkiego uda nam się "wyciagnąć"
            Jeszcze raz serdeczne dzięki.
            P.S. Oglądałam zdjęcia Twojego synka i Twoje - bardzo ładny chłopczyk i ma tak
            wiele wspólnego z moim synkiem...identyczną piżamkę Mothercare? na zdjęciu z
            książkami, tak samo robi przegląd płyt CD na stojaku (bardzo podobnym zresztą).
            Również nas łączy podobny styl - o ile mnie oko nie myli? Mamy całą masę
            podobnych bibelotów z IKEA? ....
            Pa. Trzymajcie się cieplutko...miłego pobytu w Polsce.
            • jagienka.harrison Re: do Jagienki 29.03.04, 10:07
              Nie ma za co, cieszę się że ja i inne dziewczyny Ci w czymś pomogły.
              Ja życzę Ci powodzenia, naprawdę.
              Dziękuję za ciepłe słowa też w imieniu Dominika.
      • kubusb1 Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 28.03.04, 16:50
        Kinga brawo za odwage, smiac mi sie chce jak czytam posty dziewczyn ktore
        wyjechaly i mowia jak jest im wspaniale ze nie tesknia ze maja mase znajomych i
        wogole jest tam wspaniale.Ja mieszkam w Niemczech juz 7lat a moj maz 15 i
        powiem ze udaje sie nam tam wytrzymac tylko dzieki temu ze czesto przyjezdzamy
        do polski i ze zyjemy ze swiadomoscia ze za trzy lata wracamy juz do kraju.
        Mieszkajac w Niemczech zauwazylam jak niemcy nas traktuja, potrafia sie
        odwracac w druga strone gdy slysza jezyk polski,w sklepie patrza na rece
        potrafia nawet chodzic za polakiem i sprawdzac czy nic nie kradnie, moglabym
        tak jeszcze wymieniac bez konca.Pracowac i mieszkac za granica i jeszcze z
        rodzina jest bardzo ciezko, my zdecydowalismy sie jak najwiecej odlozyc,
        oczywiscie dzieki wielu wyzeczeniom i wrocic do polski, gdzie bedziemy u siebie
        i nikt nigdy nam nie powie ze jestesmy polska swinia czy polskim
        zlodziejaszkiem. Pozdrawiam Iwona
        • mrufkaa Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 28.03.04, 17:19
          Ja sie na zadna emigracje nie decydowalamsmile Podobnie jak Dorota, wyjechalam z
          powodow osobistych, wczesniej namieszawszy sobie w zyciu od Wroclawia do
          Barcelony...Padlo na Londyn, bo we Wloszech czy Portugalii musialabym liczyc na
          meskich znajomych, a takich zaleznosci nie lubie... Wiecej jezykow nie znamsmile
          No wiec przyjechalam tutaj, wykupilam szkole, dostalam wize studencka.
          Pracowalam na pol etatu, najczesciej w restauracjach, chodzilam do szkoly.
          Bawilam sie swietnie, zarabialam naprawde dobrze jak na moje potrzeby i nie
          zastanawialm sie za bardzo co dalej. Zaczelam, kiedy zamieszkalam razem z
          Alexem... Poszlam na kurs IELTS, planowalam potem zrobic Mastera, ale w
          miedzyczasie test pokazal dwie kreseczkismile)) Przestalam pracowac w 3 m-cu ciazy
          i do dzis jeszcze do pracy nie wrocilam. Utrzymuje nas moj maz, ktory w
          miedzyczasie dwukrotnie zmienial prace, zebysmy nie powpadali w dlugi ani nie
          przejedli z kretesem oszczednosci...
          Wcale nie jest bajkowo, ja sobie doskonale zdaje sprawe, ze standard zycia jaki
          mamy zawdzieczam glownie zaradnosci i obrotnosci mojego meza, a nie dobrobytowi
          opartemu na sile funta. Pewnie, ze nie mielibysmy tego w Polsce, ale to
          dlatego, ze moj maz kilka lat uczylby sie jezyka, poznawal prawo i rynek. A tu
          mozemy polegac na jego doswiadczeniu, wiedzy i znajomosciach, a to jest duzo. I
          tego niestety nie przywozi sie ze soba, emigrujac. Dlatego poczatki ZAWSZE
          wygladaja tak ciezko, chyba, ze emigruje sie poprzez programy rzadowe, ktore
          gwarantuja profesjonalna prace.
          Tyle moich spostrzezen, sadze, ze warto sie dobrze zastanowic i nastawic na
          trudne poczatki.
        • aga_rn Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 29.03.04, 04:33
          kubusb1 napisała:

          > Kinga brawo za odwage, smiac mi sie chce jak czytam posty dziewczyn ktore
          > wyjechaly i mowia jak jest im wspaniale ze nie tesknia ze maja mase znajomych
          i
          >
          > wogole jest tam wspaniale.

          Chcesz przez to powiedziec ze te dziewczyny ktore sa szczesliwe, ktorym sie
          udalo na obczyznie, klamia czy koloryzuja ?
          Wspolczuje Ci ze masz takie doswiadczenia w Niemczech (ja bym sie chyba juz
          dawno spakowala i wrocila do Polski) - ale to akurat nie jest norma. Mieszkam
          od ponad 10 lat w Kanadzie i moge powiedziec to co Ty uwazasz za takie
          smieszne - ze jestem zadowolona, ze nie tesknie, i dodac ze na razie nie
          planuje powrotu do kraju. I nie klamie. Przez te 10 lat byla w Polsce 3 razy
          i jak na razie w ogole mnie nie ciagnie z powrotem. Jestem pochlonieta moim
          zyciem rodzinno-zawodowym w Kanadzie i praktycznie nie mam czasu na
          sentymenty wink
          Jeszcze o poscie Kingi - Kinga jest w Anglii w sumie krotko, ma malutkie
          dziecko - takie problemy o jakich pisze miala chyba kazda z nas (ja mialam - i
          dlugi, i problem opieki nad corka plus oplaty za to bo chodzilam do szkoly,
          wiec nie zarabialam a nianie potrzebowalam. Maz nie byl w stanie na to
          wszystko zarobic). Pocatki sa trudne, ale szybko wychodzi sie na prosta i
          Kinga na pewno tez wyjdzie. I zmieni sie nastawienie do emigracji.
          Ale nie zapominjamy ze sa tez ludzie ktorzy nie sa w stanie zaadaptowac sie w
          obcym kraju, ci ktorzy na emigracje sie nie nadaja, ktorzy nigdy nie beda tam
          szczesliwi. Ale nie ma ich tak wielu.
          Naprawde wiele ludzi jest zadowolonych z zycia poza Polska. I jezeli pisza
          tutaj ze jest "wspaniale" to nie ma powodow zeby im nie wierzyc. To jest
          mozliwe smile
          AgaRN

          • ma.pi Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 30.03.04, 15:23
            aga_rn napisała:

            > kubusb1 napisała:
            >
            > > Kinga brawo za odwage, smiac mi sie chce jak czytam posty dziewczyn ktore
            > > wyjechaly i mowia jak jest im wspaniale ze nie tesknia ze maja mase znajom
            > ych
            > i
            > >
            > > wogole jest tam wspaniale.
            >
            > Chcesz przez to powiedziec ze te dziewczyny ktore sa szczesliwe, ktorym sie
            > udalo na obczyznie, klamia czy koloryzuja ?
            > Wspolczuje Ci ze masz takie doswiadczenia w Niemczech (ja bym sie chyba juz
            > dawno spakowala i wrocila do Polski) - ale to akurat nie jest norma.
            Mieszkam
            > od ponad 10 lat w Kanadzie i moge powiedziec to co Ty uwazasz za takie
            > smieszne - ze jestem zadowolona, ze nie tesknie, i dodac ze na razie nie
            > planuje powrotu do kraju. I nie klamie. Przez te 10 lat byla w Polsce 3
            razy
            > i jak na razie w ogole mnie nie ciagnie z powrotem. Jestem pochlonieta moim
            > zyciem rodzinno-zawodowym w Kanadzie i praktycznie nie mam czasu na
            > sentymenty wink
            > Jeszcze o poscie Kingi - Kinga jest w Anglii w sumie krotko, ma malutkie
            > dziecko - takie problemy o jakich pisze miala chyba kazda z nas (ja mialam -
            i
            > dlugi, i problem opieki nad corka plus oplaty za to bo chodzilam do szkoly,
            > wiec nie zarabialam a nianie potrzebowalam. Maz nie byl w stanie na to
            > wszystko zarobic). Pocatki sa trudne, ale szybko wychodzi sie na prosta i
            > Kinga na pewno tez wyjdzie. I zmieni sie nastawienie do emigracji.
            > Ale nie zapominjamy ze sa tez ludzie ktorzy nie sa w stanie zaadaptowac sie w
            > obcym kraju, ci ktorzy na emigracje sie nie nadaja, ktorzy nigdy nie beda tam
            > szczesliwi. Ale nie ma ich tak wielu.
            > Naprawde wiele ludzi jest zadowolonych z zycia poza Polska. I jezeli pisza
            > tutaj ze jest "wspaniale" to nie ma powodow zeby im nie wierzyc. To jest
            > mozliwe smile
            > AgaRN
            >


            Aga, ale Ty chyba nie wiesz, ze inni wiedza lepiej czy Ty jestes szczesliwa, bo
            zagladaja Ci po koldre i do garnkow. Przeciez Ty nie masz prawa do szczescia
            jak inni go nie maja.winkwinkwink
            Pociesz sie, ze zaliczam sie do tej samej grupy co Ty i pewnie zaraz obudze sie
            z tego fajnego snu i zobacze koszmar wokol siebie.

            Pozdr.
            • dorota1974kr Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 30.03.04, 17:04
              Zgadzam sie w 100 procentach z ma.pi. Jestem w Anglii ponad 5 lat i poczatkowo
              naprawde bylo mi zle, ale teraz nie wyobrazam sobie juz powrotu do Polski, choc
              tesknie za przyjaciolmi, rodzina, Krakowem i polskim jedzeniem. Jestem tu
              szczesliwa i nie klamie.
              • ma.pi Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 30.03.04, 17:37
                dorota1974kr napisała:

                > Zgadzam sie w 100 procentach z ma.pi. Jestem w Anglii ponad 5 lat i
                poczatkowo
                > naprawde bylo mi zle, ale teraz nie wyobrazam sobie juz powrotu do Polski,
                choc
                >
                > tesknie za przyjaciolmi, rodzina, Krakowem i polskim jedzeniem. Jestem tu
                > szczesliwa i nie klamie.

                To witaj w klubie, bo juz myslalam, ze z Aga jestesmy jakims wymierajacym
                gatunkiem dinozaurow.

                Zauwazylam, ze im kto dluzej siedzi za granica tym bardziej sobie to chwali. A
                na poczatku to wiadomo kazdemu jest ciezko, jak nie finansowo to emocjonalnie.
                Ale tak samo wyglada w Polsce jak sie czlowiek przeniesie z jednego miasta do
                drugiego tez teskni za starymi smieciami.

                Pozdr.
        • kingaolsz Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 29.03.04, 13:11
          Dziekuje bardzo za brawa , tylko nie mam naprawde pojecia za co wink)))) czy
          odwage wypowiedzi ( jakos nigdy sie nie szczypie i pisze co mysle) czy za
          odwage i wyjazd ( jakos nie czuje sie wielce odwazna wink))))))
          Ale jeszcze raz dzieki
          Co moge jeszcze dodac to historia mojego szwagra, ktory jest tu juz pol roku,
          bardzo szybko pnie sie do gory, zarabia calkiem sporo, a i tak sprowadzenie
          rodziny ( zona + troka dzieci) nie wchodzi w gre, bo z pieniedzy, ktore wysyla
          maja dobre zycie w Polsce ale na miejscu ( w Londynie) juz by im brakowalo.
          Inna sprawa ze jego najstarsza corka tez ma 12 lat i ze szkola byloby ciezko,
          tak wiec zyja na odleglosc i bardzo cierpia. Pisze to dlatego , zeby uswiadomic
          ze co innego zarabiac na dwie osoby a co innego na 4, to juz raczej wymaga
          pracy dwuch osob, no a jak juz pisalam opieka nad dziecmi sporo kosztuje.

          Pozdrawiam i mam nadzieje ze cos pomagam moim pisaniem wink
          Milego dnia smile
          Kinga
    • kdb.se Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 28.03.04, 19:30
      Hej
      ja przeprowadzilam sie do Szwecji 2 miesiace temu i wiem , ze nie powinnam
      pisac tutaj o mojej emigracji poniewaz jestem na obczyznie bardzo krotko .
      Ale wiem jakie rosterki przezywasz , bo ja przezywalam To SAMO .....
      Tylko nie dokonca wiem w jakiej jestes sytuacji , poniewaz ja milam zapewniona
      prace , mieszkanie , i ...... najwazniejsze swoja ukochana siostre na
      miejscu , dokladnie mieszkamy od siebie 150 metrow ....

      Dlatego ja jestem szczesliwa , ze tu jestem .......
      Pozdrawiam
      • premieral do kdb 28.03.04, 22:53
        kdb.se napisała:

        > Hej
        > ja przeprowadzilam sie do Szwecji 2 miesiace temu i wiem , ze nie powinnam
        > pisac tutaj o mojej emigracji poniewaz jestem na obczyznie bardzo krotko .
        > Ale wiem jakie rosterki przezywasz , bo ja przezywalam To SAMO .....
        > Tylko nie dokonca wiem w jakiej jestes sytuacji , poniewaz ja milam
        zapewniona
        >
        > prace , mieszkanie , i ...... najwazniejsze swoja ukochana siostre na
        > miejscu , dokladnie mieszkamy od siebie 150 metrow ....
        >
        > Dlatego ja jestem szczesliwa , ze tu jestem .......
        > Pozdrawiam
        >


        no widzisz, i po co robilas takie halo z wyjazdem? teraz jest CI dobrze,
        powodzenia,
        p
    • izabelski Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 29.03.04, 02:18
      ja do Anglii przyjechalam 12 lat temu do szkoly - po kilku tygodniach
      stwierdzilam ze zeby sie dobrze nauczyc jezyka potrzebuje co najmniej roku, po
      zdaniu Firsta juz wiedzialam,ze potrzebuje kolejnych dwoch lat - i tak uczac
      sie, pracujac i bawiac poznalam mojego meza - nawet przez krotki czas powaznie
      myslelismy o wyjezdzie do Polski ale slawetne dwie kreseczki ukierunkowaly nas -
      ja poszlam na studia pomaturalne, zmienilam profesje i pracuje na pelny etat
      odkad jestesmy razem wiele sie wydarzylo - przetrwalismy dlugi, zmiany pracy
      meza i inne rodzinne historie - niewatpliwie latwiej nam jest , bo maz zna
      tutejsze zwyczaje - ja sie caly czas tego ucze, mamy rozlegla rodzine meza,
      ktorej serdecznosci nie naduzywamy, ale wiadomo, ze w razie kryzysu sa na
      podoredziu
      na pewno trudniej jest wyjechac rodzinie niz samotnej osobie - ale z kolei jak
      rodzina zapusci korzenie, to tez jej sie trudno przemiescic w inne miejsce

      na pewno podstawowa roznica pomiedy Polska a np. Anglia jest to ,ze my tu
      rzeczywiscie zyjemy - zwlaszcza w Londynie 7/24
      znam kilka rodzin, gdzie malzonkowie rzadko sie spotykaja, bo pracuja na rozne
      zmiany, zeby dzielic sie opieka nad dziecmi - nie wiem, czy ktos z mojego
      pokolenia tu mieszkajacy ma "polski" rytm zycia typu, sprzatanie zawsze w
      sobote, ciasto upieczone w sobotnie popoludnie + niedzielny obiad z trzech dan
      ja najczesciej sprzatam wlasnie w niedziele, bo soboty sa tak zabiegane,ze nie
      mam czasu sobie palcem w nos trafic

      na pewn polecalabym wyjazd jednego z wspolmalzonkow na rekonesans, ktory moze
      potrwac i rok - zeby znalezc prz\yzwoita prace i mieszkanie

      na pewno jezyk jest podstawa, bo od niego zalezy mozliwosc dostania dobrej
      pracy i uczenia sie potem

      Po AWF'ie moznaby pracowac w klubie fitness lub sprts center,ale nie mam
      pojecia, jakie sa mozliwosci pracy i kariery

      przemyslcie wszystko na spokojnie i pytaj nas jesli masz jakies watpliwosci
    • dorota1974kr Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 29.03.04, 12:35
      Izabelski ma racje z ta praca w Fitness Clubie, jeszcze nie spotkalam takiego
      gdzie nie szukaliby instruktorow. Placa ok 6-7 funtow za godzine. Nie jest to
      jednak praca pozwalajaca na rozwijanie sie, dlatego instruktorzy tak szybko
      odchodza
      • aneta.wis DZIEWCZYNY JESTEŚCIE SUPER - B.DZIEKUJĘ 29.03.04, 12:49
        SERDECZNIE WSZYSTKIM bardzo dziekuję. Wasze wszystkie cenne uwagi i wszelkie
        podpowiedzi są NA WAGĘ ZŁOTA.

        U nas miałbyć wiosna i jakoś jej nie widać - mały marzy już o rowerku, a ja
        jestem przerażona, że Go niedogonię!!!!

        Pa.

        P.S. Jak jeszcze coś Wam się przypomni i chętnie wysłucham.
        • mrufkaa Re: DZIEWCZYNY JESTEŚCIE SUPER - B.DZIEKUJĘ 29.03.04, 16:24
          No to mis ie prezypomnialosmile
          Izabelski jest genialna, te fitnessy to faktycznie dla Was moglaby byc duza
          szansa! jest ich w Londynie od zatrzesienia i regularnie organizuja kursy na
          trenerow silowni i trenerow osobistych. Taki kurs na gym trainer kosztuje ponad
          1000£, ale mozna placic w ratach, wiem, bo moj szwagier wlasnie robi... Tam
          jest i teoria i praktyka, np. cala anatomia po angielskusmile)) Pamietasz pierwszy
          rok i egzamin z anatomii?smile))
          No ale zarobki potem znacznie lepsze niz niania czy sprzatanie.
          Moj maz w naszym Fitness Clubie w saunie spotkal Polke, ktoa pracuje na takim
          stanowisku i kwekala, ze tylko na pol etatu, bo jest na wizie studenckiej, i ze
          musi wytrzymac do maja...
          To jest naprawde mysl, moim zdaniem.
          Izabelski, ja to sie utwierdzam w przekonaniu, ze Ty to jestes dobrym duchem
          tego forumsmile))
          • izabelski Re: DZIEWCZYNY JESTEŚCIE SUPER - B.DZIEKUJĘ 29.03.04, 19:53
            dobrym duchem bo starym - jak tyle tu (w UK) przetrwasz tyle lat co ja to
            bedziesz wiedziala jeszcze wiecej niz ja smile
            wiesz radzic innym to jedno, a umiec pomoc to inna sprawa
            ja staram sie coraz mniej obiecywac, bo po prostu nie mam czasu, a napisanie
            listu to kosztuje mnie 5 minut, a co osoba, ktorej przekazuje te informacje z
            tym zrobi to juz jej odpowiedzialnosc smile

            w kazdy mrazie dwa tygodnie temu odbylam sobotnia rundke po polskich
            mieszkaniach/pokojach do wynajecia i powiem wam,ze zgroza - brudno w wiekszoci,
            a zycza sobie za te pokoje, jak Anglicy w czystych domach, radze wiec szukac u
            tubylcow - to tak na marginesie
    • poleczka2 Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 29.03.04, 22:01
      Ja jeszcze wtrące swoje trzy grosze. Jeżeli chcecie kupować nieruchomość w UK
      to musicie mieć duży depozyt i o to właściwie wszystko się rozbija. Nawet wielu
      Brytyjczyków ma z tym problemy. Do tego dochodzą jeszcze opałaty prawne i inne.
      Wynajem jest tutaj o wiele droższy od posiadania domu na własność co jest
      pewnego rodzaju paranoją.
      Jagienka napisała, że L500 zapłaci za duże mieszkanie. Tu gdzie mieszkam (45
      minut pociągiem od Londynu) L500 nie zapłaci nawet wynajmu kawalerki.
      Generalnie zasada jest taka, że im bliżej Londynu tym drożej. Tu też mieszkania
      i domy liczy się na sypialnie. Jeżeli jest 1 bedroom house to po naszemu dwu
      pokojowy.
      Wynajem przez jakiś czas pozwolił nam zorientować czego naprawdę chcemy w
      naszym domu na własność. Wiem, że to może pierdoły ale nie polecam domu z
      ogrzewaniem elektrycznym Economy 7, mieszkałam w takim przez kilka miesięcy i
      było zawsze zimno nawet pomimo ogrzewania na full.
      Dziewczyny napisały już co najważniejsze. Daj znać jak będziesz miała jakieś
      pytania.
      • dorota1974kr Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 30.03.04, 00:28
        To jeszcze ja dodam co nieco. Izabelski juz przestrzegala przed mieszkaniem u
        rodakow bo brudno. Ja zanim udalo mi sie wynajac mieszkanie z agencji
        mieszkaniowej poniewieralam sie po takich pokojo-mieszkaniach i brud to byl
        najmniejszy problem (w jednym mieszkaniu byly nawet karaluchy). Nie wiem czemu
        tak jest, ale czesto tacy wynajmujacy pokoje Polacy (czesto polscy Cyganie)nie
        naleza do uczciwych. Nie mowie, ze wszyscy, ale sama zostalam trzy razy
        okradziona przez rodakow wlasnie, wiec przestrzegam przed tym. Zdecydowanie
        bezpieczniej jest mieszkac u tubylcow, mozna np znalezc pokoj, mieszkanie z
        ogloszenia.
        Kupno domu w Anglii, jak juz wczesniej Poleczka napisala to nie jest latwa
        sprawa, kredyt splaca sie co najmniej 25 lat i trzeba wniesc depozyt co
        najmniej 5% wartosci, a do tego oplaca sie wszystkie zwiazane z tym kupnem
        prawnicze itp, co wynosi ok 3000 funtow. Domy na prowincji moga byc znacznie
        tansze niz w Londynie, takze wynajem.
        • ewunia_uk Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 30.03.04, 22:44
          dorota1974kr napisała:


          > Kupno domu w Anglii, jak juz wczesniej Poleczka napisala to nie jest latwa
          > sprawa, kredyt splaca sie co najmniej 25 lat i trzeba wniesc depozyt co
          > najmniej 5% wartosci,

          To jest niezupelnie tak. Kredyt mozna wziac nawet i na 5 lat, zalezy na jakie
          splaty miesieczne mozemy sobie pozwolic.

          No i warto pamietac, ze jesli wnosimy depozyt ponizej 20% ceny domu, to z
          reguly wiaze sie to z wyzszym oprocentowaniem i koniecznoscia dorzucenia
          indemnity fee, ktora jest dodawana do sumy pozyczki.
          • dorota1974kr Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 30.03.04, 23:00
            Zgadzam sie Ewunia, nie sprecyzowalam tego dokladnie
    • dorota1974kr Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 30.03.04, 00:34
      I znowu ja, tym razem jeszcze o tym fitness instruktorze. Zeby zrobic
      najprostszy certyfikat do pracy w Fitness Club za kurs wystarczy zaplacic 175
      funtow, zagladnij tutaj:
      www.fitnessindustryeducation.com/
      • aneta.wis STOKROTNE DZIĘKI!!! 30.03.04, 01:16
        Co do zakupu domu czy mieszkania w Polsce na kredyt - długość spłacania takiego
        kredytu hipotecznego to 20 max 25 lat (na więcej banki nie rozkładają) również
        wpłaca się depozyt - u nas to się nazywa WKŁAD WŁASNY minimum 20% wartości, my
        kupując mieszkanie musieliśmy wpłacić 40%!!! Również opłaty prawnicze typu
        notariusz, ustanowienie hipoteki, wycena mieszkania, bardzo często też
        dodatkowe ubezpieczenie kredytu i siebie, prowizja dla agencji
        nieruchomości...razem BARDZO DUŻO - JAK WIDAĆ WCALE NIE ŁATWIEJ!!! I NA PEWNO
        NIE TANIEJ!!! NAWET BĘDĄC RODAKIEM, MIESZKAŃCEM TEGO KRAJU...

        Pozdrawiam ciepło i raz jeszcze bardzo dziękuje.
        • kingaolsz Re: STOKROTNE DZIĘKI!!! 30.03.04, 12:18
          Ale tu tez jest bardzo ciezko kupic dom, a na dodatek jak ma sie slaba , badz
          za krotka historie kredytowa to jest jeszcze gorzej. My wlasnie robimy
          rekonesans rynku , bo bysmy chcieli kupic cos niedlugo i szczerze mowiac, to
          zeby spokojnie cos sobie wybrac w Londynie ( 4 pokojowy domek na przyklad), w
          sensownej dzielnicy, nie za daleko i jeszcze zeby nie miec problemow z
          dostaniem kredytu to powinnismy miec jakies £30.000 w gotowce. ZGROZA! (
          przynajmniej dla mnie).
          Pozdrawiam
          Kinga
          • kingaolsz Re: STOKROTNE DZIĘKI!!! 30.03.04, 12:22
            Aha, a my akurat mamy dobra historie kredytowa i dluga , bo 12 letnia ...
            Kinga
            p.s. jaki pienky dzis dzien za oknem smile
    • evee1 Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 30.03.04, 13:01
      To i ja dorzuce swoje trzy grosze.
      Widze, ze dyskusja stanela jak narazie na Londynie. My mieszkalismy
      tam 3 lata i udawalo nam sie zyc praktycznie z jednej pensji, ktora
      wynosila okolo 50 tys na rok. Za mieszkanie (3 pokoje) placilismy
      1100 funtow na miesiac i przenislismy sie tam tylko dlatego, bo bylo
      taniej niz w poprzednich (1300, 1400). Fakt, ze dzielnica byla
      niezla, ale tez nie jakas super i wcale nie w centrum Londynu, tylko
      przy samym koncu 3-ciej strefy. Jedzenie na rodzine, to okolo 100 funtow
      na tydzien. Rozne rachunki - pewnie okolo 200-300. Do tego dochodzi
      utrzymanie samochodu, ktory co prawda nie jest w Londynie konieczny,
      ale jednak baaardzo sie przydaje, kiedy ma sie kilkuosobowa rodzine
      (chocby po to, zeby robic zakupy). Poza tym ubrania (dzieci jak wiadomo
      maja to do siebie, ze rosna) i inne rozne tego typu potrzeby.
      Szkola (dobra, katolicka) byla praktycznie za darmo, wiec to przynajmniej
      bylo plusem.
      W sumie zylo sie nam nienajgorzej, ale bez zadnych ekstrawagancji. No,
      na wakacje do Hiszpanii i narty do Wloch udalo nam sie pojechac.
      Na stale mieszkamy teraz w Australii, ktora jest moim zdaniem o niebo
      lepsza niz Anglia (no, kazdy ceni wedlug wlasnych kryteriow), ale jezeli
      Aneta ma problem z odlegloscia Anglii czy Niemiec (z ktorch wedlug mnie
      sa smiesznie blisko do Polski), to Australi raczej w ogole nie wchodzi
      w gre.
      Co do dzieci i przeprowadzek z nimi, to akurat uwazam, ze one najlatwiej
      i najszybciej sie aklimatyzuja. Miedzy innymi dlatego zdecydowalismy
      sie na tymczasowe przenosiny do Anglii z dwojka malych dzieci.
      • aneta.wis do evee 1 30.03.04, 14:15
        Witam serdecznie?

        Mnie interesują bardzo szczegóły, ponieważ nie mamy tam nikogo i musielibyśmy
        liczyć tam tylko i wyłącznie na siebie. W związku z tym mam kilka pytań, jeśli
        oczywiscie pozwolisz?
        Jak zaczeliście planować swój wyjazd, czy mieliście tam kogoś kto Wam pomógł
        wszystko zorganizować , czy robiliście to we własnym zakresie metodą "prób i
        błędów". Czy wyjeżdżając z Polski już wszystko w Anglii było załatwione
        (mieszkanie, praca etc.) Jak znależliście pracę i jakie kwalifikacje
        posiadaliście wyjeżdżając, jaka była Wasza znajmość języka w chwili wyjazdu,
        jakich dokumentów od Was wymagano, jakie rzeczy lub sytuacje były
        najtrudniejsze do realizacji - no i ostatnie pytanie, które samo się narzuca -
        dlaczego przenieśliscie się do Austalii i dlaczego tam jest lepiej?????????

        Z góry będę bardzo wdzięczna i serdecznie dziękuje.
        Jeżeli nie chcesz pisać tutaj lub nie możesz to bardzo proszę na priv.

        Serdecznie i cieplutko - WIOSENNIE POZDRAWIAM!!!!
        Pa. Aneta
        • farpakon dlaczego wyemigrowalam? 30.03.04, 20:34
          hej!
          czytam te dyskusje, ktora oczywiscie schodzi powoli na inne tory.
          a wiec odpowiadam, wyemigrowalam z powodow osobistych, czy inaczej nazywajac uczuciowych. rozpadl mi sie jeden zwiazek i zaczal nastepny i chcac cos zmienic wyjechalismy razem szukac przygody do londnynu. a dlaczego tutaj? coz, to tez uczuciowe, bardzo lubie to miasto. i nadal po paru latach mnie fascynuje. co do ekonomicznej strony, hm... jest roznie. ogolnie nie narzekamy, jednak raju nie ma. nie, nie, ja nie z tych narzekajacych. jednak przyjezdzajac tutaj mialam 20 pare lat, nie mialam specjalnych oczekiwan co do kariery i pieniedzy, przynajmniej na poczatek, ale tez nic do stracenia. w polsce zostawilam dyplom i mieszkanie, wiec teoretycznie nie bylo zle. teraz mam rodzine i inczej patrze na wiele spraw. nie wiem, czy zdecydowalabym sie na emigracje z cala rodzina? to ogromna zmiana. te kilka lat, ktore uplynie, zanim sie zaaklimatyzujecie, czy nie lepiej przeczekac w kraju? za pare lat, dzieci dorosna i same moga zdecydowac, gdzie i co chca robic. wy natomiast zaczniecie od nowa, od wynajmowania pokoju, mieszkania, od statusu emigranta z polski, zdobywania pozycji spolecznej, nauki jezyka. nie mowie, ze to nie jest mozliwe. tylko wymaga wiele wysilku, no i trzeba lubictakie przeorganizowania w zyciu.
          zastanawiam sie, skoro macie niemieckie paszporty, dlaczego nie pojedziecie tam? opiekuncze panstwo niemieckie zapewni wam na poczatek za darmo mieszkanie, kurs jezykowy i dorzuci pare groszy zasilku. bedziecie "u siebie". i zdaje sie maz zna troche jezyk? nie byloby to takie calkiem rzucanie sie w przepasc. i do polski przeciez blisko.
          nie wiem, czy chce mieszkac w anglii do konca zycia. na pewno nie marze do powrocie do polski. ale mieszkac na starosc gdzies na poludniu europy... to mila mysl.
          pozdrawiam
        • evee1 Re: do evee 1 31.03.04, 06:11
          aneta.wis napisała:

          > Witam serdecznie?
          >
          > Mnie interesują bardzo szczegóły, ponieważ nie mamy tam nikogo i musielibyśmy
          > liczyć tam tylko i wyłącznie na siebie. W związku z tym mam kilka pytań,
          jeśli
          > oczywiscie pozwolisz?
          > Jak zaczeliście planować swój wyjazd, czy mieliście tam kogoś kto Wam pomógł
          > wszystko zorganizować , czy robiliście to we własnym zakresie metodą "prób i
          > błędów". Czy wyjeżdżając z Polski już wszystko w Anglii było załatwione
          > (mieszkanie, praca etc.) Jak znależliście pracę i jakie kwalifikacje
          > posiadaliście wyjeżdżając, jaka była Wasza znajmość języka w chwili wyjazdu,
          > jakich dokumentów od Was wymagano, jakie rzeczy lub sytuacje były
          Moja odpowiedz niewiele Ci moze pomoc, bo my do Anglii przenosilismy sie
          z Australii, w ktorej wczesniej wiele lat mieszkalismy. Ale w sumie moze
          to nawet gorzej niz niz przeprowadzka z Polski bo dalej.
          Co do pracy, tostaralismy sie o nia oboje z Australii (oboje jestemy
          informatykami). Na internecie szukalismy ofert o prace i slalismy ofery,
          albo dzwonilismy do agentow. Potem mieslimy liczne teleforniczne rozmowy o
          prace, a potem jedno z nas (moj maz) pojechalo do Londynu na tydzien, zeby
          spotkac sie twarza w twarz w potencjalnymi zatrudniajacymi i wybrac prace,
          ktora najbardziej odpowiada. Przeprowadzke zalatwialismy juz we wlasnym
          zakresie (organizacja firmy przeprowadzkowej, biletow, tymczasowego
          mieszkania). Z tym, ze bylo to jeszcze w "dobrych" czasach i firma meza
          nam za to zaplacila. Teraz maja wielu chetnych do pracy w naszym zawodzie
          i pewnie takich dodatkow nie oferuja. W Polsce tez napewno istnieja takie
          firmy, przez ktore mozna wyslac swoje rzeczy do innych krajow, nie korzystajac
          z Poczty Polskiej.
          Jezyk znalismy akurat bardzo dobrze, bo wczesniej pracowalismy w naszych
          zawodach w Australii. Prawde mowic zawodowo, to wole mowic po angielsku
          niz po polsku - po prostu nie znam polskiej terminologii.
          Co do pozwolenia na prcae - my pojechalismy do Anglii jako Australijczycy,
          ale i tak musielismy zalatwiac sobie work permit czyli wize z pozwoleniem
          na prace. Praktycznie wystarczy aby jedno z Was ja mialo, drugie wtedy jest
          jako dependent i moze normalnie pracowac. O work permit wystepuje pracodawca
          i jest on zwiazany (work permit) z konkretnym miejscem pracy. Jak zmieniasz
          pracodawce, to musisz ubiegac sie o work permit na nowe miejsce pracy. Jest
          to oczywsciei dodatkowy problem dla pracodawcy, ktory musi wykazac, ze nie
          mogl zatrudnic nikogo innego. My zalatwialismy to tak (przez pracodawce), ale
          moze sa jakies inne sposoby, w zaleznosci od zawodu.

          > najtrudniejsze do realizacji - no i ostatnie pytanie, które samo się narzuca -
          Najtrudniejsze do realizacji? No, nie wiem. Zalatwianie papierow jakos samo sie
          toczylo - co bylo potrzebne, to dostarczalismy. Firma wysylkowa przyszla i
          spakowala. Ale przetem bylo najgorzej, bo musielismy zdecydowac co zostaje,
          co jedzie (czyli co chcemy wyrzucic, bo wiedzielismy, ze wracamy do Australii
          i nie zamierzalismy brac ze soba spowrotem tych rzeczy), a co sprzedac
          lub wyrzucic. To przebieranie nagromadzonych przez tyle lat rzeczy bylo
          najgorsze.

          > dlaczego przenieśliscie się do Austalii i dlaczego tam jest lepiej?????????
          > Z góry będę bardzo wdzięczna i serdecznie dziękuje.
          Wiecej przestrzeni i slonca, bardzo mili ludzie i czyste srodowisko.
          Wybor w sklepach jest co prawda mniejszy, ale mi do szczescia nie jest
          potrzebnych 50 szamponow do wyboru. No i niby kulturalnie Australia jest
          daleko od Europy, ale tak naprawde w Melbourne dzieje sie naprawde bardzo
          duzo (koncerty, teatr, festiwale filmowe) i jak ktos jest zainteresowany,
          to ma z czego wybrac. Zreszta utyskiwania na australijska pustynie
          kulturalna slysze na ogol od ludzi, ktorzy i tak w teatrze, kinie czy na
          koncercie w ogole tu nie byli. No, ale do wiezy Eiffela jest troche daleko.
          Za to jest tu wspanialy ocean smile)).

          > Jeżeli nie chcesz pisać tutaj lub nie możesz to bardzo proszę na priv.
          >
          > Serdecznie i cieplutko - WIOSENNIE POZDRAWIAM!!!!
          > Pa. Aneta
          No to ja pozdrawiam za to jesiennie smile). Jak masz jeszcaze jakies pytania
          to pisz. Moze byc na priv, ale ja tam rzadko zagladam.
          Ewa
    • basiak6 Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 04.04.04, 00:56
      Hejsmile
      Podczytywalam ten watek teraz sie dopiszesmile
      Ja przyjezdzalam do Anglii do szkoly jako dziecko (do Plymouth rodzice nie
      chcieli abym spotykala Polakow i gadala po polskusmile poznej po maturze zaczelam
      tutaj studia, po 4 latach zaczelam pracowac (pracuje jako analityk finansowy) i
      tak juz minelo ponad 11 lat. Mojego meza poznalam w Polsce, od 5 lat jest ze
      mna tutaj, z zawodu architekt. Pierwsze 3 lata spedzil robiac uprawnienia tutaj.
      W moim zawodzie trzeba sie troche pomeczyc aby znalezc dobra prace, szczegolnie
      po recesji ostatnich lat.
      Pozyczke na nieruchomosc owszem mozna wziac, ale maximum to 3.5 do 4 razy suma
      pensji obu malzonkow czyli aby kupic mieszkanie w Londynie, calkiem nieduze, np
      na Finchley Rd, za 400,000 funtow, trzeba zarabiac cos ok 100,000 rocznie.
      My mieszkamy w Hertfordshire (moja praca jest w Londynie, wiec niedaleko) i
      tutaj jest ciut taniej choc tez drogo. My kupilismy dom 5 lat temu wiec jeszcze
      w czasie zanim ceny zaczely szalec.
      No i zycie jest koszmarnie drogie, mamy dwa auta na utrzymaniu, co tutaj
      kosztuje sporo niestety.
      Nigdy nie bede nikogo zachecala do przyjazdu, bo zbyt wiele razy widzialam
      rozczarowanych znajomych ktorzy mysleli ze praca na nich tutaj czekasad
      szczegolnie jesli chodzi o wyspecjalizowane zawody.
    • totino Re: dlaczego wyemigrowałyscie?????? 05.04.04, 16:52
      Hej
      Mam na imie Magda z Polski wyjechalam w 2001 roku.
      Milosc ma sie rozumiec mam kochanego meza i wspanialego syna, moz moj od 13 lat
      mieszka w Austrii dobrze nam sie ukladalo wiec postanowilismy zostac tu, wydaje
      mi sie ze swiat jest tutaj lepszy bardziej dostepny dla szarego obywatela,
      ludzie bardziej przejmuja sie drugimi ludzmi uznajac zasade czlowiek jest dla
      czlowieka zawsze czlowiekiem. Wiecej dba sie tu o czystosc o zwierzeta i ludzie
      sa inni bardziej zyczliwi i usmiechnieci. Rozwazalismy wspolne zamieszkanie w
      Polsce ale po wzieciu wszystkich za i przeciw wiecej bylo przeciw.
      Sa owszem minusy rodzina daleko najbardziej czuje sie to w Swieta. Przyjaciele
      juz ich nie mam w Polsce niestety wszyscy chcieli by tylko brac a takich
      przyjaciol mi nie potrzeba, nie jestem jednak smutna i sama mam przyjaciol tu i
      to prawdziwych. Pozdrawiam Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka