komentator
23.02.02, 10:32
Ten obiecany watek dotyczy praktycznych aspektow zrzekania
sie i zwalniania z obywatelstwa. Jest to nowy watek poniewaz
istnieje tendencja do gubienia tematu w powodzi wypowiedzi
czy wrecz dlugich tyrad.
Poprzednio poruszane byly aspekty polskiej konstrukcji prawnej,
opartej na pelnej symetrii procedury nadawania i zwalniania z
obywatelstwa. Uznanie wzbudza ze dyskusja byla w wiekszosci
merytoryczna. Chyba najbardziej istotny argument przeciw symetrii
uzyty to to ze wiekszosc obywateli nabywa obywatelstwo z urodzenia
wiec trudno mowic o symetrii zwiazanej z faktem nadania obywatelstwa.
Z drugiej strony, mozna twierdzic ze zrzeczenie obywatelstwa jest
operacja tak niecodzienna jak nadawanie obywatelstwa czyli paralela
jest uzasadniona. Sa to arkana formalno-prawne do dyskusji bez konca.
Wrocmy jednak do tematu i zapytajmy: Dlaczego procedura zrzekania
sie obywatelstwa jest w Polsce nadal tak zawila? Dlaczego RP jakos
nie ma ochoty jej zmienic?
Oczywiscie odpowiedz Ajatollahow Paszportowcow bedzie prosta: bo
RP=PRL. Ale tu oczywiscie jest drugie pytanie: w czolowce wladz
RP byli i sa zasluzeni przedstawiciele opozycji, ludzie ktorzy
zycie stracili na walce z komunizmem, byli emigranci, przesladowani,
posiadacze dwoch paszportow itd. W obecnej historii RP mozna
zauwazyc ciekawe zjawisko: kazdy parlament zabieral sie z ochota
do zmiany ustaw o obywatelstwie, a potem entuzjazm jakos mijal.
Nawet ludzie ktorzy doskonale zaznajomili sie osobiscie z problemem
emigracji tracili jakos ochote na radykalne rozwiazanie tego problemu.
Dlaczego?
Czy dlatego ze wszyscy w Polsce sa bylymi agentami bezpieki? Czy ci
opozycjonisci, antykomunisci, dzialacze wolnosciowi ktorzy spedzili
lata w wiezieniach to oszusci, a prawdziwi bojownicy o wolnosc to
Ajatollahowie Paszportowi siedzacy pod palmami i prowadzacy nieustanny
ostrzal ze swoich laptopow w okopach na Palm Beach w cieplych krajow???
A moze sa jakies inne powody?
Zostawiamy chwilke na zastanowienie i ciag dalszy pietro nizej.