Dodaj do ulubionych

Lekarzem byc (2)

IP: 62.235.204.* 11.03.02, 20:29
Pozwole sobie otworzyc nowy watek, bo stary jest za
dlugi i zbyt skazony bluzganiem, by w ogole cos
sensownego z nim zrobic.
Najbardziej skorumpowany doktor w calym internecie (ja)
czyta i czyta dyskusje o innych skorumpowanych
doktorach i dochodzi do wniosku, ze roznice zdan miedzy
nami sa przynajmniej w czesci oparte na
nieporozumieniu. Reforme sluzby zdrowia rozpoczynano z
nadzieja, ze w koncu cos sie zmieni na lepsze. Dzis
wiele osob jest rozczarowanych, bo nie widza zmian, a
juz na pewno nie na lepsze i mowia: nie
o to chodzilo. Jak gdyby byla zgoda co do tego, o co
chodzi.
Tu pozwole sobie wyjasnic, o co NIE chodzilo w reformie.
1. Nie chodzi o to, by wziac cala opieke zdrowotna na
garnuszek kas chorych. To
juz bylo, za komuny, i wszyscy wiemy jak dziala: zle.
Nie sposob uregulowac wszystkiego, co stanowi o relacji
lekarza czy pielegniarki z pacjentem i nie jest to
wskazane. Zarzucono mi, ze jestem "skorumpowanym
urzedasem" (konkretnie sa to slowa osoby o nicku
"maz"). Scisle uregulowanie biurokratyczne, jak w
przypadku w pelni panstwowej sluzby zdrowia kreuje
wlasnie takich urzedasow. "Mezu", ja prowadze
samodzielna dzialalnosc gospodarcza. Dla pacjenta
sluzba zdrowia zalezna w 100% od kas chorych to kleska,
bo taka biurokratyczna machina bedzie starac sie
maksymalnie ograniczyc ilosc swiadczonych uslug,
marnujac przy tym srodki na sprawozdawczosc itp bzdury.
Nie stymuluje tez jakosci, skoro czy sie stoi, czy sie
lezy, i tak kasa chorych tyle samo wyplaci. Z punktu
widzenia lekarzy, zamienionych w pracownikow systemu,
widac brak perspektyw awansu materialnego i raczej chec
ograniczenia wysilku do minimum. Pacjenci nie sa
jednakowi. Sa biedni i bogaci i zawsze znajda sie tacy,
ktorzy beda chcieli czegos ekstra. Wyjmujac taka
dzialalnosc spod prawa, podbija sie tylko ceny.
2. Nie chodzi o to, by opieka zdrowotna byla za darmo.
Darmowego nikt nie szanuje. Z praktycznego punktu
widzenia popyt na uslugi medyczne jest nieograniczony.
Zawsze mozna otworzyc jeszcze jedna klinike, zeby
ludzie mieli blizej, zawsze mozna zoperowac starszego
czy bardziej beznadziejnego pacjenta, zawsze znajdzie
sie jeszcze drozszy lek. Proby administracyjnego
hamowania wydatkow prowadza do niezadowolenia zarowno
konsumentow, jak i dostawcow uslug. Lepsze jest
hamowanie popytu cenami. W Belgii pacjent zawsze placi
czesc ceny kazdej uslugi, czy to operacji, czy to
badania laboratoryjnego. Gdyby nie to, pacjenci
biegaliby od lekarza do lekarza, chocby tylko po to, by
spawdzic, czy ten pierwszy "sie nie pomylil". Teraz tez
moga, ale na wlasny koszt. I dobrze. Zdrowie kosztuje.
Maz i inni nie rozumieja tych prawidel, tak prostych,
ze nawet nie wydawalo mi sie celowe rozwodzic sie nad
nimi. I stad ich frustracje.
Obserwuj wątek
    • drapieznik Doki 11.03.02, 21:22
      Bardzo dobrze mowisz, ze zdrowie kosztuje. Szlachetne zdrowie itd.

      Wedlug mojego, przyznaje - powaznie spaczonego i wielce niepopularnego pogladu:
      OD LEKARZY JAK NAJDALEJ. Jezeli sie da. Pewnie, sa potrzebni przy obejrzeniu
      zlamanej nogi, bo przeciez sam nie bede sobie w lupkach nastawial (chociaz znam
      faceta co sobie sam zeby wyrywa...). Potrzebni sa do spraw typu zlamanie i
      ciecie ostra pilka - na palce trzeba uwazac. Mowie to NIE O TOBIE DOKI. Mowie
      tu o wspolczesnej, zbankrutowanej i skompromitowanej medycynie podleglej
      regulacjom AMA i tej wydajacej pismo Lancet (nomen omen).

      Medycyna kosztuje i chodzi o to zeby te pieniadze wlozyc w pacjenta a nie w
      lekarza. Juz ustalilismy poprzednio z Doki, ze wspolczesna medycyna nie szkoli
      lekarzy w zakresie zywienia. Dowiedzialem sie tez dlaczego: bo po co. Jest to
      sprawa ogolnie znana... Moze i znana, ale potem 'moja lekarka' (tak przyznaje,
      ze mam 'lekarza'- zazdrosnika (o moje zdrowie), ktora bajdurzy o jedzeniu 12
      salatek w ciagu dnia - jest z Indii wiec to chyba ja jakos tlumaczy; widze ja
      raz na cztery lata i nie planuje je wiecej odwiedzac. Po ostatnich sensacjach
      badania prostaty smiem twierdzic, ze ta k. miala za nauczyciela dr. Mengele.

      Tak wiec, kazdy musi sobie odpowiedziec na pytanie jakby te pieniadze 'skrecic'
      i nie dac tym lekarzom zarobic tylko w siebie to wpakowac a roznice, po swojsku
      wlozyc do wlasnej kieszeni. Nie ma obawy, wszyscy tak nie zrobia wiec tez
      lekarze (raczka w raczke z farma) maja dobrze zapewniony byt chociaz sie musza
      wiecej napracowac. Ale to forum jest dla grupy w pewnym sensie elitarnym i mam
      nadzieje, ze wiekszosc forumowiczow potrafi sobie wyciagnac z tego odpowiednie
      wnioski dla siebie.

      Dla poszukujacych proponuje poszperac w search engine o dr. Burzynskim z
      Houston. Co ten czlowiek przeszdl zeby uratowac zycie wielu pacjentow, co bylo
      niezgodne z wykladnia AMA i koncernow farmaceutycznych.

      Osobiscie, bardzo lubie Doki i ESL, nie mniej jednak nie zgadzam sie ze
      wspolczesna wykladnia AMA i szkol medycznych na temat leczenia czlowieka. Zdaje
      sobie, ze jestem jedynym porabanycm czlowiekiem na swiecie ktory tak glupio
      smie myslec.

      Oczywiscie, jest wiele przypadkow, ze komus uratowano zycie czy czlonka
      rodziny. Bardzo dobrze - ciesze sie z wami.

      Czy sa jacys D.O. na forum? Czy sa tzw. 'alternatywni' lekarze? Czy jest pewien
      dr. O. z univ. Emory?

      DObry watek Doki, moze sie rozwinie w jakims nowym kierunku.



      • Gość: dodo co mozna robic z lekarzami :-) IP: 209.226.65.* 11.03.02, 21:38
        osobiscie zrobilam z lekarzem dwojke dzieci wiec moge powiedziec, ze to sie
        udaje smile
        poza tym mozna z lekarzami wodke pic i w gory chodzic.
        jesli zas jednak przychodzi do leczenia, to juz tak bardziej z dystansem.
        ten moj od robienia dzieci to przy okazji pediatra, jak dzieci byly male
        i chorowaly to sie go czasem zapytalam, co mysli ale ogolnie to raczej
        praktykowalam tradycje rodzinne typu herbatka z miety czy rumianku lub z sokiem
        z malin. i mamy sie wszyscy dobrze. na ciele i umysle.
        a powaznie?
        wydaje mi sie, ze ludzie wierza w jakis nieuzasadniony mit darmowego leczenia
        (opisal to doki bardzo slusznie) i domagaja sie go nieustajaco sami nie
        wkladajac nawet minimalnego wysilku w elementarna higiene i dbalosc o to
        szlachetne zdrowie, co to nikt sie nie dowie jako smakuje az sie zepsuje (zeby
        tak lekko sparafrazowac pana wieszcza).
        dzieci poprzegrzewane w czapkach i szalikach, przekarmione miechem, czekolada,
        fast foodem, dorosli - nie cwicza, chleja kawe (i pare innych plynow tez), pala
        jak kominy, obzeraja sie przy kazdej okazji, malo spia, gapia sie w tv,
        denerwuja czym sie da. a potem kazdy oczekuje, ze pan doktor za darmo obejrzy
        delikwenta i da jedna pastylke (tez najlepiej za darmo), ktora wszystko uleczy.
        cudow nie ma.
        dlatego nalezy robic wszystko aby z lekarzami tylko wodke pic, dzieci robic
        i w gory chodzic czyli zdrowo zyc i miec w nosie, czy sluzba zdrowia za darmo,
        czy za pieniadze, czy w ogole gdzies na ksiezycu smile
        • drapieznik Dodo 11.03.02, 22:22
          bardzo ladnie to opisalas. Podpisuje sie obiema lapami.
    • ya_bolek Re: Lekarzem byc (2) 11.03.02, 21:36
      Sluszna uwaga. Brakuje tylko uwagi ograniczeniu panstwa w decydowaniu o tym,
      jakie kwalifikacje musi miec lekarz aby mogl swiadczyc uslugi medyczne.
      Jesli panstwo pozostawia sluzbe zdrowia w rekach prywatnych ale drobiazgowo
      decyduje, kto uslugi moze swiadczyc, to jest to za przeproszeniem jedno wielkie
      GOWNO a nie wolny rynek. Prowadzi to do nadania cenom wymiaru wrecz kosmicznego,
      tak jak to sie stalo w USA. Dzien w szpitalu - 1000-2000 dolarow. Wizyta w
      emergency Room 200 dolarow + 150 za lekarza. Pelen koszt ubezpieczenia
      zdrowotnego (z niskimi doplatami) 500 dolarow miesiecznie od osoby. Sa to kwoty
      wielokrotnie wyzsze od pelnych kosztow leczenia w europie zachodniej z panstwowa
      sluzba zrdowia.
      Idealnym rozwiazaniem byloby wprowadzenie licencji nieobowiazkowych, ktore w
      jakims stopniu dokumentowalyby kwalifikacje ale nie otwieralyby wcale furtki do
      swiadczenia uslug medycznych, gdyz furtka tak by nie istniala. I kto ma kase
      idzie do lekarza z licencja. A kto nie ma idzie do cyrulika.

      Gość portalu: Doki napisał(a):

      > Pozwole sobie otworzyc nowy watek, bo stary jest za
      > dlugi i zbyt skazony bluzganiem, by w ogole cos
      > sensownego z nim zrobic.
      > Najbardziej skorumpowany doktor w calym internecie (ja)
      > czyta i czyta dyskusje o innych skorumpowanych
      > doktorach i dochodzi do wniosku, ze roznice zdan miedzy
      > nami sa przynajmniej w czesci oparte na
      > nieporozumieniu. Reforme sluzby zdrowia rozpoczynano z
      > nadzieja, ze w koncu cos sie zmieni na lepsze. Dzis
      > wiele osob jest rozczarowanych, bo nie widza zmian, a
      > juz na pewno nie na lepsze i mowia: nie
      > o to chodzilo. Jak gdyby byla zgoda co do tego, o co
      > chodzi.
      > Tu pozwole sobie wyjasnic, o co NIE chodzilo w reformie.
      > 1. Nie chodzi o to, by wziac cala opieke zdrowotna na
      > garnuszek kas chorych. To
      > juz bylo, za komuny, i wszyscy wiemy jak dziala: zle.
      > Nie sposob uregulowac wszystkiego, co stanowi o relacji
      > lekarza czy pielegniarki z pacjentem i nie jest to
      > wskazane. Zarzucono mi, ze jestem "skorumpowanym
      > urzedasem" (konkretnie sa to slowa osoby o nicku
      > "maz"). Scisle uregulowanie biurokratyczne, jak w
      > przypadku w pelni panstwowej sluzby zdrowia kreuje
      > wlasnie takich urzedasow. "Mezu", ja prowadze
      > samodzielna dzialalnosc gospodarcza. Dla pacjenta
      > sluzba zdrowia zalezna w 100% od kas chorych to kleska,
      > bo taka biurokratyczna machina bedzie starac sie
      > maksymalnie ograniczyc ilosc swiadczonych uslug,
      > marnujac przy tym srodki na sprawozdawczosc itp bzdury.
      > Nie stymuluje tez jakosci, skoro czy sie stoi, czy sie
      > lezy, i tak kasa chorych tyle samo wyplaci. Z punktu
      > widzenia lekarzy, zamienionych w pracownikow systemu,
      > widac brak perspektyw awansu materialnego i raczej chec
      > ograniczenia wysilku do minimum. Pacjenci nie sa
      > jednakowi. Sa biedni i bogaci i zawsze znajda sie tacy,
      > ktorzy beda chcieli czegos ekstra. Wyjmujac taka
      > dzialalnosc spod prawa, podbija sie tylko ceny.
      > 2. Nie chodzi o to, by opieka zdrowotna byla za darmo.
      > Darmowego nikt nie szanuje. Z praktycznego punktu
      > widzenia popyt na uslugi medyczne jest nieograniczony.
      > Zawsze mozna otworzyc jeszcze jedna klinike, zeby
      > ludzie mieli blizej, zawsze mozna zoperowac starszego
      > czy bardziej beznadziejnego pacjenta, zawsze znajdzie
      > sie jeszcze drozszy lek. Proby administracyjnego
      > hamowania wydatkow prowadza do niezadowolenia zarowno
      > konsumentow, jak i dostawcow uslug. Lepsze jest
      > hamowanie popytu cenami. W Belgii pacjent zawsze placi
      > czesc ceny kazdej uslugi, czy to operacji, czy to
      > badania laboratoryjnego. Gdyby nie to, pacjenci
      > biegaliby od lekarza do lekarza, chocby tylko po to, by
      > spawdzic, czy ten pierwszy "sie nie pomylil". Teraz tez
      > moga, ale na wlasny koszt. I dobrze. Zdrowie kosztuje.
      > Maz i inni nie rozumieja tych prawidel, tak prostych,
      > ze nawet nie wydawalo mi sie celowe rozwodzic sie nad
      > nimi. I stad ich frustracje.

      • drapieznik ya-bolek 11.03.02, 22:24
        tu bardzo ciekawie zauwazyles. Nie zdawalem sobie z tego sprawy ale tak wlasnie
        jest.
        • Gość: maz Re: do wszystkich-prosba o wyjasnienie IP: *.arach.net.au 12.03.02, 00:25
          Przed podjeciem dalszej dyskusji o korupcji lekarzy w Polsce,
          bardzo bym prosil o wyjasnienie podstawowej kwestii:
          Czy w Polsce zezwala sie lekarzom na prowadzenie praktyki prywatnej
          z pominieciem Kasy Chorych ????????
          Czy w Polsce jest obowiazkowe ubezpieczenie ,ktore pokrywa koszty zwiazane z
          leczeniem w Kasie Chorych ????????? I jak to wyglada ,jesli chodzi o
          emerytow????
          • Gość: ........ Re: do wszystkich-prosba o wyjasnienie IP: *.sympatico.ca 12.03.02, 01:50
            Tu widze juz inne podejscie do tematu, a raczej odejscie od
            poprzedniego. W poprzednim watku "lekarzem byc...." chodzilo
            raczej o lapowki, nie zarobki i wartosc pracy o ktorej tutaj
            sie mowi. Wszystkim wiadomo cos o pracy lekarza i nikt im
            nie zabrania zarabiac. Zarabiac - nie brac! Lekarz ktory bierze
            lapowe (szczegolnie gdy ja wymusza) powinien wiedziec ze pacjeta
            wtedy podwojnie boli, mocno boli.
            • Gość: maz Re: do wszystkich-prosba o wyjasnienie IP: *.arach.net.au 12.03.02, 02:17
              No dobra!!!!!
              Ale to nie daje odpowiedzi na moje pytania.
              Dobrze by bylo, zeby wypowiedzial sie ktos mieszkajacy w Polsce.
          • Gość: Doki Re: do wszystkich-prosba o wyjasnienie IP: 195.13.24.* 12.03.02, 08:40
            Gość portalu: maz napisał(a):

            > Przed podjeciem dalszej dyskusji o korupcji lekarzy w Polsce,
            > bardzo bym prosil o wyjasnienie podstawowej kwestii:
            > Czy w Polsce zezwala sie lekarzom na prowadzenie praktyki prywatnej
            > z pominieciem Kasy Chorych ????????

            Tak, oczywiscie. Wielu z nich jest do tego zmuszonych, bo nie za wszystkimi kasy
            chorych podpisuja kontrakty.

            > Czy w Polsce jest obowiazkowe ubezpieczenie ,ktore pokrywa koszty zwiazane z
            > leczeniem w Kasie Chorych ?????????

            Tak.

            I jak to wyglada ,jesli chodzi o
            > emerytow????

            Tak samo jak u wszystkich innych obywateli.
          • Gość: Sylwia Re: do wszystkich-prosba o wyjasnienie IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 09:12
            Gość portalu: maz napisał(a):
            > Czy w Polsce zezwala sie lekarzom na prowadzenie praktyki prywatnej
            > z pominieciem Kasy Chorych ????????


            Oczywiście, ale ........ cena wizyty jest droższa.
            W przypadku umowy lekarza z kasą chorych, pacjent płaci mniej
            za usługe, gdyz w jakiejś części ( bardzo minimalnej) kasa chorych
            zwraca tę róznicę lekarzowi.




            > Czy w Polsce jest obowiazkowe ubezpieczenie ,ktore pokrywa koszty zwiazane z
            > leczeniem w Kasie Chorych ????????? I jak to wyglada ,jesli chodzi o
            > emerytow???? >


            Obowiązkowe. Nie bardzo rozumiem co chcesz wiedziec o emerytach.
            Emeryci nie płacą składek, ponieważ sa juz na emeryturze.
            Płacili będąc czynni zawodowo.
            Pozdr.
    • Gość: maz Re: Lekarzem byc (2) IP: *.arach.net.au 12.03.02, 05:24
      Gość portalu: Doki napisał(a):

      > Pozwole sobie otworzyc nowy watek, bo stary jest za
      > dlugi i zbyt skazony bluzganiem, by w ogole cos
      > sensownego z nim zrobic.
      > Najbardziej skorumpowany doktor w calym internecie (ja)
      > czyta i czyta dyskusje o innych skorumpowanych
      > doktorach i dochodzi do wniosku, ze roznice zdan miedzy
      > nami sa przynajmniej w czesci oparte na
      > nieporozumieniu. Reforme sluzby zdrowia rozpoczynano z
      > nadzieja, ze w koncu cos sie zmieni na lepsze. Dzis
      > wiele osob jest rozczarowanych, bo nie widza zmian, a
      > juz na pewno nie na lepsze i mowia: nie
      > o to chodzilo. Jak gdyby byla zgoda co do tego, o co
      > chodzi.
      > Tu pozwole sobie wyjasnic, o co NIE chodzilo w reformie.
      > 1. Nie chodzi o to, by wziac cala opieke zdrowotna na
      > garnuszek kas chorych. To
      > juz bylo, za komuny, i wszyscy wiemy jak dziala: zle.
      > Nie sposob uregulowac wszystkiego, co stanowi o relacji
      > lekarza czy pielegniarki z pacjentem i nie jest to
      > wskazane. Zarzucono mi, ze jestem "skorumpowanym
      > urzedasem" (konkretnie sa to slowa osoby o nicku
      > "maz"). Scisle uregulowanie biurokratyczne, jak w
      > przypadku w pelni panstwowej sluzby zdrowia kreuje
      > wlasnie takich urzedasow. "Mezu", ja prowadze
      > samodzielna dzialalnosc gospodarcza. Dla pacjenta
      > sluzba zdrowia zalezna w 100% od kas chorych to kleska,
      > bo taka biurokratyczna machina bedzie starac sie
      > maksymalnie ograniczyc ilosc swiadczonych uslug,
      > marnujac przy tym srodki na sprawozdawczosc itp bzdury.
      > Nie stymuluje tez jakosci, skoro czy sie stoi, czy sie
      > lezy, i tak kasa chorych tyle samo wyplaci. Z punktu
      > widzenia lekarzy, zamienionych w pracownikow systemu,
      > widac brak perspektyw awansu materialnego i raczej chec
      > ograniczenia wysilku do minimum. Pacjenci nie sa
      > jednakowi. Sa biedni i bogaci i zawsze znajda sie tacy,
      > ktorzy beda chcieli czegos ekstra. Wyjmujac taka
      > dzialalnosc spod prawa, podbija sie tylko ceny.
      > 2. Nie chodzi o to, by opieka zdrowotna byla za darmo.
      > Darmowego nikt nie szanuje. Z praktycznego punktu
      > widzenia popyt na uslugi medyczne jest nieograniczony.
      > Zawsze mozna otworzyc jeszcze jedna klinike, zeby
      > ludzie mieli blizej, zawsze mozna zoperowac starszego
      > czy bardziej beznadziejnego pacjenta, zawsze znajdzie
      > sie jeszcze drozszy lek. Proby administracyjnego
      > hamowania wydatkow prowadza do niezadowolenia zarowno
      > konsumentow, jak i dostawcow uslug. Lepsze jest
      > hamowanie popytu cenami. W Belgii pacjent zawsze placi
      > czesc ceny kazdej uslugi, czy to operacji, czy to
      > badania laboratoryjnego. Gdyby nie to, pacjenci
      > biegaliby od lekarza do lekarza, chocby tylko po to, by
      > spawdzic, czy ten pierwszy "sie nie pomylil". Teraz tez
      > moga, ale na wlasny koszt. I dobrze. Zdrowie kosztuje.
      > Maz i inni nie rozumieja tych prawidel, tak prostych,
      > ze nawet nie wydawalo mi sie celowe rozwodzic sie nad
      > nimi. I stad ich frustracje.

      To wszystko jest nie na temat.

      "Zarzucono mi,ze jestem "skorumpowanym urzedasem"
      (konkretnie to sa slowa osoby o nicku "maz" """""

      Nie ,Osobo o nicku Doki to nie sa moje slowa.
      Ja wyraznie napisalem:Jak kazdy skoruptowany urzedas.....
      patrz post z watku "precz z tytoniem" z dnia 11/3/02
      I to jest porownanie , a nie stwierdzenie.
      Niby mala ,ale tak naprawde to szalona roznica ,bo moje slowa sa wyrwane z
      katekstu i cala odpowiedz jest po prostu nie na temat.Czyzby proba zagmatwania
      i wymigania sie od tematu???????

      "Jesli jakikolwiek lekarz belgijski chce,
      to wywiesza taryfy w poczekalni i pobiera tzw.suplementy"

      I to jest Ok! Bo pacjet jest informowany o doplatach PRZED wizyta,
      a nie w jej trakcje.I nie jest uzalezniony od widzimisie felusia ktory w
      zaleznosci od humoru mu ta oplate narzuca.Juz nie mowiac o prawie wyboru przez
      pacjeta lekarza ktory mniej zdziera.

      " Ani mysle,za duzo tam zrobilo sie bluzgania zamiast argumentow..."

      Ej !! Nie wierze !!!!!
      A moze jest to proba unikniecia trudniejszych pytan ????????
      Jesli tak to zaraz moge je tu jeszcze raz przytoczyc.
      • Gość: Doki Re: Lekarzem byc (2): prosze o pytania IP: 195.13.24.* 12.03.02, 08:47
        Przepraszam, nie chcialem Cie urazic, ale lepiej pasowalo mi takie okreslenie
        do konstrukcji zdania. "Maz" to zwykly rzeczownik i nie wynikaloby z kontekstu,
        ze chodzi o osobe.
        jesli zdanie brzmi "ty, jak kazdy skorumpowany urzedas...", to daruj, ale nie
        moge tego odebrac inaczej niz osobisty atak.
        Czy ustalanie honorarium nastapi w poczekalni, czy w gabinecie, nie ma takiego
        znaczenia, jesli pacjent jest swiadom, ze byc moze przyjdzie mu doplacic. A
        jesli zbadalem cie pod katem planowanej operacji i wyszlo z badania, ze
        operacja bedzie trudniejsza niz pierwotnie zakladano? To co, nie wolno mi
        zazadac doplaty? Powiedz to hydraulikowi albo murarzowi!

        Ciekaw jestem bardzo tych twoich trudniejszych pytan. Wedle mojej najlepszej
        wiedzy postaram sie odpowiedziec.

        PZDR
        • ya_bolek Ustalanie cen z gory 12.03.02, 08:59
          Mialem wtedy jeszcze polskie ubezpieczenie i przyszlo mi odwiedzic Emergency
          Room. Na pytanie ile to bedzie kosztowac, popatrzyli sie na mnie jak na wariata.
          Po zabiegu pytam sie "ile". Znowu, tonem wyzszosci "it takes 6 weeks for the
          billing to get started". Po jakims czasie przyszedl rachunek na 200 za emergency
          Room jako taki a potem na drugie 200 za lekarza. Odpisalem, ze trzeba bylo tak od
          razu, to bym sobie pojechal do Polski, taniej by wyszlo razem z biletem.


          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Przepraszam, nie chcialem Cie urazic, ale lepiej pasowalo mi takie okreslenie
          > do konstrukcji zdania. "Maz" to zwykly rzeczownik i nie wynikaloby z kontekstu,
          >
          > ze chodzi o osobe.
          > jesli zdanie brzmi "ty, jak kazdy skorumpowany urzedas...", to daruj, ale nie
          > moge tego odebrac inaczej niz osobisty atak.
          > Czy ustalanie honorarium nastapi w poczekalni, czy w gabinecie, nie ma takiego
          > znaczenia, jesli pacjent jest swiadom, ze byc moze przyjdzie mu doplacic. A
          > jesli zbadalem cie pod katem planowanej operacji i wyszlo z badania, ze
          > operacja bedzie trudniejsza niz pierwotnie zakladano? To co, nie wolno mi
          > zazadac doplaty? Powiedz to hydraulikowi albo murarzowi!
          >
          > Ciekaw jestem bardzo tych twoich trudniejszych pytan. Wedle mojej najlepszej
          > wiedzy postaram sie odpowiedziec.
          >
          > PZDR

          • Gość: Doki Re: Ustalanie cen z gory IP: 195.13.24.* 12.03.02, 09:53
            Paradoksalnie, gdybys mial Medicare, prawdopodobnie zadnego rachunku bys nie
            dostal. Wyrwanie jakichkolwiek pieniedzy od Medicare graniczy z cudem, a koszta
            administracyjne sa wyzsze od uzyskanego zwrotu. Efekt uboczny jest ten, ze
            pacjenci spoza Medicare musza placic za wszystkich, co odzwierciedlaja ceny
            takie, jakie podales. Taaak, HMOs to naprawde diabelski wynalazek. Jedyna
            grupa, ktora ma z tego korzysc to armia urzednikow i administratorow.
            • drapieznik kilka faktow 12.03.02, 18:40
              http://groups.yahoo.com/group/sprawiedliwi/message/47

              "...Ilosc bledów uznanych przez Izby Lekarskie stoi w razacej sprzecznosci tak
              z danymi pochodzacymi z USA czy Szwecji, jak i odczuciem spolecznym, którego
              wyrazem sa badania CBOS czy nasza ankieta. Wedle Izb Lekarskich ilosc bledów
              lekarskich w analogicznej populacji ma byc 200 razy mniejsza w Polsce niz w USA
              czy Szwecji. To porównanie jest wystarczajaco wymowne, by pozostawic dane Izb
              lekarskich bez komentarza..."

              http://www.polonia-euro.com/FORUM/KOMENTARZ/lekarze-tod.html

              http://www.sppnn.org.pl/index1.html To jest cyba najwazniejszy link jaki od
              dluzszego czasu widzialem. http://www.sppnn.org.pl/index1.html

              Mnostwo informacji o bledach lekarskich. Tak, widze, ze w dobie internetu
              tym 'zlym' lekarzom bedzie sie bardzo trudno ukryc.



              http://www.amg.gda.pl/cgi-bin/ascii/uczelnia/gazeta/gaz_04_2000-02.html

              w polowie strony jest artykul ze Szpigla.

              http://www.baronassoc.com/uzyteczne.htm maly slowniczek prawny dla lekarza w
              USA.

              http://www.kurierplus.com/issues/1999/k256/kp256-04.htm

              Ilość błędów lekarskich w USA - dane Harvard School of Public Helth


              Amerykanie (Harvard School of Public Helth ) podają iż w efekcie błędów
              lekarskich w ciągu jednego roku w USA:
              1. umiera około 100 000 osób;
              2. ponosi długotrwałe konsekwencje lub zostaje okaleczone około 200 000 osób.
              Analiza przeprowadzona przez Harvard School of Public Helth jest tak poważna iż
              wielokrotnie powoływał się na nią Prezydent USA. Dane wynikają z analizy
              przeprowadzonej na podstawie 32 tyś dokumentów medycznych szpitali
              amerykańskich.
              Gdy nasza medycyna była na poziomie amerykańskiej i gdyby przenieść wyniki
              amerykańskich badań do państwa wielkości Polski to okazałoby się iż co roku na
              skutek błędów lekarskich:
              1. umiera 15 tyś osób;
              2. pozostaje kalekami lub ma długotrwałe konsekwencje około 30 tys. osób.
              W ciągu średnio długiego ludzkiego życia (76 lat) w państwie wielkości Polski
              umiera w efekcie popełnianych błędów ponad 1,1 milion osób, a 2,2 mln. zostaje
              kalekami.
              Wynika z tego iż ponad 5% społeczeństwa ( 2,2 na 40 mln ludzi ) zostanie
              okaleczone, a ponad 3 % (1,1 na 40 mln. ludzi ) umrze z tej przyczyny.
              Życie każdego obarczone jest co najmniej 8% (5%+3%) ryzykiem iż kiedyś może sam
              stać się ofiarą takiej tragedii.
              Poniżej linki do kilku z wielu tysięcy stron internetowych dotyczących
              statystyki błędów lekarskich w USA:
              http://upalumni.org/medschool/appendices/appendix-73b.html#fnB886
              http://www.thedoctors.com/Resources/Articles/harvard.htm
              http://www.rezulin-injury.com/articles/article5361.cfm
              http://www.a-r-m.org/mistakes.htm



              Ilość błędów i statystyka odszkodowań w Szwecji


              W połowie lat 70 -tych najpierw w Szwecji a następnie w innych państwach
              skandynawskich powołano konsorcjum kilku firm wyspecjalizowanych w
              ubezpieczeniach od błędów lekarskich. W Szwecji w skład Sweedish Patient
              Insurance Association wchodzi dziewięciu ubezpieczycieli. Firmy te rozpatrują,
              drogą orzeczniczą (tzn. szybko ) roszczenia pacjentów po błędach lekarskich i
              wypłacają tak środki na naprawę tego co zrobiono (leczenie), jak i
              odszkodowania. Lekarze czy szpitale które wykupiły ubezpieczenie nie ponoszą
              konsekwencji finansowych. Szpital czy lekarz który nie ma ubezpieczenia,
              narażony jest regres sądowy ze strony konsorcjum po wypłacie odszkodowania
              Obecnie w Szwecji mającej ok. 9 mln. mieszkańców co roku rejestruje się około
              9500 skarg z których 45% jest uwzględnianych przez ubezpieczycieli. Tą drogą
              około 4000 odszkodowań rocznie. Od odmownego orzeczenia ubezpieczyciela
              poszkodowany może odwołać się do sądu. Gdy nasza medycyna była na takim
              poziomie szwedzkiej gdyby przenieść ilość wypłacanych odszkodowań do państwa
              wielkości Polski to okazałoby się iż co roku w efekcie błędów lekarskich należy
              wypłacić około 20 tyś odszkodowań.
              W państwie o poziomie ochrony zdrowia podobnym do Szwecji życie każdego
              obarczone jest 4 % ryzykiem iż może stać się ofiarą błędu lekarza. Dane
              dotyczące odszkodowań w Szwecji pochodzą z publikacji The Swedish Patient
              Insurance -a pragmatic solution Carl Espersson Legal Advisor 2000 -
              Patientforsakringsforeningen



              Dane CEBOS - Polska


              Prawie każdy w Polsce zna kogoś kto już ucierpiał na skutek błędów lekarzy.
              Potwierdzają to badania przeprowadzone przez CBOS w listopadzie 2000r na grupie
              1094 osób Blisko jedna trzecia respondentów ( 31% ) deklaruje, że osobiście
              zetknęła się z przypadkiem błędu w leczeniu lub braku należytej staranności.
              Informacje o tym badaniu można zanleźć na stronie internetowej CBOS



              Nasza ankieta - Polska


              Kolosalna ilość błędów sygnalizowana przez badanie CBOS spowodowała iż
              postanowiliśmy porównać te dane z osobno przeprowadzoną ankietą.

              1. grupa respondentów
              Rozesłaliśmy ankietę do 19,5 tyś użytkowników poczty e mail.
              Przypadkowe, polskie adresy pochodziły z zasobów internetu. Ponad połowa
              adresów okazała się błędna (9,9 tys.) e maile powróciły nie dostarczone. Na
              10,1 tyś ankiet które dotarły do odbiorców 12% przysłało odpowiedzi. (1282
              respondentów). Odpowiedzi zbieraliśmy przez 7 dni.

              2. zadane pytanie
              Zadaliśmy pytanie: "Czy wśród najbliższej rodziny ( rodzice, dzieci,
              rodzeństwo, mąż lub żona ) jest ktoś kto stał się ofiarą poważnego błędu
              lekarskiego?. Chodzi tu o wypadki śmierci, kalectwa lub długotrwałej ( dłużej
              niż 3 miesiące ) choroby."
              Odpowiadający opisał własną sytuację i najbliższej rodziny która średnio składa
              się z 5 osób. ( Każdy ma lub miał rodziców ale nie wszyscy mają dzieci czy też
              są w związku małżeńskim. ). Uzyskane 1282 odpowiedzi powinno monitorować
              sytuacje 5*1282=6410 osób. Jednakże 6% odpowiedzi potraktowaliśmy jako
              niewiarygodne odrzuciliśmy ( o czym niżej w pkt.3). W praktyce znaczy to iż
              ankieta monitorowała sytuację 6003 osób

              3 uzyskane odpowiedzi
              36% (465 osób) - wśród najbliższych nie spotkali się z błędem lekarskim ( 0
              poszkodowanych )
              37% (468 osób) - wśród najbliższych miał miejsce 1 błąd lekarski (468
              poszkodowanych)
              17% (217 osób) - wśród najbliższych miały miejsce 2 błędy lekarskie (434
              poszkodowanych )
              4% (57 osób) - wśród najbliższych miały miejsce 3 błędy lekarskie (171
              poszkodowanych )
              Odpowiedzi podające większą ilość błędów uznajemy za nie wiarygodne i nie są
              one uwzględniane w dalszej statystyce. Takie dane stanowią 6% wszystkich
              odpowiedzi
              Reasumując w ankiecie uzyskano zgłoszenie 1073 poważnych błędach lekarskich w
              grupie monitorującej około 6000 osób.
              Z przysłanych odpowiedzi wynika iż 18% polskiego społeczeństwa w ocenie swych
              najbliższych, ucierpiało w efekcie błędów lekarskich.
              Formularz naszej ankiety można obejrzeć na naszym serwerze
              zebrane odpowiedzi znajdują się tutaj

              4 analiza wyników i możliwe błędy
              Reasumując w ankiecie uzyskano zgłoszenie 1073 poważnych błędach lekarskich w
              grupie monitorującej około 6000 osób.
              Z przysłanych odpowiedzi wynika iż 18% polskiego społeczeństwa w ocenie swych
              najbliższych, ucierpiało w efekcie błędów lekarskich.
              Należy podkreślić iż nasze dane te są znacznie niższe od ilości błędów
              sygnalizowanych przez respondentów CBOS (31%)
              Badania przeprowadzone przez CBOS jak i nasza ankieta nie mogą być traktowane
              jako informacja o ilości popełnianych błędów ponieważ nie są one oparte na
              analizie dokumentów lecz opinii poszkodowanych lub ich rodzin. Niestety w
              Polsce do teraz nie przeprowadzono żadnych obiektywnych badań pozwalających
              ocenić ilość popełnianych błędów lekarskich. Nasze badania, jak każda ankieta,
              mogą być obarczone dodatkowym błędem wynikającym z iż nie wszyscy pytani
              musieli odpowiadać. Grupa respondentów może przestać być reprezentatywna dla
              społeczeństwa, składając się z większej ilości lekarzy i poszkodowanych.



              Dane Izb Lekarskich - Polska


              Do Rzeczników Odpowiedzialności Zawodowej Izb Lekarskich co roku wpływa około
              2000 nowych skar
              • Gość: Doki komentarz IP: *.turboline.skynet.be 12.03.02, 19:49
                Drapieznik nie przedstawil faktow, tylko liczby. Fakty
                nadal pozostaja nieznane, bometody i definicje badan z
                roznych krajow sa rozne, a wiec wyniki sa nieporownywalne.
                Najpierw: jaka jest wlasciwie definicja bledu
                lekarskiego? Czy jest to kazde dzialanie, ktore
                prowadzi do niepozadanego wyniku? W takim razie kazde
                powiklanie to blad, co jest absurdem. Zauwazcie, ze
                obecnie nie uzywa sie, a przynajmniej stara sie nie
                uzywac pojecia "blad w sztuce". Dlaczego? Bo nie ma juz
                jednej uniwersalnej sztuki lekarskiej, a metody
                stosowane przez danego lekarza zaleza od wielu
                czynnikow, jak doswiadczenie, wyposazenie, preferencje
                pacjenta, zwyczaje lokalne, mozliwosci logistyczne czy
                struktura cen. Na ogol w ocenie postepowania
                lekarskiego przyjmuje sie tzw peer standard, czyli
                innego lekarza z okolicy, nie najlepszego, ale
                przecietnego, postawionego w tych samych warunkach. I
                nawet odchylenie od takiego standardu to nie jest
                jeszcze blad. Zawsze jest miejsce na innowacje w
                medycynie, o ile pacjent wyraza na nie zgode. Jesli
                lekarz potrafi uzasadnic swoje postepowanie naukowym
                rozumowaniem, zgodnym z obecnym stanem wiedzy i jesli
                nie jest przy tym niestaranny, nawet jesli wystapia
                powiklania, nie popelnia bledu, chyba ze jest to blad w
                ocenie sytuacji i w ogole nie powinien takiego leczenia
                podjac.
                W USA gdy mowimy o bledach lekarskich, mowimy
                najczesciej o tzw closed claims, czyli zalatwionymi w
                ten czy inny sposob roszczeniom przeciwko lekarzom.
                Poniewaz skarzenie lekarzy w USA jest bardzo popularne,
                a procesy kosztowne (nie tylko finansowo, takze strata
                czasu i utrata prestizu), czesto dochodzi do ugody i
                wtedy dany przypadek jest klasyfikowany jako blad.
                W Szwecji obowiazuje system "no fault", gdzie pacjent
                nie musi udowadniac winy lekarza, by uzyskac
                odszkodowanie. Zglasza roszczenie do ubezpieczyciela i
                po krotkiej procedurze uzyskuje odszkodowanie, znacznie
                zreszta nizsze niz w USA.
                W Polsce nikt nic nie wie. Dane Izby Lekarskiej sa
                oczywiscie niepelne, bo sa to liczby spraw wniesionych
                do rzecznika odpowiedzialnosci zawodowej, a malo kto
                decyduje sie na te biurokratyczna droge przez meke.
                Natomiast pomysl, aby w ankiecie to pacjenci oceniali
                kiedy lekarz popelnil blad, a kiedy nie, jest po prostu
                smieszny i te liczby nie maja wartosci. Pacjent nie
                moze tego wiedziec! Po prostu, nie zna sie na tym. No i
                przy okazji jest wtedy sedzia we wlasnej sprawie, a
                wiec trudno liczyc na obiektywizm.
                Tak wiec liczby przytoczone przez drapieznika maja
                luzny zwiazek z rzeczywistoscia, przypominaja raczej
                porownywanie jablek do gruszek do pomaranczy.
                Zaryzykuje teze, ze lekarze na ogol popelniaja zblizona
                liczbe bledow nieumyslnych. Co do umyslnych: sprawa
                lodzka pokazala, ze medycyna polska jest nie do obrony.
                Nie mam czasu sprawdzac linkow w poscie drapieznika, bo
                w tym tygodniu spedze w robocie 125 godzin na 168
                mozliwych. Zakladam, ze liczby sa prawdziwe. Tyle
                tylko, ze niewiele mowia.
                • drapieznik Link 12.03.02, 20:27
                  Nie wiem dlaczego w tym poscie linki nie sa 'executable'. Kopije a tu nic. moze
                  ma to zwiazek z rozlegloscia postu? Te sama metode kopiowania stosowalen na
                  innym watku i nie ma problemow.

                  Z braku czasu, proponuje Doki, poczytac ten jeden jedyny link, oprpacowany
                  przez nieszczeslwych odbiorcow niezbyt-przedniej opieki lekarskiej.

                  www.sppnn.org.pl/index1.html

                  Doki, przeciez to nie twoja wina,z e jestes otoczony z jednej strony idiotami
                  pacjentami, a z drugiej strony polglowkami lekarzami ktorzy kradna na lewo i
                  prawo, w kazdym kraju. Jak najbardziej doceniam twoj talent prowadzenia
                  dyskusji i twoje pasjonujace zajecie sie tematem. Oczywiscie, jako krajanowi, z
                  gory zkladam, ze jestes najlepszym, fachowcem w swojej branzy, w okreslonej
                  sytuacji.

                  Nie zmienia to jednak faktow (liczb) podanych w powyzszym linku. Metody moga
                  byc inne w opracowywaniu/zbieraniu danych w roznych krajach. Byc moze tak jest,
                  chociaz to brzmi jak: mialem wypadek ale to byl amerykanski samochod, panie
                  sedzio, a my jestesmy przeciez w Polsce.

                  Ale nawet jezeli sa az tak rozne to z tego wynika tylko jedna rzecz: nie mozna
                  porownywac danych ze Szwecji z danymi z USA i z danymi z Polski. Mozna
                  natomiast wyciagac wnioski z danych z Polski w odniesieniu do polskich
                  pacjentow. Zycze przyjemnej lektury w powyzszym linku.
                  • Gość: Doki Re: Link IP: 217.136.246.* 12.03.02, 21:36
                    Wiem, z tej strony zaczerpnales dane. Strona wyglada na
                    prywatna krucjate Sandauera.
                    Ja swoim gadulstwem chcialbym jeszcze osiagnac cos
                    innego: zeby ludzie zrozumieli, ze poddac sie
                    wspolczesne, inwazyjnej jak nigdy przedtem, medycynie,
                    to jest CHOLERNE RYZYKO!!! Ze nie nalezy poddawac sie
                    zabiegom z byle powodu, np po to, by miec ladniejsze
                    cycki. I ze kazdy z nas odpowiada sam za siebie.
                    Nie wiem jakimi metodami A. Sandauer doszedl do swoich
                    wnioskow, ale daleko mu od bezstronnosci. Chce to
                    zmienic? Musialby zburzyc cala medycyne. Pomysl sobie:
                    mozna przeszczepic prawie kazdy narzad, a lekarstwa na
                    kaca, albo na katar jak nie bylo, tak nie ma. Medycyna
                    jest ograniczona. Ilez to razy mowie pacjentom: to
                    wszystko, co moge zrobic. Paradoksalnie, ta sama nauka,
                    ktora miala byc swiatlem przewodnim medycyny, odarla
                    medycyne z nimbu kaplanstwa...
                    • drapieznik Doki 12.03.02, 21:47
                      Doki, i tu wlasnie pokazales mi swoja wysoka klase lekarska. Potrafisz przyznac
                      sie do swoich limitow. poddac sie
                      Coz za glebia w tym stwierdzeniu: "...wspolczesne, inwazyjnej jak nigdy
                      przedtem, medycynie, to jest CHOLERNE RYZYKO!!! ..."
                      Albo: "...Ilez to razy mowie pacjentom: to wszystko, co moge zrobic...".

                      Oby wiecej bylo takich lekarzy jak ty. Ostatnio slyszalem o jakiejs grupie
                      ktora ma w swoim gronie specjalistow z roznych dzidzin medycyny, nawet tych na
                      pograniczu medycyny, i radza nad lepszymi metodami leczenia.

                      A tak przy okazji, zauwazyles wypowiedzc dziewczyny na innym watku jak opisuje,
                      ze kregarz (chropractor) o malo nie wykierowal ja na tamten swiat?

                      Masz widac talent, dobre pomysly i wlasciwy sposob myslenia. Ten talent
                      powinien byc wykorzystany w pelni.
                      • Gość: maz Re: lekarzem byc(2)...- do Doki IP: *.arach.net.au 14.03.02, 03:40
                        "Jesli zdanie brzmi"ty,jak kazdy skorumpowany urzedas..."
                        to daruj ,ale nie moge tego odebrac inaczej niz osobisty atak..>>

                        Ja tu nie mam co "darowac" ,to JEST osobisty atak na skorumpowanych lekarzy
                        polskich ,ktorych jestes przedstawicielem na tym forum.

                        Na pytanie "Czy w Polsce jest obowiazkowe ubezpieczenie ,ktore pokrywa koszty
                        zwiazane z leczeniem w Kasie Chorych???" Odpowiedziales - TAK.
                        To jak w tym swietle wyglada Twoja wypowiedz:
                        < "Popyt na zdrowie jest nieskonczony ,zaporowe ceny sa jedyna dla niego zapora;
                        W sytuacji gdy kto inny placi,a kto inny korzysta ruina systemu jest pewna..">>

                        A kto to jest ten "kto inny" ??????
                        Jezeli ubezpieczenie jest obowiazkowe i kazdy go placi to ten "kto inny"
                        to kto ????Chinczyk...eskimos...??????
                        Czy zwykly obywatel ktory ma pelne prawa do tego leczenia ??????
                        A moze te "ceny zaporowe" sa tylko stwarzane przez chciwych lekarzy ??????
                        Wracajac do przykladu ,na ktory zes sie powolywal ,o belgijskich
                        lekarzach,pytanie narzuca sie samobig_grinlaczego polski lekarz nie wywiesza w
                        poczekalni listy doplat??????
                        Odpowiedz wydaje mi sie oczywista ,ale bedac juz przy tym przykladzie ,to
                        prosze mi wyjasnic jak to jest??????
                        Belgijski lekarz moze ulozyc taka liste i wie co i za ile , a polski lekarz
                        twierdzi ze to niemozliwe przed badaniem.To co to jest ????
                        Albo sie powolywac na taki przyklad ,albo nie ,bo tak to mi sie wydaje ze to
                        jest zwykle kretactwo.
                        Na zakonczenie mojej przydlugiej wypowiedzi jeszcze jeden przyklad o naciaganiu
                        faktow:
                        < " "Mezu",ja prowadze samodzielna dzialalnosc gospodarcza..."

                        A to co za argument ??????
                        Iles tam milionow polakow zamieszkalych na terenie Polski prowadzi taka sama
                        "samodzielna dzialalnosc gospodarcza " z ktorej sie powinni rozliczac ,czyli to
                        jest kazdy ktory wykonuje jakas prace i jest za nia wynagradzany.
                        • Gość: Doki Re: lekarzem byc(2)...- do Doki IP: 195.13.24.* 15.03.02, 08:10
                          Gość portalu: maz napisał(a):


                          > Ja tu nie mam co "darowac" ,to JEST osobisty atak na skorumpowanych lekarzy
                          > polskich ,ktorych jestes przedstawicielem na tym forum.

                          Dobra, czyli to jedno juz sobie wyjasnilismy. Zauwaz jednak, ze nie sposob
                          dyskutowac o czymkolwiek poslugujac sie osobistymi atakami.

                          > Na pytanie "Czy w Polsce jest obowiazkowe ubezpieczenie ,ktore pokrywa koszty
                          > zwiazane z leczeniem w Kasie Chorych???" Odpowiedziales - TAK.
                          > To jak w tym swietle wyglada Twoja wypowiedz:
                          > < "Popyt na zdrowie jest nieskonczony ,zaporowe ceny sa jedyna dla niego zap
                          > ora;
                          > W sytuacji gdy kto inny placi,a kto inny korzysta ruina systemu jest pewna.."&#
                          > 62>
                          >
                          > A kto to jest ten "kto inny" ??????

                          Nie kazdy korzysta ze sluzby zdrowia w tym samym stopniu. Wiekszosc ludzi jest po
                          prostu zdrowa. Na tym wlasnie polega kazde ubezpieczenie, ze ryzyko jakiegos
                          zdarzenia rozklada sie na populacje. W przypadku ubezpieczen zdrowotnych korzysta
                          pacjent, ale placa wszyscy; zauwaz, ze skladki pacjentow nie sa jedynym zrodlem
                          finansowania sluzby zdrowia, ale ze ida na ten cel takze pieniadze z podatkow.

                          > A moze te "ceny zaporowe" sa tylko stwarzane przez chciwych lekarzy ??????

                          Nie tylko takze panstwo, ktore musi dbac o calosc budzetu, jest zainteresowane
                          ograniczeniem wydatkow na niektore cele.

                          > Wracajac do przykladu ,na ktory zes sie powolywal ,o belgijskich
                          > lekarzach,pytanie narzuca sie samobig_grinlaczego polski lekarz nie wywiesza w
                          > poczekalni listy doplat??????

                          Bo go prasa zniszczy. Jak wspominalem, powszechne jest przekonanie, ze takie
                          doplaty=lapowki.


                          > Odpowiedz wydaje mi sie oczywista ,ale bedac juz przy tym przykladzie ,to
                          > prosze mi wyjasnic jak to jest??????
                          > Belgijski lekarz moze ulozyc taka liste i wie co i za ile , a polski lekarz
                          > twierdzi ze to niemozliwe przed badaniem.To co to jest ????

                          Belgijski lekarz tez dopisuje do rachunku extra suplementy po badaniu.
                          > Iles tam milionow polakow zamieszkalych na terenie Polski prowadzi taka sama
                          > "samodzielna dzialalnosc gospodarcza " z ktorej sie powinni rozliczac ,czyli to
                          >
                          > jest kazdy ktory wykonuje jakas prace i jest za nia wynagradzany.

                          Zgadzam sie i mam nadzieje, ze kiedys dojdzie do tego, ze tak wlasnie lekarze
                          beda sie rozliczac. Powtarzam do znudzenia: te twoje "lapowki" to zwykle
                          honoraria, a przestepstwo polega nie na przyjmowaniu ich, ani nie na zadaniu, ale
                          na niezglaszaniu do opodatkowania.
                          • Gość: piotr Re: lekarzem byc(2)...- do Doki IP: *.bbtec.net 15.03.02, 10:54
                            Nie bede wdawal sie w dyskusje na na temat polskiej sluzby zdrowia,obszar jest
                            dosc zabagniony, podobnie jak wiele innych dziedzin zycia w Polsce.
                            Podam dwa przyklady,nie z sufitu, a z zycia wziete, dotyczace mnie osobiscie i
                            mojej najblizszej rodziny.

                            1/Kilka lat temu moja matka przechodzila ciezka chorobe serca. Wymagana byla
                            skomplikowana operacja, im szybciej tym lepiej. Niewielu lekarzy jest w stanie
                            przeprowadzic ta operacje, nic wiec dziwnego, ze jest kolejka oczekujacych.
                            Tajemica poliszynela jest fakt, ze lekarz o nazwisku XY gotow jest
                            przeprowadzic operacje poza kolejnocia, gdy sie mu zaplaci okreslna kwote
                            pieniedzy. Tak sie stalo, ojciec zaplacil, operacja sie udala (trwala 8
                            godzin), matka czuje sie nie zle. Wiemy jednak, ze inny chory musial poczekac
                            dluzej, ktos kto nie ma dojsc, pieniedzy itd. Miejmy nadzieje, ze doczekal...
                            Operacja odbyla sie w szitalu Akademii Medycznej.
                            2/Przyklad lzejszego kalibru, tez kilka lat temu, akurat bylem w Polsce. Bolal
                            mnie zoladek i poszedlem do spodzielni lekarskiej. Zaplacilem za wizyte, lekarz
                            mnie przyjal, przebadal i powiedzial, ze potrzebna bedzie gastroskopia, ktora
                            jak wiadomo wyknuje sie na czczo. W spoldzielni jest stosowne urzadzenie,
                            jednak lekarz zaproponowal spotkanie w Akademii Medycznej gdzie pracuje jako
                            adiunkt. Tak sie stalo, w sobote bez kolejki zostalem zbadany i zaplacilem
                            kwote taka sama jaka zaplacilbym w spoldzielni tylko, ze poszla ona w 100% do
                            kieszeni lekarza (taka forma biznesu na panstwowym sprzecie AM). W spoldzielni,
                            jak wiemy dostalby tylko jakis procent.

                            Obydwie sytuacje nikogo w Polsce nie dziwia, jest to tzw. "normalka".
                            Ptanie do Dokiego: co to sa te dwie oplaty z p. 1/ i 2/?





                            • Gość: Doki Re: lekarzem byc(2)...- do Piotra IP: 195.13.24.* 15.03.02, 14:42
                              To sa niezadeklarowane dochody, zwlaszcza w przypadku 1).
                              Jesli w przypadku 2) nikt lekarza nie sciga za prace na nie swoim sprzecie, ani
                              nie kaze za to placic jakiejs kwoty za wynajem (ja place szpitalowi za prawo
                              korzystania ze sprzetu i personelu), to winna jest zla organizacja, a nie
                              lekarz. System jest chory, ale to nadal nie jest lapowka. Lapowka to oplata za
                              dokonanie czegos nielegalnego, np sfalszowanie przetargu. Tu lekarz wykonuje
                              swoja prace, tylko nie ma wlasciwego przeplywu srodkow do wlasciciela sprzetu i
                              nie ma podatku. To jest zle.
                              W przypadku 1), lekarz uzalezniajacy termin operacji wzgledami pozamedycznymi,
                              dajac przy tym pierwszenstwo finansom przed dobrem pacjenta jest raczej w
                              mizernym stanie co do etyki zawodowej. Nie powinien robic takich rzeczy ad hoc,
                              lecz miec jasno okreslone kiedy kolejka "po panstwowej cenie", a kiedy prywata
                              za ciezkie pieniadze. Tak jest np w Wielkiej Brytanii i u niektorych takze tu w
                              Belgii. Nie dopatruje sie tu lapowki, bo nie ma nielegalnego dzialania ze
                              strony lekarza. Lapowka jest natomiast oplata za wykonanie aborcji na zyczenie,
                              bo aborcja taka jest nielegalna.
                              Takie rozdwojenie jazni kolejka<=>prywata samo w sobie tez nie jest dobre, ale
                              wydaje mi sie, ze chyba lepiej zalegalizowac taki stan niz udawac, ze jest cacy
                              i mamy dosc srodkow by zapiewnic wszystkim opieke za pieniadze kasy chorych.
                            • drapieznik Piotr, Doki 15.03.02, 16:27
                              Bardzo dobre przyklady. Niby wiadomo, ale w trakcie czytania mnie zatkalo i po
                              przeczytaniu tez.

                              Czy mozesz podac daty i ceny w $, ile to kosztowalo? Bardzo sie ciesze ze
                              byliscie w stanie to zaplacic. Az strach pomyslec gdybyscie tego nie mogli
                              uczynic. K!

                              Ciekawe, ze na zachodzie lekarzowi nawet do glowy nie przyjdzie wziac lapowke.

                              Podam przyklad 'mojego radzaju' opieki lekarskiej (to jest oczywiscie
                              niezwiazane z twoim przykladem, a przynajmniej nie bezposrednio):

                              24 grudnia zeszlego roku. Szykuje sie na wyjazd, podjechalem pod dzwi szeroka
                              ciezarowka (F150), zaparkowalem troche krzywo bo sie spieszylem. Normalnie z
                              uporem manaka cofam kilka razy az jest idealnie rownolegle. Tym razem
                              spieszylem sie...
                              Obszedlem woz z drugiej strony, cos dzwignalem, stapnalem zle obliczylem, noga
                              zsunela sie po krawezniku, kostka zgiela sie na 90 stopni w stosunku do nogi.
                              Wsciekly, klnac z bolu doczlgalem sie do kabiny i odjechalem z lwa noga wiszaca
                              w powietrzu. Trzy godziny pozniej zaparkowalem przed malym osrodkiem na wsi.
                              Maly osrodek oznacza tu wiekosc sredniego szpital a w Polsce. Wszedlem do
                              srodka, wszyscy usmiechnieci, spisali personalia. Za 10 minut pielegniarka
                              obejrzala, i zaprowadzila do rentgena. Tam zrobili serie zdjec. Za 10 minut
                              zdjecia obejrzal lekarz (arab, przemily czlowiek) i orzekl ze zlamania nie ma.
                              Upwnilem sie czy naprade. Spawdzil jeszcze raz i potwierdzil. Dal pastylki,
                              pielegniarka zawiazala noge, powiedzieli ze bol/spuchlizna bedzie 3 tygodnie.
                              Byla. Wszystko trwalo 1 godzine. Z zegarkiem w reku. Od wejscia do wyjscia, w
                              dzien swiateczny. Koszt? $130, pokryty przez kase.
                              Problemy? Komus nie chialo sie spisac numerow z mojej karty ubezp. i przyslali
                              rachunek do domu mowiac, ze kasa "nie zaplacila". Telefon do kasy, przysiegam,
                              w tej kasie byl najfajniejszy czlowiek z jakim rozmawialem od kilku lat. 60
                              sekund pozniej zadzownilem do tego szpitala i powiedzialem im te brakujace
                              numery'. 60 sekund pozniej zapomnialem o calej sprawie.
                              Przepraszam, ze nudze, ale takiej opieki zdrowotnej zycze kazdemu. Acha, a
                              gdybym byl cudzoziemcem bez ubezpieczenia, to tez by tyle samo to kosztowalo.

                              Doki, powiedz czy tak sama cena bylaby u was? Moze ktos wie ile to by
                              kosztowalo w $ w Polsce?

                              Gdybym lekarzowi zaoferowal wziatke to by sie na pewno obrazil. Chociaz moge
                              sobie wyobrazic jakis drobny podarek, jakis fajny owoc, rzadka karte sportowa
                              (np ze srebra), czy maly 'antyk'. Ludzie jak ludzie a facet pozbawil mnie
                              strachu o noge.
                              • Gość: Doki Re: Piotr, Doki IP: 195.13.24.* 15.03.02, 17:29
                                I tak to powinno byc. U nas za sama porade jakies 20 euro, za zdjecia moze
                                drugie tyle...
                                Ale przyznaj, ze jest roznica miedzy skrecona kostka (takich zalatwiam po 10-15
                                dziennie) a operacja serca. Twoj lekarz pieniedzy by od ciebie nie wzial, bo to
                                tylko klopot z wystawianiem ci rachunku i ksiegowaniem tego. W Polsce nikt nie
                                przejmuje sie rachunkami. I to jest chore.
                                A moze to jest sposob? Nastepnym razem jak lekarz poprosi o extra oplate", wy
                                poproscie o rachunek?
                                • drapieznik Doki 15.03.02, 18:46
                                  Dzieki. Nastepnym razem jak dostaniesz pacjenta z taka kostka jak ja mialem, to
                                  wiedz, ze ten facet uwaza cie w tym momencie za cudotworce i mysli o tobie
                                  przez wiele miesiecy. A moze nigdy nie zapomni. Boze co ja sie strachu
                                  najadlem, a przeciez znasz moja opinie o wspolczesnej medycynie i niektorych
                                  lekarzach.

                                  Wiesz, nie jestem pewien z ta operacja serca i kostka. Jestem ignorantem,
                                  oczywiscie w tych sprawach, ale podejrzewam, ze sa dobrzy lekarze 'od kostek' i
                                  zli. Mialem kiedys przypoadki, ze lekarz patrzal na te sama sprawe i kolega-
                                  profesor. Profesor wytlumaczyl sprwae prosciej i znalazl prozaiczna przyczyne a
                                  lekarz zarzadzal wiecej testow... Doki, a tak na marginesie, jak dlugo taka
                                  kostka sie leczy, zeby wszystkie efekty udaru znikly? Rok? Trzy miesiace a tam
                                  lekko tak zauwazalne...
                                  • Gość: Doki Re: Doki IP: 62.235.195.* 15.03.02, 20:26
                                    drapieznik napisał(a):

                                    Mialem kiedys przypoadki, ze lekarz patrzal na te sama
                                    sprawe i kolega-
                                    > profesor. Profesor wytlumaczyl sprwae prosciej i
                                    znalazl prozaiczna przyczyne a
                                    > lekarz zarzadzal wiecej testow...

                                    Einstein kiedys powiedzial "jezeli nie potrafisz w 10
                                    minut przystepnie wyjasnic o czym jest twoja praca
                                    doktorska, to nie znasz tematu". To pewnie jest roznica
                                    miedzy rzemieslnikiem a artysta.

                                    Doki, a tak na marginesie, jak dlugo taka
                                    > kostka sie leczy, zeby wszystkie efekty udaru znikly?
                                    Rok? Trzy miesiace a tam
                                    > lekko tak zauwazalne...

                                    Hmmm, te pare razy jak mialem skrecona kostke,
                                    wystarczylo poczekac tydzien, i wszystko bylo OK, wiec
                                    teraz juz sam nie wiem ci Ci bylo.
                                    • drapieznik Re: Doki 15.03.02, 20:28
                                      dzieki
                              • Gość: piotr Drapieznik IP: *.bbtec.net 16.03.02, 09:02
                                Drapiezniku, nie pamietam kwoty, nie ja placilem. Ale nie bylo to malo. Tak ze
                                chyba tzw. przecietny polski emeryt moglby miec problemy z zaplaceniem.
                                Zreszta chodzilo mi glownie o pokazanie mechanizmu i o to, ze nikogo to w
                                Polsce nie dziwi...
                                P.
                            • Gość: Doki Re: lekarzem byc(2)...- do Piotra raz jeszcze IP: 62.235.195.* 15.03.02, 20:32
                              Przyszedl mi do glowy inny przyklad, tez z zycia. Moj
                              dobry kolega proponowal mi nie tak dawno temu, zebym
                              przyszedl pracowac w prywatnej klinice, ktora wlasnie
                              zamierza otworzyc w pewnym duzym polskim miescie.
                              Kompleksowa obsluge porodu (5 dni hospitalizacji,
                              opieka nad noworodkiem, poloznik, znieczulenie,
                              luksusowe warunki) wycenil na 20.000 zl. Duzo? Dodam,
                              ze kasa chorych nie zaplaci ani grosza, bo w ogole nie
                              podpisuje kontraktow z nowo powstajacymi placowkami.
                              Nie zdecydowalem sie na powrot do Polski, poza tym
                              jednak oferta jest moze nie super, ale dosc atrakcyjna.
                              Z tego mozna wyzyc, a mysle, ze i pacjentki sie znajda.
                              W koncu nie co dzien rodzi sie twoje dziecko.
                              I teraz: czy przeszkadza wam, ze trzeba lekarzowi
                              placic, ze tak duzo, czy ze pod stolem? Placic za jego
                              prace trzeba kazdemu, wiec to odpada. Ze duzo, to w
                              gospodarce rynkowej nie jest argument, jesli nie ma
                              monopolu, a jesli placisz prywatnej klinice, to problem
                              placenia pod stolem znika sam. I co Ty na to?
                              • Gość: Casey Re: lekarzem byc(2)...- do Piotra raz jeszcze IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 23:47
                                Gość portalu: Doki napisał(a):

                                > Przyszedl mi do glowy inny przyklad, tez z zycia. Moj
                                > dobry kolega proponowal mi nie tak dawno temu, zebym
                                > przyszedl pracowac w prywatnej klinice, ktora wlasnie
                                > zamierza otworzyc w pewnym duzym polskim miescie.
                                > Kompleksowa obsluge porodu (5 dni hospitalizacji,
                                > opieka nad noworodkiem, poloznik, znieczulenie,
                                > luksusowe warunki) wycenil na 20.000 zl. Duzo? Dodam,
                                > ze kasa chorych nie zaplaci ani grosza, bo w ogole nie
                                > podpisuje kontraktow z nowo powstajacymi placowkami.
                                > Nie zdecydowalem sie na powrot do Polski, poza tym
                                > jednak oferta jest moze nie super, ale dosc atrakcyjna.
                                > Z tego mozna wyzyc, a mysle, ze i pacjentki sie znajda.
                                > W koncu nie co dzien rodzi sie twoje dziecko.
                                > I teraz: czy przeszkadza wam, ze trzeba lekarzowi
                                > placic, ze tak duzo, czy ze pod stolem? Placic za jego
                                > prace trzeba kazdemu, wiec to odpada. Ze duzo, to w
                                > gospodarce rynkowej nie jest argument, jesli nie ma
                                > monopolu, a jesli placisz prywatnej klinice, to problem
                                > placenia pod stolem znika sam. I co Ty na to?

                                Podam przyklad z PRLu
                                W szpitalu Lubelskim, dwie pacjentki na sasiednich lozkach. Te same schorzenie
                                kobiece. Identyczne operacje wykonane przez tego samego chirurga, znanego
                                specjaliste.
                                Jedna pacjentka zaplacila 13tys. zl. druga 9tys. zl. Skad taka roznica?
                                Jak powiedzial maz jednej pacjentki, lekaz w rozmowie z pacjentem delikatnie
                                prowadzi wywiad o sytuacji materialnej pacjenta.
                                Facet zas sam zwrocil sie do tego lekarza, by on osobiscie ta operacje wykonal
                                oraz ile to bedzie kosztowac.
                                Odpowiedz brzmiala. Gdybym w danym dniu byl na dyzurze, byc moze ja bym ta
                                operacje wykonywal i zapewniam ze bylaby wykonana tak samo, bez wzgledu na to czy
                                mi pan zaplaci czy nie.
                                Poniewaz pan prosi o to. Zapewniam ze ja pana zone operowal bede.
                                Co do zaplaty?, 9000zl.
                                Casey
                                • drapieznik Re: lekarzem byc(2)...- do Piotra raz jeszcze 16.03.02, 00:39
                                  na przegladzie porannym najpierw kosi profesor, potem kosza docenci a na koniec
                                  kosi reszta swity. Nie wiem czy tak jest teraz tez ale tak bylo 'wtedy'.

                                  Raz, tez 'wtedy', mialem przyklad bezposredni: osoba poprosila o skierwanie na
                                  basen, facet to wypisal, osoba nic nie dala, facet zmial recepte, wrzucil do
                                  kosza, cos mruknal i sie rozstali...
                              • Gość: piotr Re: lekarzem byc(2)...- do Piotra raz jeszcze IP: *.bbtec.net 16.03.02, 08:53
                                Czy ja dobrze rozumiem, 5-dniowy pobyt w klinice kosztuje kobiete (rodzine) 20
                                000 zl? Drogo i watpie czy nawet w duzym miescie znajdzie sie wiele chetnych.
                                A poza tym sprawa jest czysta, rownie dobrze mogloby byc 40 tys zl. Jesli tylko
                                jest popyt to dlaczego nie? I tak wiadomo, ze wiekszosc wybierze tradycyjny
                                wariant.

                                Wracajac do poprzedniego postu. Jak zwal tak zwal (lapowka, nieopodatkowane
                                honorarium) w przykladach ktore opisalem mamy do czynienia z patologia. W koncu
                                uczciwie zarobionych pieniedzy wstydzic sie nie ma powodu. W tym przypadku jest
                                inaczej.
                                Jesli sie mnie zapytasz co czuje do lekarza np. z p1/ odpowiem: przede
                                wszystkim wielka wdziecznosc, dalej uznanie dla jego zawodowych kwalifikacji.
                                Czy odczuwam szacunek jako do czlowieka ? Odpowiedz jest: nie.
                                Nie chce osadzac, ale jesli zaczniemy takie postepowanie uprawiedliwiac, to co
                                sadzic o lekarzach (sa tacy!), ktorzy nie biora nic, ani przed, ani po, ani w
                                trakcie? Jest chyba tutaj jakas roznica?
                                Czy gdybym byl lekarzem, bralbym? Nie wiem. Nie chcialbym, ale...
                                Praktykujac w Polsce tez stanalbys przed dylematem: brac z wszelkimi tego
                                moralnymi konsekwencjami, czy nie brac i np. wegetowac.

                                Jest jakas organizacja (nazwy nie pamietam) utworzona przez samych lekarzy,
                                zajmujaca sie korupcja w sluzbie zdrowia. Wg. przeprowadzonej anonimowej
                                ankiety 66% lekarzy przyjmuje w ten czy inny sposob pieniadze od pacjentow.
                                Dlaczego biora? Najprostsza odpowiedz brzmi: bo malo zarabiaja. To tylko czesc
                                prawdy. Moze na poczatku taki jest wlasnie impuls, w rzeczywistosci najwieksze
                                sumy inkasuja lekarze zamozni: ordynatorzy, wybitni specjalisci, ktorzy w
                                calkowicie legalny sposob zarabiaja jak na polskie warunki bardzo godziwe
                                pieniadze. I mimo to biora.

                                Czy jest szansa na uzdrowienie tej sytuacji? Watpie. Chocby dlatego ze problem
                                jest czescia szerszego zjawiska. Nie tylko lekarze sa zli. Sa oni dokladnie
                                tacy sami jak polskie spoleczenstwo. To samo dotyczy szkolnictwa wyzszego,
                                policji, sadow...politykow wreszcie. To nie oni, to my tacy jestesmy.

                                Rozsadek podpowiada, ze rozwiazaniem byloby calkowite sprywatyzowanie sluzby
                                zdrowia. Co jest oczywiscie nierealne i chyba nawet niepozadane. Wiec?
                                Kiedys na forum ktos zamiescil post, przedruk artykulu o Polsce z francuskiej
                                prasy, z korego wynikalo, m.in. ze w Polsce zarabia sie miesiecznie 500, wydaje
                                700 a resze przeznacza na oszednosci. Zabawne prawda? Tylko, ze tu jest wlasnie
                                pies pogrzebany.

                                pozdrawiam
                                Piotr


                                • Gość: Doki Re: lekarzem byc(2)...- do Piotra raz jeszcze IP: 195.13.24.* 16.03.02, 10:09
                                  Gość portalu: piotr napisał(a):

                                  > Czy ja dobrze rozumiem, 5-dniowy pobyt w klinice kosztuje kobiete (rodzine) 20
                                  > 000 zl? Drogo i watpie czy nawet w duzym miescie znajdzie sie wiele chetnych.
                                  > A poza tym sprawa jest czysta, rownie dobrze mogloby byc 40 tys zl. Jesli tylko
                                  >
                                  > jest popyt to dlaczego nie? I tak wiadomo, ze wiekszosc wybierze tradycyjny
                                  > wariant.

                                  Nie szkodzi. Wystarczy 1-2 pacjentki dziennie, a tyle znajdzie sie w duzym
                                  miescie. Teraz wielu ludzi w Polsce zarabia dobrze i bardzo dobrze.

                                  >
                                  > Wracajac do poprzedniego postu. Jak zwal tak zwal (lapowka, nieopodatkowane
                                  > honorarium) w przykladach ktore opisalem mamy do czynienia z patologia. W koncu
                                  >
                                  > uczciwie zarobionych pieniedzy wstydzic sie nie ma powodu. W tym przypadku jest
                                  >
                                  > inaczej.

                                  To prawda.

                                  > Jesli sie mnie zapytasz co czuje do lekarza np. z p1/ odpowiem: przede
                                  > wszystkim wielka wdziecznosc, dalej uznanie dla jego zawodowych kwalifikacji.
                                  > Czy odczuwam szacunek jako do czlowieka ? Odpowiedz jest: nie.
                                  > Nie chce osadzac, ale jesli zaczniemy takie postepowanie uprawiedliwiac, to co
                                  > sadzic o lekarzach (sa tacy!), ktorzy nie biora nic, ani przed, ani po, ani w
                                  > trakcie? Jest chyba tutaj jakas roznica?

                                  Owszem. Lekarzy, ktorzy zadowalaja sie minimum z kasy chorych mozna przypisac do
                                  kilku grup. Jedna to lewicowcy, tacy jak z belgijskiej organizacji "Medycyna dla
                                  ludu" (Geneeskunde voor het volk), ktorzy pracuja za minimum z przekonania, ze
                                  tak trzeba. Inna grupa to ci, co juz nie musza pracowac dla pieniedzy, bo juz je
                                  maja. Tacy tez sie zdarzaja. Pozostali nie maja dla siebie samych szacunku jako
                                  profesjonalisci.

                                  > Czy gdybym byl lekarzem, bralbym? Nie wiem. Nie chcialbym, ale...
                                  > Praktykujac w Polsce tez stanalbys przed dylematem: brac z wszelkimi tego
                                  > moralnymi konsekwencjami, czy nie brac i np. wegetowac.

                                  Ja bym moralnego dylematu nie mial z powodu brania, ale nie podoba mi sie
                                  nielegalnosc fiskalna. Pracuje dla chleba, a w dodatku bardzo lubie kupic mojej
                                  kochanej kobiecie jakis brylant, chocby rzadko.

                                  > Jest jakas organizacja (nazwy nie pamietam) utworzona przez samych lekarzy,
                                  > zajmujaca sie korupcja w sluzbie zdrowia. Wg. przeprowadzonej anonimowej
                                  > ankiety 66% lekarzy przyjmuje w ten czy inny sposob pieniadze od pacjentow.
                                  > Dlaczego biora? Najprostsza odpowiedz brzmi: bo malo zarabiaja. To tylko czesc
                                  > prawdy. Moze na poczatku taki jest wlasnie impuls, w rzeczywistosci najwieksze
                                  > sumy inkasuja lekarze zamozni: ordynatorzy, wybitni specjalisci, ktorzy w
                                  > calkowicie legalny sposob zarabiaja jak na polskie warunki bardzo godziwe
                                  > pieniadze. I mimo to biora.

                                  Jesli ich kwalifikacje sa tego warte, niech dziala prawo podazy i popytu. Nie
                                  kazda przepukline, pecherzyk zolciowy czy migdalki musi operowac profesor. Jezeli
                                  pacjentowi zalezy, zeby go operawala ta czy inna slawa medyczna, niech placi.
                                  Slyszalem o lekarzu w okolicy, ktory nalicza dodatkowe honoraria do rachunku
                                  Zydom (!). Uzasadnia to tym, ze pacjenci i ich rodziny wymagaja duzo wiecej czasu
                                  na wyjasnienia i rozmowy.

                                  > Czy jest szansa na uzdrowienie tej sytuacji? Watpie. Chocby dlatego ze problem
                                  > jest czescia szerszego zjawiska. Nie tylko lekarze sa zli. Sa oni dokladnie
                                  > tacy sami jak polskie spoleczenstwo. To samo dotyczy szkolnictwa wyzszego,
                                  > policji, sadow...politykow wreszcie. To nie oni, to my tacy jestesmy.

                                  Zgadzam sie i juz to gdzies tu wczesniej napisalem.

                                  > Rozsadek podpowiada, ze rozwiazaniem byloby calkowite sprywatyzowanie sluzby
                                  > zdrowia. Co jest oczywiscie nierealne i chyba nawet niepozadane.

                                  To prawda. Pakiet podstawowych uslug powinien byc za minimalna oplata dostepny
                                  dla wszystkich. Inaczej bedzie tak, jak w USA.

                                  > Wiec?

                                  Podobny uklad jak w Polsce jest teraz, ale nie na dziko, tylko usystematyzowany i
                                  zalegalizowany. Sytuacje w Polsce wytworzylo zycie. A zycie ma w tych razach
                                  wiecej racji niz ustawodawca. Teraz wystarczy ja zalegalizowac, uregulowac i
                                  zwalczac przegiecia.

                                  > Kiedys na forum ktos zamiescil post, przedruk artykulu o Polsce z francuskiej
                                  > prasy, z korego wynikalo, m.in. ze w Polsce zarabia sie miesiecznie 500, wydaje
                                  >
                                  > 700 a resze przeznacza na oszednosci. Zabawne prawda? Tylko, ze tu jest wlasnie
                                  >
                                  > pies pogrzebany.

                                  Zauwaz, ze tak robia nie tylko lekarze. Wszyscy wlasciwie wydaja wiecej niz
                                  zarabiaja i jeszcze zostaje. Glownym tego powodem sa kradzieze w zakladach pracy.
                                • Gość: maz Re: lekarzem byc(2)...- do Doki raz jeszcze IP: *.arach.net.au 16.03.02, 10:13
                                  I moge sie tylko podpisac pod wypowiedzia Piotra.
                                  Jezeli prowadzisz praktyke prywatna i narzucasz ceny jakie chcesz - to, to
                                  nazywa sie honorarium i ustalaj sobie te ceny tak wysokie jak Ci sie podoba.
                                  Jesli pracujesz dla Kasy Chorych i WYLUDZASZ od chorych pieniadze ,obojetnie
                                  czy pod stolem ,czy nad ,to takie postepowanie nazywa sie -lapowka ./i tez to
                                  bede powtarzal do znudzenia/
                                  Jesli lekarz ,za pieniadze, robi wyroznienia miedzy pacjetami - to ,to sie
                                  nazywa Korupcja.
                                  Podejrzewam ,ze zaden lekarz w Polsce leczacy w Kasie Chorych ,nie wystawi
                                  rachunku za "boczne" pieniadze ,bo to jest TOLEROWANE ,ale chyba sprzeczne z
                                  prawem.
                                  I tak jak Piotr ,nie moge miec zadnego szacunku do takiego czlowieka i tak jak
                                  On uwazam ze takich sytuacji nie powinno sie usprawiedliwiac .
                                  Duzo tu slyszalem uwag na temat ,ze to sa pozostalosci po PRL ,ze ruscy nam to
                                  zostawili itd....itp......
                                  Urodzilem sie i wychowalem za czasow komuny.To co chce napisac wcale nie jest
                                  pochwala tamtych czasow ,ale raczej wytlumaczeniem ,ze czesto te plotki o zlej
                                  sposciznie sa....wlasnie tylko plotkami ,ktorymi teraz chce sie zaslonic
                                  wspolczesne .....tak szachrajstwa.
                                  Za czasow" Komuny" lezalem dwa razy w szpitalu.
                                  Raz na usuniecie wyrostka i drugi raz na obserwacji po wypadku samochodowym.
                                  NIGDY I NIGDZIE NIE SPOTKALEM SIE Z JAKAKOLWIEK SUGESTIA O DODATKOWE
                                  PIENIADZE.I tylko moge napisac ze opieka i wszystko inne w tych szpitalach
                                  byly ....dobre./szpital Czerwonego Krzyza na Solcu w W-wie i Czerniakowski./
                                  Podawanie ze to sposcizna itp......to cholerne naciaganie faktow ,delikatnie
                                  mowiac.
                                  Mieszkam w kraju (Australia)gdzie system ubezpieczen jest bardzo podobny do
                                  Polskiego.I jesli ktos by tutaj zaproponowal lekarzowi "koporte" to
                                  podejrzewam ze dostal by......skierownanie do psychiatry.
                                  Reasumujac - to nie system ubezpieczen jest chory - to caly system w Polsce
                                  ktory oparty jest na korupcji ,od Rzadu na czele ,jest chory i tam trzeba szukac
                                  przyczyny tego stanu rzeczy.I to RZADY WSPOLCZESNE sa za to odpowiedzialne ,a
                                  nie tam ktos w przeszlosci.
                                  Pozdrowienia
                                  • Gość: maz Re: lekarzem byc(2)...- do Doki raz jeszcze IP: *.arach.net.au 16.03.02, 10:20
                                    O !!!Chyba jestesmy jednoczesnie na "lini".
                                    Bede tu jeszcze jakis czas i bede uwazal na Twoja odpowiedz.
                                    Pozdrowienia
                                    • Gość: Doki Re: lekarzem byc(2)...- do Doki raz jeszcze IP: 195.13.24.* 16.03.02, 11:48
                                      Zapytam: dlaczego nie miesci ci sie w glowie, ze mozna byc placonym
                                      jednoczesnie przez kase chorych i przez pacjenta? Tu gdzie mieszkam, to
                                      normalne. Pacjent zawsze placi jakas czesc ze swojej kieszeni. Moze sie od tego
                                      prywatnie ubezpieczyc, ale to juz poza kasa chorych.
                                      • Gość: kd Re: lekarzem byc(2)...- do Doki raz jeszcze IP: *.proxy.aol.com 16.03.02, 17:09
                                        Gość portalu: Doki napisał(a):

                                        > Zapytam: dlaczego nie miesci ci sie w glowie, ze mozna byc placonym
                                        > jednoczesnie przez kase chorych i przez pacjenta? Tu gdzie mieszkam, to
                                        > normalne. Pacjent zawsze placi jakas czesc ze swojej kieszeni. Moze sie od tego
                                        >
                                        > prywatnie ubezpieczyc, ale to juz poza kasa chorych.

                                        Tu gdzie ja mieszkam stan NJ firmy ubezpieczeniowe oferuja rozne warunki.
                                        Pokrywaja 70%, 80%, 90% w zaleznosci jaka firme i jaka grupe ubezpieczenia
                                        pracodawca wybierze. Reszte placi pacjent.
                                        Poza tym jest lista uslug ktore moga nie byc objete ubezpieczeniem lub sa pokryte
                                        tylko w 50%.
                                        Przyklad ale z przed 10-ciu lat.
                                        Ostre zapalenie wyrostka. Ubezpieczenie pokrywa 80%.
                                        -Piec dni w szpitalu $18500.00
                                        Operacja:
                                        -Chirurg, rachunek $1600.00, polski lekarz (by przyciagnac klijentow) nie zadal
                                        doplaty.
                                        -Asystent $800.00
                                        -Anestozjolog $600.00
                                        -Dodatkowe uslugi (w tym lekarz ktory pokazal sie codziennie rano powiedzial
                                        dzien dobry i jak sie masz) w sumie $1400.00

                                        Kolegi corka ukonczyla studia medyczne i odbyla konieczna praktyke.
                                        By otworzyc prywatny gabinet musi wykupic ubezpieczenie okolo $100000.00
                                        By utrzymac ten gabinet trzeba miec klijentow a o to trudno gdy teren juz jest
                                        obstawiony. Trzeba popracowac dla innego lekarza kilka lat.
                                        To tak dla informacji, jesli to kogos interesuje.
                                        kd.
                                      • Gość: maz Re: lekarzem byc(2)...- do Doki raz jeszcze IP: *.arach.net.au 17.03.02, 04:03
                                        Dobrze !! Zaraz Ci napisze dlaczego nie miesci mi sie to w glowie.
                                        Tylko najpierw zdradz tajemnice gdzie teraz mieszkasz ,powiedz czy takie
                                        dodatkowe ubezpieczenia sa mozliwe w Polsce.
                                        U mnie tez sa prywatne dodatkowe ubezpieczenia i Rzad ostatnio nawet zmusza
                                        obywateli w lepszej sytuacji materialnej ,do ich wykupywania ,ale ta
                                        biedniejsza czesc ludnosci ciagle ma te uslugi medyczne pokrywane tylko i
                                        wylacznie przez Medicare.
                                        Druga sprawa ,to towarzystwa ubezpieczeniowe kontroluja te rachunki dodatkowe
                                        od lekarzy ,a tak jak to opisywales w Polsce jest to uzaleznione tylko
                                        od "widzimisie" lekarza i te niby honaroria placic musi kazdy.
                                        Naprawde nie widzisz w tym zadnej roznicy??????????
                                        • Gość: Doki Re: lekarzem byc(2)...- do Doki raz jeszcze IP: 195.13.24.* 17.03.02, 09:12
                                          Gość portalu: maz napisał(a):

                                          > Dobrze !! Zaraz Ci napisze dlaczego nie miesci mi sie to w glowie.
                                          > Tylko najpierw zdradz tajemnice gdzie teraz mieszkasz ,

                                          Przeciez juz pisalem i wszyscy wiedza, w Belgii.

                                          powiedz czy takie
                                          > dodatkowe ubezpieczenia sa mozliwe w Polsce.

                                          Oczywiscie, ze sa. W Polsce mozesz zawrzec dowolne ubezpieczenie w dowolnej
                                          firmie. Czy cie na to stac, to zupelnie inna sprawa.

                                          > U mnie tez sa prywatne dodatkowe ubezpieczenia i Rzad ostatnio nawet zmusza
                                          > obywateli w lepszej sytuacji materialnej ,do ich wykupywania ,ale ta
                                          > biedniejsza czesc ludnosci ciagle ma te uslugi medyczne pokrywane tylko i
                                          > wylacznie przez Medicare.

                                          No i dobrze. Nie wszyscy moga byc bogaci.

                                          > Druga sprawa ,to towarzystwa ubezpieczeniowe kontroluja te rachunki dodatkowe
                                          > od lekarzy ,a tak jak to opisywales w Polsce jest to uzaleznione tylko
                                          > od "widzimisie" lekarza i te niby honaroria placic musi kazdy.
                                          > Naprawde nie widzisz w tym zadnej roznicy??????????

                                          Ale nie wolno towarzystwu ubezpieczeniowemu zakwestionowac wysokosci honorarium
                                          lekarza. Ubezpieczenie moze odmowic zaplacenia czesci (w Belgii prywatne
                                          ubezpieczenie dodatkowe placi max 200% podstawowej stawki ponad to, co zwraca
                                          kasa chorych, czyli od pacjenta z prywatnym ubezpieczeniem lekarz moze zazadac
                                          honorarium max 3 razy wiekszego od tego, co placi kasa chorych i ubezpieczenie
                                          zaplaci), ale lekarz sam ustala ceny. Jak sie pacjentowi cena nie podoba, droga
                                          wolna. Lekarzy jest duzo.
                                          Naprawde nie widze roznicy, tak samo jak nie widze powodu, by trzeba bylo
                                          doplacac z podatkow do leczenia wiecej niz to konieczne. Podstawowy pakiet
                                          owszem, powinien byc gwarantowany, ale ponad to niech kazdy placi sam za siebie.
    • Gość: Doki hipoteza: wizerunek lekarza IP: 195.13.24.* 17.03.02, 09:33
      A moze niezgoda na to, ze za leczenie ludzi mozna brac pieniadze bierze sie z
      tego, ze tzw spoleczenstwo gdzies tam utknelo z wizerunkiem lekarza wprost z
      XIX wieku: pan z brodka i walizeczka, do ktorego mozna zapukac o kazdej porze
      dnia i nocy, a on pospieszy niesc ulge i pocieche cierpiacym. Tak naprawde to
      zwykle mial slowa pociechy dla rodziny dopiero co zmarlego pacjenta, bo wielu
      chorob jeszcze nie rozumiano, coz dopiero mowic o ich leczeniu. Za te posluge
      bral kurczaka albo mendel jaj, albo w ogole nic, jesli rodzina byla biedna. W
      gruncie rzeczy nie bardzo wiadomo z czego zyl: z nieruchomosci? Z dzierzawy
      gruntu? A dom mial przeciez zasobny. Obok niego funkcjonowal Judym. Tez z
      walizeczka, tylko bardziej zniszczona, przymierajacy glodem, ale swiadom swej
      misji.

      Czasy sie zmienily.

      Dzisiejszy lekarz to ktos, kto ma za soba dlugie szkolenie specjalistyczne,
      stresujaca prace, a na glowie administracje placowki, ubezpieczen socjalnych,
      grube ksiegi ustawodawstwa i innych regulacji, zalecenia Evidence Based
      Medicine, rodzine do utrzymania i kolegow, z ktorymi trzeba dobrze zyc. Teraz
      jest managerem i pracownikiem w jednym, zajmuje sie public relations (z
      pacjentami i ich rodzinami). Robi to, co inni w innych branzach. Widzi, ze w
      tych innych branzach inni biora za to pieniadze. Nie widzi powodu, by sam nie
      bral. Zreszta musi. Gdyby Sw Pawel dzis pisal swoj List do Koryntian, to szloby
      to tak: "Gdybym mowil jezykami ludzi i aniolow, a pieniedzy bym nie mial,
      stalbym sie jak miedz brzeczaca albo cymbal brzmiacy (...) A tak trwaja wiara,
      nadzieja i pieniadz, tych troje, z nich zas najwazniejszy jest pieniadz". Tego
      ostatniego sam nie wymyslilem, tylko wyczytalem u Orwella.
      • Gość: Doki Re: hipoteza: wizerunek lekarza IP: 195.13.24.* 17.03.02, 09:37
        Zapomnialem jeszcze o jednym: pan z brodka i walizeczka sam kupil swoje
        instrumenty raz na cale zycie, po lekarstwa odsylal do aptekarza, ktory tez
        mieszal na miejscu co trzeba i za szesc groszy sprzedawal. Wspolczesny lekarz
        potrafi zlecic badan i wykonac zabiegow za grube pieniadze kazdego dnia. Nawet
        takich grubych portfeli jak budzet calego panstwa juz na to nie stac. Powstal
        caly przemysl wokol medycyny: farmaceutyczny, produkcja wszelakiego sprzetu...
        Fabryki maja akcjonariuszy, a ci chca jednego: zysku. "Gdybym mowil..."
        • Gość: maz Re: hipoteza: wizerunek lekarza IP: *.arach.net.au 18.03.02, 02:42
          Tere...fere mr.Doki
          Nie udalo sie zrzucic winy na "komune" to szuka sie innych niepowaznych
          porownan.
          Tak czasy sie zmienily ,tylko o tyle ze wiedza sie troche rozszerzyla ,a
          dzisiejszy lekarz wie tylko TROCHE wiecej od swojego poprzednika z przed 200-300
          lat,a juz napewno daleko mu do wszechwiedzacego.
          I tez jak przed 200-300 laty,jak leczenie "nie wyjdzie" to nie ma nic innego
          tylko slowa pocieszenia dla rodziny.
          • Gość: maz Re: hipoteza: wizerunek lekarza IP: *.arach.net.au 18.03.02, 02:50
            A i zapomnialem jeszcze dodac,ze stwierdzenie ze w innych branzach robia to samo
            /czyli kradna i biora lapowki,bo przeciez o tym tu mowa/ jest bardzo niskim
            sposobem na wytlumaczenie swojego kretactwa i lapowkarstwa
    • Gość: Doki lapowkarze IP: 195.13.24.* 17.03.02, 13:43
      Chcecie przeczytac cos o lapowkach w medycynie? Prosze:
      www.reuters.com/news_article.jhtml?type=healthnews&StoryID=687282
      I to wcale nie pacjenci daja lapowki. TO jest problem i z tym trzeba walczyc, a
      nie z tym, ze pacjent lekarzowi placi!!!
      • drapieznik Re: lapowkarze 17.03.02, 14:04
        Oczywiscie, Doki, bardzo dobry argument. Farma w USA daje wielkie 'kickback' za
        upychanie ich specyfikow. Wakacje roznego rodzaju i po prostu pieniadze za
        przepisane lekarstwa. Jest to dodatek do 'pensji' idacy w dziesiatki tysiecy
        dolarow do, zasluzonej, kieszeni lekarza.

        Mysle, ze gdybym byl lekarzem, to tez bym dazyl do tego, zeby mi placila i kasa
        i pacjent, niezaleznie od jakosci uslugi jakiej bym udzielal. Jak placa, to po
        co sie wysilac. Po jakims czasie bym zauwazyl, ze niewielu pacjentow do mnie
        przychodzi: oh, co sie stalo?! Chyba musze porawic jakosc moich uslug, zaczac
        sie usmiechac i lepiej 'wysluchiwac' pacjentow... Oczywiscie, wtedy, po latach
        mojej demoralizacji, moja wiedza by sie zdewaluowala, wiec wzialbym troche
        kursow w rodzaju "jak opanowac niesfornego pacjenta", a moze bym nawet zrobil
        sobie kurs korespondencyjny z tytulem MBA, powiesil na desce scianie i zaczal
        pakowac wiecej prochow w tych nudnych pacjentow. Przy koncu roku, nastepne
        $100k z samej farmy, jak znalazl dla zony na nowego Jaguara covertible.

        Ja uwazam, ze bardzo dobrze, ze tak jest. Jak pacjenci sa durni, ze te
        specyfiki chca jesc, to powinno sie im to udostepniac w jak najwiekszych
        iloscia. Nawet wsypywac do koryta.

        Wszyscy wiedza, ze Coca Cola ma kwas foforowy dobry do polerowania kranow a
        kazdy sie tym zapija do granic mozliwosci, bo jest akurat taniej w sklepie...

        Juz Wielki Bolek powiedzial: pieniadze robi sie dobrze na glupich. Swiete
        slowa, Bolek.Jestem ci wdzieczny za te wykladnie zyciowa.
      • Gość: piotr Re: lapowkarze IP: *.bbtec.net 17.03.02, 14:51
        Skoro juz tak jezdzimy po tej sluzbie zdrowia to podziele sie przykladem z
        Japonii. Jeszcze bodaj dwa lata temu Japonia byla jedynym z tzw. panstw wysoko
        rozwinietych w ktorym zabronione bylo stosowanie pigulki antykoncepcyjnej.
        Lekarze motywoali zakaz jej rzekoma szkodliwoscia dla organizmu kobiety.
        Politycy zas, do ktorych ostateczna decyzja nalezy, ze wprowadzenie pigulki
        doprowadzi do calkowitego upadku obyczajow, rozpusty, szczegolnie wsrod
        mlodziezy.

        Prawdziwy powod? Bardzo silne lobby ginekologow, ktorzy zarabiaja krocie na
        aborcji. Wg. roznych szacunkow w Japonii corocznie ma miejsce 1-2 mln aborcji.
        No.


        • Gość: maz Re: lapowkarze IP: *.arach.net.au 18.03.02, 03:22
          Tak to wszystko prawda ,tylko czy ten chory nie majacy na ogol wiekszego
          pojecia o medycynie ,jak zachoruje, to ma isc na studia medyczne zeby
          byc "madry"
          i wiedzec czy ten wyksztalcony i wyspecjalizowany lekarz go dobrze leczy??????
          A kto ma walczyc z lapowkami na wielka skale ,jak ten co sie zna na tym
          sam jest skoruptowany ,tylko na mniejsza skale i bardzo latwo mu przychodzi
          "rozgrzeszanie" ??????????????
          • drapieznik Re: lapowkarze 18.03.02, 05:11
            Wiesz, mezu, nie swieci garnki lepia. Dawniej nawet naprawa telewizora byla
            magia. Sa rozne zrodla np internet ma wiele baz danych, sa nawet lekarze
            odpowiadajacy przez internet. Najlepiej to zawsze wziac druga i trzecia opinie.
            To jest tak jak z maklerem gieldowym: kazdy sie boi sam to robic, a makler
            strach olewa (nie jego pieniadze) i inwestuje gdzie popadnie, np na -50% jak w
            zeszlym roku.

            Nie jest to normalne, ale jak tu walczyc z tymi wiatrakami? Metoda chinska?
            (powiesili kierownikow zakladow bo produkty mialy niska jakosc...)
            • Gość: maz Re: lapowkarze IP: *.arach.net.au 19.03.02, 00:46
              drapieznik napisał(a):

              > Wiesz, mezu, nie swieci garnki lepia. Dawniej nawet naprawa telewizora byla
              > magia. Sa rozne zrodla np internet ma wiele baz danych, sa nawet lekarze
              > odpowiadajacy przez internet. Najlepiej to zawsze wziac druga i trzecia opinie.
              >
              > To jest tak jak z maklerem gieldowym: kazdy sie boi sam to robic, a makler
              > strach olewa (nie jego pieniadze) i inwestuje gdzie popadnie, np na -50% jak w
              > zeszlym roku.
              >
              > Nie jest to normalne, ale jak tu walczyc z tymi wiatrakami? Metoda chinska?
              > (powiesili kierownikow zakladow bo produkty mialy niska jakosc...)

              Nie bardzo rozumiem Twoja wypowiedz.
              Czyzbys sugerowal ze mozna sie samemu leczyc przez internet i porady na
              odleglosc ,rezygnujac z wizyt u lekarza ???????????
          • Gość: Doki Do Meza IP: 195.13.24.* 18.03.02, 07:04
            Wiesz, mezu, jestes wyjatkowo odporny na argumenty. Na zakonczenie odpowiem
            krociutko na Twoje ostatnie posty:
            1. lekarz wie znacznie wiecej niz 200 lat temu, a od tego dawnego odroznia ga
            to, ze kiedys lekarz mial tylko slowa pociechy, a dzis to tylko jeden ze
            sposobow niesienia pomocy. Moje porownanie nie jest niepowazne, ale ty nic z
            niego nie zrozumiales.
            2. "Wszyscy to robia" odnisilo sie do robienia pieniedzy, a nie do
            lapowkarstwa. Lekarze nie biora lapowek od pacjentow. Jak sie okazalo,
            niektorzy biora lapowki od przemyslu farmaceutycznego.

            Nie udalo mi sie wybic ci z glowy twojej idee fixe. Trudno. Kazdy zostaje przy
            swoim zdaniu.
            • Gość: maz Re: Do Meza IP: *.arach.net.au 19.03.02, 00:43
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              > Wiesz, mezu, jestes wyjatkowo odporny na argumenty. Na zakonczenie odpowiem
              > krociutko na Twoje ostatnie posty:
              > 1. lekarz wie znacznie wiecej niz 200 lat temu, a od tego dawnego odroznia ga
              > to, ze kiedys lekarz mial tylko slowa pociechy, a dzis to tylko jeden ze
              > sposobow niesienia pomocy. Moje porownanie nie jest niepowazne, ale ty nic z
              > niego nie zrozumiales.
              > 2. "Wszyscy to robia" odnisilo sie do robienia pieniedzy, a nie do
              > lapowkarstwa. Lekarze nie biora lapowek od pacjentow. Jak sie okazalo,
              > niektorzy biora lapowki od przemyslu farmaceutycznego.
              >
              > Nie udalo mi sie wybic ci z glowy twojej idee fixe. Trudno. Kazdy zostaje przy
              > swoim zdaniu.

              Nie udalo Ci sie i napewno nie uda.
              To wcale nie jest moja idea fixe ,bo jesli poczytasz poprzednie posty to napewno
              znajdziesz duzo wypowiedzi innych ,ktorzy podzielaja moje zdanie.
              Jesli juz jestesmy przy "idea fixe" to obraz uczciwego lekarza w Polsce ,tak jak
              to przedstawiasz ,po prostu nie istnieje.
              Jesli chodzi o argumenty ,to dalej je uwazam za nie powazne.
              Medycyna istnieje juz nie 200 lat ale jest duzo ,duzo starsza i kazdy lekarz
              w kazdym okresie czasu dzialal tak jak mu owczesna wiedza pozwalala.I mial ZAWSZE
              wiecej do powiedzenia niz tylko slowa pociechy.Tak jak teraz robisz to Ty ,jak
              robili lekarze przed wiekami i jak beda robic za nastepne iles tam lat.
              Medycyna napewno ,tak jak wszystkie dziedziny nauki,bedzie sie rozwijac i taki
              ktos jak Ty powie za 200-300 lat to samo o Tobie co dzis Ty twierdzisz o lekarzach
              ubieglego wieku.
              Tak i na takie argumenty jestem bardzo odporny.
    • Gość: Doki podciagam watek n/t IP: 5.3R2D* / *.tiscali.be 13.07.02, 13:16

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka