radca
21.11.04, 21:32
miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,2403987.html
" Łódzcy lekarze: niepełnosprawna dziewczynka nie wymaga opieki
Adam Czerwiński, Tomasz Michałowicz 21-11-2004 , ostatnia aktualizacja 21-11-
2004 19:27
Łódzcy lekarze orzekli, że dwuletnia dziewczynka chora na porażenie
mózgowe ... nie wymaga stałej opieki
Zuzia skończyła niedawno dwa lata. Jej życie jest trudne od samego początku.
Jest wcześniakiem, a do tego poród był skomplikowany. Dziewczynka nie
dotleniła się i cierpi teraz na porażenie mózgowe. Wiele mięśni Zuzi jest na
stałe przykurczonych, co uniemożliwia jej chodzenie. Lekarze starają się
pomóc wstrzykując osłabiający te mięśnie botox. Pani Anna Głębocka, mama
dziewczynki, jest zdeterminowana: "Moja córeczka będzie chodzić" powtarza od
wielu miesięcy. Walczy z chorobą ćwicząc z Zuzią codziennie wiele godzin.
Kilka tygodni temu udało jej się dostać na komisję orzekającą o
niepełnosprawności. Orzecznicy przyznali, że dziewczynka jest
niepełnosprawna. W dokumentach wpisali jednak, że ... "nie wymaga stałej
opieki"!
Pani Anna jest załamana: - Postawili mnie przed dramatycznym wyborem. Z takim
orzeczeniem nie dostanę zasiłku. A jeśli pójdę do pracy i oddam Zuzię do
żłobka, będę musiała przerwać walkę z chorobą!
W domu u Zuzi się nie przelewa. Dziewczynka ma troje rodzeństwa:
osiemnastoletniego brata, oraz dwie siostry w wieku 17 i 11 lat. Mieszkają w
piątkę w maleńkim, 24-metrowym mieszkaniu. Muszą sobie radzić sami: mąż pani
Anny wyprowadził się, gdy okazało się, że Zuzia jest chora. Rodzina utrzymuje
się z zasiłku i alimentów: razem 550 zł. Dodatek dla opiekuna
niepełnosprawnego dziecka - którego nie mają - wynosi ok. 400 zł. - Gdybym go
dostała, kupiłabym pełną lodówkę jedzenia - marzy pani Anna.
Tadeusz Śniegucki, dyrektor Wojewódzkiego Zespołu ds. Orzekania o
Niepełnosprawności, nie chce komentować orzeczenia podwładnych: - Z ich
decyzji niezadowolonych jest wiele osób, najczęściej niesprawiedliwie. Są
posądzani o złośliwość, a przecież to nieprawda, bo kierują się swoją fachową
wiedzą - mówi. Zaznacza jednak, że orzeczenie wydał zespół powiatowy, od
którego decyzji można się jeszcze odwoływać. - Jeśli mama Zuzi zgłosi się do
nas, postaramy się wyjaśnić sprawę - obiecuje.
Tydzień temu wielomiesięczna walka pani Anny z chorobą dziewczynki dała
efekt. Zuzia postawiła pierwszy samodzielny krok. Anna Głębocka: - Dlatego
będę walczyć dalej. Z chorobą i niesprawiedliwymi orzecznikami."
radca