Gość: Gabryjel
IP: *.ipt.aol.com
18.05.02, 03:45
" ...czasy sie zmienily ale Pan sie nie zmienil ....Doktorze Mengele!"
- podobnie maja sie Polonusi!
Zle sierowana agresja, nieumiejetnosc dostosowania sie do zmieniajacej
sytuacji w Polsce, atawizm myslowy wywodzacy sie z czasow diametralnie innego
niz dzisiaj ilorazu dolara do zlotego to kurczowo powtarzane, popelniane jakby
na zlosc samym sobie bledy Polonusow. Nie dosc , ze ci biedni ludzie dopiero co
z cierpliwa pokora przelkneli poczucie nizszosci, przemilczeli wszelkie
uokorzenia od obcych, to teraz ich zazdrosni niegdys widzowie w Polsce stracili
kompletnie zainteresowanie tzw."sukcesem" emigrantow.
Skad taka nagla zmiana? Zazwyczaj wyjazd na stale na Zachod, zwlaszcza do USA
oznaczal znaczacy awans - glownie w sensie ekonomicznym; bo awans spoleczny
wsrod emigrantow raczej rzadko mial miejsce, no oprocz garstki wyksztalconych
ludzi, ktorym udalo sie utrzymac wyuczony w Polsce zawod i rozwijac sie dalej
na obczyznie. Relatywny sukces ekonomiczny wyjezdzajacych dawal satysfakcje i
pociucie wyjatkowosci; stad dzisiaj tez tyle krytyki, uwag, i wszelkiej masci
ocen ze strony Polonii pod adresem Polski. Swiadomosc biednej dawnej ojczyzny i
milonow zazdroszczacych radakow w kraju nadawala wrecz sens zycia kazdemu
polonusowi. Wbrew wszelkim oczekiwaniom i podswiadomym " poboznym" zyczeniom
emigrantow sytuacja w Polsce zmienila sie na tyle, ze Polonia naprawde musi
zastanowic sie nad soba, teraz kiedy stracila , czy jak wola optymisci, traci
swoj kluczowy punkt odniesienia jakim byl co tu duzo sie czarowac - drogi dolar
do zlotego. Paradoksalnie dla emigrantow okazuje sie, ze Polsce cala tzw.
Polonia nie jest wogole potrzebna; co absolutnie nie jest prawdziwe w druge
strone. Co jeszcze bardziej zdumiewa, Polonia czasem staje sie "kula u nogi"
dla kraju.
Upraszczajac sobie dalej zycie mozna stwierdzic tak: w piec lat po wejsciu
Polski do UE tzw. statystyczny emigrant zanajdzie sie relatywnie w sytuaji w
jakiej byl wyjedzajac z Polski. Mowie tu o tzw. optymistycznej wersji bo byc
moze statystyczny polonus za piec lat bedzie w tzw. dupie....
Czy emigranci to wogole zrozumieja, czy tez odbiora moj tekst w tradycyjny dla
siebie - wrogi sposob ?
Na koniec zlosliwe dodam, ze " rozumienie" nie jest wlasciwa cecha dla
polskiego emigranta - to obiegowa opinia w USA - a w kazdym przyslowiu jest
jakas prawda. G.