eccia0102
27.01.05, 13:06
no i czas nieubłaganie pędzi do przodu coraz bardziej przybliżając date
wyjazdu.pierwsze co przychodzi mi na myśl to to ze strasznie sie boje tej
zmiany Ja juz mieszkalam w Londynie ale nie z dzieckiem,wtedy bylo inaczej to
okropne ze bede sie zmagac z samotnoscią praktycznie sama bo przeciez mąż od
rana do wieczora w pracy a ja sama w czterech scianach z Amelką. tu mamy
babci dziadka a tam czeka na nas tatuś ,wierze ze dam sobie rade ale
naprawde sie boje .jak moja kruszyna poradzi sobie z taką zmianą opuszcza
dziadków zeby zamieszkać z tatą którego praktycznie nie zna,ale co ważne bedą
mielii teraz czas zeby wreszcie sie poznac.Naprawde tak strasznie sie boje ze
az chce mi sie kszyczec ale tez ciesze sie ze wreszcie bedziemy w
komplecie.Zgłupieć można To chyba narazie tyle co chcialam powiedzieć Prosze
trzymajcie kciuki Pozdrawiam