Gość: Polak
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.02.05, 11:26
8 Lutego 2005
Esesman inwestuje
Prasowe rewelacje o nazistowskiej przeszłości Gerharda Liebchena podniosły
temperaturę dyskusji o planowanej inwestycji w Sieniawie Żarskiej.
W sobotnio-niedzielnym wydaniu ,,Rzeczpospolitej’’ ujawniono informacje o
przeszłości G. Liebchena. Gazeta twierdzi, że w czasie wojny prześladował
Polaków, był aktywistą NSDAP i służył w jednostce SS. Przypomnijmy, że G.
Liebchen jest ojcem prof. Gunthera von Hagensa, twórcy metody plastynacji –
preparowania ludzkich zwłok dla celów naukowych i artystycznych. Obaj planują
otwarcie w Sieniawie Żarskiej specjalistycznego zakładu.
Inwestycja budzi duże kontrowersje: z jednej strony oznacza miejsca pracy dla
mieszkańców wsi, z drugiej jest nie do przyjęcia dla wielu ludzi, którzy
uważają to za profanację. Przeciwników nie przekonało oświadczenie prof. von
Hagensa z połowy lutego. Zapewniał, że preparowanie zwłok nie jest sprzeczne z
wiarą chrześcijańską, nie ma też analogii między wystawami ,,Świat ciała’’ a
masowymi mordami dokonywanymi na ludziach przez hitlerowców.
Starsi pamiętają
Artykuł w ,,Rzeczpospolitej’’ zbulwersował mieszkanców gminy Żary. – Miałem
okazję rozmawiać z Liebchenem, powiedziałem mu, że zakład w Sieniawie to
będzie drugi Oświęcim – mówi Jan Gajda, członek rady gminy.
– Bo to profanacja ludzkiego ciała. Jak zabraknie zwłok, będą pewnie zbierać
ciała bezdomnych. Nie wierzę też, że Liebchen zatrudni 300 osób z wioski, jak
obiecywał. To przecież muszą być fachowcy, miejscowi będą najwyżej zamiatać –
dodaje.
- Rewelacje ujawnione przez media mogą doprowadzić do ścigania Liebchena,
wtedy sprawa otwarcia zakładu w Sieniawie stanie w miejscu – uważa Kazimierz
Ostrowski, przewodniczący rady gminy. – Starsi ludzie pamiętają wojnę.
Nie przekreślamy
- Wspomnienia z wojny są wciąż żywe, sam z rodzicami i rodzeństwem byłem na
pracach przymusowych w Niemczech. Ujawnienie nazistowskiej przeszłości ojca
profesora może przekreślić jego zamiary otwarcia zakładu w Polsce – przyznaje
wójt Jan Dżyga.
- Reakcje mieszkańców nie są jednoznaczne, niektórzy mówią ,,kogo to dziś
obchodzi’’, inni nie chcą wyrokować na podstawie doniesień prasowych. Tym
bardziej, że Liebchen jest tylko stróżem i prokurentem von Hagensa. Jeżeli
profesor się nie wycofa, to tak jak sam zaproponował, spotkamy się z nim w
Sieniawie na przełomie maja i czerwca – informuje sołtys Krystyna Korzeniowska:
G. Liebchen, zrażony dociekliwością dziennikarzy, wyjechał do Niemiec. –
Najlepiej, żeby nam dał spokój i wyniósł się stąd. Gmina i bez jego inwestycji
dobrze sobie radzi – stwierdza J. Dżyga. Są też głosy, że powodem szybkiego
wyjazdu były obawy przed możliwym ściganiem przez polski wymiar
sprawiedliwości za niechlubną wojenną przeszłość. Ale ludzie z otoczenia G.
Liebchena mówią, że nie uciekł, przecież już wiele razy wyjeżdżał i wracał.
JANCZO TODOROW