Dodaj do ulubionych

nie ma bata na scotland yard

09.07.02, 04:09
8.7.Londyn - Władze brytyjskie deportowały sześciu Polaków za pracę na czarno
na farmie w małej miejscowości na północ od Londynu - dowiedziała się PAP od
polskich władz konsularnych w Londynie.

"Polacy byli obserwowani od dłuższego czasu. Policja namierzyła furgonetkę,
która dowoziła ich do pracy na farmie"- poinformowało źródło konsularne.



Obserwuj wątek
    • Gość: sharky Re: nie ma bata na scotland yard IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.07.02, 13:41
      I gdzie protesty ambasady RP, organizacji polonijnych etc? Gdyby to byli Murzyni,
      policja angielska zostalaby zasypana oskarzeniami o rasizm ze wszystkich stron.
      • Gość: Artur to jedna strona medalu IP: 62.246.101.* 09.07.02, 13:50
        Gość portalu: sharky napisał(a):

        > I gdzie protesty ambasady RP, organizacji polonijnych etc? Gdyby to byli Murzyn
        > i,
        > policja angielska zostalaby zasypana oskarzeniami o rasizm ze wszystkich stron.
        >
        mnie interesuje kto ich podpiepszyl, ze ich obserwowano i jakie konsekwencje
        wyciagnieto w stosunku do "pracodawcow", bo to oni zatrudniali na czarno
        • Gość: renka Re: to jedna strona medalu IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 09.07.02, 14:09
          Jak sie pracuje na czarno, to sie zawsze ponosi ryzyko deportacji, drogi Arturze.
          Niektorzy jednak lubia zabawe w kotka i myszke.
          • Gość: Artur To wiem, Renka IP: 62.246.100.* 09.07.02, 14:14
            Gość portalu: renka napisał(a):

            > Jak sie pracuje na czarno, to sie zawsze ponosi ryzyko deportacji, drogi Arturz
            > e.
            > Niektorzy jednak lubia zabawe w kotka i myszke.
            ...ale taka zabawa jest dla niektorych koniecznoscia zyciowa.
            U nas w Niemczech, kolesie byliby tez deportowani, ale "pracodawca" dostalby
            finansowo po uszach. I to dosyc ostro.

            • buleczka1 Re: To wiem, Renka 09.07.02, 16:19
              Gość portalu: Artur napisał(a):

              > Gość portalu: renka napisał(a):
              >
              > > Jak sie pracuje na czarno, to sie zawsze ponosi ryzyko deportacji, drogi A
              > rturz
              > > e.
              > > Niektorzy jednak lubia zabawe w kotka i myszke.
              > ...ale taka zabawa jest dla niektorych koniecznoscia zyciowa.
              > U nas w Niemczech, kolesie byliby tez deportowani, ale "pracodawca" dostalby
              > finansowo po uszach. I to dosyc ostro.
              >

              U "Was" w Niemczech ,wy Niemcy macie bardzo wyczulone zmysly na wyszukiwanie
              Nas Polakow pracujacych na czarno.oczywiscie ordnung nakazuje karac tez
              pracodawce.Ciekawe ,ze wy Niemcy zagladacie na polskie forum ?
              • Gość: sharky Re: To wiem, Renka IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.07.02, 18:03
                W Anglii kara dla pracodawcy za zatrudnianie wynosi cos kolo 5000 funtow 'od
                lebka'.
                Problem polega na tym ze ci ludzie wykonywali prawdopodobnie prace ktorej nie
                tknalby zaden Anglik. Nikomu nie odbierali chleba, sa Europejczykami a maja
                mniejsze prawa od Afrykanczykow czy Azjatow. Sorry ale wkurwia mnie ta sytuacja.
                • Gość: Artur Sharky IP: 62.246.100.* 09.07.02, 18:52
                  Gość portalu: sharky napisał(a):

                  > W Anglii kara dla pracodawcy za zatrudnianie wynosi cos kolo 5000 funtow 'od
                  > lebka'.
                  > Problem polega na tym ze ci ludzie wykonywali prawdopodobnie prace ktorej nie
                  > tknalby zaden Anglik. Nikomu nie odbierali chleba, sa Europejczykami a maja
                  > mniejsze prawa od Afrykanczykow czy Azjatow. Sorry ale wkurwia mnie ta sytuacja
                  > .
                  ...........
                  mimo wszystko mysle, ze znalazla sie dobra dusza, ktora ich podpierd...
                • Gość: kicius Re: mnie tez,sharky,mnie tez wk..ia IP: *.speed.planet.nl 11.07.02, 10:31
              • Gość: Artur ...uff... IP: 62.246.104.* 09.07.02, 18:08
                buleczka1 napisał(a):

                > Gość portalu: Artur napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: renka napisał(a):
                > >
                > > > Jak sie pracuje na czarno, to sie zawsze ponosi ryzyko deportacji, dr
                > ogi A
                > > rturz
                > > > e.
                > > > Niektorzy jednak lubia zabawe w kotka i myszke.
                > > ...ale taka zabawa jest dla niektorych koniecznoscia zyciowa.
                > > U nas w Niemczech, kolesie byliby tez deportowani, ale "pracodawca" dostal
                > by
                > > finansowo po uszach. I to dosyc ostro.
                > >
                >
                > U "Was" w Niemczech ,wy Niemcy macie bardzo wyczulone zmysly na wyszukiwanie
                > Nas Polakow pracujacych na czarno.oczywiscie ordnung nakazuje karac tez
                > pracodawce.Ciekawe ,ze wy Niemcy zagladacie na polskie forum ?
                -wyobraz sobie,
                -troche piepszysz "wy Niemcy" co to za durne texty
                -zrobilas/les chwyt w kloset, jestem Polakiem na emigracji
                -a wogole to czy ty masz jakies Nazi-problemy?
                Pozdr.
      • Gość: Malcolm Re: nie ma bata na scotland yard IP: *.hastings.ac.uk 11.07.02, 10:27
        Dlaczego nikt z ambasady czy konsulatu sie tym nie zainteresowal? Bo im sie po
        prostu niechce. Siedza sobie w tej swojej przytulnej ambasadce i maja wszystko w
        glebokim powarzaniu.( od razu zastrzegam ze nie dotyczy to tylko naszych
        placowek, chociaz sa one w czolowce nierobstwa) I nie wazne czy ktos pracowal
        na czarno czy tez tylko trafil na zly dzien urzednika na granicy - skoro obywatel ma
        problem to niech sam sobie radzi.
        • Gość: kicius Re: nie ma bata na scotland yard IP: *.speed.planet.nl 11.07.02, 10:33
          niestety tak to wyglada,pracowlam dla jednej naszej placowki dyplomatycznej i
          jesli wszedzie to tak samo wyglada,to jest bardzo zle!
          • Gość: gadula Re: nie ma bata na scotland yard IP: *.sympatico.ca 11.07.02, 18:15
            Gość portalu: kicius napisał(a):

            > niestety tak to wyglada,pracowlam dla jednej naszej placowki dyplomatycznej i
            > jesli wszedzie to tak samo wyglada,to jest bardzo zle!

            Tak, masz racje. Jakosc placowki w 99% zalezy od jakosci
            osob tam zatrudnionych, 1% to jakosc sprzetu i budynku.
            • mirko_w A ambasada PL to niby jak ma zapobiec deportacji?! 11.07.02, 18:35
              Ludzie, co Wy chromolicie? Omamilo Was z tego dobrobytu i demokracji wokol???
              Jednych odstawiaja do granicy za kradziez w sklepie - innych za rozrzucanie gnoju
              czy dojenie "szalonych krow".
              Na angielskiej wiosze policja ma pewnie malo do roboty to i zrobili sledztwo i
              zasadzke jako mily przerywnik pomiedzy mordobiciem w gospodzie a skradzionym pod
              kosciolem rowerem.
              Jakiemus sasiadowi nie spodobalo sie ze szczali na jego miedze i wszystko.

              A co prawda to prawda, ze Polacy nie maja w Anglii i na angielskich granicach
              zbyt wysokich notowan. Dlaczego?

              Chlopy mialy pecha i tyle. Nie oni pierwsi i nie ostatni. Nie umra od tego.

              P.S.
              "INS (amerykanski Urzad Imigracyjny) pozwolil na powrot deportowanej Amerykanki!
              Wycieczka imigracyjna w tropiki.

              Urzad Imigracyjny przyznal sie do popelnienia pomylki i zezwolil na powrot do
              Stanow Zjednoczonych 71-letniej Deolindy Smith Willmore, deportowanej przed
              czterema miesiacami do Dominikany.

              Willmore, ktora po powrocie ze swych przymusowych 4-miesiecznych 'wakacji' w
              Dominikanie, znalazla sie w szpitalu na Manhattanie ­ NYU Downtown Hospital ­
              twierdzi, ze Bog jej nie opuscil, i to za jego sprawa mogla powrocic do Stanow
              Zjednoczonych. 'To moglo skonczyc sie tragicznie. Oni tam mnie wyslali majac
              nadzieje, ze umre' ­ powiedziala emigrantka z przymusu, ze swego szpitalnego loza.

              Bedaca w podeszlym wieku kobieta jest czesciowo niewidoma, ponadto cierpi na
              cukrzyce i schizofrenie. Zdaniem lekarzy ostatnie przejscia, jakich doswiadczyla
              z powodu omylkowej decyzji INS, zdecydowanie ujemnie wplynely na stan jej
              zdrowia. Pacjentka nowojorskiego szpitala twierdzi, ze obecnie ­ po czterech
              dniach hospitalizacji ­ czuje sie znacznie lepiej.

              Willmore urodzila sie w Ossing, NY w 1931 roku. Jej ojciec byl Afroamerykaninem.
              Matka urodzila sie w Dominikanie i w roku 1923 zamieszkala w USA. Dlatego Smith
              Willmore czesto nazywala sama siebie 'Dominikanka' i chetnie uzywala nazwiska
              Linda Rosario. Mimo ze kobieta bardzo slabo zna jezyk hiszpanski, to trafila ­
              jako Linda Rosario ­ do znajdujacego sie w Karolinie Poludniowej osrodka, w ktorym
              przetrzymywani sa imigranci cierpiacy na choroby umyslowe. Wladze imigracyjne
              podjely decyzje o deportacji 71-letniej kobiety do jej 'kraju pochodzenia',
              ktorego nigdy wczesniej nie widziala na oczy. Tam trafila do domu opieki
              spolecznej, w ktorym lamanym hiszpanskim potrafila wytlumaczyc, ze jest
              obywatelka USA.

              Zdaniem rzecznika INS Smith Willmore, ktora wyslano omylkowo do Dominikany,
              twierdzila, ze jest obywatelka tego kraju i przed podjeciem decyzji o deportacji
              nie uczynila nic, aby udowodnic, ze jest obywatelka Stanow Zjednoczonych.

              Willmore temu zaprzecza: 'Powiedzialam im, zeby sprawdzili moj nowojorski akt
              urodzenia, ale poinformowano mnie, ze maja klopoty z jego odnalezieniem. To, co
              zrobili, bylo calkowicie nielegalne'.

              Adwokat Jesus Petia, ktory reprezentuje obecnie interesy reemigrantki,
              stwierdzil, ze wynajety przez niego wspolpracownik po kilku dniach wreczyl mu
              kopie aktu urodzenia wydana przez wladze miejskie Ossing. Prawnik oplacil koszty
              sprowadzenia kobiety do kraju i wynajal ambulans, ktory przewiozl ja do szpitala.
              INS stwierdzilo, ze dysponuje funduszami na deportacje, ale nie ma pieniedzy na
              sprowadzanie nikogo do USA.

              Petia ma zamiar wytoczyc Urzedowi Imigracyjnego proces o wielomilionowe
              odszkodowanie dla jego klientki."

              • Gość: gadula Re: A ambasada PL to niby jak ma zapobiec deportacji?! IP: *.sympatico.ca 11.07.02, 20:07
                mirko_w napisał(a):

                > Ludzie, co Wy chromolicie? Omamilo Was z tego dobrobytu i demokracji wokol???
                > Jednych odstawiaja do granicy za kradziez w sklepie - innych za rozrzucanie gno
                > ju
                > czy dojenie "szalonych krow".
                > Na angielskiej wiosze policja ma pewnie malo do roboty to i zrobili sledztwo i
                > zasadzke jako mily przerywnik pomiedzy mordobiciem w gospodzie a skradzionym po
                > d
                > kosciolem rowerem.
                > Jakiemus sasiadowi nie spodobalo sie ze szczali na jego miedze i wszystko.
                >
                > A co prawda to prawda, ze Polacy nie maja w Anglii i na angielskich granicach
                > zbyt wysokich notowan. Dlaczego?
                >
                > Chlopy mialy pecha i tyle. Nie oni pierwsi i nie ostatni. Nie umra od tego.
                >
                > P.S.
                > "INS (amerykanski Urzad Imigracyjny) pozwolil na powrot deportowanej Amerykanki
                > !
                > Wycieczka imigracyjna w tropiki.
                >
                > Urzad Imigracyjny przyznal sie do popelnienia pomylki i zezwolil na powrot do
                > Stanow Zjednoczonych 71-letniej Deolindy Smith Willmore, deportowanej przed
                > czterema miesiacami do Dominikany.
                >
                > Willmore, ktora po powrocie ze swych przymusowych 4-miesiecznych 'wakacji' w
                > Dominikanie, znalazla sie w szpitalu na Manhattanie - NYU Downtown Hospital -
                > twierdzi, ze Bog jej nie opuscil, i to za jego sprawa mogla powrocic do Stanow
                > Zjednoczonych. 'To moglo skonczyc sie tragicznie. Oni tam mnie wyslali majac
                > nadzieje, ze umre' - powiedziala emigrantka z przymusu, ze swego szpitalnego lo
                > za.
                >
                > Bedaca w podeszlym wieku kobieta jest czesciowo niewidoma, ponadto cierpi na
                > cukrzyce i schizofrenie. Zdaniem lekarzy ostatnie przejscia, jakich doswiadczyl
                > a
                > z powodu omylkowej decyzji INS, zdecydowanie ujemnie wplynely na stan jej
                > zdrowia. Pacjentka nowojorskiego szpitala twierdzi, ze obecnie - po czterech
                > dniach hospitalizacji - czuje sie znacznie lepiej.
                >
                > Willmore urodzila sie w Ossing, NY w 1931 roku. Jej ojciec byl Afroamerykaninem
                > .
                > Matka urodzila sie w Dominikanie i w roku 1923 zamieszkala w USA. Dlatego Smith
                >
                > Willmore czesto nazywala sama siebie 'Dominikanka' i chetnie uzywala nazwiska
                > Linda Rosario. Mimo ze kobieta bardzo slabo zna jezyk hiszpanski, to trafila -
                > jako Linda Rosario - do znajdujacego sie w Karolinie Poludniowej osrodka, w kto
                > rym
                > przetrzymywani sa imigranci cierpiacy na choroby umyslowe. Wladze imigracyjne
                > podjely decyzje o deportacji 71-letniej kobiety do jej 'kraju pochodzenia',
                > ktorego nigdy wczesniej nie widziala na oczy. Tam trafila do domu opieki
                > spolecznej, w ktorym lamanym hiszpanskim potrafila wytlumaczyc, ze jest
                > obywatelka USA.
                >
                > Zdaniem rzecznika INS Smith Willmore, ktora wyslano omylkowo do Dominikany,
                > twierdzila, ze jest obywatelka tego kraju i przed podjeciem decyzji o deportacj
                > i
                > nie uczynila nic, aby udowodnic, ze jest obywatelka Stanow Zjednoczonych.
                >
                > Willmore temu zaprzecza: 'Powiedzialam im, zeby sprawdzili moj nowojorski akt
                > urodzenia, ale poinformowano mnie, ze maja klopoty z jego odnalezieniem. To, co
                >
                > zrobili, bylo calkowicie nielegalne'.
                >
                > Adwokat Jesus Petia, ktory reprezentuje obecnie interesy reemigrantki,
                > stwierdzil, ze wynajety przez niego wspolpracownik po kilku dniach wreczyl mu
                > kopie aktu urodzenia wydana przez wladze miejskie Ossing. Prawnik oplacil koszt
                > y
                > sprowadzenia kobiety do kraju i wynajal ambulans, ktory przewiozl ja do szpital
                > a.
                > INS stwierdzilo, ze dysponuje funduszami na deportacje, ale nie ma pieniedzy na
                >
                > sprowadzanie nikogo do USA.
                >
                > Petia ma zamiar wytoczyc Urzedowi Imigracyjnego proces o wielomilionowe
                > odszkodowanie dla jego klientki."
                >
                >

                Czy to przypadek, ze wszystkie cytowane przez ciebie
                artykuly z nowego dziennika sa autorstwa Wojciecha
                Mleczko?
                • mirko_w Re: A ambasada PL to niby jak ma zapobiec deporta 11.07.02, 20:56
                  A co to ma do rzeczy?
                  Mleczko czy Smietanka - co w tym zlego?
                  Weszysz spisek czy zdrade?

                  Nie ma poza "Nowym Dziennikiem" zbyt wielu polskojezycznych miejsc piszacych n/t
                  imigrantow w USA, urzedu INS itp.
                  Znasz jakies lepsze/aktualne zrodla po polsku?
                  • Gość: gadula Re: A ambasada PL to niby jak ma zapobiec deporta IP: *.sympatico.ca 11.07.02, 20:59
                    mirko_w napisał(a):

                    > A co to ma do rzeczy?

                    g: nic

                    > Mleczko czy Smietanka - co w tym zlego?

                    g: nic

                    > Weszysz spisek czy zdrade?

                    g: nie

                    > Nie ma poza "Nowym Dziennikiem" zbyt wielu polskojezycznych miejsc piszacych n/t
                    > imigrantow w USA, urzedu INS itp.
                    > Znasz jakies lepsze/aktualne zrodla po polsku?

                    g: nic

                    Pozdrowienia dla Eli Ringer
                    • mirko_w Re: A ambasada PL to niby jak ma zapobiec ... 11.07.02, 21:07
                      Nie znam jej, ale jak kiedys spotkam i bede jeszcze pamietal - nie omieszkam
                      pozdrowic.

                      (Bierzesz mnie wiec za kogos innego).
    • Gość: PawelD przykro, ale robia swoja robote... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 11.07.02, 21:43
      musimy przyjac do wiadomosci - laskawie - ze w krajach do ktorych
      przyjechalismy rzadzi jakies prawo...

      normalen, ze bedziemy jakos ,,grali" i starali sie wszystko wygrac na swoja
      strone - kazdy to robi...

      ale to trroche dziwaczne zglaszac pretensje ze na przylapali...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka