Dodaj do ulubionych

Emigracja-najwiekszy zyciowy blad i tragedia ?

15.07.05, 16:34
...Nie udało nam się. Nie udało się nam, Polakom za granicą, odnieść sukcesu.
Ale przede wszystkim - nie udało się nam znaleźć tu szczęścia....

Napiszę dziś to samo, co piszę od lat w swoich felietonach - ale dosadniej.

Nie udało nam się. Nie udało się nam, Polakom za granicą, odnieść sukcesu.
Ale przede wszystkim - nie udało się nam znaleźć tu szczęścia.

Nie udało nam się rozpędzić jak byk z Wall Street i rozbić ściany. Tym
bardziej - rozwalić kolejnych, piętrzących się przed nami, barier. A może
trafniej byłoby powiedzieć, że ten rozjuszony byk, spragniony sukcesu, gotów
do poświęceń i ciężkiej pracy emigrant, napotyka na jakiś niewidzialny opór,
na szklaną ścianę, za którą pozostaje nowa ojczyzna-obczyzna.

Nie zwiedziłem wszystkich zakątków świata, ale w kilku byłem. Wszędzie
uważnie przyglądałem się Polakom. No i taką mam od kilkunastu lat pracę, że z
Polakami w Ameryce - i innych krajach - rozmawiam i współpracuję.

Oto moja obserwacja: Polacy za granicą pozostają poza nawiasem. Żyją w swoim
świecie: polskich przyjaciół, tęsknot do kraju. Materialne zatrzymali się zaś
co najwyżej na poziomie klasy niższej-średniej. I wydaje się, że już niczego
więcej nie osiągną. Ja też nie.

(Dodałem tę ostatnią uwagę, aby krytycy nie uznali, że uważam się za kogoś
lepszego, kto się z tymi problemami uporał).

Oczywiście podniosą się teraz głosy protestu. Będą dwojakiego rodzaju.
Pierwszy argument to ci sławetni Polacy, którzy osiągnęli wielki sukces za
granicą. Ale ilu ich znowu jest na kilkumilionową diasporę? Ilu mamy
profesorów na amerykańskich uniwersytetach? Ilu wybitnych chirurgów w
Niemczech, kanadyjskich polityków, francuskich biznesmenów na światową skalę?
Znowu powtórzymy - te same, do znudzenia - nazwiska kilku dość znanych w
swoich nowych ojczyznach polskich artystów. Za sukces uznamy też, że,
statystycznie, polskie rodziny w Ameryce zarabiają dobrze, że wielu
imigrantów ma swoje domy, że pracuje w dużych firmach przy biurku, a nie
tylko na budowie czy przy sprzątaniu.

Druga grupa protestujących odniesie moje uwagi do siebie. Trudno przecież
przyznać się, że nie osiągnęło się sukcesu, jeszcze trudniej - że nie jest
się szczęśliwym. Zawsze zresztą znajdzie się jakieś miłe, mącące jasność
konkluzji, fakty: że ktoś ma (za granicą, skoro tam mieszka) udane dzieci,
zwierzęta domowe, przyjemnie urządzony dom, drogi samochód.

Ale nie o te materialne zdobycze chodzi. Chodzi o to, że, generalnie, jako
pierwsze pokolenie emigrantów, pozostaliśmy na uboczu. Nie starczyło nam sił.
Jesteśmy ludźmi, a nie bykami.

Na początku jest zawsze łatwiej: wydaje się, że przeniesiemy góry i mamy
naiwne wyobrażenie o szansach w nowym kraju. No i jesteśmy młodsi. Pamiętam,
jaki ja byłem odważny, stukając zaraz po przyjeździe do Ameryki do
najważniejszych firm w poszukiwaniu pracy w swoim zawodzie (choć miałem tylko
wizę turystyczną!), jak bez żenady wydzwaniałem do ustosunkowanych ludzi,
których telefony ktoś mi dał. Pamiętam też, z jaką fascynacją poznawałem Nowy
Jork i z jaką łatwością zawierałem nowe, międzynarodowe znajomości.

Potem poznałem swoje miejsce, naturalną kolej rzeczy. I mozolnie - jak
wszyscy inni - wspinałem się, poznawałem język, starałem o papiery,
kupowałem, urządzałem się.

Już za nami wczesne satysfakcje: otrzymania zielonej karty, dyplomu,
certyfikatu, karty kredytowej. Już to mamy - i już nic więcej nie
zdobędziemy. Bo w pewnym momencie już nie starcza sił i motywacji. Nie można
całe życie iść pod górę. Każdy chciałby wreszcie trochę odpocząć, uciec z
pola walki; pożyć.

Odpuściliśmy więc sobie kariery. Ale, co gorsza, odpuściliśmy też sobie
asymilację. W domach polskich imigrantów w Szwecji, Austrii, Kanadzie, na
Florydzie mówi się tylko po polsku; do rodaków ogranicza się życie
towarzyskie.

Nie można się rozwijać całe życie - w każdym razie, niewielu jest w stanie.
Coraz mniej jest sił i ochoty, oby ciągle poznawać nowych ludzi, coraz to
bardziej zbliżać się mentalnie do np. Amerykanów. Mało tego - coraz mniej nam
się chce poznawać kraj, podróżować, odkrywać nowe galerie i potrawy. W Nowym
Jorku i innych miastach ciągle czujemy się jak turyści, obserwatorzy. Coraz
częściej... po prostu zostajemy w domu i zadajemy sobie pytanie: czy
właściwie nie jest wszystko jedno, w jakim kraju siedzi się w domu i w jakim
języku ogląda telewizję?

Oczywiście inaczej jest z ludźmi, którzy przyjechali tu w młodym wieku. Tym
bardziej - z dziećmi chowanymi już za granicą. No, ale to inny temat.

Polacy na świecie to miliony porozrzucanych atomów obdarzonych energią
ujemną, a nawet - autodestrukcyjną. Pozamykanych w swoich niemieckich czy
francuskich mieszkaniach, niemających prawie żadnego życia towarzyskiego,
niemieszających się z autochtonami.

To jest właśnie ta ostatnia bariera, ta szklana szyba, której osłabiony walką
byk nawet nie stara się sforsować. Nie spotkałem wielu Polaków w świecie,
którzy świetnie by się w obcym otoczeniu czuli. Polski inżynier pracuje z
Amerykanami i dogaduje się z nimi, ale nie czuje się wśród nich dobrze. Polak
nie bryluje na paryskich salonach i nie wyleguje się bezstresowo na
australijskiej plaży.

Zawsze jest w nas jakiś smutek, niespełnienie, kapitulacja; kompleks
niższości. No i to nieustannie zadawane pytanie: czy zrobiliśmy dobrze
wyjeżdżając, czy czasem nie zmarnowaliśmy sobie życia? Ale nie jest to
felieton o tym, czy powinniśmy wracać - to inny, ogromny temat.

Powtórzę więc: nie udało nam się. Może udało się kupić i zbudować to, co
planowaliśmy, ale nie udało się nam - na co także liczyliśmy - odnaleźć za
granicą szczęście, żyć bez stresu, pozostać sobą.

Tak, są wyjątki - ale jest ich mało. Reszta się męczy.

Jan Latus
Obserwuj wątek
    • rat_cunt Re: Emigracja-najwiekszy zyciowy blad i tragedia 15.07.05, 17:57
      Jan latus jest pisarczykiem i jako taki pisze bo za to mu (malo) placa wiec
      pisze wiecej, moze byc woda. Swiat sie zmienil przez te lata, pan latus
      osiagnal duzo mniej niz srednia 'tej lepszej Polonii' i pan Latus jest kwasny.
      Jego problem. To ze pan Latus ma palska dupe od czytania i siedzenia przed
      telewizorem nie oznacza ze wszyscy taka maja.

      Polowanie na kosci to jest tak jak ujawnia ze jakis Polak odnisl sukces: zareaz
      zaczna na niego najezdzac wiec nikt sie nie chce panu Latusowi ujawniac bo kto
      wie po co mu ta informacja. A moze mial skompletowac liste tych co sie im
      powiodlo i nie dla rady i teraz chce zaporzeczen: nie, panie Latos, tu jest
      lista na ktorej o tu,...jest TEN!

      Latos, publikuj swoje wypociny gdzie indziej bo tu ludzie na ciebie leja z
      wysoka.
    • sendivigius Re: Emigracja-najwiekszy zyciowy blad i tragedia 15.07.05, 18:05
      Blad w twojej analizie polega na tym ze zakladasz ze emigranci to typowy
      przekroj spoleczenstwa w Polsce, to znaczy na kazde sto hydraulikow emigruje
      jeden, na kazde sto lekarzy tez jeden i na kazde sto bezrobotnych tez jeden.
      Tymczesem sprawy maja sie inaczej. Emigranci to ci ktorzy byli bez szans u
      siebie w kraju. Dyrektorzy bankow, biskupi i ministrowie nie emigruja.

      Tak sie zabawnie sklada w moim zyciu ze mam kontakt i z Polonia z gornej polki
      jak i z tej dolnej. W kazdym sektorze kazdy poprawil swoj los i to wyraznie
      choc z roznych powodow, ci na gorze moga robic kariery dla ktorych mieli w
      Polsce blokade przez brak znajomosci, ci z dolnej po prostu lepiej zyja w kraju
      bogatszym bez chronicznego bezrobocia. Jak ktos teskni to dobrym lekarstwem
      jest juz wizyta w konsulacie, drugim kublem zimnej wody jest granica i jej
      urzednicy. Ludzie ktorzy jada do Polski po wielu latach tutaj nie moga sie
      nadziwic jak tam mozna zyc.
      • viper39 Re: Emigracja-najwiekszy zyciowy blad i tragedia 15.07.05, 19:28
        Zacznijmy od tego panie Latus,
        wiemy ze nie udalo sie "WAM" towarzyszu, kazde twoje czlowieku wypociny to
        placz, problem polega na tym ze na emigracje wyjezdzaja ludzie i ci ludzie nie
        identyfikuja sie z "wami, czy nami" oni jada bo chca lepiej, nie mysla aby
        organizowac sie w organizacje bo widza jak one sa nie przystepne a czasami
        skorumpowane. Ludzie ci wyjezdzaja bo chca odniesc sukces sami
        Ja wiem ze glowie socjalistycznej Latusa nie miesci sie to, bardzo zgrabnie to
        ujal ten ktory odpowiedzial pierwszy.
        Latus pisze przecietnie i przewaznie placzliwie, bez odniesienia do
        rzeczywistosci bo on zna tylko swoja rzeczywistosc i ocenia wszystkich wedlug
        swojej miary.

        czasy komuny sie skonczyly Latus, teraz juz nie ma "wy" czy "my" jest juz "ja"
        bo tu szczegolnie w USA wszystko zalezy ode mnie a nie od "nas"

        sendivigius napisał:

        > Blad w twojej analizie polega na tym ze zakladasz ze emigranci to typowy
        > przekroj spoleczenstwa w Polsce, to znaczy na kazde sto hydraulikow emigruje
        > jeden, na kazde sto lekarzy tez jeden i na kazde sto bezrobotnych tez jeden.
        > Tymczesem sprawy maja sie inaczej. Emigranci to ci ktorzy byli bez szans u
        > siebie w kraju. Dyrektorzy bankow, biskupi i ministrowie nie emigruja.

        zgadzam sie z czescia, tak emigruje przekroj spoleczenstwa ale zalezy to tez od
        czasow jakie byly w Polsce i ostatnio emigracja to ludzi i wyksztalceni i
        dajacy sobie rade za granica.
        Nie zgadzam sie ze to ludzie bez szans, szanse w Polsce np dla mnie byly ale ja
        ocenilem ze lepiej mi bedzie w USA wiec tutaj jestem i tak jak ja postapilo
        wielu.
        nadmienie tylko ze gdybys mi zaproponowal prace ministra i nawet podwojna jego
        pensje to mnie to tez sie nie oplaciloby aby tam byc tym ministrem w Polsce
        czyli jak widzisz to nie zawsze ma dobre odniesienie ten twoj przyklad
        sendivigius, mnie nie oplacaloby sie tam byc, bo mam lepiej tutaj
        ale to lepiej finansowo to jeszcze nie w porownaniu ze spokojem jaki mam tutaj,
        nie ma bandy czychajacych urzedasow ktorzy zinterpretuja przepisy na swoja
        strone aby mi jakos dowalic bo ja mam lepiej od nich. nie ma 20% bezrobocia w
        USA ktore rozklada nasza Polske i morale ludzi...itd

        > Tak sie zabawnie sklada w moim zyciu ze mam kontakt i z Polonia z gornej
        polki
        > jak i z tej dolnej.

        a moze sprecyzujesz kto jest z gornej a kto z dolnej? czy elektryk pracujacy w
        zwiazkowej firmie w NYC to dol czy gora? nadmieniam ze jego roczny zarobek moze
        byc (40$x35 godzin = $1400 tydzien czyli..) $72,800 rocznie a z nadgodzinami
        moze przekroczyc 100k, a moze inzynier ktory zarabia ~70k a moze szef wydzialu
        inzynieryjnego ktory zarabia grubo pona 100k? lekarz po paru latach praktyki
        100k+? murarz? wlasciciel sklepu? adwokat ktory zarabia 250k+? kto? ile trzeba
        zarabiac aby byc z gornej polki a moze jaki zawod wykonywac?
        tu popelniles ten sam blad co latus... jemu sie wydaje ze socjalizm moze kiedys
        wroci, mimo ze on latus od socjalizmu uciekal cale zycie, wlasnie w swoich
        wypocinach socjalizm go dogania

        > W kazdym sektorze kazdy poprawil swoj los i to wyraznie
        > choc z roznych powodow, ci na gorze moga robic kariery dla ktorych mieli w
        > Polsce blokade przez brak znajomosci, ci z dolnej po prostu lepiej zyja w
        kraju
        > bogatszym bez chronicznego bezrobocia.

        nie zawsze trzeba bylo znajomosci aby odniesc sukces ale tak masz racje w
        Polsce w wiekszosci trzeba bylo miec plecy, czyli co to znaczy? Polske
        zaliczyles do krajow takich jak mexyk czy kraje afrykanskie gdzie nie co wiesz
        ale kogo znasz daje ci szanse w zyciu... po co tam byc?

        > Jak ktos teskni to dobrym lekarstwem
        > jest juz wizyta w konsulacie, drugim kublem zimnej wody jest granica i jej
        > urzednicy. Ludzie ktorzy jada do Polski po wielu latach tutaj nie moga sie
        > nadziwic jak tam mozna zyc.

        ta... niestety to prawda, ale kto to robi nam? Polacy sami sobie to robia..

        a teraz maly komentarz dla latusa, juz ktos to skomentowal ale ja to sobie na
        koniec zostawilem....

        "Bo w pewnym momencie już nie starcza sił i motywacji. Nie można
        całe życie iść pod górę. Każdy chciałby wreszcie trochę odpocząć, uciec z
        pola walki; pożyć".

        to latus pasuje do kazdego kraju na swiecie do kazdej narodowosci, a w
        szczegolnosci do krajow takich jak Polska, nie USA Polska, ja wiem ze ty latus
        nigdy nie wyrwales sie umyslowo z kieratu socjalistycznego to pozostalo tobie
        do dzis w tobie., napisz te swoje wypociny na forum kraj oni sie uciesza ze
        komus sie nie udalo... tobie.
        pisz za siebie, bo mnie nie znasz...
      • filipek.us na kazde sto wyemigrowało 43 ½ lekarza i plumbera 16.07.05, 12:59
        sendivigius napisał:

        > Blad w twojej analizie polega na tym ze zakladasz ze emigranci to typowy
        > przekroj spoleczenstwa w Polsce, to znaczy na kazde sto hydraulikow emigruje
        > jeden, na kazde sto lekarzy tez jeden i na kazde sto bezrobotnych tez jeden.
        • monsieur_ziutek_w_remizie Re: na kazde sto wyemigrowało 43 ½ lekarza 16.07.05, 13:23
          paszporty.blogspot.com/2005/06/potencjalni-polacy-i-polki.html
    • pacynka151 Re: Emigracja-najwiekszy zyciowy blad i tragedia 15.07.05, 18:10
      przeciez ty piszesz nie tylko o emigracji do innego kraju...ty piszesz o
      polsce!!!!!!

      "Bo w pewnym momencie już nie starcza sił i motywacji. Nie można
      całe życie iść pod górę. Każdy chciałby wreszcie trochę odpocząć, uciec z
      pola walki; pożyć".


    • keily Celne latusowe refleksje, a jakze 15.07.05, 19:57
      Mnie smieszy i bawi cos innego

      A mianowicie to, ze Latus sobie napisal, ze imigracja to jest be, ze na
      imigracji jest wujowo, ze marazm, ze sie nie chce tego tamtego albo ze sie obco
      czuje(my) .
      Latus ma prawo sobie pisac.
      Zanamienne jest zas to, ze ripostujac Latusa momentalnie odezwal sie chor
      imigracyjnych "szczesliwych", ktorzy braniac swej imigracyjnej decyzji, swego
      zycia na wygnaniu automatycznie POTWIERDZAJA teze Latusa !
      Przeciez gdyby byli naprawde szczesliwie zaaklimatyzowanymi imigrantami i
      ludzmi sukcesu, z towarzyskimi koneksajmi wsrod autochtonow, to nie kopali by
      innych i siebie wzajemnie na polskojezycznym forum, z ktorego az bucha
      frustracja, niechec do innych i bufonada.
      Dodatkowo, Latus wcale nie neguje jakotakiego sukcesu finansowo- zawodowego,
      lecz raczej koncentruje sie na psychologicznym aspekcie imigracji, a mimo tego
      szczekacze dryfuja z dyskusja na strone "ile, za ile i gdzie, kto jest kto, kto
      ma to a kto ma tamto i za ile". No i do tego najbardziej chyba idiotyczne
      wywlekanie tego, ze "w Polsce to bym za skarby swiata nie chcoial, bo tamto,
      siamto, bo na imigracji swiety spokoj." Czyli ponownie "dyskutanci" posrednio
      potwierdzaja latusowe tezy smile
      Smutne to zaiste.
      • wami41 GLUPIE REFLEKSJE 16.07.05, 08:15
        Glupie sa te refleksje i typowe dla Polaka. Wedlug tego Pana Polak na emigracji
        to "musi zrobic kariere". Nie wystarczy ze pracuje, zarabia,czyta prase, oglada
        tv, posiada nieruchomosci, ksztalci dzieci, zwiedza swiat. Nie to nie
        wystarczy. Musi zrobic kariere.Bez KARIERY zycie Polaka na emigracji
        zmarnowane. Kariere tam (tak jak i tutaj) robia niektorzy, wiekszosc prowadzi
        normalne zycie.
        • jotrope do Wami 41 16.07.05, 18:38
          Brawo !
          Jest to jeden z madrzejszych postow jaki ostatnio czytalam.


          Pozdrawiam serdecznie.
          • wami41 Re: do Wami 41 16.07.05, 22:12
            Nie wiem czy jestes serio czy tez mowisz to sarkastycznie nie mniej DZIEKUJE.
            • jotrope Re: do Wami 41 17.07.05, 09:30
              To bylo naprawde bardzo serio.
              Sama chcialam cos takiego napisac.

              Serdeczne pozdrowienia.
    • soup_nazi Tak. Tych, ktorzy nadal siedza w sraczu, hehehe 16.07.05, 00:30
      Gdzie "elity" lobuzow, gangsterow, cwaniakow, zlodziei, swiniuchow i komuchow
      (co na jedno wychodzi) sraja im codzien na glowy i sa smieciami we wlasnym kraju.
      • flipflap Nagonka 16.07.05, 07:07
        Od jakiegoś czasu na różnych forach pojawiają się wypowiedzi na temat jak to
        źle żyje się poza Polską. Powyższe teksty nie są skierowane do nas tylko do
        potencjalnych emigrantów żeby uświadomić im jak to jest źle poza Polską. Jest
        to swoista nagonka żeby utrzymać ludzi w kraju otumanienia. Nie wspominając
        już o tym że ci z nas co mieszkają od wielu lat w cywilizacji, pałę kładą na
        takie wypowiedzi.
        Czy nie prościej zrozumieć że rodacy mają już dosyć tego polskiego burdelu i
        chcą mieszkać w normalnych wrunkach.
        Jeżeli dziura w budżecie jest pod niebiosa a bezrobocie 20% to jasne że rodacy
        chcą sobie i swoim rodzinom poprawić byt. Każdy ma w doopie kolejne
        gołosłowne zapewnienia poprawy. Niektórzy (młodzi) wyrywają z tego kraju bo
        wszędzie można sobie zapewnić lepsze życie niż w kołchoźniczych polskich
        warunkach.
        Propaganda jest propagandą. Celem jej jest utrzymać kolejną narastającą falę
        emigracji.
        • soup_nazi Re: Nagonka 16.07.05, 17:21
          flipflap napisał:

          > Od jakiegoś czasu na różnych forach pojawiają się wypowiedzi na temat jak to
          > źle żyje się poza Polską.

          Hehehe, najpierw zachyncali do saksow, a terozki sie polapali, ze im populacyja
          generalno spie.. dokad sie da na stale i nie bedzie komu placic i robic na
          czerwono-czarnych mandarynow? Moze i tak, ale nie zapominaj przy tym,, ze to
          okres letniej kanikuly i praktyk dla olewow/kabzdetow/podhuyowszych jakichs tam
          szkolek wojsk (haha) lacznosci z Polonia. A ten latus to kto zacz? Jakis
          pisarczyk-swiniarczyk bzdetnego polskiego pisemnka dla malorolnych wakacjuszy?
          • filipek.us Z tubiy propagandowej konsulatu szczęśliwego NY 16.07.05, 17:59
            > =* flipflap napisał:
            >
            > > Od jakiegoś czasu na różnych forach pojawiają się wypowiedzi na temat jak
            > to źle żyje się poza Polską.
            >
            --
            --** soup_nazi napisał:
            >
            > okres praktyk dla olewow/kabzdetow/podhuyowszych jakichs tam
            > szkolek wojsk (haha) lacznosci z Polonia. A ten latus to kto zacz? Jakis
            > pisarczyk-swiniarczyk bzdetnego polskiego pisemnka dla malorolnych wakacjuszy?
            >
            Posłusznie melduję
            Janek Latus stuka w tubie propagandowej konsulatu szczęśliwego nowego jorku pod
            batutą Agnieszki Magdziak-Miszewskiej

            Agnieszka Magdziak-Miszewska - born 1957. She has worked for Więź since 1984,
            from 1995-2001 as its deputy editor-in-chief. From 1991-1995, counselor-
            minister at the Polish embassy in Moscow. From 1997 to 1995, adviser to Prime
            Minister Jerzy Buzek on Polish-Jewish affairs. >From 2000-2001, director of the
            independent Center for International Relations. Since April 2001, Polish consul
            general in New York.
            www.dziennik.com/www/dziennik/week/ps/wk-126-05.html
            web.archive.org/web/20011224233628/www.dziennik.com/cgi-bin/ubb/Ultimate.cgi?action=intro

            Biuro Nowego Dziennika w Polsce:
            Ul. Lwowska 11 m. 1, 00-660 Warszawa
            (+48-22) 625-7277, Przedstawiciel: Pawel Miklasz
      • starypierdola Hej, Zupa!! 16.07.05, 09:35
        Nie wiesz czasem co stalo sie z Ertesem??

        Znikl, przepadl, jak kamien w wode!! Siedzi?? Deportowali go??

        SP
        • debunker Grzegorz Kołodko - padają w końcu słowa z głośnika 16.07.05, 12:37
          sendivigius napisał:
          > na kazde sto hydraulikow emigruje jeden, na kazde sto lekarzy tez jeden i na
          kazde sto bezrobotnych tez jeden.

          Dyrektorzy bankow, biskupi i ministrowie nie emigruja.

          "Grzegorz Kołodko" - padają w końcu słowa z głośnika.
        • soup_nazi Re: Hej, Zupa!! 16.07.05, 17:25
          starypie.. napisał:

          > Nie wiesz czasem co stalo sie z Ertesem??

          Nie mam zielonego pojecia ani zadnego innego koloru, ale jego nieobecnosc mi
          powiewa kalafiorem - durniow ci tutaj dostatek, hehehe - jest kogo walic po
          rogach zapackanych nawozem.

          Tutaj chyba nie pisze, bo ten jego styl przasno-buraczany jest latwo wyczuc.
          Sprawdziles krypte? Moze tam sie ukrywa wsrod undead ciotek, hehehe?
          • waldek.usa Re: Hej, Zupa!! 16.07.05, 17:44
            soup_nazi napisał:

            > starypie.. napisał:
            >
            > > Nie wiesz czasem co stalo sie z Ertesem??
            >
            > Nie mam zielonego pojecia ani zadnego innego koloru, ale jego nieobecnosc mi
            > powiewa kalafiorem - durniow ci tutaj dostatek, hehehe - jest kogo walic po
            > rogach zapackanych nawozem.
            >
            > Tutaj chyba nie pisze, bo ten jego styl przasno-buraczany jest latwo wyczuc.
            > Sprawdziles krypte? Moze tam sie ukrywa wsrod undead ciotek, hehehe?
            >
            ► Jestes pewien, ze sie tu nie pojawia pod jakims tam nickiem...np
            mysiapi.zda...
            • soup_nazi Re: Hej, Zupa!! 16.07.05, 17:57
              waldek.usa napisał:

              > ► Jestes pewien, ze sie tu nie pojawia pod jakims tam nickiem...np
              > mysiapi.zda...

              Pewne, waldi, to sa smierc i podatki, co zapewne jest ci od dawna wiadome.
              Mysle, ze wyczuwalem tego ciecia po jego pastewnym stylu przynajmniej 8 razy na
              10. mysia_kuciapka to cienias jeszcze wiekszy od ertesa (wiem, trudno w to
              uwierzyc, hehehe), prawdopodobnie jakis praktykant ze szkoly mylycyjnej.
              Wyjatkowo tepy i cienki rocznik musi. Co nie znaczy, ze poprzednie roczniki byly
              bright albo smart bynajmniej, niech sobie alumny szkolki wojsk (haha) jakichs
              tam, w Otwocku lub Falenicy niezdrowo nie roja, hehehe.
              • waldek.usa Re: Hej, Zupa!! 16.07.05, 18:52
                soup_nazi napisał:


                > Pewne, waldi, to sa smierc i podatki, co zapewne jest ci od dawna wiadome.

                ► niektorym zdarza sie stan agonalny kazdego 15 kwietnia.

                > Mysle, ze wyczuwalem tego ciecia po jego pastewnym stylu przynajmniej 8 razy
                na 10. mysia_kuciapka to cienias

                ► tak mi sie skojarzylo, gdyz zna elementy krypty, no i ta upie!rdliwosc

                jeszcze wiekszy od ertesa (wiem, trudno w to uwierzyc, hehehe), prawdopodobnie
                jakis praktykant ze szkoly mylycyjnej.
                > Wyjatkowo tepy i cienki rocznik musi. Co nie znaczy, ze poprzednie roczniki
                byly bright albo smart bynajmniej, niech sobie alumny szkolki wojsk (haha)
                jakichs tam, w Otwocku lub Falenicy niezdrowo nie roja, hehehe.
                >
                >
                ► co i raz trafiaja sie nicki podobne do siebie w tfurczosci (musica
                ludens) niezwykle, hehehe, z pewna modyfikacja, np. kololek belecika. Kto wie...

                Co nie zakloci mi swietego spokoju za zadna kase, i tu lecem na pyfko.
        • starypierdola Witaj Eretes, vel Calavasito, vel Debunker!! 17.07.05, 00:26
          Dzieki za znak zycia!! A juz myslalem ze zakwalifikowales sie na "three strikes
          and you are out"!!

          To co z ta Kanada?? Deportowali Cie tam zebys splacal dlugi?? Uciekles z LA
          przed splata tej Plazma TV?? Napisz co i jak, moze Ci pomozemy smile))

          SP
      • exile1 Re: Tak. Tych, ktorzy nadal siedza w sraczu, hehe 17.07.05, 00:08
        Bol kloca napisalo :

        > Gdzie "elity" lobuzow, gangsterow, cwaniakow, zlodziei, swiniuchow i komuchow
        > (co na jedno wychodzi) sraja im codzien na glowy i sa smieciami we wlasnym >
        > kraju.

        Mendo ,przyblendo , biedny emigrancie , przygarneli cie tak samo smieciu jak
        dzieci cimoszeica hehe .




        • soup_nazi Re: Tak. Tych, ktorzy nadal siedza w sraczu, hehe 17.07.05, 04:53
          jakis cw..owaty krapol wydyszal nieswiezo z nienawiscia:

          > Mendo ,

          Jeszcze was tak, gliniakow, w Polanezji, nazywaja, hehehe?

          > przyblendo ,

          Moze i przybledo (przez "e", kolku zaplesnialy, hehehe), ale hoooy ci taki
          wielki jak z Toronto do Polanezji, do tego poniewaz nie do was sie
          przyblakalem. Wrecz przeciwnie, ja sie od was, krapoli, odblakalem z radoscia,
          jako i dzisiaj usiluja sie od was odblakac masy nie chcacych sie taplac w waszym
          gownie. Kwestia jest miedzy mna a Kanada, a chlop-krapol z dala - niech sie nie
          vpeeerdala, ehehehe.

          > biedny emigrancie ,

          Emigrantem jestem, a jakze, a wlasciwie to nawet uciekinierem, gdyz swego czasu
          oszukawszy organ wasz glupi a mylycyjny dalem olbrzymiego buciora z paskudnego
          grajdola zameldowawszy leszczom, ze za 4 dni wracam, buahahahaha. Biednym, hmmm,
          to pojecie wzgledne. Z tutejszego punktu widzenia sredniaczkiem, z punktu
          widzenia polanezyjskiego sredniaczka - krezusem, hehehe. Ale wazniejsze od tego
          jest to, ze nikt mnie tu nie obsrywa daily tak jak was - poddani Zjednoczonej
          Partii Wlascicieli Polanezji. Tak, tak was glyniakow rowniez. Ty, niewolniczy
          polazjatycki czerepie, nie masz pojecia, co to znaczy byc wolnym - juz od 20
          lat. Tego sie nie da opisac, tego trzeba doswiadczyc. Wy, w Polanezji, tez
          jestescie wolni - jak "Wolny najmita" Konopnickiej, hehehe. Jak wolna raczka,
          ale w trybach.

          > przygarneli cie

          A przygarneli. Nie musieli a przygarneli, dali prace, mozliwosc zdobycia
          uzytecznej edukacji, mozliwosc normalnego i wygodnego zycia, przewidywalnego
          jutra, dali prawa i przywileje o jakich nie snilo mi sie w kolchozie, a wam w
          dzisiejszej, wolnej (haha) Polanezji tez sie nie przysnia. Pamietaj tez, ze
          "smiec" to synonim slowa "obywatel" na Dzikich Polach, zarezerwowany przez
          czlonkow w/w partii dla 98% spoleczenstwa polanezyjskiego.

          tak samo smieciu jak
          > dzieci cimoszeica hehe .

          Jedna z b. istotnych roznic pomiedzy nami to ta, ze ja mam gleboko w dupie
          cimosewica, jego dzieci, etc. I tak juz od lat wielu lat, codziennie,
          niezmiennie klade taki hoooy jak prezesa szyja na polanezyjskie wasze ciemne sprawy.
    • mats-v Re: Emigracja-najwiekszy zyciowy blad i tragedia 16.07.05, 10:28
      Do J. Latus:
      Twoja wypowiedz jest chyba dosc osobista. Prosze nie uogolniac. Mow na drugi
      raz za siebie ( o sobie )
      • downunderguy Re: wiesniok latus wsadzil kij w mrowisko... 16.07.05, 11:14
        juz jest prawie emigro i orze jak moze - my tez tak orali na poczatku - czego
        sie to nie lapali zeby dziabnonc troche baksow - nie dziwta sie, on ma tylko
        ciemnogrodzki rynek i zaspokaja glod vizji o zyciu emigro 30stu mil poloczkow -
        wszyscy z nich glowkuja spie..c czy nie - w polszy moge zostac kupcykiem a
        tam kim? gdzie sa te milionery? Widzita jak bluzgaja tymo? tylko kilka mil? co
        to za dupek z czym do polszy? Maja salcie Jolke - ta nie musi miec nic ale jest
        Dame. ot filozofija...
        wiesniok latus - mosz tylko dwa wielkiem poloki - kucharke - jak jej tam
        pilecka johnson i nieboszczyka karolcie - obwachuj ich i pisz...
        jo mom tylko 100k, wstaje po siudmej, sprowdzom czy opera wciaz stoi i ide do
        gym , a po tym do souny ... a tam o la boga sodoma i gomora... nie warto pisac.
        jak przyjedziesz do sydney to ci dam kopa w rzyc... bye
    • starywiarus Zamówienie na powstrzymanie głosowania nogami, 16.07.05, 13:52
      ...wpłynęło od urzędu, co , Latus? Obrzydzamy jak moźemy?

      Żebyś pękł z wściekłości, ci młodzi Polacy, którzy chcą mieć święty spokój od ciebie i tobie podobnych
      besserwisserów (pol.: 'wielep' - taki, co wszystko wie lepiej) wyjeżdżali, wyjeżdżają i będą wyjeżdżać.
      • jan.latus [...] 18.07.05, 03:36
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • renkaforever nie udalo sie zostac KIMS ? 21.07.05, 05:33
          Byc KIMS, to obsesja niektorych, tych spragnionych tytulow, wladzy i kariery.
          Inni chca spokojnego, prostego zycia i maja do tego prawo. Natomiast nikt nie
          ma prawa tego krytykowac.Obserwuje zycie spokojnych Kanadyjczykow europejskiego
          pochodzenia i moge tylko powiedziec, ze ci sa gora, ktorzy stosuja wszystkie
          dostepne metody wzajemnego sie wspierania.A krytyka w srodowisku zawsze
          powinna byc, bo to sprzyja naprawie stosunkow, tyle, ze konkretna.
    • footlong_qtas lolek, poczytaj tutaj moze ci bedzie lepiej 21.07.05, 05:45
      a do tego co 9 lekarz to Hindus.


      ze tez zacytuje zupe bez komentarza...
      zupa jak sie pojawic mialbys gdzies ochote w moich okolicach w czasie lunchu to
      daj znac na maila masz u mnie wielkie piwo...
      okolice to madison ave i 39 street...

      "• Re: Sluszna slusznosc
      soup_nazi 19.07.2005 03:50 + odpowiedz

      emlgracja napisała:

      > Nie roznica jest taka, ze wy znacie Polske sprzed reform i emigracje. Ja znam
      > Polske "sprzed",

      To nie byly zadne reformy, to byl 4 rozbior Polski, pomiedzy komuchow i ta mloda
      gwardie, ktorej spieszno bylo zlodziejskie ryje do koryta wepchnac. I tak
      pospolu uformowali Zjednoczona Partie Wlasciecieli Polanezji.

      > imigracje ( 5 latek w USA) i Polske "po emigracji".

      Po pierwsze zdecyduj sie wreszcie, jaka jest roznica pomiedzy emigracja a
      imigracja i zacznij ich uzywac poprawnie.

      > Zaliczylem NY,

      Czytaj: Grimpoint

      >Kew West

      Naprawiajac jachty czy dachy po huraganie?

      > i Garfield.

      Skad ta duma? Co to jest? One Horse Town, USA?

      > Pieniazki w Unii Kredytowej skladalem, a jakze.

      A dlaczego nie w banku? Bez tlumacza nie dalo rady?

      Z obrazu powyzej wynika, ze byles bardzo dlugim wakacjuszem. No i co z tego, ze
      5 lat. Wakacjusz to wakacjusz, spi w norze, je konserwy dla kotow i kitlasi
      kazdego centa na budowe dumu w Limanowej. I ty chcesz nam powiedziec, ze znasz
      druga strone medalu? Wolne zarty. Ale pociesz sie, ze nie jestes jedyny, ktory w
      tak glupawy sposob postrzega emigracje. Wyjechal na roboty i melduje, ze byl na
      emigracji. Salwa smiechu (kopyrajt by waldi). Ci, ktorzy nigdzie nie byli,
      mysla, ze to towarzycho na Jackowie to emigracja/Polonia. Nastepna salwa
      smiechu.
      > > > Maniacko wracacie do tego szczescia , normalnosci i imigracyjnych k
      > arier. Po co?

      Bo szczescie plynace z normalnosci, po spedzeniu mlodosci w kraju patologii
      coraz to nowych jest rzecza niezwykle cenna. Co do karier: nie nastawialem sie
      na jej zrobienie i nie zrobilem. Studia, taka sobie praca za biurkiem -
      sredniactwo. Mnie wystarczy - bo jest normalnie i dostatnio. Aha, i nie mam do
      czynienia z biurwokracja. To tez b. wazne. Ja mam 40 latek i jestem middle
      middle class. Calkiem niezle jak na imigranta w pierwszym pokoleniu. Jeszcze 30
      lat temu bylo nieco inaczej i tam wlasnie zatrzymaly sie wasze krajowe pojecia
      na temat Polonii. Moje dzieci maja powazne szanse wskoczyc do lower upper class
      - lekarze, adwokaci, etc. Zle? A wyzej....moze...przy lucie szczescia, a jak nie
      to tez bez problemu. Sa inne znacznie wazniejsze rzeczy w zyciu.
      > >
      > > i tak tego nie zrozumiesz nie bedac tutaj,
      >
      > Na szczescie smile

      Moze i na szczescie. Jak ktos sie nie potrafi oderwac od schabowego z kartoflami
      i polskiego bajorka, to pewnie, ze na szczescie.

      >
      > wiec dlatego mam nadzieje ze
      > > ontarian z zupa nie bedzie sie znecal nad toba.
      >
      > Nie. Oni sie znecja nad soba akurat. Nie nade mna.

      Gdyby chcieli to by mogli. Tak sobie napisales dla fantazji, hehehe.
      >
      > nie mieszkajac tutaj nie masz
      > > pojecia co to normalnosc, normalnosc kojarzy ci sie z tym co masz w Polsc
      > e. a to tak do konca nie jest normalne.
      >
      > Nienormalne jest zycie imigranta, ktormu za plecami zawsze beda sobie
      puszczac
      > oczko, po jego madrej imigranckiej wypowiedzi typu "in my country..."
      > Well. Who really gives a shit?

      No widzisz jak nam ladnie powiedziales co cie bolalo. Bez przerwy im trukales co
      jest "in your country" oraz, ze to zapewne bylo better, wiec lacha z ciebie
      darli. A dlaczego mieli takiego ciecia znosic? W doopie maja "your country" i to
      jest normalne. Pytanie, dlaczego ty im tak ciagle zalewales? Odpowiedz jest
      prosta - bo nie nadawales sie do imigracji, bez przerwy sie tylko chroniles w
      ten twoj kuntry wirtualnie. Pracowales zawsze na samym dole, jezyk ledwo co
      ugryzles "Ser, ken aj hew uan ask?". Eh, nie chce mi sie juz pisac - sporo tu
      takich, siedza legalnie, a zyja w wyidealizowanej Polanezji. Znacie ich.

      > > no nie za bardzo zapomniala... sa tacy co rece wyciagaja po kase, sa tacy
      > co zolc ich zalewa codziennie bo ktos tam jest w USA a on nie... itd
      >
      > Taaaaaaa, to pewnie tobie humor poprawia, ze sobie tak myslisz?
      > Reke po twoja kase wyciagaja? A niby kto?

      A kunsulaty usilujace jeszcze niedawno sprzedawac nam swoje szmatlawe paszporty
      na zasadzie "kup pan cegle", zawlaszczajce dzieci urodzone w nowych krajach po
      to zeby im i ich potomkom sprzedawac te paszporty notabene po cenach
      kilkakrotnie wyzszych niz w kraju, drakonskie oplaty za byle swist, praktyczne
      uniemozliwienie zrzekania sie niechcianego obywatelstwa, bo moze kiedys sie uda
      jakos tych wstretnych emigrantow opodatkowac (jak na razie probuje sie z
      saksowiczami), no i kase z dotacji unijnych na martwe dusze.... Duh?

      > > Nas to nie
      > > > obchodzi, czy ty szczesliwy czy nie i jak bardzo. Tak samo jak to z
      > czego sobie ten swoj domek pobudowales.
      > >
      > > no to akurat widac po np twoim poscie jak bardzo was nie obchodzi
      >
      > Niby co mnie to ma obchodzic? Dla mnie jest istotne w czym ja mieszkam

      Nic was krajowcow nie obchodzi tylko nie wiadomo po jakiego wuja bez przerwy tu
      przylazicie i cierpicie publicznie. Ja nie laze na forum Kraj, so? What gives?
      Duh?

      > ja mieszkam U SIEBIE a nie u obcych.

      To ty sobie chlopie tam mieszkaj, mieszkaj tam sobie chlopie. A ja pozostane
      przy paradoksie, ktory sprawia, ze o wiele bardziej czuje sie u siebie w obcym
      (dla was) kraju, wsrod obcych (dla was) ludzi niz w kraju, w ktorym slowo
      "obywatel" jest rownoznaczne ze slowem "smiec". I na koniec, skoro cie tak
      bardzo nie obchodzimy, jak to utrzymujesz - wyjdz, zamknij drzwi, przekaz
      kolegom. "

      masz racje zupa koles to typowy turysta ktory nigdy nie byl w USA u siebie bo u
      siebie w jego mentalnosci to unia polsko-slowianska i tanie obiady na
      greenpoint... tam czul sie u siebie bo i jezyk i polska kaszanka....eeeh zyc
      nie umierac, a tu trza do pcima dolnego wracac bo sasiad za dlugo zone uzywal i
      moze sie tak stac ze zona sie rozmysli konto oczysci i z sasiadem w Polsce
      zostanie.
    • kwiatek_leona Re: Emigracja-najwiekszy zyciowy blad i tragedia 21.07.05, 06:05
      Mam tylko jedna rzecz do powiedzenia na temat artykulu "Jana Latusa". Zeby
      zacytowac rzesze gosci Jerry Springer: "Whatever!!!!!"
      • emigrant007 Re: Emigracja-najwiekszy zyciowy blad i tragedia 22.07.05, 07:20
        Panie Janie ,uwaza Pan ze ludzie { optymisci } do takich zaliczam emigrantow i
        ludzi przemieszczajacych sie z ulicy na ulice , dzielnicy na dzielnice, z miasta
        do miasta ,z kraju do kraju z ambicjami , roznymi predyspozycjami,ktorzy w rozny
        sposob chca cos w swoim zyciu zmienic , poznac nowe mozliwosci na lepsza
        egzystencje , zycie dla siebie , dla rodziny czy tez pragna spelnic swoje
        marzenia.Moze za Kolumba to byla by tragedia, w dzisjejszych czasach,nie mozemy
        siedziec w jednym miejscu,bierzmy przyklad z Mc Donalda i Coca Coli wszedzie juz
        sa w Polsce ,Chinach.Mam nadzieje Panie Janie ,ze umie Pan liczyc i wie Pan ze
        bledem nazywamy cos co sie nie zgadza ,np cofanie sie { emigracja do na wschod }
        a nie na zachod prawda.Dlaczego nie ma granic ,to tez zyciowy blad ze polacy
        wyjezdzaja do pracy ,do roznych szkol, nie im Pan to powie.Panie Janie nie ma co
        dzielic ,tragedia jest wtedy jak zchodzimy lub zchodza z tego pieknego swiata.
        Panie Janie dzisiejsza emigracja to tak jak dluzsze wakacje ,jak jest mi gdzies
        zle to wracam i mam rzeczywistos,kto by pomyslal ze Kowalski prowadzi zaklad
        fryzierski w Paryzu ,a drugi Kowalski otworzyl piekarnie ,to tez blad zyciowy,
        prawda.Panie Janie przez takie wlasnie ,bledy i tragedie o ktorych pan pisze
        nasza Polonia nie jest mocna , ale my emigranci ( optymisci } idziemy do przodu
        z ambicjami ,marzeniami.Pomagajmy sobie.





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka