Dodaj do ulubionych

LOT - bomba w samolocie i nikt nic nie wie

IP: *.246.82.45.Dial1.NewYork1.Level3.net 10.08.02, 04:07
Postawa LOTu naprawde wystraszajaca, a najbardziej chyba Polskie to podejscie nowych pasazerow
nastepnego dniasmile)) poprostu smutny cyrk!

http://www.se.com.pl/iso/Dzisiaj/regiony/nynews/nynews_3.shtml

Bomby nie było
O dramatycznym locie z Warszawy do Ameryki - opowiada "Super
Expressowi" Izabella Golec

Newark, NJ

Maciek Majewski, Marek Skowroński

- Gdy pilot powiedział, że na pokładzie naszego samolotu może być
niebezpieczny ładunek wybuchowy, baby powyciągały różańce i
zaczęły się modlić - opowiada "Super Expressowi" Izabella Golec.
22-latka leciała - podobnie jak 150 innych osób - w czwartek
samolotem, który postawił w stan gotowości bojowej ponad 200
policjantów na lotnisku Newark w New Jersey.

- Ja też się wystraszyłam, tym bardziej, że niektóre kobiety zaczęły
płakać - mówi Iza z Jaskowic koło Stalowej Woli. - Natychmiast
sięgnęłam po kamizelkę ratunkową i spojrzałam przez okno, czy już
jesteśmy nad Atlantykiem. Bardzo nie lubię wody.

Bomba na pokładzie
Lot numer 011 z Warszawy do Newarku przebiegał normalnie
przez pierwszych 70 minut. To właśnie wtedy, dokładnie o godzinie
14.30 (8:30 rano w Nowym Jorku) pilot nagle oznajmił, że na
jednym z samolotów LOT-u, prawdopodobnie w tym, jest
niebezpieczny ładunek wybuchowy. Stewardesy nakazały
przeszukanie bagażów osobistych. Pytały, czy ktoś w ostatniej
chwili nie dał czegoś któremuś z pasażerów.

- Zabraliśmy się więc za szukanie tej bomby, ale niczego nie
znaleźliśmy. Stewardesy zaglądały pod każde siedzenie, ale też
skończyło się to niczym - opowiadają pasażerowie.

Mimo alarmu, Boeing 767 nie zawrócił na Okęcie, ani nie zszedł do
lądowania na żadnym z najbliższych lotnisk. Leciał dalej na zachód,
do Ameryki.

- To trochę zdenerwowało starszych ludzi, którzy głośno zaczęli
domagać się wyjaśnień - mówi Golec. - Ale stewardesy nic nie
odpowiedziały. W ogóle były nieprzyjemne, nie pocieszały nikogo.
Może się same bały? - zastanawia się Izabella.

Awaryjne lądowanie
Drugi raz zrobiło się nieprzyjemnie pod koniec lotu. Ze względów
bezpieczeństwa samolot nie mógł lądować normalnie na płycie
lotniska. Pilot poinformował pasażerów, że muszą się przygotować
do awaryjnego lądowania.

- Nie za bardzo wiedziałam, co to oznacza, bo pierwszy raz w
życiu leciałam samolotem. Ale, siedzący obok mój chłopak
wszystko mi wyjaśnił. Waldek był wspaniały. Bardzo mnie
podtrzymywał na duchu. Dzięki niemu mniej się bałam - mówi
22-latka. - Stewardesy kazały nam zdjąć buty. I jeszcze dodały, że
jakby był pożar, należy wszystko zostawić i natychmiast uciekać
przez wyjście awaryjne.

Otoczeni przez policję
Na szczęście, lądowanie się udało i stewardesy pozwoliły
pasażerom zabrać bagaż podręczny. Samolot zatrzymał się w
części towarowej lotniska, daleko od terminalu pasażerskiego. Do
wejścia podjechały schody.

- Gdy schodziliśmy nimi, zobaczyliśmy, że nasz boeing otoczony
jest oddziałem policji z karabinami. Niektórzy byli z psami - mówią
Polacy.

Funkcjonariusze kazali położyć pasażerom bagaż na płycie i wsiąść
do autobusu. Czekali w nim 40 minut.

Potem pozwolono im wziąć bagaż podręczny i zawieziono na
odprawę wizową.

W akcji uczestniczyło ponad 200 policjantów, prawie wszystkie siły
zabezpieczające lotnisko.

- To spowodowało, że inne terminale i obiekty pozostały z bardzo
słabą ochroną - zdradził "Super Expressowi" oficer Richard Mania.

LOT milczał
- Alarm był fałszywy. Samolot został sprawdzony i już wrócił do
kraju. To był głupi żart kogoś, kto się nudził. Ale czy to jest głos
pięciolatka, czy siedemdziesięciolatka musimy uruchamiać
odpowiednie procedury, odpowiednie służby tu i za granicą.
Musimy zapewnić absolutne bezpieczeństwo - mówi Andrzej
Wysocki, dyrektor biura komunikacji LOT w Warszawie.

Andrzej Golec nie mógł się doczekać siostry. Przyjechał na
lotnisko o godz. 16 (czasu miejscowego). Minęła godzina, potem
druga, a jej nie było. - Dowiedzieliśmy się, że chodzi o bombę na
pokładzie, ponieważ do wielu oczekujących dzwoniono już na
komórki. Wiadomość o awaryjnym lądowaniu polskiego samolotu
podana została przez stacje telewizyjne. Na stanowisku LOT-u nic
nie chcieli jednak powiedzieć, w ogóle nie było żadnej opieki ani
informacji z ich strony.

Zapadał już zmierzch, gdy Izabella uścisnęła się z bratem. Od
startu w Warszawie minęło 13 godzin.

O dramatycznym locie z Warszawy do Ameryki - opowiada
"Super Expressowi" Izabella Golec Na JFK o niczym nie
wiedzieli
- A skąd pan wie o bombie, kto do pana zadzwonił - George Van
Bernum, szef ochrony terminalu na lotnisku JFK stanowczo
domagał się wyjaśnień, po tym jak reporterzy "Super Expressu"
chcieli sprawdzić doniesienia o bombie na pokładzie samolotu
LOT-u lecącego z Warszawy.

Po przeszukaniu naszych toreb i spisaniu danych ruszyła lawina
pytań. - Kto wam powiedział o bombie, o której godzinie, w jakim
samolocie ... - to tylko niektóre z pytań zadanych nam przez
Bernuma, który sprawiał wrażenie, jakby o niczym nie wiedział.

Informacja o bombie postawiła na nogi całą ochronę terminala.
Nagle staliśmy się podejrzanymi. Do pokoju weszło trzech
funkcjonariuszy Port Authority, dwóch pracowników ochrony
lotniska, dwóch tajniaków. W ich obecności powtórzono nam te
same pytania. W końcu szef ochrony zadzwonił do Newarku, gdzie
dowiedział się, że rzeczywiście samolot z Polski wylądował tam z
godzinnym opóźnieniem.

Na sam koniec prawie godzinnego "przesłuchania" w pokoju
pojawił się detektyw służb specjalnych. Szef ochrony przeczytał
mu nasze zeznania, wyjaśniając, że jesteśmy dziennikarzami.

W końcu przeproszono nas za zamieszanie i zostaliśmy
odprowadzeni do wyjścia.



A co my na to?
W związku z informacją o rzekomej bombie w samolocie LOT-u
zapytaliśmy Polak
Obserwuj wątek
    • Gość: Jurek Re: LOT - bomba w samolocie i nikt nic nie wie IP: *.246.82.45.Dial1.NewYork1.Level3.net 10.08.02, 04:09
      www.se.com.pl/iso/Dzisiaj/regiony/nynews/nynews_3.shtml
      A co my na to?
      W związku z informacją o rzekomej bombie w samolocie LOT-u
      zapytaliśmy Polaków na godzinę przed ich odlotem polskimi liniami
      z lotniska JFK do Krakowa, czy nie boją się lecieć i nie mają
      ochoty odwołać podróży.

      - Danuta Golem z Massachusetts
      Ja nie lecę, tylko odprowadzam moją rodzinę, która zaraz odlatuje
      do Krakowa. Nie myślę, żeby to była prawda. Jeśli jednak ....
      cokolwiek ma się wydarzyć, to i tak się wydarzy.

      - Jan Kulig z Nowego Targu
      Strzelę sobie dwa kielichy i będzie OK. Górale się nie boją.

      - Paweł Stachura spod Krakowa
      Coś czuję, że pani blefuje. Chyba chce mnie pani nabrać. Ale jeśli
      nawet była bomba ... co ma być, to będzie.
      • Gość: norge Re: LOT - bomba w samolocie i nikt nic nie wie IP: *.kub.nl 11.08.02, 02:29
        Bez przesady, Super Expres jak zwykle szuka tanich sensacji, az wstyd cytowac
        takiego szmatlawca. W koncu awaryjne ladowania samolotow sie zdarzaja, falszywe
        alarmy bombowe rowniez. Niedawno zdarzylo sie to podczas lotu linii
        skandynawskich SAS z Kopenhagi do Seattle. Samolot musial awaryjnie ladowac
        na... Grenlandii i pasazerowie spedzili tam przynajmniej jeden dzien. A pare
        miesiecy temu inny samolot SASu na linii krajowej w Norwegii z Tromso do Oslo
        (2 godziny lotu) musial nagle zawrocic ze wzgledow bezpieczenstwa, bo ktos
        zadzwonil z falszywym alarmem w Stavanger, czyli na przeciwleglym koncu kraju.
        A tutaj ktos robi wielka afere z powodu opoznienia samolotu o jedna godzine i
        ladowania daleko od terminali. Bardzo dobrze, ze LOT tak dba o bezpieczenstwo
        pasazerow, to w koncu calkiem niezla linia lotnicza.
        pzdr.
        • Gość: burak Re: LOT - bomba w samolocie i nikt nic nie wie IP: *.proxy.aol.com 11.08.02, 03:15
          no coz
          jaki kraj tacy terrorysci
        • Gość: Jurek Re: LOT - bomba w samolocie i nikt nic nie wie IP: *.154.73.68.Dial1.NewYork1.Level3.net 13.08.02, 15:57
          Gość portalu: norge napisał(a):

          > Bez przesady, Super Expres jak zwykle szuka tanich sensacji, az wstyd cytowac
          > takiego szmatlawca. W koncu awaryjne ladowania samolotow sie zdarzaja, falszywe
          >
          > alarmy bombowe rowniez. Niedawno zdarzylo sie to podczas lotu linii
          > skandynawskich SAS z Kopenhagi do Seattle. Samolot musial awaryjnie ladowac
          > na... Grenlandii i pasazerowie spedzili tam przynajmniej jeden dzien. A pare
          > miesiecy temu inny samolot SASu na linii krajowej w Norwegii z Tromso do Oslo
          > (2 godziny lotu) musial nagle zawrocic ze wzgledow bezpieczenstwa, bo ktos
          > zadzwonil z falszywym alarmem w Stavanger, czyli na przeciwleglym koncu kraju.
          >
          > A tutaj ktos robi wielka afere z powodu opoznienia samolotu o jedna godzine i
          > ladowania daleko od terminali. Bardzo dobrze, ze LOT tak dba o bezpieczenstwo
          > pasazerow, to w koncu calkiem niezla linia lotnicza.

          Wstyd cytowac? smile))) Przeciez wiadomosc prawdziwa? Samolot zostal skierowany na granice lotniska - gdzie
          nastepnie sprawdzony przez lokalnych specjalistow... Tylko jak sam(a) opisujesz bardzo rozna od postawy np SAS!
          gdzie jednak awaryjnie wyladowali - i linie zapewnily bezpieczenstwo i opieke swoich pasazerow. LOT nie tylko nie
          zawrocil (bo byly by koszta z tym zwiazane), ale i nie mial odpowiedniego personelu do zabezpieczenia bomby jesli
          takowa by byla... Co by zrobil personel pokladu gdyby znalazl bombe? Pilnikiem od paznokci zabezpieczyl?
          Nawet opoznienie LOTu nie bylo przez LOT reklamowane (czyli tylko pasazerowie wiedzieli, a czekajacy nic)
          dlaczego? Hmm pewnie duzym powodem byl by fakt ze wielu moglo by zrezygnowac lub zmienic linie. Ciekaw
          jestem tylko jaka rekompesate otrzymaja pasazerowie wlasnie tego LOTu za 8godz b.wysokiego stresu (bo przeciez
          wiadomosc Pilot otrzymal prawie zaraz po starcie!)

          Proponuje zastanowic sie troche zanim sie wypowiesz - a co do LOTu powinien brac przyklad z Lini lotniczych jak
          SAS - kasa nie jest najwazniesza, a slepa zachlanosc moze naprawde odrocic przyszlych pasazerow do na tym
          ostanio mocno niestabilnym rynku do innych lini lotniczych.

          Ja tez zawsze preferowalem LOT, ale ostatnio (po polaczeniu z AA jakosc spadla) coraz bardziej przez sentyment
          bo Polski... Mam nadzieje ze ten duzy mentlik zlych decyzji byl poprostu jednorazowym bledem...

          Pozdrawiam.
    • emerytka? Re: LOT - bomba i ci wspaniali dziennikarze :-> 12.08.02, 16:16
      No tak-wspaniali "dziennikarze " tej wspaniałej gazety nie są nawet w stanie
      odróżnić JFK od EWR.No bo w końcu co to za różnica?
      • Gość: Mirko Bomby dziennikarskie... IP: 65.206.44.* 12.08.02, 17:46
        A moze to lepiej ze tylko przeszukali i nic nie znalezli niz na odwrot?

        Dawno (!?) sie w lotnictwie nic nie wydarzylo "interesujacego" poza
        wczorajszymi "drobiazgami" t.j. ogloszeniema bankructwa przez "US Airways" i
        awaryjnym ladowaniem bodaj portugalskiego 747 z powodu pozaru silnika na
        Newarku, bo dla mediow na pewno nie dziala to co dziala dla lotnictwa
        czyli "Good News is No News" -
        a wiec klasyczny konflikt interesow.

        wprawdzie:
        www.amfa33.org/safety/ss_news.htmhttp://www.justplanes.com/Crash.html
        ...ale na amerykanskich, jednych z lepszych na swiecie drogach ginie
        rocznie 40 tys. ludzi. Do tego kilkakrotnie tyle rannych.
        Wyobrazmy sobie gdyby bylo gdzies powiedzmy 100 tys. miasto, z ktorego w ciagu
        roku zostalaby n.p. polowa polamancow a reszta zmasakrowana. To dopiero bylaby
        nowina na pierwsze strony!
        • Gość: Mirko Re:Bomby dziennikarskie... poprawka zlepionych www IP: 65.206.44.* 12.08.02, 17:49
          www.amfa33.org/safety/ss_news.htm
          www.justplanes.com/Crash.html
        • styro Re: Bomby dziennikarskie...Do Mirko 13.08.02, 02:30
          Dla scislosci: B747, ktoremu zapalil sie silnik nie byl portugalski ale
          huszpanskich linii lotniczych IBERIA. Pozdrawiam.
      • peter_b Re: LOT - bomba i ci wspaniali dziennikarze :- 12.08.02, 18:26
        Na poczatkutego watku jak zauwazylem jest Newark NJ (EWR), a wywiady z ludzmi robili na JFK - wiec chyba raczej
        rozrozniaja wink
        • Gość: Wolny Re: LOT - bomba i ci wspaniali dziennikarze :- IP: *.157.79.54.Dial1.Weehawken1.Level3.net 13.08.02, 03:40
          Zdaje sie , ze bylo tak: Malo miejsc do JFK i polecial jeden do EWR. Tych do
          JFK podwiezli autokarem, gdzie czekal na nich “Express” z pytaniami.

          Bardzo czesto sie zdarza, ze jak nie ma kompletu pasazerow do Newarku upychaja
          do jednego uzupelniajac do pelna w kierunku JFK.

          Na lotnisku w W-wie informuja, ze awarja. Znam takie wydarzenia dokladnie od
          znajomych, ktorzy mieli problem z przesiadka w EWR –w dalsza podroz.

          W koncu, sensacja miala przestraszyc wyjezdajacych z Polski? Szczegolnie tych
          pierwszy raz? A moze testowali Amerykanska czujnosc?

          Samolot wylecial i lecial – no jak wybuchnie to niech wybuchnie w NY? Zawsze
          blizej do lotniska jak awaria nie przejmowac sie leciec dalej, po co zrzucac
          nadmiar paliwa, przy ladowaniu moze byc bardzo niebezpieczne.
          Kilka miesiecy temu, jak byly silne turbulencje to zawrucili mijajc Anglie –
          wtedy to byla koniecznosc, ranni na pokladzie.


          “Stewardesy byly nieprzyjemne”, to normalne, zawsze sie boja.
          “Na stanowisku LOT-u nic nie chcieli …., w ogóle nie było żadnej opieki ….”


          W Nowym Dzienniku napisali tez “sensacje”, z tym, ze “samolot wyladowal daleko
          od lotniska” – zastanawiam sie moze to bylo gdzies na autostradzie. Jaka tam w
          poblizu…zdaje sie nazywa NJ tpk.

          Podobna akcja 200 policjantow miala miejsce, jak turysta sie upil, rozrabial
          nie dal sie uspokoic “odwalcie sie mam bombe w walizce” -tez na lotnisku EWR.

          Super expresowe sensacje.
          • Gość: Mirko Iberia -> Styro :- IP: *.union01.nj.comcast.net 13.08.02, 05:19
            Styro, zgadza sie.
            I nie EWR tylko JFK. Dwie osoby sa w szpitalu w tym jedna podobno w stanie
            ciezkim. Ciekawe dlaczego?
            Lecialem kiedys noca 747 Air Indii ktoremu zapalil sie silnik. Byl to nocny lot
            z Singapuru do Madrasu. Siedzialem przy oknie i widok byl FANTASTYCZNY bo smuga
            ognia ciagnela sie na setki metrow. Trwalo to minute czy dwie. Potem bylo
            zrzucanie paliwa i powrot. Zadnych wiekszych sensacji poza tym.
            • Gość: Jurek Re: Iberia -> Styro :- IP: *.154.73.68.Dial1.NewYork1.Level3.net 13.08.02, 16:06
              Gość portalu: Mirko napisał(a):

              > Styro, zgadza sie.
              > I nie EWR tylko JFK. Dwie osoby sa w szpitalu w tym jedna podobno w stanie
              > ciezkim. Ciekawe dlaczego?
              > Lecialem kiedys noca 747 Air Indii ktoremu zapalil sie silnik. Byl to nocny lot
              >
              > z Singapuru do Madrasu. Siedzialem przy oknie i widok byl FANTASTYCZNY bo smuga
              >
              > ognia ciagnela sie na setki metrow. Trwalo to minute czy dwie. Potem bylo
              > zrzucanie paliwa i powrot. Zadnych wiekszych sensacji poza tym.

              8 godzin w takim stresie? pewnie jakies zawaly... Nawet Air India wie ze jak jest problem to trzeba jak najszybciej
              awaryjnie ladowac?... Mysle ze LOT sie moze duzo nauczyc od takich lini jak Air India...przykre ? tak mam nadzieje ze
              jednorazowa b. zla decyzja ze strony LOTu
          • Gość: Jurek Re: LOT - bomba i ci wspaniali dziennikarze :- IP: *.154.73.68.Dial1.NewYork1.Level3.net 13.08.02, 16:29
            Gość portalu: Wolny napisał(a):

            > W koncu, sensacja miala przestraszyc wyjezdajacych z Polski? Szczegolnie tych
            > pierwszy raz? A moze testowali Amerykanska czujnosc?

            Mi dalo by minimum troche do myslenia - szczegolnie biorac pod uwage bardzo zla postawe Lini lotniczych w takich
            przypadkach

            > Samolot wylecial i lecial � no jak wybuchnie to niech wybuchnie w NY? Zaw
            > sze
            > blizej do lotniska jak awaria nie przejmowac sie leciec dalej, po co zrzucac
            > nadmiar paliwa, przy ladowaniu moze byc bardzo niebezpieczne.

            jest wiele innych lotnisk podrodze - zrzucic paliwo mogli przed kazdym z nich ... mysle ze byloby to bardziej
            rozsadniesze niz ryzykowanie zyciem pasazerow - a minimum trzymania ich w takim stresie przez 8-9godz Lotu

            > �Stewardesy byly nieprzyjemne�, to normalne, zawsze sie boja.
            > �Na stanowisku LOT-u nic nie chcieli �., w ogóle nie było żadnej op
            > ieki �.�

            Stewardesom nie ma sie co dziwic wiedzac przewaznie odrobine wiecej niz pasazerowie, a nie majac mozliwosci
            decyzji pozostawia sie im tylko strach.
            Opieka to podstawa LOT tu olal i umyl rece, jak gdyby nic sie nie stalo - "down playing the problem"

            > W Nowym Dzienniku napisali tez �sensacje�, z tym, ze �samolot
            > wyladowal daleko
            > od lotniska� � zastanawiam sie moze to bylo gdzies na autostradzie.

            Nowy Dziennik zawsze bardzo delikatnie opisywal (jesli wogole opisywal) swoich sponsorow, wiec tu nic nowego.
            No wlasnie dlaczego nie pozwolono aby samolot byl w normalnej czesci lotniska? tylko na ich bardzo dalekich
            peryferiach... bo caly czas nie bylo wiadomo ze bomby nie ma wiec bylo zagrozenie.

            > Super expresowe sensacje.
            Lepiej znac wszystkie fakty - niz cos bardzo przefiltrowanego ... znajac fakty wtedy sami mozemy podjac nam
            odpowiadajace decyzje. Pozdrawiam
        • emerytka? Re: LOT - bomba i ci wspaniali dziennikarze 13.08.02, 14:35
          Owszem,tylko że o ile dobrze zrozumiałam, byli oburzeni,że nikt nic nie wie o
          bombie...na JFK
          • Gość: Wolny Re: LOT - bomba i ci wspaniali dziennikarze IP: *.53.140.112.nwrk.grid.net 14.08.02, 03:43
            Jurku! W sumie zgadzam sie z Toba.

            Wspomnialem o Nowym dzienniku, o to jak pisza tutaj, porownajcie:

            >>>>
            ...................Glupi kawal................

            Chwile grozy przezyli pasazerowie boeinga 767 Polskich Linii Lotniczych LOT z
            Warszawy do Newarku, kiedy poinformowano ich o zagrozeniu bomba. Alarm okazal
            sie falszywy.

            Wiadomosc o bombie na pokladzie samolotu z Warszawy do Newarku dotarla do
            polskiego biura LOT dwie godziny po wylocie z Okecia. Natychmiast przekazano ja
            sluzbom powietrznym w Europie i USA. Niebezpieczenstwo zasygnalizowano rowniez
            zalodze boeinga. Pasazerow zapytano, czy nikt nie przekazal im podejrzanej
            paczki. "Pozniej, w trakcie lotu, powiedziano im, ze wszystkie samoloty lecace
            na lotnisko Newark otrzymaly ostrzezenie o bombie i musza sie przygotowac do
            awaryjnego ladowania" ­ relacjonowal "Nowemu Dziennikowi" Tadeusz Pozor. W
            samolocie leciala jego zona Iwona i 5-letnia corka Aleksandra. "Tym rejsem
            lecialo bardzo duzo dzieci. Mamy zajely je zabawa, byle tylko nie zorientowaly
            sie, ze cos jest nie tak. Chodzilo o to, by chociaz dzieciom nie napedzac
            strachu".

            Wedlug Iwony Pozor prawdziwa panika wybuchla juz po ladowaniu w Newarku. Polski
            samolot zatrzymano na plycie lotniska, podstawiono schody i kazano pasazerom
            wysiadac, zostawiajac na ziemi bagaz podreczny. "Wczesniej, jakis czas przed
            ladowaniem, instruowano nas, jak postepowac w razie ladowania awaryjnego. Przed
            zesliznieciem sie z rekawa nalezalo zdjac buty. Okazalo sie, ze nie bylo ono
            konieczne i sami wyszlismy na plyte" ­ opowiadala mezowi.

            "To, ktore biuro otrzymalo niepokojacy telefon, jest scisla tajemnica ­
            powiedzial "Nowemu Dziennikowi" dyrektor Biura Komunikacji i Public Relations
            Polskich Linii Lotniczych LOT Andrzej Wysocki. ­ Zareagowalismy zgodnie z
            procedura. Powiadomilismy Centrum Operacyjne, ktore wykonalo telefon na policje
            i skontaktowalo sie ze sluzbami w Ameryce. Nie wiemy, kto dzwonil do LOT-u.
            Przypuszczam, ze byl to mezczyzna. Swiadczylby o tym glos w sluchawce. Jak sie
            okazalo, ostrzezenie bylo glupim dowcipem. Ladujacemu samolotowi nie
            towarzyszyly nawet mysliwce F-16".


            Bylismy niespokojni

            Na pokladzie samolotu znajdowal sie rowniez Jozef Urbanowski, mieszkaniec
            Wallington w New Jersey. "Kapitan samolotu przekazal nam te informacje bardzo
            delikatnie. Powiedzial, ze otrzymal sygnal, iz na pokladzie jednego z samolotow
            wylatujacych z Europy moze byc bomba. Prosil wszystkich o zachowanie spokoju,
            twierdzac, ze moze to byc falszywy alarm" ­ powiedzial Urbanowski. Jak twierdzi,
            poczatkowo pasazerowie zachowywali spokoj, gdy jednak nakazano zapiecie pasow i
            rozpoczeto przeszukiwanie podrecznych bagazy, na twarzach widac bylo
            strach. "Dramatyzmu sytuacji dodal niewielki incydent. Jedna z pasazerek nie
            dostosowala sie do polecenia stewardesy i nie zapiela pasow, za co zostala
            skarcona. Wtedy ludzie jakby zaczeli uswiadamiac sobie, ze sprawa jest powazna.
            Byli wyraznie podenerwowani i wystraszeni".

            Obok Urbanowskiego siedzial amerykanski biznesmen z Teksasu w wieku ok. 40 lat,
            z dwojka malych dzieci. Na poczatku nie bardzo rozumial, o co chodzi. Dopiero
            gdy Urbanowski, ktory doskonale wlada angielskim, wyjasnil sytuacje, do
            mezczyzny dotarlo, ze wszyscy sa w niebezpieczenstwie. Odtad posmutnial i co
            chwile przytulal do siebie dzieci. Urbanowski i jego towarzysze podrozy
            siedzieli mniej wiecej w trzeciej czesci samolotu. Nie widzieli wiec, co dzieje
            sie z tylu. "Zdazylem jednak wczesniej zauwazyc, ze wiekszosc pasazerow to
            Polacy (ok. 80%) ­ ludzie w sile wieku. Bylo tez sporo malych dzieci".


            Powialo groza

            "Ja sam nie balem sie raczej, ale czulem rodzaj niepokoju. Ktos z pasazerow
            spekulowal, ze samolot moze eksplodowac po zetknieciu sie z plyta lotniska. To
            nie wplynelo pozytywnie na innych pasazerow. Obaj z moim towarzyszem podrozy
            domyslalismy sie, ze moze to byc falszywy alarm. Niepokoj jednak nie opuszczal
            nas do konca" ­ powiedzial Urbanowski.

            Najbardziej dramatyczne chwile nastapily na kilkanascie minut przed ladowaniem,
            gdy wszystkim pasazerom nakazano zdjecie butow, zapiecie pasow, polozenie rak
            na siedzeniu znajdujacym sie przed nimi i oparcie o nie glowy. "Mialo to
            miejsce ok. 15 minut przed ladowaniem, i to byl moment, kiedy naprawde poczulem
            sie nieswojo. Tak trwalismy az do wyladowania samolotu.

            Gdy samolot wreszcie wyladowal (daleko od lotniska), uradowany kapitan
            powiedzial: 'Udalo sie szczesliwie wyladowac, co oznacza, ze mielismy falszywy
            alarm'. Wszyscy odetchnelismy z ulga" ­ kontynuuje Urbanowski.

            Przy wyjsciu z samolotu czekaly juz sluzby specjalne z detektorami metalu oraz
            policja z przeszkolonymi psami. Najpierw raz jeszcze przeszukano podreczne
            bagaze (kontroli towarzyszyly psy), a potem udano sie na poklad samolotu, by
            tam przeprowadzic szczegolowe przeszukanie. Jak twierdzi FBI, trwalo ono dwie
            godziny. Niczego podejrzanego nie znaleziono. Odprawa paszportowa pasazerow
            trwala blisko 3 godziny.

            Urbanowski do domu w Wallington dotarl po godz. 21. "Ciesze sie, ze jestem w
            domu i juz po wszystkim. Odetchnelismy oboje: ja i moja zona Elizabeth, ktora
            czekala na lotnisku i nie bardzo wiedziala, co sie dzieje" ­ powiedzial.
            Poinformowano ja, ze na pokladzie samolotu wystapily problemy
            medyczne. "Najwazniejsze, ze maz wyladowal caly i zdrowy i nikomu nic sie nie
            stalo. Reszta sie nie liczy" ­ powiedziala Elizabeth Urbanowski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka