sajjitarius
30.08.05, 10:17
Wlasnie zaliczylismy tutaj w Anglii dlugi weekend.
Ja spedzilem trzy wspaniale dni w Pradze. Wrocilem zachwycony z mocnym
postanowieniem powrotu do tego pieknego miasta.
Moja wspolpracowniczka, Angielka, postanowila spedzic ten weekend w Warszawie.
Zaskoczyla mnie tym, ale powiedziala, ze zawsze chciala zobaczyc Polske i
dlugi weekend to swietna okazja by zaliczyc Warszawe.
OK. Poradzilem jej gdzie najlepiej sie zatrzymac, co zobaczyc.#
Pytam sie jej dzisiaj, jak udal jej sie weekend. Widzialem juz po twarzy, ze
cos jest nie tak, chciala byc uprzejma wiec powiedziala tylko, ze bylo OK.
Zaczalem ja dokladniej wypytywac o szczegoly...w koncu sie zlamala i
powiedziala wprost "You know what, I just do not understand why people over
there are so miserable", czyli "Wiesz, nie rozumiem dlaczego ludzie tam sa
tacy zalosni"...z jej relacji, byli (ona i jej maz) potraktowani kilkakrotnie
wrecz jak intruzi...w sklepie nie chciano jej obsluzyc i okrzyczano ja, w
hotelu probowali naciagnac ja na zaplacenie rachunkow za sniadania dwa razy,
narzekala na ogolne chamstwo i zupelny brak wyrobienia w relacjach z
klientem...dodam, ze moja znajoma duzo podrozuje, byla juz w wielu miatsach w
Europie Centralnej wlaczajac w to Prage, Budapest, Tallin, Ryge...
Na zkonczenie mojej rozmowy podsumowala swoej doswiadczenie tak: do Pragi,
Budapesztu, czy Talinna z checia pojedzie w kazdej chwili ponownie...do
Polski chyba raczej nie...w jej slowach: "too many miserable people trying to
pull a cheap fast one on you"...no i ja tez mam nauczke na przyszlosc...nigdy
wiecej nie bede nawet sugerowac swoim znajomym odwiedzania Polski....za duzo
potem trzeba sie wstydzic...