Dodaj do ulubionych

Miserable people...

30.08.05, 10:17
Wlasnie zaliczylismy tutaj w Anglii dlugi weekend.
Ja spedzilem trzy wspaniale dni w Pradze. Wrocilem zachwycony z mocnym
postanowieniem powrotu do tego pieknego miasta.
Moja wspolpracowniczka, Angielka, postanowila spedzic ten weekend w Warszawie.
Zaskoczyla mnie tym, ale powiedziala, ze zawsze chciala zobaczyc Polske i
dlugi weekend to swietna okazja by zaliczyc Warszawe.
OK. Poradzilem jej gdzie najlepiej sie zatrzymac, co zobaczyc.#

Pytam sie jej dzisiaj, jak udal jej sie weekend. Widzialem juz po twarzy, ze
cos jest nie tak, chciala byc uprzejma wiec powiedziala tylko, ze bylo OK.
Zaczalem ja dokladniej wypytywac o szczegoly...w koncu sie zlamala i
powiedziala wprost "You know what, I just do not understand why people over
there are so miserable", czyli "Wiesz, nie rozumiem dlaczego ludzie tam sa
tacy zalosni"...z jej relacji, byli (ona i jej maz) potraktowani kilkakrotnie
wrecz jak intruzi...w sklepie nie chciano jej obsluzyc i okrzyczano ja, w
hotelu probowali naciagnac ja na zaplacenie rachunkow za sniadania dwa razy,
narzekala na ogolne chamstwo i zupelny brak wyrobienia w relacjach z
klientem...dodam, ze moja znajoma duzo podrozuje, byla juz w wielu miatsach w
Europie Centralnej wlaczajac w to Prage, Budapest, Tallin, Ryge...
Na zkonczenie mojej rozmowy podsumowala swoej doswiadczenie tak: do Pragi,
Budapesztu, czy Talinna z checia pojedzie w kazdej chwili ponownie...do
Polski chyba raczej nie...w jej slowach: "too many miserable people trying to
pull a cheap fast one on you"...no i ja tez mam nauczke na przyszlosc...nigdy
wiecej nie bede nawet sugerowac swoim znajomym odwiedzania Polski....za duzo
potem trzeba sie wstydzic...
Obserwuj wątek
    • lunatix Zalezy jak lezy. 30.08.05, 10:54
      A moi znajomi w poniedzialek wrocili z Polski. Bez moich rekomendacji pojechali
      sobie do Polski. Byli bardziej zachwyceni niz np. Niemcami.

      Wiesz, to troche zalezy od ludzi. Nie znam tej twojej znajomej. Zakladajac, ze
      ona sama prowodokowala takie zachowanie ludzi zachowujac sie jak jakas gwiazda
      super nova bo niewiadomo skad przyjechala. Nie wiesz jak sie ona zachowywala,
      jaki miala ton podczas rozmowy z tymi ludzmi i w zamiast dostala pieknym za
      nadobne. Znam tez takie przypadki.
      Czasami problem lezy u drugiej strony. Niektorzy Polacy jada do USA, wracaja i
      narzekaja, rodowici amerykanie jada do POlski i tez niektorzy narzekaja.
      Wiesz stary, ja znam zycie, wiec moze troche wiecej obietktywizmu. Nie badz
      prosze polaczkiem na ktorego sam narzekasz. smile
      • sajjitarius Re: Zalezy jak lezy. 30.08.05, 12:01
        Tak, tak, ja zostala zbluzgana w sklepie, to sama jest sobie winna, jak ja
        chcieli w hotelu orznac to pewnie dlatego, ze zachowywala sie jak jakas dama...
        Tyle, ze ja akurat ja znam i wiem jak sie zachowuje, i wiem, ze na pewno nie
        sprowokowala. Dlaczego mialaby ? Zeby odgrywac nieistniejace frustracje na
        Polakach akurat ? Zreszta juz samo stwierdzenie, ze pewnie sie zachowywala jak
        jaka gwiazda lub super nova mowi wiele samo w sobie...tak sie sklada, ze jest
        wiele gwiazd na swiecie, ktore autentycznie zachowuja sie jak gwiazdy i maja
        duzo pieniedzy do wydania...no tak ale co tam dla Polaka jakas tam gwiazda,
        niech se nie mysli, ze moze przyjechac do kraju nad Wisla, gdzie my tak
        wszystkie cierpieli, za Boga, honor, ojczyzne i Europe i wymagac od naszych
        krajan traktowania kogos jak gwiazda..sprowadzic ja od razu na ziemie,
        zbluzgac, objechac...to takie polskie, zasciankowe...zastanawiam sie nad
        brakiem nawet logiki u niektorych Polakow...moja znajoma jezdzi po calym
        swiecie, do wielu miejsc kilka razy w roku...tam tez zachowuje sie jak dama ?
        Tylko zapomnieli ja zbluzgac ? A moze nie zapomnieli, tylko pokierowali sie
        swoim wlasnym interesem ekonomicznym ? Dlatego tam wraca, a do Polski juz
        zapowiedziala, ze wiecej nie pojedzie ...to co tylko w Polsce akurat zachowuje
        sie jak dama ? Zeby sie na nas odegrac ? A moze jednak nie jezdzi po swiecie by
        sie zachowywac, tylko po to zeby poznac inne kraje, kultury ? No tak, Polske
        juz poznala...
        • geert_brussels Re: Zalezy jak lezy. 30.08.05, 14:34
          Wiec tak, nie twierdze, ze twoja opowiesc jest wyssana z palca natomiast ludzie
          w Polsce juz dawno wiedza o tym iz turysci zostawiaja potrzebne pieniazki. Na
          przyklad do Krakowa ma przyjechac w tym roku ok 9 mln turystow i dzieki temu w
          Krakowie bezrobocie jest niskie, inne miasta robia co moga aby pozyskac
          turystow, wiadomo pieniazki. Odnosnie hotelu, dlaczego nie poleciles czegos
          normalnego, sytuacja, o ktorej piszesz mogla zdazyc sie chyba tylko w jakims 2
          gwiazdkowcu na prowincji. Sklep, otoz jest to dokladnie to samo, czyli milo i
          sympatycznie aby byl ruch w interesie. Oczywiscie nie mowie tu o sklepach w
          nowej hucie albo na warszawskiej pradze, tam chyba turysci nie powinni zagladac.
          Takze, proponuje nie generalizowac, obsluga klienta jest coraz lepsza i ciezko
          mi uwiezyc w twoja historie.
          • polak_z_melbourne Re: Zalezy jak lezy. 30.08.05, 14:42
            Zgadzam sie z toba "geert" na 100%. Bylem ostanio prawie miesiac w PL, i
            nigdzie nie bylem zle potraktowany: ani w Warszawie, ani w Krakowie, ani tez
            prowincji. Ta paniusia musiala niezle dokuczyc obslugujacym ja, aby byc tak
            potraktowana, albo natrafila na tkich polskich Bazylich Fawltych z
            serialu "Fawlty Towers" (czyla sie jak "zepsute wieze")... Angole, a
            szczegolnie angolki potrafia byc wredni, wiec im sie miejscowi odplacaja
            pieknym za nadobne! Wole juz Niemcow: oni nie udaja - jak lubia to sa OK, a jak
            nie lubia, to szczerze mowia co mysla, a nie udaja milych, jak zaklamani
            anglosasi!
          • sajjitarius Re: Zalezy jak lezy. 30.08.05, 15:07
            Nie, hotel nie byl 2 gwiazdkowy na Pradze, hotel 5 gwiazdkowy, a sklep na
            Starym Miescie w Warszawie, a nie w Pruszkowie...a mojej znajomej braku manier
            i etykiety zarzucic nie mozna...wielbladem tez nie jest...a do Polski wiecej
            sie nie wybiera...i wcale jej nie namawiam...sam tam nie jezdze...
            • polak_z_melbourne Re: Zalezy jak lezy. 30.08.05, 15:25
              Pjepszycie kulego! W ***** hotelu w PL obsluga jest super, bo zbyt duze rzyzko
              utraty dobej pracy... Na starowce tez jest sklepach b. milo, chyba ze ktos, jak
              twa znajoma, glosno wypowiada nieprzyjemne a klamliwe rzeczy o Polakach, a w
              Warszawie czy Krakowie sporo ludzi zna angielski dosc dobrze. I lepiej nie
              obrazaj Pruszkowa! Swe frustracje wladowuj zas lepiej na forum jakiegos
              polskojezycznego brukowca z Tel Aviv... sad
              • jp.hi Re: Zalezy jak lezy. 30.08.05, 21:07
                Ja ci powiem jak jest na Hawajach w sklepie czy hotelu.
                Klient narzeka i jest marudny a obsluga jest mila. Klient wymysla i krzyczy a
                obsluga jest ciagle mila. Np. zona jest zdenerwowana bo np maz zle potraktowal
                dzieci i jest wsciekla a obsluga jest ciagle mila i sie usmiecha.
                Nie rozumiem co znaczy to co napisal lunatix "moze on prowokowala".

                Niema takiej sytuacji ze w ktorej absluga hotelu pozwolila sobie na niegrzeczne
                uwagi. Klient ma prawo byc nieprzyjemny a obsluga nie.
                Chyba ze klient sie awanturuje i demoluje pokoj to wtedy po cichy przyjezdza
                policja i robi z tym porzadek.
                Na nic wam wybielanie obslugi sklepowej czy hotelowej w Polsce. Wszyscy wiemy
                jak jest. Oczywiscie to nie znaczy ze zawsze i wszedzie. Chodzi o to zeby nigdy
                i nigdzie.
                Mily, nie mily to bardzo lagodnie powiedziane. Jak nazwac zachowanie hotelu
                ktory probuje skasowac dwa rachunki za jedno sniadanie?

                A to ze jest coraz wiecej turystow to nie jest to zasluga Polski czy Polakow.
                Poprostu po otwarciu granic i ulatwieniach w ruchu turystycznym jest ich wiecej.
                Jednak do czasu. Jak ta fala przejdzie i ludzie juz doswiadcza tego
                traktowania, nastepnym razem juz Polski nie wybiora.
                • kaganowski Re: Zalezy jak lezy. 31.08.05, 10:18
                  Niedawno pewien znany australijski aktor sie brzydko odezwal do stroza
                  (consierge) w nowojorskim hotelu, i go za to zaaresztowano i bedzie musial
                  zaplacic spora kare. Nigdzie na swiecie obsluga nie toleruje chamstwa klientow,
                  wiec czemu mieli byc tolerowac takowe chamstwo w PL?
                  • sajjitarius Re: Zalezy jak lezy. 31.08.05, 10:45
                    Kagan, nie przekrecaj faktow. Ten aktor to Russel Crowe. I nie brzydko odezwal
                    sie do pracownika hotelu, ale rzucil w niego telefonem. Jest roznica pomiedzy
                    nieuprzejmym odezwaniem sie a rzucaniem w kims ciezkimi przedmiotami. Wszedzie
                    na swiecie takie zachowanie jest traktowane jako fizyczny napad (physical
                    assault)...
                    • kaganowski Re: Zalezy jak lezy. 31.08.05, 14:28
                      Nie sadze, aby rzucil. Raczej mu nabluzgal, a ten drugi to sprytnie
                      wykorzystal. I w wiekszosci krajow swiata to sa normalne zachowania pomiedzy
                      facetami, w USA tez: chyba, ze jedna ze stron jest bardzo zamozna albo bardzo
                      znana, i tylko wtedy robi sie z igly widly! A ta twoja psudoangielka musiala
                      dobrze zajsc za skore POLSKIM PRACOWNIKOM W HOTELACH I SKLEPACH...
                      • sajjitarius Re: Zalezy jak lezy. 31.08.05, 14:41
                        Co Twoim zdaniem oznacza w Twoim poscie slowo "pseudoangielka" ? Dlaczego
                        pseudoangielka ? Urodzila sie w Anglii, tutaj chodzila do szkol, ma
                        obywatelstwo brytyjskie. W swietle prawa kraju w ktorym mieszka jest Angielka.
                        Nie pseudoangielka tylko angielka. Jesli nie wystarczy urodzic sie w Anglii,
                        tutaj wychowac, wyksztalcic, tutaj zyc i pracowac by zostac uznanym za Anglika,
                        to na jakiej podstawie Ty urodziwszy sie w Polsce, tam uzyskawszy
                        pseudowyksztalcenie, tam nabywszy oglade domagasz sie bycia traktowanym jak
                        Australijczyk ? Przeciez, w swoich prostackich kategoriach nim nie jestes. O co
                        Ci wiec chodzi ? A nie wazne, zapomniales zazyc tabletki...
                        • kaganowski Re: Zalezy jak lezy. 31.08.05, 16:43
                          Angielka jest z definicji Europejka, a wiec rasy bialej (tzw. kaukaskiej).
                          Chinka, chocby sie w Londynie urodzila, bedzie zawsze Chinka. Zreszta co zlego
                          byc Chinka? Chiny to teraz wieksza potega militarna i gospodarcza niz ta nedzna
                          kolonia amerykanska na wyspach zwana niewiadomu czemu "Wielka" Brytania. A mnie
                          niedawno temu powiedzieli na lotnisku w Melbourne, ze z faktu posiadania
                          australijskiego paszporu nie wynika bynajmniej, ze jestem Australijczykiem, z
                          czym sie w 100% zgadzam, wiedzac jak traktuje sie nieanglosaskich imigrantow w
                          krajach anglojezycznych, wiec opuscilem Australie gdzie tak dyskryminuja
                          Polakow. A ta Chinka, czyli zolta, udaje Angielke. Smiechu warte! A tez zycze
                          ci, abys mial takie wyksztalcenie jak to, ktore otrzymalem w PRLu... Reszty nie
                          komentuje, bo jest ponizej minimum przyzwoitosci!
            • wami41 Re: Zalezy jak lezy. 31.08.05, 21:43
              sajjitarius napisał:

              > Nie, hotel nie byl 2 gwiazdkowy na Pradze, hotel 5 gwiazdkowy, a sklep na
              > Starym Miescie w Warszawie, a nie w Pruszkowie...a mojej znajomej braku
              manier
              > i etykiety zarzucic nie mozna...wielbladem tez nie jest...a do Polski wiecej
              > sie nie wybiera...i wcale jej nie namawiam...sam tam nie jezdze...

              Moj znajomy ze Stanow,Amerykanin (znajacy j.polski) spotkal sie w sklepie z
              chamstwem i odzywkami "czego Pan tam grzebie"( szukal lodow w lodowce) i
              odzywkami "no bierze Pan czy nie" a przy kasie? A przy kasie dodano kilka
              zlotych do rachunku. Mial tez bardzo negatywna opinie o Polsce.
          • wami41 ZACHODNIE STANDARTY 31.08.05, 21:39
            geert_brussels napisał:

            > Wiec tak, nie twierdze, ze twoja opowiesc jest wyssana z palca natomiast
            ludzie
            > w Polsce juz dawno wiedza o tym iz turysci zostawiaja potrzebne pieniazki. Na
            > przyklad do Krakowa ma przyjechac w tym roku ok 9 mln turystow i dzieki temu w
            > Krakowie bezrobocie jest niskie, inne miasta robia co moga aby pozyskac
            > turystow, wiadomo pieniazki.

            Tak ale najlepiej gdy by te pieniazki przywiezli w walizce i oddali w
            magistracie miasta, nie oczekujac zadnych uslug w zamian. Obsluga klienta jest
            coraz lepsza?? Tak, lepsza tylko jej jeszcze daleko do zachodnich standartow.
        • wami41 TO JEST OBIEKTYWNA PRAWDA O POLSCE 31.08.05, 21:37
          Re: Zalezy jak lezy.
          Autor: sajjitarius
          Data: 30.08.2005 12:01 + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          Tak, tak, ja zostala zbluzgana w sklepie, to sama jest sobie winna, jak ja
          chcieli w hotelu orznac to pewnie dlatego, ze zachowywala sie jak jakas dama...
          Tyle, ze ja akurat ja znam i wiem jak sie zachowuje, i wiem, ze na pewno nie
          sprowokowala. Dlaczego mialaby ? Zeby odgrywac nieistniejace frustracje na
          Polakach akurat ? Zreszta juz samo stwierdzenie, ze pewnie sie zachowywala jak
          jaka gwiazda lub super nova mowi wiele samo w sobie...tak sie sklada, ze jest
          wiele gwiazd na swiecie, ktore autentycznie zachowuja sie jak gwiazdy i maja

          -------------------------------

          Relacje tej Angielki to bardzo obiektywana prawda o Polsce i Polakach. Tak sa
          realia. Chamskie odzywki, oszukac gdzie sie da i kogo sie da, tanie cwaniactwo
          to realia Polski. Wstyd!!!!!!!!!!!!!!
    • jp.hi Re: Miserable people... 30.08.05, 11:04
      Bo w Polsce sa Panowie i Panie. Oni zawsze beda traktowac klienta, turyste jako
      intruza.
      A to ze sa ponurzy, nieprzyjemni, przygnebieni wynika z beznadziei zycia jakie
      sie tam toczy.
      Teraz znowu wybory. Maja szanse cos zmienic. Nie, nie pojda glosowac. A kto
      pojdzie? Wiadomo. I dalej nic sie nie zmieni.
      • sajjitarius Re: Miserable people... 30.08.05, 12:15
        jp.hi napisał:

        > Bo w Polsce sa Panowie i Panie. Oni zawsze beda traktowac klienta, turyste
        jako
        >
        > intruza.
        > A to ze sa ponurzy, nieprzyjemni, przygnebieni wynika z beznadziei zycia
        jakie
        > sie tam toczy.
        > Teraz znowu wybory. Maja szanse cos zmienic. Nie, nie pojda glosowac. A kto
        > pojdzie? Wiadomo. I dalej nic sie nie zmieni.

        No tak, ale to jest bledne kolo. Sa ponurzy, przygnebieni, nieprzyjemni z
        powodu beznadziei zycia. Tylko, ze jak beda tacy ponurzy, nieprzyjemni i
        przygnebieni to z tej beznadziei nie wyjda...jak przedmowca zauwazyl,
        odplacaja "pieknym za nadobne" jak ktos do nich przyjedzie i chce wydac u nich
        pieniadze "bo sie zachowuja jak gwiazdy". Panie i panowie, nikt nie ma
        obowiazku do Was przyjezdzac i Was z tej beznadziei wyciagac, szczegolnie wtedy
        jak im odplacacie ta ponuroscia...oni Wam nie sa nic winni...to Wam powinno
        zalezlec na tym by do Was chciano przyjezdzac i u Was wydawac pieniadze...a nie
        u sasiadow...no tak, ale krajanom to mozna tlumaczyc...
        • der_knoblauch Les Misérables 30.08.05, 14:14

          Gość portalu: Поляк napisał(a):

          > typ Polaka o znacznie osłabionej dynamice dążeń życiowych
          >
          > Z surowego materiału biologicznego, jakim jest każdy osobnik rodzący się i
          > dojrzewający w środowisku polskim, system treści tradycyjnych kształtuje typ
          > Polaka o znacznie osłabionej dynamice dążeń życiowych. jakiż to jest typ
          > psychiczny? Użyłem dlań gdzie indziej nazwy: "indywidualizm wegetacyjny".
          > Środowisko polskie w niezmiernie prawidłowy sposób hoduje psychikę człowieka,
          > dla której określenie "indywidualizm wegetacyjny" najbardziej jest
          odpowiednie.
          >
          > typ Polaka

          > Черты поляко#1074;
          >
          > Поляки. Какие они?
      • geert_brussels Re: Miserable people... 30.08.05, 14:40
        beznadzieja zyciawink mam wrazenie, ze o jakims innym kraju mowimy albo Ty znasz
        w Polsce jedynie obszary po PGR itp... Proponuje przyjechac, pojezdzic,
        porozgladac sie...
    • polak_z_melbourne Miserable english people... 30.08.05, 14:37
      Jesli zachowywala sie w stosunku do Polakow, tak ak pogranicznicy brytyjscy do
      maja 2004 roku albo wspolczesni pogranicznicy australijscy, to sie nie dziwie,
      ze tak ja potraktowali... Po raz pierwszy slysze takie opinie o Polsce i
      Polakach, a wysluchalem ich sporo, i to tez takie zupelnie szczere, bo po wielu
      mocnych drinkach, kiedy nawet angole nie udaja, tylko szczerze mowia co mysla.
      Ile ci Mossad placi za te antypolska propagande?
      • sajjitarius Re: Miserable english people... 30.08.05, 15:22
        polak_z_melbourne napisał:

        > Jesli zachowywala sie w stosunku do Polakow, tak ak pogranicznicy brytyjscy
        do
        > maja 2004 roku albo wspolczesni pogranicznicy australijscy, to sie nie
        dziwie,
        > ze tak ja potraktowali... Po raz pierwszy slysze takie opinie o Polsce i
        > Polakach, a wysluchalem ich sporo, i to tez takie zupelnie szczere, bo po
        wielu
        >
        > mocnych drinkach, kiedy nawet angole nie udaja, tylko szczerze mowia co
        mysla.
        > Ile ci Mossad placi za te antypolska propagande?

        Ludzie, czy Wy macie juz totalnie nie po kolei w glowach...normalna kobieta,
        bez zadnych uprzedzen, umiejaca sie zachowac, jezdzaca po calym swiecie,
        wybrala sie do Polski, chciala zobaczyc ten kraj, zwiedzic Warszawe...jest
        potraktowana jak intruz, zbluzgana, usiluje sie ja z miejsca oszukac, wraca i
        stwierdza ze nigdy wiecej do Polski nie pojedzie. Nie ma tego typu doswiadczen
        z Czech, czy Estonii, czy Wegier...wiec uwziela sie na Polske ?
        No i teraz zaczyna sie zalosny festiwal wyjasnien:

        -a bo ona Brytyjka, a jak nas przed 1 maja traktowano w Wielkiej Brytanii ? !!!
        Tak jak by nie bylo roznicy miedzy prawdziwym turysta wjezdzajacym legalnie do
        Polski by tam wydac (nawet spore) pieniadze, zwiedzic, zobaczyc, a Polakiem
        ktory wjezdzal do Anglii pracowac na czarno, czyli lamac angielskie prawo ?

        - a bo moze byla niemila, nieuprzejma, popatrzyla sie na kogos nie tak jak
        trzeba, zachowala sie jak dama

        - a bo pewnie hotel byl dwugwiazdkowy, a sklep u Kaski na Pradze

        itd. itp...

        - a w ogole to przeciez prowokacja Izraelitow by Polakow oczernic...rodacy moi
        kochani...Was nikt nie musi ani oczerniac, ani osmieszac...sami robicie to
        doskonale !!!
        • polak_z_melbourne Re: Miserable english people... 30.08.05, 15:30
          Nigdy i nigdzie na czarno nie pracowalem, ale samo tlumaczenie sie
          pogranicznikom w UK uwazam za bardzo niemile wydarzenia. To byla wrecz zbiorowa
          odpowiedzialnosc, jak za Hitlera. I skad wiesz, jak sie tam ona naprawde
          zachowywala? Pewnie jak dawniej tzw. English lady w b. koloniach. To co sie jej
          wydawalo normalne, dla Polakow bylo obrazliwe, i tyle... Ona pewnie uwaza, jak
          99% anglosasow, ze ich kultura jest najwyzsza, i ze inni powinni akceptowac ich
          zachowania i wartosci. A ja to nazywam zwyklym RASIZMEM!
          • sajjitarius Re: Miserable english people... 30.08.05, 16:10
            No tak, to jest zalosne...teraz dochodzi jeszcze jedno wytlumaczenie polskiego
            chamstwa: rasizm tej konkretnej angielki...oczywiscie ten rasizm jest jedynie
            domniemany...jest po prostu winna, bo jest brytyjka i zachowywala sie jak
            English lady w koloniach...i co jeszcze wymyslisz, by usprawiedliwic chamstwo
            innych ? i na podstawie czego ? W tym wypadku ironia losu polega na tym, ze
            moja znajoma jest angielka, urodzila sie i wychowala w Anglii, ale pochodzi z
            Hong Kongu, a wiec bylej kolonii angielskiej. Jest Chinka urodzona i wychowana
            w Anglii...szkoda, ze Ty nie miales tej okazji urodzic sie i wychowac w
            Anglii...bo troche manier i zdrowego rozsadku przydaloby Ci sie z cala
            pewnoscia...
            • kaganowski Re: Miserable english people... 31.08.05, 10:14
              Jeszcze gorzej, bo pewnie udawala English Lady, zanim byc porzadna Chinka w
              Polsce. Bo najgorzej, jak ktos sie wstydzi swego pochodzenia, i udaje kogos
              innego. Taka osoba nigdzie nie jest akceptowana, i stad jest wiecznie
              nieszczesliwa i na wszystko i wszystkich narzeka!
              • sajjitarius Re: Miserable english people... 31.08.05, 10:47
                kaganowski napisał:

                > Jeszcze gorzej, bo pewnie udawala English Lady, zanim byc porzadna Chinka w
                > Polsce. Bo najgorzej, jak ktos sie wstydzi swego pochodzenia, i udaje kogos
                > innego. Taka osoba nigdzie nie jest akceptowana, i stad jest wiecznie
                > nieszczesliwa i na wszystko i wszystkich narzeka!

                Ty to jednak jested chorym czlowiekiem. Po prostu...
                • kaganowski Re: Miserable english people... 31.08.05, 14:29
                  Jak nie masz argumentu ad rem, to atakujesz ad personam, pewnie jak ta
                  pseudoangielka z Hong Kongu...
        • geert_brussels Re: Miserable english people... 30.08.05, 15:55
          to nie jest zalosny festiwal wyjasnien, tylko ludzie sa po prostu zdziwieni taka
          historia...nie zdaza sie to czesto a juz na pewno nie zagranicznym turystom w
          dobrych hotelach czy sklepach, takze nie dziw sie taka reakcja.
          • sajjitarius Re: Miserable english people... 30.08.05, 16:11
            geert_brussels napisał:

            > to nie jest zalosny festiwal wyjasnien, tylko ludzie sa po prostu zdziwieni
            tak
            > a
            > historia...nie zdaza sie to czesto a juz na pewno nie zagranicznym turystom w
            > dobrych hotelach czy sklepach, takze nie dziw sie taka reakcja.

            Najwidoczniej jednak sie zdarza wink
    • jot-23 Re: Miserable people... 30.08.05, 15:28
      lol...

      "9 milionow turystow wybiera sie do krakowa"


      --
      pozdrawiam "cieplutko"!

      "The end of our empire, if end it should, does not frighten us"
      • ontarian Re: Miserable people... 30.08.05, 16:13
        ni smiej sie
        to jest na przestrzeni 9 lat
        i to wliczajac okolicznych rolnikow
        co z kartoflami i burakami na targowisko przyjezdzaja
      • sajjitarius Re: Miserable people... 30.08.05, 16:19
        jot-23 napisał:

        > lol...
        >
        > "9 milionow turystow wybiera sie do krakowa"
        >
        >
        > --

        Acha, czy z tego ze 9 milionow turystow wybiera sie do Krakowa wynika, ze w
        Krakowie wszyscy sa uczciwi, uprzejmi, mili i nikomu do glowy nie przyjdzie
        nawet kogos oszukac, czy "potraktowac" ? I czy z tego faktu rowniez ma wynikac
        jakos, ze jesli ktos zostal oszukany, lub potraktowany w sposob chamski to z
        cala pewnoscia musiala byc w tym wina osoby poszkodowanej ? I ze zwracanie
        uwagi na tego typu incydenty jest po prostu zaklocaniem satnu blogiego
        zadowolenia z wlasnej doskonalosci ?
        > pozdrawiam "cieplutko"!
        >
        > "The end of our empire, if end it should, does not frighten us"
        • geert_brussels Re: Miserable people... 30.08.05, 16:22
          Nie z tego po prostu wynika, ze wszyscy sa swiadomi, ze turysci to pieniazki i
          praca, a swiadomosc tego jest gwarantem jakoci obslugi. Oczywiscie, pewnie zdazy
          sie jakis wyjatek, ale swiadomosc jest.
        • jot-23 Re: Miserable people... 30.08.05, 16:24
          stary, 9 milionow to zwykla bujda geerta
          • geert_brussels Re: Miserable people... 30.08.05, 16:26
            9 milionow napisalem na podstwie artykulu w Polityce sprzed dwoch tygodni, a
            wiadomo, ze Polityka jest jednym z najbardziej wiarygodnych tygodnikow.
            • jot-23 Re: Miserable people... 30.08.05, 16:29
              geert_brussels napisał:

              > 9 milionow napisalem na podstwie artykulu w Polityce sprzed dwoch tygodni, a
              > wiadomo, ze Polityka jest jednym z najbardziej wiarygodnych tygodnikow.

              lol, tu sie zgadzam z ontarianem, to lacznie z wiesniakami dowozacymi buraki na
              targ smile
        • geert_brussels Re: Miserable people... 30.08.05, 16:25
          a i to nigdy nie jest wina poszkodowanej(klienta), w Polsce doskonala wiekszosc
          zdaje rowniez sobie sprawe z tego, ze klient to Pan...
    • exile1 Re: Miserable people...tworza fantasmagorie 30.08.05, 16:08
      He he , nastepny bajkopisarz , konfabulant .
      Wymysl cos lepszego emigrant , schodzita juz na psy z ta wasza tfurczosciom .
      Zbluzgana w hotelu hehe , a monitoring ?
      Wszystko widza i slysza kamerki , a recepcjonistka o tym doskonale wie .
      To samo jest w sklepach .

      • jot-23 Re: Miserable people...tworza fantasmagorie 30.08.05, 16:28
        hehe wlasnie geert pyerdoli takie farmazony ze dynka mala, hehe

        9 milionow turystow w krakowie, hehe czechy (caly kraj) , dla ktorych polska
        jest turystycznym krajem 3-go swiata, ma okolo 8 mld turystow rocznie, CALE
        czechy
        • sajjitarius Re: Miserable people...tworza fantasmagorie 30.08.05, 16:34
          jot-23 napisał:

          > hehe wlasnie geert pyerdoli takie farmazony ze dynka mala, hehe
          >
          > 9 milionow turystow w krakowie, hehe czechy (caly kraj) , dla ktorych polska
          > jest turystycznym krajem 3-go swiata, ma okolo 8 mld turystow rocznie, CALE
          > czechy

          Masz chyba na mysli 8 mln, a nie 8 mld, bo to tak jakby kazdy Chinczyk byl co
          roku w Czechac 4 razy wink
        • exile1 Re: Miserable people...tworza fantasmagorie 30.08.05, 16:41
          Turystow ogolem , w tym Polakow z Polski .

          www.wprost.pl/ar/?O=80035
        • geert_brussels Re: Miserable people...tworza fantasmagorie 30.08.05, 16:42
          nie w tym rzecz, ze 9 czy 2 czy 1 czy 8 mln, wazne, ze duzo i wazne co z tego
          wynika.
          • v70awd where are miserable people ? 30.08.05, 17:03
            Od czerwca jezdze samochodem po Polsce i Europie. Po samej Polsce nakrecilem ponad 13.000 km. Zjezdzilem chyba wszystko, od Swinoujscia po granice z Litwa, nawet we Lwowie i okolicach bylem, na Slowacji. Wszystkie wieksza miasta. Nie mialem ZADNEGO przypadku zlego potraktowania, zadnego !
            Pomimo rejestracji z Californii, nikt nie probowal mnie oszukac na stacji benzynowej, w sklepie, w hotelu. Obsluga wszedzie mila, usmiechaja sie. Bardzo czesto pytaja sie o zycie w CA. Chetnie odpowiadam, bo wiekszosc mysli ze mieszkam na Beverly Hills... Policja nie zatrzymuje mnie w ogole, ani razu na radar nie wpadlem, kierowcy uprzejmi, usmiechają się, lubią się ścigać. Kilka razy zamowilem np piwa czy drinki w lepszych pensjonatach w Polsce. Na odejscie przypominalem wlascicielom o tym, ale z usmiechem mowili, ze to na ich koszt i zapraszaja nastepny raz.

            Stacje benzynowe nie ustepują tym w Niemczech. Są czyste, sklepy dobrze zaopatrzone a ubikacje na stacjach benzynowych tak czyste i pachnące , ze Anglicy i Amerykanie moga pozazdroscic !
            • ontarian Re: where are miserable people ? 30.08.05, 17:19
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=28213476
              and now is the time to wake up
            • warcholski Re: where are miserable people ? 30.08.05, 21:00

              >>>Policja nie zatrzymuje mnie w ogole, ani razu na radar nie wpadlem, kierowcy
              uprzejmi, usmiechają
              się, Policja nie zatrzymuje mnie w ogole, ani razu na radar nie wpadlem,
              kierowcy uprzejmi, usmiechają
              się, lubią się ścigać.
              . <<<

              =====shockDP.:
              Nie bujaj gosciu.
              Na radar nie wpadles, bo popierwsze jak mnie wyjasniono bedac w PL: "czy
              zauwazyles, ze nie ma policji na drogach"…-odpowiadam tak…"dlatego ich nie ma
              bo sie boja, ze w leb dostana" -hehehe. Druga przyczyna, ze tym fiatem 125p i
              tak niedogonia, wiec wcale sie nie zamierzaja scigac. … "lubią się ścigać" -
              powiadasz - tak abicjaonalny tlusty krapoladczyk przyklejony do szyby nawet
              126p dociska gaz do dechy, jak by mogl to jeszcze popychal nogami wystawionymi
              za okno.- hahaha, ubawilem sie niesamowicie z tym twoim " lubią się ścigać".

              a teraz z innej manki:

              >>>Coraz więcej spraw pijanych kierowców, którzy stwarzają zagrożenie na
              drodze, niejednokrotnie powodując dramatyczne w skutkach wypadki, znajduje swój
              finał w sądzie.

              Nie raz publikowaliśmy treść wyroków sądowych, w których orzeczone były zakaz
              prowadzenia pojazdów mechaniczny i zatrzymanie prawa jazdy. Niestety,
              wielu "sprytnych" kierowców uchyla się przed decyzją sądu i nie zwraca
              dokumentów. Powiatowy Wydział Komunikacji składa w tej sprawie policji coraz
              więcej zawiadomień, podając personalia tych, którzy mimo wielokrotnych wezwań
              ukrywają swoje prawa jazdy. Większość z nich składa oświadczenia, że zgubiło
              papiery. Delikwentom, którym wydaje się, że mogą w nieskończoność uciekać przed
              wymiarem sprawiedliwości, przypominamy, że lekceważąc nakaz sądowy, pogrążają
              się jeszcze bardziej.
              zg.eo.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=2019&news_id=69214

              <<<

              ======shockdnosnie tego art. :
              Tu w USA zlapany pijany kierowca w dniu rozprawy musi oddac prawo jazdy w
              sadzie innaczej nie zostanie wypuszczony do domu. Jeszcze na to nie wpadliscie,
              jak rozwiazac problem pijanych kierowcow?
              W Arizonie jest prawo "zero tolerance", policja na poboczu ma w samochodzie
              testowe laboratorium, przylapany kierowca na odrobinie alkocholu juz za
              pierwsze przewinnienie zostaje dostarczony prosto za kratki. Zrobcie to samo.
        • exile1 Re: Czeska Praga jest już niemodna. 30.08.05, 16:48
          www.naszapolonia.com/mozaic/22miasto.htm
    • soup.nazi Re: Miserable people... 30.08.05, 17:56
      www.telegraph.co.uk/travel/main.jhtml?xml=/travel/2005/05/03/etnewseastern300405.xml&sSheet=/travel/2005/05/03/ixtrvhome.html
      No, trynd to taki jezd na Wschodniom Europem. Britony i inne odwiedzajom, nie
      mozna powiedziec. Pytanie tylko czy wrocom czy take wezmom wrazenie jak twoja
      znajoma i zaniosom je z powrotem do JuKiej.

      To co krajowe piszom, ze tlumy walom drzwiamy i oknamy to siem nie lyczy.
      Krajowe zawsze uprawiajom "uiszful tinking" i jak zobaczom jednego
      zagraniczniaka, to mowiom, ze miliony walom. A na forum to jeszcze glyniaki
      dochodzom, a glyniaki klamiom jak oddychajom.

      No i martwi mnie ogromnie ten klocek, co go widzialem w ubikacji pociongu
      Krakow-Wieliczka: siedzial dumnie na srodku podlogi na sztorc. Kagan by pewno po
      tej dumie poznal, ze to byl klocek jakiegos wrazego anglosasa, ale ja myslem, ze
      to byl swojski, polanezyjski klocek. Bardzo scary... No i te psie kupy na
      ulicach.... surfing....tylko dla orlow...tez scary....
      • yeb522 Re: Miserable people... 30.08.05, 19:30
        a ty co sie smieciu szlajasz po pociagach z klockami?
      • jot-23 Re: Miserable people... 30.08.05, 19:41
        hehe ostatnio duzo jednorazowych nickow, tak pojawiaja sie i "wyrazaja swoja
        obiektywna opinie" i spowrotem do beczki po sledziach, lol... tylko latwo ich
        poznac, bo nick nowiutki, ale smrod zgnilej ryby ciagle ten sam
        • soup.nazi Re: Miserable people... 30.08.05, 21:17
          jot-23 napisał:

          > hehe ostatnio duzo jednorazowych nickow, tak pojawiaja sie i "wyrazaja swoja
          > obiektywna opinie" i spowrotem do beczki po sledziach, lol... tylko latwo ich
          > poznac, bo nick nowiutki, ale smrod zgnilej ryby ciagle ten sam

          Tak, to chiba nowa taktyka. Ale strategia ciagle ta sama:

          Na skrzydle kanadyjskim zagrywa mineta, z ktorego postow jasno i niezbicie
          wynika jak hoooyowo jest w Kanadzie. Kierunek australijski zabezpiecza stary
          pjerdolec kagan, a w centrum wielki chor wujow spiewa o biedzie i syfie w
          Stanach. Na tylach ciury z marketingu (corgan, etc.) prezentuja tzw. "pozitiwna
          rzeczywistosc polanezyjska". Wokol calego zgrupowania plasaja harcownicy,
          zadajacy "finezyjny" sztych tu i tam wiarusowi, kowalskiemu, etc.
          • waldek.usa Siem poplakalem... 31.08.05, 19:24
            soup.nazi napisał:

            > jot-23 napisał:
            >
            > > hehe ostatnio duzo jednorazowych nickow, tak pojawiaja sie i "wyrazaja sw
            > oja
            > > obiektywna opinie" i spowrotem do beczki po sledziach, lol... tylko latwo
            > ich
            > > poznac, bo nick nowiutki, ale smrod zgnilej ryby ciagle ten sam
            >
            > Tak, to chiba nowa taktyka. Ale strategia ciagle ta sama:
            >
            > Na skrzydle kanadyjskim zagrywa mineta, z ktorego postow jasno i niezbicie
            > wynika jak hoooyowo jest w Kanadzie. Kierunek australijski zabezpiecza stary
            > pjerdolec kagan, a w centrum wielki chor wujow spiewa o biedzie i syfie w
            > Stanach. Na tylach ciury z marketingu (corgan, etc.) prezentuja
            tzw. "pozitiwna
            > rzeczywistosc polanezyjska". Wokol calego zgrupowania plasaja harcownicy,
            > zadajacy "finezyjny" sztych tu i tam wiarusowi, kowalskiemu, etc.
            >

            ► ze smiechu oczywiscie.
            Zupa, ty po paru glebszych musisz towarzystwo na dywan posylac ze smiechu
            konwulsyj, hehehe.
            • p_adam_michnik A pewnie. 01.09.05, 10:38
              Dawniej nazywało się to błazen.
              Potem, jak zupa wioskę rodzinną opuszczał mówiło się na niego "wioskowy głupek".
              A teraz to po prostu zdebilały zbieracz azbestu.

              He he.
              • soup.nazi Re: A pewnie. 01.09.05, 18:19
                Hehehe, chcesz z zazdrosci pomniejszyc moj sukces artystyczny. A czy pomodliles
                sie juz zeby mi krowa zdechla albo zebym spadl z dachu?
        • jp.hi Re: Miserable people... 30.08.05, 21:19
          Dokladnie jot smile Ten v70awd to pewnie kaganowski lub keily.
          Nie maja odwagi juz pisac pod swoimi nickami bo im juz nikt nie uwierzy. A
          zmyslac potrafia, ze hoho.
          • keily Zakamuflowany komuch ???? 31.08.05, 19:36
            jp.hi napisał:

            Ten v70awd to pewnie kaganowski lub keily.
            > Nie maja odwagi juz pisac pod swoimi nickami bo im juz nikt nie uwierzy. A
            > zmyslac potrafia, ze hoho.

            Tobie to sie juz tak w glowie rozruchalo, ze jak ktos sie odwazy napisac
            pozytywnie o Polsce, to juz od razu Keily musi byc.
            Za duzo gosciu czasu spedzasz w kosciele, tam ci mozg zatruli swymi
            fundamentalistycznym ewangelickimi teoriami smile
            PS
            Zielonej Karty i tak nigdy nie dostaniesz, bo ty facet do KGB bardziej pasujesz
            niz do USA. Oni sie tu szybko poznaja na zakamuflowanych starych komuchach.
          • keily Material do przemyslenia dla imigranta jp.hi 31.08.05, 20:04
            Zamiast goscu , zajmowac sie Keilym pomysl nad swoimi problemami. Bo Ameryka,
            wiesz, to taki kraj, ze mozesz tu sobie w kosciele cala niedziele na obu
            kolanach kleczec, zaplacic wszystkie podatki i dorzucic donacje na kosciol,
            pracowac jak jelen i nawet kupic dom a jak przyjdze co do czego i zabraknie ci
            tego najwazniejszego papierka, to wezma cie za frak i odstawia do osrodka
            przejsciowego. Bez kaucji , kiedys mozna sie bylo w wykupic czasowo za $15, 000
            teraz nawet tego nie ma Wtedy to swiety Boze nie pomoze i ladujesz w tej
            znienawidzonej Polsce w ciagu kilkunastu godzin. bez litosci i odwolanie.



            Według danych Departamentu Sprawiedliwości, około 75 tysięcy legalnych
            emigrantów czeka w więzieniach USA na deportacje. W 1996 r. Kongres Stanów
            Zjednoczonych ustalił, że deportacja ludzi posiadających "zieloną kartę" odnosi
            się do większości tzw. "felony" (przestępstw ciężkich) i niemal wszystkich
            związanych z narkotykami. Ostatnio Sąd Najwyższy USA, prócz zezwolenia na
            więzienie bez prawa wyjścia za kaucją "wakacjuszy", utrzymał w mocy prawo
            mówiące o przetrzymywaniu w więzieniu do czasu deportacji legalnych imigrantów.
            W uzasadnieniu przewodniczący Sądu Najwyższego stwierdził, "że Sąd Najwyższy
            USA obawia się, że podlegający deportacji imigranci kryminaliści - jeżeli nie
            zostaną zatrzymani - mogą kontynuować przestępczą działalność, a także nie
            stawić się na przesłuchanie deportacyjne". Odrzucił tym samym opinię
            organizacji, które twierdziły, że takie postępowanie jest niezgodne z
            konstytucją USA. Powodem takiego orzeczenia była sprawa pozwu wniesiona do
            Najwyższego Sądu przez imigranta z Korei Południowej, który w 1986 roku jako 8-
            letni chłopiec otrzymał w USA prawo stałego pobytu. W 1996 uznano go winnym
            włamania, a rok później dopuścił się drobnej kradzieży. Po odbyciu wyroku za
            oba przestępstwa, w dniu, kiedy miał wyjść na wolność, został przekazany do
            więzienia podlegającego władzom imigracyjnym. Odwołał się do Sądu Stanowego
            sugerując, że przetrzymywanie go w areszcie imigracyjnym bez prawa wyjścia za
            kaucją narusza jego konstytucyjne prawa przysługujące mu w USA. Sędzia
            federalny uznał, że Koreańczyk ma rację i przekazał sprawę do Sądu
            Apelacyjnego, który z kolei skierował ją do Najwyższego. Sprawa Koreańczyka
            winna być przestrogą dla wszystkich, którzy myślą, że otrzymanie "zielonej
            karty" gwarantuje im pobyt w USA bez względu na to, jak postępują. Każde
            popełnione przestępstwo z kategorii "felony" może zakończyć się automatyczną
            deportacją do kraju urodzenia.
            • monsieur_pierre_dolinski Re: Material do przemyslenia dla imigranta jp.hi 03.09.05, 08:36
              No coz, Aeryka to kraj ludzi wolnych, ale z bardzo licznymi wyjatkami!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka