Dodaj do ulubionych

Lawina HIV w Chinach

28.11.05, 12:19
Liczba oficjalnie zdiagnozowanych nosicieli wirusa HIV wzrosła w Chinach o
ponad połowę w ciągu roku, ale - zdaniem ekspertów - to i tak jedynie
wierzchołek góry lodowej.

Dyrektor rządowego komitetu ds. zapobiegania i leczenia AIDS - Wang Longde -
poinformował w poniedziałek, że według stanu na koniec września 2005 r. w
Chinach stwierdzono HIV u 135.630 osób; rok wcześniej dane oficjalne mówiły o
89.067 nosicielach tego wirusa.

Reuter podkreśla, powołując się na opinie ekspertów, że z uwagi na stan
systemu opieki zdrowotnej w Chinach, liczba oficjalnie zdiagnozowanych
nosicieli wirusa HIV stanowi zapewne zaledwie 15%wszystkich zarażonych.

Wang przyznał, że lokalne władze w dalszym ciągu ukrywają przypadki zarażenia
HIV w obawie, że przyznanie się do epidemii zaszkodzi wzrostowi gospodarczemu.
Stąd również niechęć do rozszerzania badań kontrolnych. (ck)


Zakażenia na świecie
• Kanada Niespełna miesiąc temu Kanadyjski Czerwony Krzyż przyznał, że w latach
80. i na początku 90. rozprowadzał krew zakażoną wirusami HIV i HCV. Wirusem
HIV zakażono ponad 1000 osób, a ponad 20 tysięcy zachorowało na wirusowe
zapalenie wątroby typu C. Większość to chorzy na hemofilię.

• Francja w wyniku transfuzji zakażonej krwi w pierwszej połowie lat 80.
zachorowało na AIDS ok. 4,5 tysiąca osób. Nie stosowano tu zaleceń dotyczących
selekcjonowania dawców, krew pobierano od bezdomnych i więźniów. Prawdopodobnie
stosowanie testów na obecność wirusa HIV było celowo opóźniane: by promować
testy wyprodukowane we Francji, a nie w Stanach Zjednoczonych.

• Rumunia po upadku reżimu Nicolae Ceausescu wyszło na jaw, że gdy na Zachodzie
już istniały testy na obecność wirusa HIV, w Rumunii dzieciom podawano w
transfuzjach nieprzebadaną krew. Zakażonych zostało prawdopodobnie 8 10
tysięcy, a według niektórych szacunków nawet 14 tysięcy dzieci.

• Libia od kilku lat toczy się tu szczególnie kontrowersyjny proces bułgarskich
pielęgniarek w Libii. Oskarżone o celowe zakażenie 426 libijskich dzieci,
zostały skazane na śmierć. Kobiety twierdzą, że zeznania wymuszono od nich
torturami.


I dzień później RZ donosi:
ZDROWIE

AIDS ze szpitala


W Śląskim Centrum Pediatrii w Zabrzu mogło dojść do większej liczby zakażeń
HIV - alarmują lekarze


Wystąpimy o wyższe odszkodowanie - mówi pełnomocniczka pokrzywdzonej dziewczynki
(c) PIOTR KOWALCZYK
Warszawski sąd orzekł, że Centrum Pediatrii ponosi odpowiedzialność za
zarażenie w latach 90. wirusem HIV jednej dziewczynki. Wiadomo, że po pobycie w
szpitalu w Zabrzu w 1992 r. przynajmniej trójka dzieci zachorowała na AIDS. Nie
wiadomo natomiast, jak doszło do zakażenia wirusem w zabrzańskiej placówce. Nie
wiadomo, czy nie było więcej ofiar zarażonych AIDS z tego samego źródła, które
było przyczyną tragedii leczonych w Zabrzu dzieci. - Wiedza lekarzy na temat
tej choroby jest tak niska, że gdzieś w Polsce mogą jeszcze żyć dzieci z
nierozpoznanym zakażeniem - mówi Krystyna Sokołowska z Fundacji Mały Książę,
która zajmuje się dziećmi chorymi na AIDS. - Nie wiemy też, czy jakieś dzieci
nie zmarły, nim okazało się, że są zakażone.

Potwierdza to prof. Piotr Heczko, prezes Polskiego Towarzystwa Zakażeń
Szpitalnych: - Jest bardzo prawdopodobne, że części zakażeń nie wykryto.

Szukając źródła zakażenia
U dzieci leczonych w Śląskim Centrum Pediatrii AIDS rozpoznano dopiero po
kilku, a w jednym przypadku nawet po kilkunastu latach. "Pediatrzy z reguły nie
biorą pod uwagę, że przyczyną chorób dzieci może być wirus HIV" - napisała
prof. Magdalena Marczyńska z Kliniki Chorób Zakaźnych Akademii Medycznej w
Warszawie w ekspertyzie, do której dotarliśmy. "Późne rozpoznanie zmniejsza
szansę na skuteczne leczenie" -przypomina prof. Marczyńska.

W tej chwili dzieci zarażone w Zabrzu dostają leki, które wstrzymują namnażanie
się wirusa we krwi. Będą je przyjmować codziennie, o określonej godzinie, aż do
końca życia. Leki być może ratują im życie, ale mają szkodliwe skutki uboczne.

Winne leki krwiopochodne?
Nadal nie wiadomo, jak doszło do zakażeń na Śląsku. Profesor Magdalena
Marczyńska w ekspertyzie przygotowanej na potrzeby warszawskiego sądu jako
jedną z hipotez podaje, że wirus mógł przenieść się poprzez leki wytwarzane z
krwi. "Te leki powinny być bezpieczne" - ocenia Marczyńska.

Bożena Drybańska z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w
Katowicach zapewnia, że zakażone wirusem HIV preparaty krwiopochodne na pewno
nie były produkowane w Polsce. - Te preparaty są sprowadzane przez firmy
farmaceutyczne do szpitali albo kupowane u producenta w Szwajcarii. Jeśli były
zakażone, to źródła zakażenia trzeba szukać za granicą - mówi Bożena Drybańska.

Inna możliwość, którą wymienia prof. Marczyńska, to zaniedbanie przez szpital
procedur sanitarnych - dzieci w Zabrzu miały wielokrotnie robione zastrzyki i
zabiegi. Odejście od twardych norm obowiązujących przy takich zabiegach mogło
narazić je na infekcję wirusem HIV.

Dochodzenie w sanepidzie
Dopiero po naszym wczorajszym tekście Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w
Katowicach przesłała policji informacje zebrane w czasie dochodzenia
prowadzonego w 2001 r., po wykryciu u dzieci wirusa HIV. Policja prosiła o nie
od kilku tygodni.

- Bez dokumentów z sanepidu nie można było ocenić, kto ponosi winę za zarażenie
dzieci - mówi nasz informator z organów ścigania.

Z rodzicami zakażonych dzieci nie udało nam się porozmawiać. - Ta choroba wiąże
się z odrzuceniem przez społeczeństwo. Nie ma nic dziwnego w tym, że rodzice
nie chcą ujawniać swojej tożsamości - mówi Krystyna Sokołowska.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka