Dodaj do ulubionych

"to ma być sprzedane"

20.07.06, 13:26
Nie można było wyrzucić towaru, nie można było robić przecen - opowiada
Dorota z Olsztyna. Straty na towarze miały być minimalne. To była taka
presja, że fałszowałam daty, chociaż czułam się podle - przyznaje. Nikt się
nie buntował. Wszyscy wiedzieliśmy, że jak my tego nie zrobimy to zrobi to
ktoś inny, a my zostaniemy bez pracy - dodaje Barbara.

wiadomosci.wp.pl/kat,1348,wid,8400417,wiadomosc.html

Pracownicy Biedronek przebijali daty na towarze szybko psującym się, głównie
na rybach, serze, albo na takim, którego nie można było sprzedać, bo
przywożono w gigantycznych ilościach. Jak? Daty wycinano nożyczkami lub
przebijano inną datą, jeśli ta wcześniejsza była wyblakła, albo była słabo
wybita. Przydatności do spożycia przesuwano w ten sposób o kilka dni, żeby,
jak twierdzi jedna z kierowniczek, "nie było kryminału".


Kryminal zjadalny?!
przestepcze dzialania "Biedronki" sa typowym dowodem jak Polak oszukuje
Polaka.Poniewieramy sie nawzajem niezle:przekonanie,ze Polak swinia i
wszystko zezre jest wciaz obecne w mentalnosci wielu handlowcow i
przetworcow.Wstyd! Na rynki europejskie eksportujemy rzeczy wysokiej
jakosci,z certyfikatami kontroli sanitarnej,a w kraju handlujemy i
przetwarzamy zywnosc byle jak,bez dbalosc o jakosc i terminy spozycia.Pewnie
co tam:jedna salmonella mniej,jedna wiecej.W narodzie jest ponad 36mln
ludzi,a towar rzecz swieta.Moze by te glaby pomyslaly o racjonalnych
zamowieniach i uczciwej sprzedazy towaru?!

Obserwuj wątek
    • ontarian Re: "to ma być sprzedane" 20.07.06, 16:49
      polonus5 napisała:

      > przetworcow.Wstyd! Na rynki europejskie eksportujemy rzeczy wysokiej
      > jakosci,z certyfikatami kontroli sanitarnej,a w kraju handlujemy i
      > przetwarzamy zywnosc byle jak,bez dbalosc o jakosc i terminy spozycia.Pewnie
      hehe, pamietam jaka to radosc byla
      jak komus sie udalo odrzut z eksportu kupic
      bo to bylo znacznie lepszej jakosci, hehe
    • waldek.usa No prosze, znowu znakomite wiadomosci 22.07.06, 20:47
      nic sie nie zmarnuje, i salatka i kanapka.
      Klient bedzie mial wspomnienia...




      Panowie wybieraja Panie, Panow wybiera policja...Z szaconkiem, bo sie skonczy zle!
    • kolega.costek Re: "to ma być sprzedane" 22.07.06, 23:21
      Kryminal zjadalny?!
      przestepcze dzialania "Biedronki" sa typowym dowodem jak Polak oszukuje
      Polaka


      I widzisz polonus kolejny news z doopy. Tak sie zagalopowales w poszukiwaniu
      tego co takie fatalne i wstretne w Polsce ze zapomniales o jednym fakcie ze
      nie jak napisales Polak oszukuje Polaka ( co pewnie utwierdzilo by Cie poraz
      kolejny w przekonaniu ze dobrze zrobiles ze wyjechales) tylko Portugalczyk
      oszukuje Polaka sprawdz do kogo nalezy ta siec handlowa.
      Sprawdzaj fakty zanim zaczniesz sie dzielic madrosciami w stylu co to sie z
      Polski eksporuje etc bo z posu na post coraz zalosniej to wyglada.
      • polonus5 kolega.costek napisał 23.07.06, 00:03
        kolega.costek napisał:

        I widzisz polonus kolejny news z doopy.

        +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

        Wciskają nam nieświeżą i brudną żywność!

        To co odkryliśmy na zapleczu warszawskiego sklepu "Champion" jest wstrząsające.
        Przeterminowane produkty są odświeżane, a następnie sprzedawane nieświadomym
        klientom.

        Wracamy do tematu przeterminowanej żywności w sklepach. Zebrane przez nas dowody
        są niepodważalne i wstrząsające. Czego nie widzi klient? Co się dzieje na
        zapleczu? Nasza redakcyjna koleżanka pracowała w sklepie "Champion" należącym do
        sieci Carrefoure (przeczytaj wywiad!).

        - Pracowałam przez tydzień w dziale z wędlinami, serami i rybami. Zawsze
        wiedziałam, że nie znamy całej prawdy o sprzedawanej żywności - opowiada Ala. -
        Widziałam takie rzeczy, że przerosły one moje najśmielsze oczekiwania. To nie
        mieści się w głowie przeciętnego pracownika. To jest straszne.

        - Daty są zdrapywane, naklejane nowe. Stare wędliny, spleśniałe kaszanki,
        przeterminowane sery. Obślizgłe kiełbasy były myte pod kranem i wracały z
        powrotem na ladę. Niektóre z nich były dodawane do bigosu. Zgniłe warzywa, które
        na przykład były dodawane do leczo (zobacz galerię zdjęć!). Spleśniałe są także
        ciastka - wylicza nasza koleżanka.

        Kamera UWAGI! zarejestrowała takie scenki:

        - To ciasto jest spleśniałe – twierdziła klientka.

        - Dobre jest – zapewniła ekspedientka. - Przecież data ważności jest dobra.

        - Tu jest pleśń – inna klientka pokazała nalot na cieście.

        - Jaka pleśń? – oburzyła się ekspedientka. – To przecież krem!

        Takie sytuacje są w tym sklepie bardzo częste. Klienci narzekają na jakość i
        świeżość produktów żywnościowych, a sprzedawcy zapewniają, że wszystko jest w
        porządku. Zapytaliśmy o to fachowca. Zrobiliśmy zakupy – wędliny, sery, warzywa
        – i pokazaliśmy je specjalistce z Federacji Konsumentów.

        - To jest towar zupełnie niekonsumpcyjny, nie można tego jeść – wydała wyrok
        Elżbieta Sieliwanowicz z Federacji.

        - Wiele razy widziałam, jak robiono leczo ze zgniłej papryki - mówi Ala, która
        przez tydzień pracowała w "Championie". - Przeterminowane kiełbasy myje się,
        smaruje oliwą i ponownie wystawia na sprzedaż. Jeżeli nikt ich nie kupi - trafią
        do bigosu. Wędlina, która upadnie na podłogę także tu trafia.

        W "Championie" nic się nie może zmarnować. Dlatego skrawki wrzucane są do bigosu
        albo do leczo - to są tzw. świeże elementy bigosu i leczo. Dodawane są także
        przyprawy, potem wszystko ponownie gotowane - żeby wytrącić i zabić odór
        starości. W "Championie" jest takie hasło: razem wygramy ze stratami.

        Nasza redakcyjna koleżanka była świadkiem takich scen:

        - Ta polędwica jest zielona i lepka – zgłosiła koleżance z pracy.

        - Kochana, to nie mieszkanie – ta zbagatelizowała wątpliwości i pouczyła jak
        wyłożyć na ladę polędwicę, żeby ukryć, że jest stara.

        - Ojej! Mięso upadło! Co zrobić? – pytała Ala.

        Usłyszała, że ma je dać do zafoliowania. Mycia nie uznano za konieczne. To tylko
        niektóre niespodzianki z zaplecza.

        - Ja się czuję jak trucicielka – w końcu Ala pożaliła się kierowniczce.

        - Pani chciałaby sprzedawać wszystko świeże i pachnące – domyśliła się
        kierowniczka. – To nierealne! – w ten sposób pozbawiła złudzeń Alicję.

        O tym, co dzieje się w tym sklepie zawiadomiliśmy Sanepid i Państwową Inspekcję
        Handlową.

        Tylko w UWADZE! bulwersujące zdjęcia, relacje świadków i pracowników.

        Przeczytaj także:

        Mięso - reaktywacja zobacz galerię odświeżanie mięsa

        Co trafia na nasze stoły?

        Poświeć sobie kurczakiem
        • kolega.costek Re: kolega.costek napisał 23.07.06, 00:25
          No i co?? czy ty potrafisz czytac ze zrozumieniem ?? Podajesz kolejny przyklad
          tego jak kolejne sklepy NIE!!! nalezace do Polakow oszukuja. A postawiles teze
          ze Polak oszukuje Polaka a twoj przyklad nijak broni tej tezy wiec nie wiem po
          co sie produkujesz.
          A tak na marginesie przypomnij sobie jak McDonald wciskal 10 letnie mieso z
          konserw wojskowych, albo afere fluorowa w usa a zapomnialem przeciez to sie w
          Polsce nie dzialo!
          Stary jestes poprosu zalosny z tymi postami, mysle ze w Polsce pracowales w
          komunistycznej propagandzie bo na to wskazuja cechy twojego wszawego charakeru
          i tepy sposob myslenia. Ale czasy sie troche zmienily i ludzie maja dostep do
          informacji wiec skoncz sie osmieszac! Jest to dziecine umieszczanie z jednej
          strony wszyskiego co fatalne w Polsce a z drugiej strony tego co wspaniale w
          Kanadzie cos wlasnie w stylu jerzego urbana jak opowiadal w czasie komunizmu o
          tym jaki zachod jes beznadziejny! Kogo chcesz na to nabrac co??
          • polonus5 nijak broni tej tezy 23.07.06, 00:50
            kolega.costek napisał:

            A postawiles teze ze Polak oszukuje Polaka a twoj przyklad nijak broni tej tezy
            wiec nie wiem po co sie produkujesz.

            +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
            kolejny przyklad !!

            Co kilka miesięcy w którymś z polskich ośrodków w Wielkiej Brytanii wybucha
            skandal: Polak oszukał Polaka, Polak okradł Polaka, Polak skrzywdził Polaka.
            Jeśli fakt oszustwa nie pociąga za sobą większych konsekwencji, staramy się
            szybko zapomnieć o nieprzyjemnym incydencie i życie toczy się dalej. Co się
            jednak dzieje, gdy w wyniku oszustwa tracimy wszystkie, ciężko zarobione
            oszczędności, pociągani jesteśmy do odpowiedzialności prawno-finansowej i nie ma
            wokól nikogo, kto jest w stanie nam pomóc? Taki scenariusz ma najczęściej
            miejsce, gdy oszuści, pod pozorem legalności, podszywają się pod instutucje
            prawne udzielając porad nielegalnie, niefachowo i co gorsza, błędnie. Ofiarami
            takiego postępowania stajemy się my sami - uczciwi Polacy, którzy często z
            powodu braku pieniędzy zwabieni niską ceną usług, nie zważając na konsekwencje,
            narażamy się na niebezpieczeństwa tragiczne w skutkach.

            www.saraint.co.uk/advice/articles/imigracyjne_legalna_oszusci.htm
            • polonus5 Re: nijak broni tej tezy 23.07.06, 01:05
              polonus5 napisała:

              kolega.costek napisał:
              A postawiles teze ze Polak oszukuje Polaka a twoj przyklad nijak broni tej tezy
              wiec nie wiem po co sie produkujesz.
              +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

              londynek.net/londyneknews/article?jdnews_id=990514
              ZOSTALEM OSZUKANY PRZEZ POLSKA AGENCJE, KTORA ZALATWIA PRACOWNIKOW DLA
              ANGELSKIEJ AGENCJI ... Jest to smutne że rodak , rodaka tak niszczy!!

              Od kilku już lat działa i kwitnie w najlepsze, w Slough interes polegający na
              sprowadzaniu z Polski pracowników do robót, których faktycznie nie ma i
              najczęściej nie było.
              Codziennie woziliśmy po kilkanaście takich osób. Dostawaliśmy od 5 do 8 funtów
              za łebka. Tygodniowo wychodziło to nawet 500-600 funtów - wylicza Szymon i
              dodaje. - Wszyscy byli przekonani, że będą tam mieszkać. Interes polegał też na
              tym, że owych przyjezdnych wożono okrężną drogą do jednego z domów, tam ich
              ‘kasowano’ (pobierano opłaty). Nieszczęśnicy zostawiali swoje bagaże, po czym
              zabierano ich busem do rzekomej pracy. Po drodze zostawali wyrzuceni, znajdując
              się bez bagaży, pracy i dachu nad głową, na przysłowiowym i dosłownym bruku.
              • kolega.costek Re: nijak broni tej tezy 23.07.06, 01:23
                a w kanadzie nikt nie kradnie nie gwalci i nie zabija?? Pewnie to robia
                emigranci.
                Stary ja nikogo w zyciu nie oszukalem ( nawet nie sciagalem na egzaminach )nie
                okradlem czy w jakis powazniejszy sposob nie skrzywdzilem i jestem Polakiem i
                naprawde szlag mnie trafia jak probujesz wciskac ludziom idiotyzmy ze Polacy to
                taki beznadziejny narod. Jesli tak jest to ty tez jeses jednym z nas to ze
                zmieniles paszport nie zmienilo ciebie bo dalej jestes genetycznie
                predysponowany do tego zeby byc tym zlym polakiem. A jesli juz do tego
                doszlismy to blizej mi do innych nacji ( moi dziadkowie zarowno ze strony maki
                jak i ojca byli niemcami nie mowili slowa po polsku) niz tobie.
                Co mi teraz poslesz moze cos o korupcji bo tylko w Polsce ona wystepuje.
                Ja tobie juz kilka postow emu zadalem pytanie PO CO TO ROBISZ czy kiedys sie
                doczekam odpowiedzi na to pytanie??
                I nie posylaj mi prosze newsow prasowych tylko odpowiedz na ciagle zadawane
                pytanie. PO CO TO ROBISZ???
                • polonus5 Re: nijak broni tej tezy 23.07.06, 01:53
                  www.edukacjawpolsce.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=262
                  tylko po to zebys bez konca mogl zadawac to pytanie !!!

                  Fatalne warunki mieszkaniowe, źle płatna praca lub jej brak, za to wysokie
                  opłaty, od 250 do 1500 funtów, zaraz po przyjeździe do Wielkiej Brytanii - to
                  warunki na jakie narażeni są Polacy werbowani do pracy za kanałem La Manche
                  przez nieuczciwych rodaków - alarmuje angielska Policja.


                  Wielu Polaków próbuje znaleźć pracę w Wielkiej Brytanii odpowiadając na
                  ogłoszenia zamieszczane w polskiej prasie przez agencje pośrednictwa pracy.
                  Jeżeli zdecydujesz się zatelefonować do takiej agencji, miej się na baczności,
                  aby nie wpaść w pułapkę. Policja w Wielkiej Brytanii odkryła, że niektórzy
                  Polacy są bez skrupułów wykorzystywani przez szajki oszustów.

                  Oszuści obiecują załatwić pracę w Wielkiej Brytanii i polecają osobom
                  wyjeżdżającym do pracy, aby zorganizowały sobie podróż do Londynu autokarem.
                  Przyjezdni są odbierani przez przedstawicieli agencji, którzy każą im płacić
                  duże sumy pieniędzy (od 250 do 1500 funtów) za mieszkanie i zapewnienie pracy.

                  Mieszkania te, zarówno w mieście Slough, jak i w innych miastach wokół Londynu,
                  są często w bardzo złym stanie, w zatłoczonych, brudnych domach, a obiecana
                  praca jest albo bardzo źle płatna, albo w ogóle jej nie ma. Od szukających pracy
                  żąda się coraz więcej pieniędzy. Jeżeli nie są w stanie płacić, są wyrzucani na
                  ulicę, często przy użyciu przemocy, gróźb i zastraszania. Zdarza się, że po
                  otrzymaniu pieniędzy oszuści od razu znikają bez śladu.

                  Zagubieni w obcym kraju, bez pieniędzy, bez dachu nad głową i bez pracy, Polacy,
                  którzy padli ofiarą oszustwa często nie mają innego wyjścia oprócz powrotu do kraju.
                  Prawda jest taka, że nikomu nie trzeba płacić, aby przyjechać do Wielkiej
                  Brytanii. Od dnia wejścia Polski do Unii Europejskiej 1 maja 2004 roku, Polacy
                  mają prawo do swobodnego poruszania się po Europie.

                  Obywatele nowych państw członkowskich, którzy chcą pracować w Wielkiej Brytanii
                  przez dłużej niż miesiąc muszą się po prostu zarejestrować w brytyjskim
                  ministerstwie spraw wewnętrznych (Home Office). Formularz rejestracji można
                  otrzymać telefonując na numer 08705 210 224 (z Wielkiej Brytanii), lub pobrać z
                  witryny Home Office pod adresem: www.workingintheuk.gov.uk

                • polonus5 cos o korupcji 23.07.06, 02:24
                  kolega.costek napisał:

                  Co mi teraz poslesz moze cos o korupcji bo tylko w Polsce ona wystepuje.

                  ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
                  Stopień korupcji w Polsce jest legendarny na całym świecie. Nie odwołuję się
                  tutaj do prostych sądów "działkowicza", który grzebiąc motyką w ziemi rozmawia z
                  sąsiadem o tym, iż wyprzedają Polskę i sprzedali cukrownię... ONI, złodzieje.
                  Każdy kto obraca się w pewnym środowisku w którym rozdysponowywane są środki
                  publiczne, fundusze, środki na inwestycje... doskonale wie, jakie są prawdziwe
                  mechanizmy wspierania zaprzyjaźnionych firm, wręczania dowodów wdzięczności itp.
                  Tutaj nawet nie chodzi o korupcję sensu stricte. W Polsce przyjęło się, iż
                  lepiej jest dać realizację inwestycji zaprzyjaźnionej firmie (np. lokalnej), niż
                  tej nieznanej - w socjologii mówi się na to klika, a Kaczory nazywają to
                  układem. W klice działającej w określonym obszarze często nie chodzi o to, aby
                  dać łapówkę. Urzędnik, polityk, decydent pomaga firmie wygrać za przysłowiowy
                  uśmiech (choć łapówki też są powszechne, ale nie dostarczane w kole zapasowym).
                  Kliki, układy są na całym świecie i w każdym kraju. Być może nie ma tutaj
                  różnicy ilościowej i nie odbiegamy od normy światowej... jest jednakże kolosalna
                  różnica jakościowa i to ona decyduje o tym, iż w tym kraju jest permanentny SYF.
                  Urzędnik/decydent swoją rzekomą bezinteresownością pomaga zaprzyjaźnionej firmie
                  wygrać i ta firma realizuje coś po zawyżonych kosztach, tym samy traci się
                  pieniądze np. publiczne, bądź realizuje coś w stylu Polnische Wirtschaft.
                  Rezlutaty widać gołym okiem np. poprzez stan nowych dróg, które po 3-4 latach
                  nadają się do kapitalnego remontu. A jeśli się nie da ustawić przetargu, to się
                  go unieważnia, odwołuje itd.
    • belzebub00 Re: "to ma być sprzedane" 22.07.06, 23:42
      nie tylko w polsce,przejdz sie po polskich sklepach w montrealu a zobaczysz
      dopiero prawdziwy szajs przeterminowany,a jak kupisz kawalek kielbasy to bedzie
      ci sie odbijac 3 dni,juz moja noga nie postanie w tych przybytkach,tak ze nie
      narzekajcie na biedronki
      • lulu13 Re: "to ma być sprzedane" 23.07.06, 01:01
        ehehehehheh !! ale zauwaz ze to jest typowo polskie !!! tzn tylko polusy
        potrafia tak w hooja grac !! niezaleznie czy sa w kraju u siebie czy
        na obczyznie ,heheheeheheheheheh!!
      • prawdziwawadera2 Re: "to ma być sprzedane" 23.07.06, 01:33
        Czepilisci sie sie Biedronki w Polsce! Znowu sie dowartosciowujecie- jak to Wam
        dobrze w Ameryce czy Canadzie czy gdzies tam...
        Takie "przekrety" robi sie wszedzie!!
        Bylam stala klientka sieci sklepow Pathamrk. Bylam pisze, bo juz nie jestem od
        dawna. Dlaczego? Ano wlasnie z tego smaego pwodu.
        Pewnego dnia rabiac zakupy w Pathmark, na oczach klientow robiono wlasnie to o
        czym tutaj mowa. W moim przypadku chodzi o ryby wedzone.
        Przy lodowce z opakowaniami rybek stala pani w bialym fartuchu, na wozeczku
        miala duze drewniane opakowania z rybami. W lodwce lezaly paczuszki pakownae
        po 2 rybki.
        Pani miala wozek, rybki, puste tacki, rolke z folia iiiiiiii.........
        brala paczuszki rybek z lodowki, przecinala flie i na nowa tacke ukladala 1
        rybke swierza i jedna z otwartej paczki z lodowki.
        Bezczelnie stanelam i sie przygladalam co ona robi, po chwili podeszlam do
        lodowki i wzielam jedna z tacek, ktorych nie zdazyla jeszcze otworzyc,
        sprawdzilam date waznosci. Data waznosci konczyla sie w nastepnym dniu.
        Grzecznie podeszlam do "pani" i zapytalam dlaczego to robi, na co jescze
        grzeczniej mi odpowiedziala , ze robi to co jej kazano. smile)
        Odwrocilam sie .... poszukalam "kierownika" sklepu i zapytalam o to samo. Udal
        wielkie zdziwienie i powiedzial, ze to niemozliwesmile)
        Poprosilam, zeby poszedl ze mna do stoiska z rybkami, grzecznie poszedl tylko,
        ze juz nikogo nie zastalismy!"pani" zwinela caly majdan i zniknela! I jak
        mialam udowodnic, ze mialam racje!
        Inna scenka z zycia Pathmark wzieta. Sprawa dotyczy cen "an sale".
        Na stoisku wystawiony towar z cena po przecenie. Na komputerach w kasach ceny
        przed obnizka! Kto sprawdza kazda cene jak sie placi za zakupy 100 dol?
        Najczesciej pani liczy a ja wykladam towar jeszcze z wozka. Zdarzylo mi sie
        jednak, ze zauwazylam ta sytuacje. Zwrocilam kasjerce uwage a ona, ze ja nie
        obchodzi jaka cena jest na polce , ja obchodzi cena na komputerowej kasie.
        No i znowu poprosilam o wyjasnienie pana kierownika, oczywiscie przeprosil mnie
        grzecznie:smile)) Ja nieomieszkalam wspomniec o prawie klienta, ktore mowi, ze w
        sytuacjii opisanej wyzej/drozszej cenie jaka powinien placic/ towar powinien
        dostac zadarmo!
        I odziwo kierownik mi grzecznie wyjasnil, ze tak, mam racje ale towar dostane
        za darmo wtedy jak CZLOWIEK zrobi pomylke,w moim przypadku pomylke robi
        COMPUTER!!smile) Pytam dalej; a kto nanosi ceny towaru na computery? Na
        co "kierownik"pwiedzial, ze ceny na komputery w naszym sklepie nanosi GlOWNA
        CENTRALA CEN , on nie ma zadnego wplywu>Niechcialm dluzej prowadzic tej
        idiotcznej dyskusjii. Usmiechnelam sie , powiedzialam tylko, ze za
        towar ktory chcialam kupic w Pathmark nie zapalce i wiecej nie bede robila
        zakupow w Pathmark. I tak sie stalo. Jednego czego mnie te "scenki z
        zycia"wziete nauczyly, to sprawdzac ceny na kasie przed zaplaceniem rachunku.
        To tyle!
        Pozdrawiam
        Wadera
        • lulu13 Re: "to ma być sprzedane" 23.07.06, 01:50
          a teraz gdzie kupujesz ?//!! Wadera !! w Shop Rite ? jeszcze gorszy szajs od
          Pathmarku, jedynie co mozna zrobic zeby sie obronic przed takimi
          praktykami to pilnie sie przygladac temu co sie kladzie do koszyka
          A pozatym nie mysle zeby sklepy z renomom Pthmarku mogly by sobie
          pozwolic na wielkie "przekrety" w stylu polskim ,bo przeciez przy wpadce
          z stara zywnoscia odrazu stoi na strazy klienta cala armia !!! lawyerow
          gotowa wydrzec miliony $$$ odszkodowania dla zatrutych klientow,tego nie ma
          akurat w Polsce gdzie jeszcze nikt nikogo nie skarzy za zadne swinskie
          praktyki i nikt nie wydziera zadnych odszkodowan jak to ma miejsce w
          Ameryce na kazxdym kroku,ludzie wygrywaja miliony w procesach sadowych
          za bzdury,znasz to dobrze z powszedniego dnia,szczegolnie specjalizuja sie w
          tym latynosi.
          • prawdziwawadera2 Re: "to ma być sprzedane" 23.07.06, 04:11
            teraz robie zakupy w Wagmens, lulu.
            Pozatem naprawde nie obchodzi mnie co ty myslisz o sytuacjach opisanych przeze
            mnie. Czy myslisz, ze wyssalam je z palca?
            Jak tak myslisz, to powiedz po co mialbym to robic?
            Pozdrawiam
            Wadera
            • virra Re: "to ma być sprzedane" 23.07.06, 06:17
              przestan qrwa jesc,zrobisz przysluge nam wszystkim
              hehehe...
        • logar Re: "to ma być sprzedane" 23.07.06, 06:33
          prawdziwawadera2 napisała:

          > Bylam stala klientka sieci sklepow Pathamrk. Bylam pisze, bo juz nie jestem
          > od dawna. Dlaczego?

          ----------------------------------------------------------

          Dlatego ze teraz jestes klientka Food Bank .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka