Dodaj do ulubionych

Po ilu latach jest sie "zasiedzialym"?

21.01.07, 23:29
Czlowiek zyje juz kupe czasu za granica i odzwyczail sie od pewnych rzeczy
charakterujacych Polaka za granica.
W ostatnich kilku miesiacach poznalem jednakze kilka osob, ktore wyjechaly 4-
10 lat temu z Polski. Uderzyla mnie u nich pewna rzecz: Natretnosc, staranie
sie zalatwienia czegos na wydre, cos takiego nie obserwuje u Polakow zyjacych
duzo dluzej na emigracji. Kurcze nie wytrzymalem i zaczelem tych ludzi unikac.
Po ilu latach waszym zdaniem ludzie ci pozbeda sie tej ochydnej cechy? Czy
jak nie jest juz sie natretnym, nie zalatwia sie rzeczy u innych na wydre, to
oznacza, ze jest sie zasiedzialym w jakims kraju?
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Po ilu latach jest sie "zasiedzialym"? 22.01.07, 01:30
      lunatix napisał:

      > Czlowiek zyje juz kupe czasu za granica i odzwyczail sie od pewnych rzeczy
      > charakterujacych Polaka za granica.
      > W ostatnich kilku miesiacach poznalem jednakze kilka osob, ktore wyjechaly 4-
      > 10 lat temu z Polski. Uderzyla mnie u nich pewna rzecz: Natretnosc, staranie
      > sie zalatwienia czegos na wydre, cos takiego nie obserwuje u Polakow zyjacych
      > duzo dluzej na emigracji. Kurcze nie wytrzymalem i zaczelem tych ludzi unikac.
      > Po ilu latach waszym zdaniem ludzie ci pozbeda sie tej ochydnej cechy? Czy
      > jak nie jest juz sie natretnym, nie zalatwia sie rzeczy u innych na wydre, to
      > oznacza, ze jest sie zasiedzialym w jakims kraju?

      ODP: Chyba trochę pomieszałeś pojęcia. Fakt bycia 'zasiedziałym' w danym kraju
      wcale nie musi oznaczać pozbycia się starych nawyków. Zazwyczaj ludzie
      pozbywają się ich lub je trochę zmieniają, gdy pracują i żyją z 'miejscowymi'.
      Przestawienie myślenia jest wymogiem aby nie zostać 'na marginesie'.
      Wyjątkiem są osoby żyjące w 'gettach etnicznych', gdzie nic nie muszą zmieniać.
      Mogą więć być 'zasiedziałe' i kultywujące wszystkie wady, i zalety wyniesione z
      PRL-u lub RP.

      Pozdrawiam
      Kan
      • lunatix Re: Po ilu latach jest sie "zasiedzialym"? 22.01.07, 10:16
        Kan z Oz,
        specjalnie zostawilem dziury logiczne i niejasne kwestie. Jest to takie moje
        posrednie wciagniecie do dyskusji. Gdyby wszystkie tematy byly przeze mnie
        odpowiedziane, sens tego watku by sie ulotnil.
        Podoba mnie sie, twoj dobor slow okreslajacy "zasiedzenie", zmiana myslenia.
        Jedno mnie jednak uderza, znam u nas Polakow, wprawdzie jest ich niewielu,
        ktorzy od poczatku byli OK, tzn. nic na wydre, mieli jakis swoj plan. Niestety
        opowiadali, ze polskie srodowiska ich nigdy ich jakos nie zaakceptowaly. A wiec
        jak to jest z tymi PRL i RP nawykami, jedni je maja inni nie?
        • kan_z_oz Re: Po ilu latach jest sie "zasiedzialym"? 22.01.07, 14:56
          lunatix napisał:

          > Kan z Oz,
          > specjalnie zostawilem dziury logiczne i niejasne kwestie. Jest to takie moje
          > posrednie wciagniecie do dyskusji. Gdyby wszystkie tematy byly przeze mnie
          > odpowiedziane, sens tego watku by sie ulotnil.
          > Podoba mnie sie, twoj dobor slow okreslajacy "zasiedzenie", zmiana myslenia.
          > Jedno mnie jednak uderza, znam u nas Polakow, wprawdzie jest ich niewielu,
          > ktorzy od poczatku byli OK, tzn. nic na wydre, mieli jakis swoj plan.
          Niestety
          > opowiadali, ze polskie srodowiska ich nigdy ich jakos nie zaakceptowaly. A
          wiec
          >
          > jak to jest z tymi PRL i RP nawykami, jedni je maja inni nie?

          ODP: To już są meandry filozoficzne.
          Załatwianie rzeczy 'na wydrę' kojarzy mi się z rodzajem 'cwaniactwa', które z
          koleji wywodzi się z konieczności kombinowania i omijania przepisów. 'Na wydrę'
          jest tylko posunięte nieco dalej; cwaniak oszukuje nie tylko systemy ale
          również przy okazji tych, którzy nieopatrznie nawiną się. Dlaczego? Nie wiem;
          Lubi?, czuje się mądrzejszy? albo nie lubi ale nie może się powstrzymać?

          W RPL-u było sporo 'na wydrę'. W miarę też uchodziło, bo w ramach walki z
          komuną ginęło gdzieś i rozmydlało się pod płaszczykiem kombinowania, bez
          którego z koleji trudno było żyć, robić zakupy czy coś 'załatwić'.
          Komuna zdechła a nawyki zostały. Część ludzi też wyemigrowała, zmieniając
          miejsce zamieszkania ale nie przyzwyczajenia.
          W obcym środowisku jakim jest emigracja, widać to wyraźnie bo cała otoczka i
          zestaw wymówek na kombinowanie zginęły. Król jest nagi a nagość kłuje w oczy.

          Część ludzi najwyraźniej potrafiła spojrzeć na siebie obiektywnie,dostrzec to i
          zmienić. Inni nie potrafią. Nie widzą nic niewłaściwego we własnym zachowaniu.
          Nie mają więc potrzeby na zmianę. Mało tego, uważają zapewne, że to
          Ci 'lokalni' są dziwni, a rodacy, którzy nie myślą podobnie wywyższają się.

          Myślę, że posiadanie umiejętności zmodyfikowania własnego zachowania w
          zależności od potrzeby otoczenia zależy tylko i wyłącznie od 'otwartości' danej
          jednostki, nie od czasu. Oczywiście jakiś czas jest potrzebny, bo jest to
          proces. Niestety, w niektórych przypadkach trwa to całe życie.
          Nie ma co analizować. Można tylko omijać.

          Pozdrawiam
          Kan




    • luiza-w-ogrodzie Re: Po ilu latach jest sie "zasiedzialym"? 22.01.07, 02:04
      Niektorzy nigdy sie nie pozbeda nawykow nabytych w Polsce, szczegolnie, jesli
      im to pasuje do osobowosci. Sa tez tacy, ktorzy przez lata cale zycie spedzone
      na emigracji sa umyslowo i emocjonalnie w Polsce - zajrzyj na watek:
      Najbardziej nieprzystosowany Polonus jakiego znam

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • bonzee32 Re: Po ilu latach jest sie "zasiedzialym"? 22.01.07, 15:14
      Jezeli dobrze rozumiem zwrot 'na wydre' (zalatwieniem czegos krzykiem,
      wrzasakiem?) to takie zachowanie np.we Wloszech swiadczyloby raczej o
      przystosowaniu, zasiedzeniu, w Nowej Zeladnii natomiast ktos moglny cie nazwac
      czubkiem, osoba niezrownowazona emocjonalnie. Co ktj to obyczaj.. A faktycznie
      miejscowych nawykow z pewnoscia nie zalapiesz w polskim getcie. Szybciej sie
      zasymilujesz majac u boku partnera lokalnego..
      • aksiegowy Re: Po ilu latach jest sie "zasiedzialym"? 22.01.07, 15:34
        na wydre dla mnie jest tak samo jak na krzywy ryj
        duzo takich "cfanszych" - szczegolnie pokolenie ok 50
        ci mlodsi - 20-30 - nawet jak dopiero co przyjechali - to sa duzo bardziej
        ciekawi jak sie komus udalo - jaki byl kogos przepis na zycie - niz zeby cos
        wycwanic.
    • yaponczyk1 Wydra z PRL 22.01.07, 15:42
      Chyba najwyzrazniejszym swiadectwem niezasiedzenia w miejscach swego
      zamieszkania sa wasze wypowiedzi .....zyjecie ciagle tym PRL-em. Po to
      wyjechaliscie z PRL by ciagle mentalnie w nim tkwiec?
      To, czy ktos jest nachalnym cwaniakiem, nie zalezy od tego czy sie w PRL -u
      wychowal albo czy w ogole zyl w Polsce tylko od indywidualnego przypadku.

      A w ogole, to co to oznacza "na wydre"? Czy sprzedawca samochodow w salonie
      Hondy, ktory najpierw nie chce mnie wypuscic z salonu a pozniej biegnie za mna
      na parking probujec mnie przekonac do kupna samochodu, ktorego ja akurat nie
      chce robi to "na wydre"? Albo agent RE , ktoremu zostawilem pol roku temu
      numer telefonu i ktory dzwoni do mnie 2 razy tygodniowo , czesto po 11 PM,
      mimo ze mu za kazdym razem mowie, zeby zgubil moj numer tel. i nie dzwonil juz,
      bo nie jestem wiecej zainteresowany to "wydra" czy nie ?

      BTW Hondziaz byl typowy Jankes, RE Pakistanczyk.
      • kan_z_oz Re: Wydra z PRL 22.01.07, 16:10
        yaponczyk1 napisała:

        > Chyba najwyzrazniejszym swiadectwem niezasiedzenia w miejscach swego
        > zamieszkania sa wasze wypowiedzi .....zyjecie ciagle tym PRL-em. Po to
        > wyjechaliscie z PRL by ciagle mentalnie w nim tkwiec?
        > To, czy ktos jest nachalnym cwaniakiem, nie zalezy od tego czy sie w PRL -u
        > wychowal albo czy w ogole zyl w Polsce tylko od indywidualnego przypadku.
        >
        > A w ogole, to co to oznacza "na wydre"? Czy sprzedawca samochodow w salonie
        > Hondy, ktory najpierw nie chce mnie wypuscic z salonu a pozniej biegnie za
        mna
        > na parking probujec mnie przekonac do kupna samochodu, ktorego ja akurat nie
        > chce robi to "na wydre"? Albo agent RE , ktoremu zostawilem pol roku temu
        > numer telefonu i ktory dzwoni do mnie 2 razy tygodniowo , czesto po 11 PM,
        > mimo ze mu za kazdym razem mowie, zeby zgubil moj numer tel. i nie dzwonil
        juz,
        >
        > bo nie jestem wiecej zainteresowany to "wydra" czy nie ?
        >
        > BTW Hondziaz byl typowy Jankes, RE Pakistanczyk.

        ODP: Jak zaznaczył autor wątku; jest to otwarta dyskusja. Możesz więc dodać co
        uważasz za stosowne.

        Swoją drogą - ciekawie jest czytać wypowiedzi, gdzie wypowiadasz się przez WY
        do forumowiczów. Przypomina mi to właśnie czasy PRL-u, gdy wchodziłam do sklepu
        i słyszałam; "Czego chce? Nic nie ma i nie będzie. Niech sprawdzi jutro!"

        Kan
        • yaponczyk1 Re: Wydra z PRL 22.01.07, 16:20
          "Zwrocilem sie" WY, gdyz podobna opinie wyrazilo kilka osob. Kto- wiadomo chyba.

          Nie pamietam, aby ktos sie do kogos zwaracal WY, nawet w PRL. Nie uczeszczalem
          na zebrania partyjne a w powszechnym uzyciu taki zwrot byl do roku, bodajze,
          1956 ?

          Zas "niech sprawdzi jutro" to raczej niepoprawne zastosowanie osoby
          trzeciej....co to ma wspolnego z WY ?
          • bruno5 Po 15 latach 23.01.07, 01:03
            czulem sie jak w Polsce w Kanadzie .Tyle czasu to zajelo.
          • kan_z_oz Re: Wydra z PRL 23.01.07, 01:46
            yaponczyk1 napisała:

            > "Zwrocilem sie" WY, gdyz podobna opinie wyrazilo kilka osob. Kto- wiadomo
            chyba
            > .
            >
            > Nie pamietam, aby ktos sie do kogos zwaracal WY, nawet w PRL. Nie
            uczeszczalem
            > na zebrania partyjne a w powszechnym uzyciu taki zwrot byl do roku, bodajze,
            > 1956 ?
            >
            > Zas "niech sprawdzi jutro" to raczej niepoprawne zastosowanie osoby
            > trzeciej....co to ma wspolnego z WY ?

            ODP; Zebrania KCPZPR były w całości nadawane w jedym z dwóch programów
            telewizyjnych. Zwrot Wy funkcjonował też w latach 70-tych. Forma bezosobowa
            była natomiast dość powszechnie używana w urzędach. Nieco rzadziej w sklepach.
            Napisałam, bo nie sądziłam abyś z racji własnego wieku pamiętał te czasy.
            Zaciekawiło mnie skąd się to wzieło u Kogoś kto chyba nie pamięta tych lat?

            Kan
      • piss.doff Re: Wydra z PRL 23.01.07, 04:55
        zainteresowalo mnie o tym samochodzie: przezylem takiego ktory wrzucil mi
        kluczyki mojego starego samochodu na dach i potem musial je wlasnorecznie
        sciagac...

        yaponczyk1 napisała:

        > Chyba najwyzrazniejszym swiadectwem niezasiedzenia w miejscach swego
        > zamieszkania sa wasze wypowiedzi .....zyjecie ciagle tym PRL-em. Po to
        > wyjechaliscie z PRL by ciagle mentalnie w nim tkwiec?
        > To, czy ktos jest nachalnym cwaniakiem, nie zalezy od tego czy sie w PRL -u
        > wychowal albo czy w ogole zyl w Polsce tylko od indywidualnego przypadku.
        >
        > A w ogole, to co to oznacza "na wydre"? Czy sprzedawca samochodow w salonie
        > Hondy, ktory najpierw nie chce mnie wypuscic z salonu a pozniej biegnie za
        mna
        > na parking probujec mnie przekonac do kupna samochodu, ktorego ja akurat nie
        > chce robi to "na wydre"? Albo agent RE , ktoremu zostawilem pol roku temu
        > numer telefonu i ktory dzwoni do mnie 2 razy tygodniowo , czesto po 11 PM,
        > mimo ze mu za kazdym razem mowie, zeby zgubil moj numer tel. i nie dzwonil
        juz,
        >
        > bo nie jestem wiecej zainteresowany to "wydra" czy nie ?
        >
        > BTW Hondziaz byl typowy Jankes, RE Pakistanczyk.
    • piss.doff Re: Po ilu latach jest sie "zasiedzialym"? 23.01.07, 04:51
      takich kmiotow polskich jest niestety bardzo duzo. Cechuje ich jedna wspolna
      rzecz: marza o emerturze w Polsce. Oczekiwanie na to dogorywanie odbiera im
      resztek rozumu i dzieki temu zachowuja sie tak jak to trafnie opisales.
      Marzenie o mieszkaniu w bloku w Gdansku 5 minut od morza, za garazem, powoduje
      u nich obled emigracyjny. Starzejaca sie zona (czyt ciota) powoduje reszte
      zniszczen.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka