Dodaj do ulubionych

Dajmy se po majtkach

IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.06.03, 07:08
Dajmy se po majtkach

Pierwszy Festiwal "Lesbijki, Geje i Przyjaciele" z koncertami, pokazami
slajdów, happeningami i dyskusjami urozmaicił w weekend życie wrocławian.

Na pomysł wpadła anarchistka-lesbijka z Francji, sympatyczna i żywiołowa
Żożo, która gości na jednym z wrocławskich "skłotów" (z ang. squat; młodzi
ludzie zajmują pustostan i żyją razem). Lokalne anarchistki i radykalne
feministki z grupy "Liberta" poparły tę ideę i zorganizowały imprezę, gdzie
równie dobrze bawili się homoseksualiści, punki, anarchiści.

Pierwszym punktem festiwalu były popołudniowe dyskusje w "Kalamburze",
restauracji senatora SLD Bogusława Litwińca. Tłok był taki, że sporo osób -
także ze względu na panujący na sali zaduch - stało na dworze.

Doktor nauk społecznych Robert Tonder (prowadzący), Marcin Starnawski, Jacek
Adler i dr Majka Rostek zastanawiali się nad politycznym wymiarem
homoseksualizmu. Warszawianin i ekolog, Jacek Adler, mówił, że podstawowym
pytaniem jest, co geje chcą osiągnąć.

WALKA O RÓWNE PRAWA

- mówił o celu działań. Przekonywał, że skoro geje mają takie same obowiązki
jak heteroseksualiści, np. w dziedzinie podatków, to powinni mieć takie same
prawa, m.in. oznacza to zalegalizowanie związków partnerskich osób jednej
płci.

Marcin Starnawski zwrócił uwagę na duże zróżnicowanie podejścia do gejów.
Artysta - gej nie jest w swoim środowisku żadnym odmieńcem, ani obiektem
nietolerancji. Co innego gej ze wsi czy robotnik... - W Sejmie uchwala się
ustawy, a nie w ośrodku pomocy dla gejów i lesbijek - uzasadniał konieczność
politycznego zaangażowania Adler. Wyjaśnił kwestię rozróżnienia między gejem
a homoseksualistą. Pierwszy nie ukrywa swej orientacji, nie oszukuje sam
siebie. Drugi nie chce się przyznać. - Znam takich, którzy nawet w łóżku
mówili, że nie są gejami, tylko że tak wyszło - śmiał się.

Adler, który zdominował dyskusję, opowiadał, że swego czasu Unia Wolności
była otwarta na środowiska homoseksualne, lecz od sojuszu z AWS poszła
zdecydowanie w klimaty konserwatywne. Pozytywnie odniósł się do inicjatywy
posłanki SLD-NIE, proponującej zalegalizowanie związków partnerskich
(konkubinatów), także dla osób jednej płci.

ZARAZ SOSNOWSKĄ UCISZONO

- zauważył. Jego zdaniem, wszystkie stronnictwa polityczne w Polsce cechuje
typowy koniunkturalizm i przedmiotowe traktowanie gejów i lesbijek.
Powstającą alternatywą dla dotychczasowego establishmentu ma być partia
Zieloni, która powstanie prawdopodobnie pod koniec miesiąca (jej trzon
stanowią ludzie byłego Forum Ekologicznego UW).

Twierdzenia Adlera, że nowe stronnictwo skupiające ekologów, feministki,
gejów i lesbijki wejdzie do parlamentu, część sali uznała za pobożne
życzenie. Jednakże większość zgodziła się z ostrymi słowami: - Partie
traktują nas jak bydło, musimy iść z innymi środowiskami.

Druga dyskusja - "Homoliteratura?" - wzbudziła mniejsze zainteresowanie.
Marta Mizuro przypomniała korzenie literatury homoseksualnej, czyli

DZIEŁO LESBIJKI SAFONY.

Naturalne manifestowanie swojej cielesności, seksualności było wówczas czymś
oczywistym. Po długim okresie swoistej krucjaty antyseksualnej teraz wracamy
do normy. W Polsce o literaturze homoseksualnej mówimy od trzeciej dekady
ubiegłego wieku.

Okazało się, że homoliteratury nie muszą tworzyć geje i lesbijki. W kanonie
lektur są pozycje wybitnie homoseksualne. Nikt nie przedstawił tak ciał
młodych seksownych mężczyzn jak Andrzejewski w "Popiele i diamencie". Lechoń
w pamiętnikach bardzo stara się, żeby nie zdradzić swej orientacji, pisząc
np: "moja ukochana osoba", aby nie zdradzać płci. Wedle Błażeja Witkowskiego
problemem jest brak popularnej literatury gejowskiej.

Po "kalamburowych" dyskusjach impreza przeniosła się do Centrum Reanimacji
Kultury na ul. Jagiellończyka, prowadzonego przez "skłotersów". Na piętrze
mieściła się słynna wystawa Karoliny Breguły "Niech nas zobaczą", która w
paru miastach wzbudziła wściekłe ataki katolickich fundamentalistów.

W dusznej sali ok. 50-60 ludzi oglądało spektakl Teatru Mocno
Poetyckiego "Dajmy se po rajtkach". Hardcore! - tak najkrócej można opisać
jego występ (hardcore w wolnym tłumaczeniu to ostra jazda, ale i wywodzący
się z punka gatunek muzyczny). W końcu nieczęsto można zobaczyć udawanie
masturbacji, nazistowskie gesty pozdrowienia i obrazoburcze wobec polskiego
patriotyzmu wykorzystanie flagi narodowej. W przedstawieniu brało udział
dwóch aktorów - główny bohater oraz komentator. Nastrój budowała muzyka,
która oddawała stan ducha postaci, np. przy wtórze nacjonalistycznej piosenki
mieliśmy parodię neonazistowskiego "Sieg heil". Główny bohater miota się
między działaniem, szczytnymi ideałami a apatią. Całe dnie spędza w czterech
ścianach paląc papierosy i walcząc z nudą. Jest zupełnie zdezorientowany -
nie umie odróżnić miłości od pożądania, instrumentalnie traktując obiekt
swych westchnień.

Grupka gejów i lesbijek wyszła zszokowana przed końcem spektaklu. - To było
wstrząsające. Nie byłem przygotowany na coś takiego - uzasadnił opuszczenie
sali pewien gej. W ogóle trudno mówić, by integracja środowiska punkowego i
homoseksualnego przebiegała lekko, łatwo i przyjemnie.

DOBRZE UBRANI GEJE

stykali się z wytatuowanymi i często noszącymi po kilka kolczyków punkami.
Jednak była to chyba pierwsza okazja, aby oba środowiska - na co dzień
praktycznie nie mające ze sobą nic wspólnego - miały szansę choć trochę się
poznać.

W drugiej odsłonie "Dajmy se po rajtkach" motywem przewodnim było żmudne
życie w warunkach, które inni stworzyli. Znów mieszały się konwencje,
wzniosłość z wulgaryzmem i agresją. Ukazano cierpienia młodego "niezależnego"
pisarza, którego celem jest tylko ustawienie się w życiu. Dzięki obecności
trzech aktorek odniesiono się do panujących w społeczeństwie stereotypów
płciowych.

Po pokazie slajdów ekipa wróciła do "Kalambura", gdzie imprezowanie skośczyło
się dopiero nad ranem.

W sobotę po południu, gdy większość odespała wcześniejsze szaleństwa, odbył
się przemarsz trzymających się za ręce par jednej płci niosących transparent
z napisem

"DO ZAKOCHANIA JEDEN KROK".

Wzięło w nim udział ok. 50 osób, ale - wobec setek ludzi na wrocławskim
Rynku, nie była to imponująca liczba. Przemarszowi nie towarzyszyło
skandowanie żadnych haseł, toteż część obserwatorów mogła nie wiedzieć, o co
chodzi.

Pod wieczór, niestety, z ponad trzygodzinnym opóźnieniem rozpoczął się
koncert w klubie "Rocker". Zaczęły warszawskie hip-hopowe feministki z
Duldunga, które były zawiedzione skromną publicznością, więc zagrały tylko
parę kawałków, ustępując miejsca zespołowi punkowemu z Berlina Daisy Chain. A
szkoda, bo śmiejący się z postawy macho Duldung przyciągnął swymi bitami i
rymami sporo osób zaciekawionych przesłaniem utworów, m.in protestem przeciw
przemocy wobec kobiet.

Najciekawszy punkt programu, czyli widowiskowe performance zaczął się w
podwórku "Rockera". Najpierw Dominik ze sztucznym afro na głowie dał pokaz
sprawności w żonglowaniu maczugami w rytm disco lat 70. Po nim dwójka
Niemców, w tym jeden przebrany za kosmitę w zwariowany sposób przedstawiła
historię wizyty na Ziemi przybysza z innej planety. Przy okazji była to ostra
satyra na tzw. wojnę z terroryzmem. Kosmita zerwał różę, a tymczasem z radia
spiker informował, że jest groźnym terrorystą i należy go zlikwidować
(skończył słowami "Boże, pobłogosław nasz kraj"). Kobieta, która go spotyka,
najpierw próbuje go zabić, lecz później zapomina się. Rzecz kończy się
ekstatycznym tańcem dwóch ciał.

Koncert zakończyła późno w nocy paryska grupa elektro-punkowa Grzzz.
Francuski duet potrafił wygenerować z komputerów, klawiszy i gitary dźwięki
godne nieomal orkiestry.

* * *

Przeciwko patriarchatowi
"Celem naszej akcji jest rozpropagowanie artystycznej, politycznej i
społecznej działalności l
Obserwuj wątek
    • Gość: homowiadomo pedaly wszystkich krajow laczcie sie IP: *.proxy.aol.com 10.06.03, 08:31
      a ty czym jestes homoniewiadomo?pedalem z kaliforni?Uwazaj bo kalafonie masz
      przy dziurze.
    • Gość: Homo Sapiens Dajmy se bez majtek na ulicy IP: *.nsw.bigpond.net.au 10.06.03, 13:52
      Oj, elegancja nie jest ich dobra strona!
    • na_imie_mi_mirko Re: Dajmy se po majtkach 11.06.03, 13:02
      Fajnie sie czyta twoje posty. Widac ze sa pisane przez czlowieka madrego i
      odpowiedzialnego. Zycze powodzenia, spelnienia planow. Pozdrawiam
    • pravvdziwystaryvviarus Re: Dajmy se po majtkach 14.06.03, 13:24
      Ciemno buraczkowy paszport mnie nie rusza - Polska i Europa zawsze
      dyskryminowaly chlopakow z zaainteresoeaniami i poszerzonymi horyzontami. Hawke

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka