piss.doff
17.07.07, 01:04
sprzedalem rzecz na ebay za kilka kola. Zglosil sie jeden bidder i on jest
kupcem. Warunki dalem ze 5 stow w 48 godzin a reszta w 5 dni. Facet dal email
firmowy. Zadzwonil do mnie i powedzial ze wysle dzis pieniadze. Za kilka
godzin przyslal mi email w ktorym belkocze ze zaplaci jak kupiec jego
samochodu da mu pieniadze i odbierze swoj samochod (!). Ja nie sprzedawalem
samochodu, tak na wszelki wypadek jakbys ie ktos juz zgubil. Zadzwonilem do
goscia do pracy (juz znalazlem jego firme), dowiedizalem sie ze jest zastepca
dyrektora sporej firmy i juz go nie bylo w pracy. Ok, zadzwonilem do niego do
domu i odebral syn, slyszalem szpty, syn (dobrze szkolony) powiedzial ze tata
sie kapie. Ok, zostawilem nr telefonu, powiedzialem mu o co chodzi ze tata
przyslal mi zagadkowy email i... nikt nie zadzwonil.
Czyli sprawa dla mnie jasna, facet nie ma zamairu placic. Oczywiscie jutro
zadzownie do jego firmy (hehehe, bedzie zaskoczony ale nie podejrzewam zeby
sie cos zmienilo). Na razie nie wyslalem mu jeszcze emailu, jutro uplywa 48
godzin. Ebay z kolei wymaga 7 dni czekania zanim mozna zalozyc dispute, ja w
tym czasie nie moge relist bo trzeba czekac 7 dni.. Oczywiscie moglbym
zalozyc ten relist a potm sie z nimi lekko szarpac o kredyt i pewnie uznaliby.
Ale mam jeszcze jedna mozliwosc, skarzyc go w sadzie a przynajmniej zalozyc
mu sprawe o breech. Niestety, facet zyje 600 mil ode mnie w drugim stanie.
Oczywiscie, zalozenie sprawy sluzyloby efektowi dramatycznemu i kto wie moze
by sie przekoanal do zaplacenia... Ma ktos jakies sugestie? Acha, malo ze
facet jest jakim wysokim urzednikiem wiekszej korporacji to do tego jeszcze
ma kilkadziesiat feedback, w tym kilka negative o nieplacenie, hehehe. Co za
ch.! Jak tacy sa wszyscy tos trach sie bac co za upadek obyczajow nastapil.
Acha, zaden arabus czy polaczek, zaden zolty czy zielony tylko
najnormalniejszy starobrytyjski poddany od chyba 200 lat zasiedzialy.