• krupniok_pl ... Emigracja (13) 10.12.07, 20:14
      Pracowałem i mieszkałem wtedy w N.Y.C . Dlaczego piszę w tej kolejności?
      Dlatego, że pracowałem po 10 godzin dziennie. Dwie do 3 godzin używałem na
      dojazdy do pracy. 7 godzin spałem łącznie z przewracaniem się na materacu.
      Resztę czasu poświęciłem na przygotowywanie jedzenia, mycie, pranie.
      Najważniejszą była zawsze praca. Pracowałem przy remontach domów, mieszkań i
      przeróżnych sklepów, przeważnie na Manhattanie. Przeważnie milczałem w pracy.
      Wszystko było jasne. Taczki, łopata i młot "Teodorek" wielkości głowy ludzkiej.
      Robiłem roboty najcięższe, bo na pierwszy rzut oka objawiała się moja siła
      fizyczna a nie intelekt. Siłę w tym czasie miałem ogromną. Końską. Jak określali
      moi współtowarzysze z Łomży i okolic. "Ty Rysiu, ku.. musiałeś całe życie
      pracować przy węglu". Oczywiście myśleli o stacji kolejowej i składzie węgla.
      Mówili to z szacunkiem. Strasznie się mylili. Całe życie byłem projektantem.
      Siła moja pochodziła ze sportu. Najcięższego sportu, jaki można sobie wyobrazić
      i wybrać. Z zapaśnictwa. Nikt nie mógł wiedzieć, że byłem inżynierem. Byłbym
      skompromitowany. Przy przyjmowaniu do pracy demonstrowałem mój numer.
      Podniesienie 40-sto kilowego ciężarka nad głowę jednym palcem. Ci ludzie
      przywykli do ciężkiej pracy potrafili docenić siłę.
      Wracam do tematu.
      Skończyliśmy pracę w podziemiach budynku na ulicy 41 pomiędzy 7 i 8 Ave. na
      Manhattanie. Nie wiecie co to znaczy? To centrum prostytucji w N.Y.C. Wyszedłem
      na ulicę brudny i zmęczony, bo przecież wody nie było dla nas. Po kilku krokach
      idący z naprzeciwka murzyn podszedł do mnie i zażądał pieniędzy. Kategorycznie.
      Popełnił dwa błędy. Nie poprosił na jedzenie. To bym zrozumiał. Sam byłem
      wielokrotnie głodny w swoim życiu. Nie wyjął noża. Odpowiedź była błyskawiczna.
      Cios wyprowadzony był "z kujawiaka" i trafił w sam punkt. Murzyn padł do tyłu
      lekko przykrywając się nogami. Nie wstał. Nie miał prawa. Ludzie na obu
      chodnikach stawali i bili brawo. Byłem jednym z nielicznych białych, którzy
      uderzyli murzyna w N.Y.C na Manhattanie w centrum miasta w biały dzień. Nie
      wiedząc o skutkach prawnych intuicyjnie wbiegłem do kolejki podziemnej pod Port
      Autority. Ten dworzec sam w sobie wielkości powiatowego miasta w Polsce
      zabezpieczył moją anonimowość. A gdyby złapała mnie policja? Nie wylazłbym z
      mamra i płaciłbym milionowe odszkodowanie. Na takie sytuacje mieszkańcy N.Y.C
      mają przeznaczone w portfelach kilka dolarów. Najważniejsze jest to, że nie
      jestem rasistą i to samo spotkałoby białego. Ale nie spotkało...
      • piss.doff Re: ... Emigracja (13) nie pomyl kolejnosci 10.12.07, 20:20
        www.najmici.net/rasizm.htm
        a cala reszta tforczosci tutaj www.najmici.net/ameryka.htm

        jak chcesz to ci to opakuje wszystko w jeden pdf ze zdjeciami autora
        i jego rodzinki z Pcimia herbu Ja Uonka
    • starywiarus Bo najlepsze i najzdrowsze ... 11.12.07, 01:47
      ... dla bocianów jest Mazowsze.

      Co, znowu nadeszło zamowienie państwowe na opbrzydanie emigracji?

      Wydżwięk toto ma taki sam jak propaganda komusza z lat 80-tych - "nie
      wyjeżdżajcie, tylko tu jesteście u siebie, tylko nad Wisłą jest oaza
      dobra i piękna".
      • davro Re: Zupka wspominal o 11.12.07, 15:11
        tym watku ktory byl pisany 6 lat temu. Tutaj
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=644641&a=644641&wv.x=0
      • zpustynii Re: Bo najlepsze i najzdrowsze ... 11.12.07, 15:37
        Ci obecni Polacy sa tak durni, ze we wszystko uwierza i jeszcze
        podatki pokornie placa Bulbie, bo tacy sa prawi.

    • krupniok_pl ... Emigracja (14) 11.12.07, 19:52
      Poradnik dla tych, co wybierają się do Stanów Zjednoczonych


      Wynaleziono tabletki na ból głowy, brzucha, krople na serce itd. Ludzkość coraz
      śmielej patrzy w gwiazdy i poza nie, ale jak do tej pory nie wynaleziono
      lekarstwa na chorobę zwaną Emigracją i Ameryką. Większość Polaków na te
      paskudztwa choruje. Aby im pomóc ułożyłem mały poradnik - receptę, który można
      stosować jako terapię wstrząsową.

      Zanim jednak tutaj przyjedziesz chciałbym ci przypomnieć, że do Ameryki
      przybywali ci, którym w ich własnym kraju było źle, którzy zostali skazani na
      Amerykę przez innych. Ziemia paliła im się pod stopami, a nie było dla nich
      miejsca, w którym mogliby schronić się. Albo ci, których ponosiła wyobraźnia, że
      gdziekolwiek indziej jest lepiej. Albo ci, którzy uciekają przed sobą, którzy
      nie potrafią sami sobie pomóc w ich własnych krajach. Do której kategorii siebie
      byś zaliczył?

      Ameryka jest mitem osnutym na wierze, że tutaj wszystko można. Interpretowanym
      na tyle sposobów, ile języków o niej mówi. Symbolem Ameryki jest dolar.

      Ameryka jest legendą przekazywaną sobie z pokolenia na pokolenie, niemającą
      wiele wspólnego z rzeczywistością. Jak większość legend Amerykę łatwiej jest
      opowiedzieć niż opisać.

      Ameryka jest snem wyśnionym przez ludzi niespokojnych, którym codzienność nie
      wystarczała do życia. Którzy nie mieli na chleb, lub którym chleb nie smakował w
      ich kraju.

      Ameryka jest marzeniem o smaku miodu, o tym, że gdzieś indziej zawsze jest
      lepiej, piękniej. Marzeniem, do którego wszyscy się uśmiechamy na myśl, że
      możemy być częścią tego marzenia.

      Ameryka jest wolnością dla tych co nie mieli jej w ich krajach, a także
      łańcuchem niewolniczym dla tych, których tutaj nie stać na nią.

      Myśl o Ameryce tak jak myśli się o raju. Mogą być w niej szczęśliwi tylko ci,
      których na nią stać, albo na nią zasługują. Na wolność trzeba zapracować i
      zasłużyć sobie. Nic za darmo.

      1. Przez lata myślałeś o Ameryce, ale nawet jednego zdania po angielsku nie
      nauczyłeś się, to bardzo dobrze, rodacy pomogą ci wyzbyć się nadziei już w
      pierwszym miesiącu. Będziesz przywiązany do nich jak więzień do swojej kuli u
      nogi. O wszystkim pomyślałeś tylko nie o tym, że w Ameryce mówią po angielsku, a
      ty nie masz nawet słownika.

      2. W Polsce nauczyli cię, że mieszkasz w kraju o dużych tradycjach
      kulturalnych i historycznych, honorze, umiłowaniu do wolności. Być Polakiem to
      brzmi dumnie i pięknie. To może być prawda... ale tutaj w Ameryce Polacy słyną z
      ciężkiej harówki, sprzątania, to nasza amerykańsko-polska duma narodowa. Żadna
      praca nie hańbi. Pamiętaj o tym. Dlaczego Polacy wykonują tę najgorszą? Bo tak
      się złożyło. Cała Europa Wschodnia sprząta, Ameryka Południowa też, głowa do góry.

      3. W Polsce różni życzliwi ludzie naopowiadali ci różnych rzeczy o Ameryce.
      Naoglądałeś się filmów kręconych w Hollywood, naczytałeś felietonów dziennikarzy
      trzymanych za szklanymi drzwiami Ameryki - jak jaki głupi. Niestety tutaj nic
      się nie sprawdzi. Nikt nie powiedział ci prawdy, mówił banały, powoływał się na
      autorytety.

      4. Najwięcej do powiedzenia o Ameryce maja ci co przyjechali tutaj na
      kilkanaście miesięcy. Nikomu nie ufaj, twoja Ameryka to bezustanną modlitwą do
      Boga o zdrowie i pracę. Dopiero po kilku miesiącach, będziesz z dumą mówił, że
      pracujesz. Klaskał w dłonie, dzwonił do kraju i opowiadał o sobie takim tonem,
      jakim Homer pisał o przygodach Odyseusza.

      5. Pierwszą rzeczą, z którą się zetkniesz w swojej amerykańskiej karierze
      będzie odkurzacz, szmata na kiju i worek plastikowy na śmieci. Nie przejmuj się
      początki są trudne, pokochasz kurz, który będzie miał dla ciebie wartość złota.

      6. Dużo słyszałeś w Polsce o Ameryce na pewno i tym, że w Ameryce jest zdrowe
      powietrze. Tak to prawda, wielu polskich emerytów będących w kraju na emeryturze
      od lat, tutaj pracuje ciężko jak konie i jeszcze chwalą sobie pracę. Tak im
      Ameryka służy.

      7. Słyszałeś, że w Ameryce dolary rosną na drzewach, albo leżą na ziemi, tak to
      prawda, trzeba tylko się po nie schylać. Dlatego już w Polsce rób przysiady,
      tutaj dobra zaprawa fizyczna na pewno ci się przyda.

      8. Nikogo tak naprawdę nie interesuje czy masz pozwolenie na pracę czy też nie,
      będziesz pracował w charakterze niewolnika w najlepszym przypadku służącego.
      Nikt też nie będzie pytał cię o jakiekolwiek dokumenty, wykształcenie, dlatego
      swoje dyplomy zostaw w domu. Najlepiej o nich zapomnij, tutaj mogą być ciężarem,
      a po co ci dodatkowo dźwigać.

      9. Pociesz się tym, że na twoim zmywaku pracowało pięciu magistrów, trzech
      docentów a nie jeden profesor w Polsce marzy o tym, aby je zająć. Przeciętny
      zarobek amerykańskiej pomocy kuchennej to w Polsce akademicka fortuna. Pamiętaj
      o tym, dlatego prace trzeba szanować i cenić. Boss zawsze ma rację nawet gdyby
      jej nie miał.

      10. Nie próbuj zaprzyjaźniać się z ludźmi, z którymi pracujesz, ani nigdy nie
      mów źle o swojej pracy. Może to być wykorzystane przeciwko tobie. Pamiętaj, że
      zawsze jest więcej chętnych do pracy niż pracy.

      11. Rodzina czy znajomi, którzy cię do Ameryki zaproszą wyrządza ci wielka
      krzywdę, ale ty tego jeszcze nie wiesz. Dopiero będąc tutaj o tym się przekonasz
      na razie jesteś im wdzięczny. Gdy będziesz tutaj oni będą tobie wdzięczni, gdy
      zapomnisz ich numer telefonu.

      12. Po pół roku sześciodniowej pracy po 12 godzin stać cię będzie już na
      wynajęcie mieszkania na parterze, ale piwnica, w której mieszkasz spodoba ci
      się, poza tym po co tyle dolarów wyrzucać. Zaoszczędzone dolary w piwnicznej
      izbie dodadzą ci splendoru w Warszawie, ale przyjaciele będą ci ich zazdrościć.
      One staną się kością niezgody pomiędzy tobą a nimi.

      13. Po roku wygaśnie ci wiza, pierwsze marzenia o dużych pieniądzach masz już
      za sobą. Rodacy nauczyli cię miłości do rodziny i ojczyzny. Żona w Białymstoku
      będzie najdroższym skarbem, a Polska wspaniałym krajem, w którym trudno żyć.
      Przestaniesz się dziwić wszystkiemu, staniesz się wyrozumialszy dla bliźniego.
      Jeszcze nie będziesz rozumiał Ameryki, ale docenisz wartość swoich rąk. Nastąpią
      pierwsze objawy choroby emigracyjnej. Co to takiego jest?•Rozpoznasz ją po
      trzech latach pobytu za granicą.

      14. Najwyższy czas pomyśleć o sobie, życiu, rodzinie i właściwie, po jakiego
      diabła ja tutaj przyjechałem? Jaki jest sens mojej tutaj wegetacji? Jaką cenę
      muszę zapłacić za rozłąkę? Czy to wszystko się opłacało? Dojdziesz do wniosku,
      że nie. Lepiej było siedzieć w domu. Ale teraz jest już za późno. Co robić?

      15. Z czasem państwo polskie potraktuje cię jak obcokrajowca, żona jako źródło
      dochodów, a dzieci jako przetarg i powód do zazdrości w rozmowach z
      rówieśnikami. Amerykańska demokracja, o której w Polsce śniło ci się po nocach
      wykorzysta cię do maksimum. Twoja bezbronność wobec prawa i rodaków to najlepsza
      lekcja życia, za którą zapłaciłeś najwyższą cenę, ale niestety niczego się nie
      nauczyłeś.

      16. Ułożysz sobie osobiste życie z kobietą, której nawet nie lubisz, cóż
      dopiero mówić o miłości, ale będziesz szczęśliwy. To fenomen emigracji, stać cię
      będzie na dużo więcej niż w Polsce, ale będziesz potrzebował dużo mniej. Nie
      będziesz miał prawa do zasiłku, pomocy społecznej, bezrobocia, ubezpieczenia
      medycznego, ani emerytury czy renty, ale będziesz szczęśliwy.

      17. W listach do rodziny ani słowem nie wspomnisz, że ciężko, że tęsknisz, że
      jest ci źle. Napiszesz:

      - "wracam na wiosnę, po Nowym Roku, za niedługo".

      Dlatego jeszcze przed wyjazdem z kraju uświadom sobie, że tutaj może i zarobisz,
      ale się nie opłaca wyjeżdżać. Jak to ci wytłumaczyć? Stracisz rodzinę i
      przyjaciół. Nie wiem, najlepiej szukaj Ameryki w Polsce, ale tak naprawdę to ty
      jesteś Ameryką dla siebie i swojej rodziny. Bądź własnym Kolumbem i odkryj swoją
      Amerykę dla siebie w sobie. Najlepiej na tym zarobisz. Proszę wierz mi.

      • prawdziwyzorba Re: ... Emigracja (14) 11.12.07, 20:54
        Przydałby się tu jeszcze taki poradnik dla wyjeżdżających na półkulę południową,
        który oświeciłby obie półkule mózgu potencjalnego woga.


        Może ktoś tu zredaguje coś takiego?

        Tylko ktoś bardziej kompetentny, niż od Iluzja vel Kan
    • krupniok_pl ... Emigracja (15) 12.12.07, 20:05
      W wątku „Emigracja” wykorzystano opowiadania lub ich fragmenty:


      „Traiskirchen - przedpiekło do raju”
      Piotra Wiśniowskiego

      „Nowojorski dzień polskiego emigranta”
      Piotra Wiśniowskiego

      „Żółta koperta”
      Krzysztofa Szablowskiego

      „U Mariana”
      Piotra Wiśniowskiego

      „Pierwsza praca”
      Piotra Wiśniowskiego

      „Sztuka pisania listów”
      Ryszarda Zambrzyckiego

      „Złodzieje Czereśni proszą o głos, czyli manifest pokoleniowy”
      Adama Lizakowskiego

      „Zosia”
      Adama Lizakowskiego

      „Krótkie opowiadanie o rasizmie”
      Ryszarda Zambrzyckiego

      „Poradnik dla tych co wybierają się do Stanów Zjednoczonych”
      Adama Lizakowskiego
      • prawdziwawadera2 Re: ... Emigracja (15) 13.12.07, 15:03
        krupniok, skoro teraz podajesz zrodla, to po co wyzej tworzyles
        swoja wersje "Drogi do USA prez Trajskirchen"?uzywajac wybiorczo
        bzdur z wymienionych opowiadan.
        Kazdy by sobie je przeczytal gdyby go to interesowalo.
        Ja napewno nie, bo Trajskirchen z calymi "urokami" zostanie mi w
        pamieci do smierci. Ja tam bylam Miod i Wino pilam!
        To co ty wyluszczasz z tych opowidan to sa kompletne bzdury!
        Kompletne!!!!!!!
        1. Zaden straznik nie zbieral paszpartow na zewnatrz swojej malej
        starznicy, potem rzucal je w tlumy. Paszporty poprostu sie jemu
        oddawalo przez okienko prawie w marszrucie. Zbiorka byla po drugiej
        stronie bramy.
        2. Nikt w obozie nie przebywal dluzej jak 4,5 dni. Po tym czasie
        ludzie byli przydzielani przez oboz do pensjonatow.
        3.Nikt w obozie w Trajskirchen nie dostal politycznego azylu.
        Azyle polityczne dostalismy w swoim gasthofie.Dzien wczesniej
        wlascicielka naszego pensjonatu powiadomila nas, ze jutro po
        sniadaniu w tym celu przyjdzie policja do pensjonatu. Mielismy czas
        na zastanowienie sie "czy warto" wziac austryjacki azyl polityczny.
        Praktycznie 99% Polakow wzielo.
        Na potwierdzenie tego, ze sa to bzdury powiem jedno.
        Kazdy kto juz byl w obozie nie mial najmniejszych szans, zeby
        widziec co dzieje sie pod brama obozu. ZADNYCH! Po zdaniu
        paszportow/ w naszym przypadku byl to wieczor/. Na drugi dzien cala
        wieczorna grupe zaprowadzono "na" odciski palcow i wypelnienie
        formalnosci obozowych po czym wreczono nam oficjalne karty obozowe-
        lagier kart, ktore sluzyly nam jako dowod osobisty podczas calego
        pobytu w Austrii.Po tym zaprowadzono nas na 4-te pietro obozu tzw,
        kwarantanne , gdzie bylismy zamknieci. Pod obstawa straznikow /
        stali co 5-ty schodek/smileschodzilismy na stolowke na posilki.W 4-ty
        dzien pobytu, przez glosniki uslyszelismy nasze nazwisko z info, ze
        mamy za godzine stac "gotowi" przy drzwiach na schody, po czym pod
        obstawa starznika sprowadzno nas na dziedziniec, gdzie wsiedlismy do
        malego mikrobusu- 4 ordziny- i odwieziono nas do pensjonatu.
        Zatem, jak mozna bylo widziec co dzieje sie pod brama? Brama
        wejsciowa byla w zupelnie innym skrzydle obozu.BZdury ktos
        pisze!!!!!
        Ktos wspomnial o Albanczykach, tak zyli na tym samym pietrze ale za
        zamknietymi drzwiami. Mieszkali tam juz ponad 2 lata bo zaden kraj
        ich nie chial przyjac. Byli naprwade super zorganizowani-wieczorem
        na korytarzy otwierali "Bazar Rozyckiego". Mozna bylo kupic
        wszystko, lacznie z marychasmile) W nocy spuszczali siena linach przez
        okna, co dalej nie wiem , w drodze powrotnej na linach wciagali
        paczki z "towarem" sami po rynnach wchodzili na pietro. Jak
        to "robilo", nie wiem, mysle, ze mieli juz wyrobione uklady ze
        starznikami.
        Nam osobiscie bylo z nimi dobrze przez te kilka dni pobytu w obozie.
        Mielismy przynajmniej "osobista" lazienke. Starszy synek / sliczny
        byl chlopczyk/ w jakis dziwny sposob nawiazal z nimi kontakt. Po
        poludniu przyszedl do mnie mowiac, ze moze miec klucz do ich
        lazienki jak bedziemy potrzebowali. W ten sposob dostawalm klucz do
        ich lazienki, gdzie byly normalne warunki.Starszy synek dostawal od
        nich cukierki i co tam jeszcze, nam tez czasami cos dali ekstra.
        Byli normalnymi ludzmi. Napewno mieli cos "za uszami" ale kto by nie
        mial po 2 latach zycia w takich warunkach.
        ....... wlasciwie nie bede prostowala tych bzdur, kiedys juz o tym
        bylo.
        I tam gdzies dokladnie opisalam jak bylo nam w Austrii poczawszy od
        Trajchu.Dodam tylko, ze w pensjonacie zylismy jak paczki w masle!
        Wiem, ze nie wszyscy mieli tak dobzre- nam bylo dobrze. To byly
        naprawde suepr 10-cio miesieczne wakacje za darmo! A to co ludzie
        pisza o Austrii i emigracjii lat 80-tych- kazdy mialw tym swoj cel,
        zeby ja opisac tak a nie inaczej. Dlatego ile opowiadan tyle
        wersjii.Ile w tym prawdy ja wiem.Tak jak wyzej napisalam:
        Ja tam bylam, "miod i wino pilam"sad
        Personalnie do krupnioka:Cytuje....
        ..........ja nie mam $5 na czysto do skarpety za kazda przepracowana
        godzine.
        Krupniok,teraz wiem dlaczego zalozyles ten watek.
        Pozdrawiam
        Wadera
        Don't get mad, get even
        • burgerking1 krupniok to stara baba ! 13.12.07, 15:16
          pracujaca w Gazecie Prawniczej ,ktora w latach 80 tych chciala
          wyemigrowac ,ale bala sie wejsc do obozu w Trajchu,dlatego ,widzac
          ze po latach ci wszyscy co wyjechali lepiej lub gorzej sie
          dorobili i z forsa odwiedzaja Polske ,to ona nie moze tego
          przezyc !! i gula jej skacze !!,dlatego wypisuje miliony
          bzdurnych postow na forum Polonia ,typowy polski zazdrosnik ,i
          chciwus !! ,ktoremu gula skacze ze zycie zmarnowal w PRL bis !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka