john.kowalski
24.12.07, 02:54
W Polsce niewielu ludzi wie o tym, ze karpia w ogole nie spozywa sie na Zachodzie. Karp jest uznawany za rybe brudna, poniewaz zywi sie odpadkami z dna, a mieso karpia slynie z braku smaku. W Polsce natomiast karp jest... hmmm... glownym daniem swiatecznym. No ale coz sie tu dziwic, mamy do czynienia z kultura wschodu.
Z polskim karpiem swiatecznym laczy sie rowniez charakterystyczna cecha, nagminna w polskim zyciu, a jest nia niski stopien higieny osobistej. Z pozoru te dwie rzeczy, karp i higiena, nie maja ze soba wiele wspolnego, jednak w okresie swiatecznym splataja sie one w jedna calosc. Otoz w Polsce, zazwyczaj w ciagu kilku dni przed Wigilia - w wannie plywa karp.
Nie trudno sie chyba domyslic, ze z karpiem w wannie trudno sie razem myc. Polacy daja wiec tym otwartcie dowod na swoje niskie standardy higieny osobistej. Dowod na czasie, gdyz w zimie o niego trudniej niz w lecie w zatloczonych srodkch komunikacji miejskiej, ktorych atmosfera scina z nog nieprzyzwyczajonych do watpliwej jakosci zapachow. Przypomnienie sobie o obowiazkach higienicznych w okresie przedswiatecznym przychodzi dopiero po zwolnieniu wanny, kiedy karp dostanie tluczkiem po glowie. Zwykle robi to pan domu, zdobywajac przy okazji uznanie "prawdziwego mezczyzny" wsrod pozostalych czlonkow rodziny.
Brak kapieli przez kilka dni jest zwyczajowo normalna sprawa w Polsce. Dlatego karp w wannie nie budzi tam zadnyh obiekcji. Kapiele w Polsce ciagle bierze sie czesto tylko raz w tygodniu, podczas gdy na Zachodzie wanna lub prysznic uzywany jest co najmniej, powtarzam - co najmniej raz dziennie. Najczesciej dwa razy - rano i po pracy.
Na temat wschodnich ekscesow z karpiem pisal w zeszlym roku brytyjski "Evening Standard" w artykule "Officials patrol rivers to stop Eastern Europeans eating carp" ("Wlaze patroluja rzeki aby powstrzymac wschodnich Europejczykow przed zjadaniem karpii"). Okazuje sie, ze polscy imigranci zarobkowi w Anglii na masowa skale odlawiaja karpie w lokalnych rzekach w celach... konsumpcyjnych. Oczywiscie nie mowiac juz nic o tym, ze to lowienie odbywa sie bez licencji, uzywajac nielegalnych metod polowu sieciami, oraz ze prawo angielskie nie pozwala na zabicie wiecej niz dwoch leganie zlowionych ryb dziennie.
Ale co tam. Polacy oprocz swojej wschodniej kultury maja tez takowa fantazje i zadziornosc bohatera. Dzieki temu pozniej w Swieta maja okazje posmiac sie z "glupich Angoli", co to ryb maja tyle w rzekach za darmo, a ida glupole kupowc je do sklepu. No i przy wodeczce tez mozna sie pochwalic swoja "zaradnoscia zyciowa", oraz... smrodkiem z niektorych czesci ciala, bo w wannie plywaly przecie karpie z Thames River.