Dodaj do ulubionych

Robotne bezrobotne

28.03.08, 23:31
Alina, 38 lat
W Lublinie skończyła zaocznie prawo, mieszka razem z mężem i córką w
Lubartowie. Bezrobotna od 13 lat. - Pierwszą pracę znalazłam na
studiach. Byłam kierowniczką w hurtowni papierniczej w Lublinie.
Dostawałam tysiąc złotych na rękę. Starczało na życie i jeszcze
zostawało.

Po studiach Alina urodziła córkę i poszła na urlop wychowawczy.
Mogła sobie na to pozwolić, bo mąż dobrze zarabiał. - Miesiąc po
powrocie do pracy dostałam wymówienie. Pomyślałam: może to i dobrze,
posiedzę jeszcze z dzieckiem.

Alina zaczęła szukać pracy dopiero wtedy, gdy jej córka poszła do
zerówki. Na kilkadziesiąt wysłanych podań dostała dwa zaproszenia na
rozmowę. - To nie były zbyt ambitne oferty. A byłam pewna, że pracę
dostanę bez problemu.
Tyle że oprócz niej podania złożyło... kilkaset innych kobiet. Na
rozmowy zaproszono kilkanaście. - Wszystkie były młodsze ode mnie.
Wykształcone, bez dzieci i dyspozycyjne. Blado przy nich wypadłam.

Historia powtórzyła się kilka razy. Alina straciła wiarę w to, że
kiedyś znajdzie pracę. - Wstydziłam się przed znajomymi, że takim
jestem bezrobotnym darmozjadem. Mąż coraz częściej mi to wypominał.
Zaczął wydzielać pieniądze. Na jedzenie nie żałował, ale już kremu
do twarzy nie mogłam sobie kupić.

Dlatego Alina zaczęła się po cichu rozglądać za jakąś "chałturą”.
Najpierw robiła ankiety dla banku; zarobiła niewiele ponad 50 zł.
Potem koleżanka przyniosła jej zabawki do składania. 200 zł za dwa
tygodnie. Ale prawdziwy raj odkryła w Internecie. Zaczęło się od
sprzedaży suszarki na Allegro ("Miałam dwie, a potrzebowałam parę
groszy”wink. Potem była spacerówka po córce, chodzik, fotelik
samochodowy. A wreszcie ubrania, które się jej znudziły. - I to był
wstęp do prawdziwego biznesu - śmieje się Alina. - W moim
ulubionym "ciuchlandzie” zaczęłam polować na okazje; markowe,
niezniszczone, w modnych fasonach.

Odnowiłam je, podrasowałam i pchałam w sieć. W tydzień zarobiłam 500
złotych. Po odliczeniu wszystkich kosztów. Teraz tak się
wyspecjalizowałam, że w sklepach wyszukuję inne okazje. Poświęcam
temu kilka godzin dziennie. Drugie tyle zajmuje mi siedzenie na
Allegro. To regularna praca. Innej na pewno nie będę już szukać.



Magda, 26 lat

Mieszka 18 km od Lublina, z rodzicami i dziećmi. Nigdy nie
pracowała. Tuż przed maturą w Technikum Geodezyjno-Drogowym w
Lublinie urodziła syna. Trzy lata później córkę. - No to jak mogłam
pójść do pracy? - pyta retorycznie.

Nie szukała pracy, bo, jak sama mówi, utrzymywał ją mąż, który
zarabiał na zagranicznych wyjazdach. Problem zaczął się, gdy po
jednym z takich wyjazdów nie wrócił. - Najpierw była mowa o tym, że
przyjadę do niego z dziećmi. Potem zaczęły się jakieś komplikacje, a
w końcu okazało się, że on tam kogoś ma. Przestał przysyłać nam
pieniądze. Dopiero, jak zagroziłam sądem i rozwodem, przysłał jakieś
grosze. Teraz dostaję od niego pieniądze co trzy, cztery miesiące.
Spłacam z nich długi.

Magda zaczęła rozglądać się za pracą. - Zarejestrowałam się w
pośredniaku. Miałam do wyboru: pójść na półetat do hipermarketu na
kasjerkę albo do sprzątania biurowca. Na rękę dostawałabym jakieś
400 zł. Po odliczeniu dojazdów do Lublina wyszło mi, że może zarobię
300 zł.

Postanowiła sama zadbać o swoje interesy. Dała ogłoszenie
do "Anonsów”, że zaopiekuje się dzieckiem lub starszą osobą. Bez
trudu dogadała się z miłym małżeństwem lekarzy z Lublina. Za 9
godzin opieki nad ich roczną córeczką i 3-letnim synkiem dostaje co
miesiąc 650 zł. "Nadgodziny” w nocy to kolejne 10 zł za każdą
godzinę. Ostatnio doszło do tego gotowanie obiadów dla całej
rodziny; dodatkowe 250 zł miesięcznie. W weekendy Magda sprząta
mieszkania zaprzyjaźnionych z jej "pracodawcami” rodzin. - Za
godzinę biorę 10 zł. Czyli w sobotę potrafię dorobić 100 zł. Tyle
samo w niedzielę. Przed świętami, jak dochodzi mycie okien, biorę
podwójną stawkę. Haruję jak wół, czasem już rąk nie czuję, ale
miesięcznie potrafię wyciągnąć nawet 2 tys. zł. Na czysto.

Magda kupiła starego poloneza, żeby szybciej i taniej dojeżdżać do
Lublina. Planuje remont poddasza w domu rodziców. O zrobieniu matury
czy szukaniu legalnej pracy nawet nie myśli. - Jestem zarejestrowana
jako bezrobotna, mam ubezpieczenie. I zarabiam godziwe pieniądze bez
niczyjej łaski. Czego mi więcej trzeba?



Bożena, 46 lat

Rozwiedziona, mieszka z synem w Lublinie. Od 4 lat bezrobotna
księgowa. - 16 lat przepracowałam w jednej firmie. Zarabiałam
nieźle, ponad 2 tys. zł na rękę. Jak firma padła, dostałam porządną
odprawę. Nie martwiłam się o przyszłość. Byłam pewna, że księgowa
zawsze znajdzie pracę.

Tymczasem, podania Bożeny nikt nie odpowiedział. - Pomyślałam, że
muszę przestać wpisywać wiek w moim CV. To rzeczywiście
poskutkowało, zostałam zaproszona na jedną rozmowę. Ale potem nikt
się nie odezwał.

Zarejestrowała się w urzędzie pracy. Przez pół roku brała zasiłek
(ok. 450 zł). Do tego dochodziły alimenty na syna (300 zł). - Gdyby
nie oszczędności, to chyba nie mielibyśmy z czego żyć. Nikt, kto nie
był w takiej sytuacji, nawet sobie nie wyobraża, co to znaczy
wydzielać po 5 zł na zakupy. Załamałam się, przestałam szukać pracy,
zamknęłam się w czterech ścianach. Otrzeźwienie przyszło, gdy
skończył się zasiłek, a pracy na horyzoncie nie było żadnej.

Z pomocą przyszły koleżanki. Podsunęły pomysł: rozliczaj PIT-y,
prowadź książki rachunkowe, przepisuj prace magisterskie na
komputerze. Bożena ogłosiła się w lokalnej gazecie. Syn porozwieszał
ogłoszenia w miasteczku akademickim. Zaczęli dzwonić potencjalni
klienci. - Nie wyrejestrowałam się z urzędu, nie odważyłam się
założyć własnej firmy, bo najlepiej wiem, jakie to koszty. W mojej
sytuacji bardziej opłaci mi się dorabianie "na czarno”. Nie stać
mnie, żeby oddawać państwu haracz od tego, co zarobię. W miesiącu
potrafię zarobić ok. 1 tys. zł. Jak mam dobry miesiąc (na przykład
ostatnio, gdy wypełniam sporo PIT-ów) to nawet 1,5 tys. zł. Jestem
szczęśliwa, że nie muszę wysyłać swoich CV i czekać, aż ktoś się
odezwie.

Wiem, że jestem stara i zawsze przegram z młodymi. Dlatego nie staję
z nimi do wyścigu.



Długotrwale bezrobotni w liczbach *


Kim są
Kobiety – 54 proc.
Mężczyźni – 46 proc.

Gdzie mieszkają
Wieś – 59 proc.
Miasto do 15 tys. – 10 proc.
od 15 do 50 tys. – 16 proc.
od 50 do 100 tys. – 7 proc.
powyżej 100 tys. – 8 proc.

Jakie mają wykształcenie
Wyższe – 6 proc.
Policealne i średnie zawodowe – 23 proc.
Średnie ogólnokształcące – 7 proc.
Zasadnicze zawodowe – 33 proc.
Gimnazjalne i poniżej – 31 proc.

Ile lat przepracowali
Do 1 roku – 15 proc.
1–5 lat – 19 proc.
5–10 lat – 12 proc.
10–20 lat – 17 proc.
20–30 lat – 9 proc.
30 lat i więcej – 2 proc.
Nie pracowali – 26 proc.

Za czego się utrzymują
Dochody z pracy zarobkowej – 6 proc.
Dochody z pracy zarobkowej małżonka – 29 proc.
Na utrzymaniu rodziców – 21 proc.
Renta – 2 proc.
Zasiłek dla bezrobotnych – 1 proc.
Dochody z pomocy społecznej – 16 proc.
Alimenty – 4 proc.
Inne (prace dorywcze, sezonowe) – 17 proc.

Dlaczego są bezrobotni
Trudności w znalezieniu pracy po zakończeniu szkoły – 28 proc.
Nie przedłużenie umowy na czas określony – 14 proc.
Likwidacja zakładu pracy – 24 proc.
Likwidacja stanowiska pracy – 11 proc.
Zwolnienie po zakończeniu urlopu macierzyńskiego – 6 proc.
Inne – 18 proc.

Ile mają lat
18–24 lata – 18 proc.
24–34 lata – 32 proc.
35–44 lata – 21 proc.
45–54 lata – 23 proc.
55–59 lat – 5 proc.
60–64 lata – 1 proc.

* Dane pochodzą z raportu &#
Obserwuj wątek
    • zagadeknaukowy Re: Robotne bezrobotne 29.03.08, 00:30
      polonus, mam pomysl na biznes po przeczytaniu twojej prasowki,
      popilnuje ci dziecka (albo ciebie, jak tego sobie zyczysz) i
      poprowadze ci interes internetowy tzn wyczyscisz sobie twoje piec
      garazy, powiesz co i za ile opchnac w sieci a ja to poprowadze za
      15% prowizji (po odliczeniu kosztow - podatkami sie przejmuj bo i
      tak wiadomo jak z tym jest). Tylko jest jeden problem, szczurzy
      ryjek nnie chce mnie do sibie zaprosic (dawalam mu nawet 10k ale bal
      sie wziac ode mnie bo mam ciety jezyk i wyszloby ze kobieta go
      przegadala). Teraz zaproszenia nie potrzebuje ale chce sie u ciebie
      zatrzymac jako rodzina, powiedzmy daleka siotra ciotki, sam sobie to
      ustaw w glowie. Daj znac, bo ostanio cienko jak mnie ten szczeniak
      matrix zalatwil,, jak ty maczales w tym palce to ci po
      chrzescijansku wybaczam, nie musisz sie mnie bac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka