Dodaj do ulubionych

IKEA a globalizacja...

IP: 10.25.1.* / 165.21.83.* 02.08.01, 10:19
skarzymy sie na braki polskiego chleba w obcych krajach, ale czy zauwazyliscie, ze IKEA jest wszedzie?
caly swiat redukuje sie do jednego wielkiego domu towarowego (niekoniecznie ikei) gdzie mozna kupic
to samo badziewie gdziekolwiek by sie nie bylo?
Obserwuj wątek
    • Gość: Greg Re: IKEA a globalizacja... IP: 212.187.240.* 02.08.01, 11:17
      Nie przesadzaj, ze jest wszedzie. Na badziwie IKEA''i bedzie zawsze
      zpotrzebowanie - niska cena i nie najwyzsza jakosc. Co to znaczy, ze jest
      wszedzie. W Wielkiej Brytanii sa chyba dwa, czy trzy sklepy IKEA''i - trzy
      sklepy na taki kraj to chyba nie wszedzie.
      To prawda, ze jest dobry przyklad globalizacji bo wiekszosc wyrobow
      sprzedawanych przez IKEA sa robione w Polsce, Czechach, Rosji, Wietnamie i na
      Wegrzech.....
      • Gość: NJ Re: IKEA a globalizacja... IP: 194.202.164.* 02.08.01, 11:31
        nie widzialem IKEA w USA wink))) ale za to Mc Donald''s jest wszedzie i dobrze..

        poz

        NJ
        • Gość: Greg Re: IKEA a globalizacja... IP: 212.187.240.* 02.08.01, 11:34
          To juz z dwojga zlego wole IKEA jako symbol globalizacji, niz mielone sciegna z
          McDonalda.......... To to akurat smutny przyklad globalizacji.
          • Gość: NJ Re: sprostowanie IP: 194.202.164.* 02.08.01, 11:36
            wlasnie sobie przypomnialem (skleroza nie boli).... widzialem IKEA w USA w
            NJ....




            poz

            NJ
    • Gość: Voytek Re: IKEA a globalizacja... IP: *.214.116.227.Dial1.Boston1.Level3.net 03.08.01, 05:53
      Ikea nie jest problemem, ale inne "globalne" firmy absolutnie sa. Prosze popatrzec, co sie dzieje na przyklad w
      Nowej Anglii: calkiem kosztowny rejon do zycia, MA i CT szczegolnie. Pomijajac ceny, oferta miejscowego (to
      znaczy miejscowej sieci handlowej) handlu, w mojej opinii, jest bardzo uboga w porownaniu z n.p. z tym co jest
      do kupienia w miastach kanadyjskich. Od sklepow spozywczych (Shaws, Stop-and-Shop, StarMarket, i inne),
      poprzez sklepy odziezowe, a raczej ich brak, do sklepow z artykulami sportowymi (hej narciarze, gdzie
      kupujecie), do restauracji ktore nie zasluguja na nazwe restauracji, choc ceny slone (gdzie jest przyzwoity fish
      market w portowym miescie Boston?). Jezeli Legal Sea Food jest nowoangielskim symbolem strawy z morza, to
      nie chce mi sie gadac. Czy byliscie w Nowej Anglii w sklepie alkoholowym? Nie zachecam. Nie winie o ten stan
      rzeczy protestanckich historycznie pomyslow ani irlandskich gustow; w mojej opinii to ubostwo wyboru to skutek
      handlowego monopolizmu i braku reakcji konsumentow. Jesli kupienie narciarskich gaci, jesli nie czarne, jest
      problemem, jesli ryba to musi byc hodowany losos (nie mam nic przeciwko tej smacznej rybie, ale czy inne gatunki
      juz wyginelly?). Pamietam doskonale moje cotygodniowe zakupy w Sunkist w Mississauga, Ontario; co tydzien to
      przygoda, zawcze cos nowego i, jak sie okazywalo, dobrego. Albo w niedocenianym Superstore.
      Szkoda. Pamietam rybny rynek w Seatle, sprzedawcow pachnacych shrimp (z pick-up track) w Mississauga,
      narciarskie dobra z Sign of a Skier w Toronto i mi zal. Chyba czas sie pakowac, ale co ja mowie, tu mnie zeslali do
      pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka