Dodaj do ulubionych

Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA?

IP: *.as5300-5.dialup.nyc.ny.metconnect.net 08.07.01, 18:00
Jestem sponsorowny na zielona karte w USA w zawodzie programista-informatyk w
New Jersy. Ciagnie sie to juz 4,5 roku, a ja wciaz czekam na certyfikat z
Departamentu Pracy i konca nie widac?
Obserwuj wątek
    • Gość: IM Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.tnt15.chi1.da.uu.net 08.07.01, 18:56
      i dlugo pewnie nie zobaczysz.
      Jeden moj znajomy juz czeka lat osiem. A drugi uwinal sie z papierami po dwuch
      latach. Tyko ze jego pracodawcy zalezalo. Jedno jest pewne trzeba im sie
      przypominac, sprawdz tez czy nie zaginely twoje aplikacje - jak mojemu
      trzeciemu znajomemu. A moj czwarty znajomy - ma w nosie - i sie nawet nie
      stara. A piaty - sie ozenil za $6 ale to bylo dawno dawno temu. Mam takich
      znajomych pewnie ze czterdziestu a tylko jeden tzn. ten drugi uregulowal sie
      szybciutko i bez kantow.
    • Gość: xxx Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.HAWI.splitrock.net 08.07.01, 20:42
      Gość portalu: info napisał(a):

      > Jestem sponsorowny na zielona karte w USA w zawodzie
      programista-informatyk w
      > New Jersy. Ciagnie sie to juz 4,5 roku, a ja wciaz
      czekam na certyfikat z
      > Departamentu Pracy i konca nie widac?

      Mozesz czekac dalej.

      Pracowdawca jestt zadowolony bo pracujesz.
      Ty jestes zadowolony bo pracujesz i ty wierzysz ze on
      ci zalatwia.
      Oni moga ci tylko przedluzac legalnie pobyt.

      Sprawdz co sie dzieje i jak nic nie robia to sam
      zacznij dzialac!

      Powiedz w Emigracjii ze ty chcesz zalatwiac
      obywatelstwo a nie morzesz bo oni sie grzebia.
    • Gość: TYP Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.we.mediaone.net 09.07.01, 07:06
      Gość portalu: info napisał(a):

      > Jestem sponsorowny na zielona karte w USA w zawodzie programista-informatyk w
      > New Jersy. Ciagnie sie to juz 4,5 roku, a ja wciaz czekam na certyfikat z
      > Departamentu Pracy i konca nie widac?


      4.5 roku na certyfikat z DOL ? To cos nie jest wporzadku, uwazaj zeby cie nie
      zwolnili bo wszystko bedziesz musial zaczynac od nowa. Dla mnie 2 moje byle firmy
      mialy sponsorowac staly pobyt w ten sposob ale ja osobiscie zrezygnowalem bo nie
      chcialem pracowac tylko dla firmy ktora sponsoruje. Dostalem staly pobyt w
      Kanadzie po 4 miesiacach i tam sie przenosze, bede tez mieszkal w Polsce (po
      polowie).

      Moim zdaniem nie ma sensu tak cierpiec w USA. Zycie jest za krotkie.
      • Gość: info Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: 209.187.169.* 10.07.01, 00:10
        Czy mozesz mniej wiecej w kilku punktach podac etapy jak sie ubiegales o wyjazd
        do Kanady. tzn jakie dokumenty musiales przedstawic, jak wygladalo interviu w
        Ambasadzie Kanadyjskiej, czy miales juz zalatwiona prace w Kanadzie. Dzieki i
        Pozdrawiam
        • Gość: DrizzlyS Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.ci.seattle.wa.us 10.07.01, 00:46
          Po co do Kanady? Wszyscy z tamtad uciekaja (ja tez to zrobilem); perspekty na
          dluzsza mete slabe. No ale zobaczysz sam bo mnie na pewno nie wierzysz.
          • Gość: TYP Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.we.mediaone.net 10.07.01, 05:17
            Gość portalu: DrizzlyS napisał(a):

            > Po co do Kanady? Wszyscy z tamtad uciekaja (ja tez to zrobilem); perspekty na
            > dluzsza mete slabe. No ale zobaczysz sam bo mnie na pewno nie wierzysz.


            Nie przesadzaj, znam bardzo wiele osob ktore sie do Kanady przeprowadzaly lub
            przeprowadzaja. Zwykle najwieksze narzekanie na Kanade to wysokie podatki co juz
            nie jest prawdziwe bo Kanada ucina podatki co roku, w 2005 beda one o wiele
            nizsze niz w USA (mimo ze i USA ucielo podatki w tym roku). Ludzoe tez narzekali
            na to ze mnie sie w Kanadzie zarabia co w wielu zawodach tez juz nie jest prawda.

            Suma sumarum warto jest zyc np. w technologicznym Ontario z pobytem niz w USA na
            H1-B.

            • Gość: DrizzlyS Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.ci.seattle.wa.us 10.07.01, 17:07
              Ja nie przesadzam...Po 10 latach pobytu w Kanadzie (w tym wspanialym
              technologicznie Ontario, na swietnie platnej pracy w high-tech) myslalem tak
              jak ty, ale teraz widze ze sie mylilem. Kanada na dluzsza mete nie ma szans,
              wyksztalceni i z inicjatywa ludzie (nawet imigranci) wyjezdzaja kiedy tylko
              moga i kto bedzie utrzymywac te cala reszte czekajaca na datek z kasy
              panstwowej?

              Summa sumarum - lepiej w Stanach na H1B. Zeby skonczyc dyskusje...Przebija
              lekko z twojej wypowiedzi snobizm kanadyjski spowodowany subtelna anty-
              amerykanska propaganda rzadu kanadyjskiego; no wiesz - amerykanie umieraja na
              ulicach bo nie maja ubezpieczenia, chca naszej wody aly my jej nie damy,
              przyjezdzaja z nartami w lipcu, sa niewyksztalconymi prostakami itp. itd.
              Czytajac twoja wypowiedz widze siebie z przed kilku lat...Nic osobistego.
              • Gość: Maciek S Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.amdahl.com 10.07.01, 17:52
                Gość portalu: DrizzlyS napisał(a):

                > Ja nie przesadzam...Po 10 latach pobytu w Kanadzie (w tym wspanialym
                > technologicznie Ontario, na swietnie platnej pracy w high-tech) myslalem tak
                > jak ty, ale teraz widze ze sie mylilem. Kanada na dluzsza mete nie ma szans,
                > wyksztalceni i z inicjatywa ludzie (nawet imigranci) wyjezdzaja kiedy tylko
                > moga i kto bedzie utrzymywac te cala reszte czekajaca na datek z kasy
                > panstwowej?
                >
                > Summa sumarum - lepiej w Stanach na H1B. Zeby skonczyc dyskusje...Przebija
                > lekko z twojej wypowiedzi snobizm kanadyjski spowodowany subtelna anty-
                > amerykanska propaganda rzadu kanadyjskiego; no wiesz - amerykanie umieraja na
                > ulicach bo nie maja ubezpieczenia, chca naszej wody aly my jej nie damy,
                > przyjezdzaja z nartami w lipcu, sa niewyksztalconymi prostakami itp. itd.
                > Czytajac twoja wypowiedz widze siebie z przed kilku lat...Nic osobistego.

                Czy wiesz ze wiele firm amerykanskiego IT przesumnelo swoja "produkcje" wlasnie do Kanady? Tak
                miedzy innymi zrobila i moja firma z Sillicon Valley (ja jednak wciaz pracuje w New Jersey). Jesli chodzi o
                perspektywy to zalezy co masz na mysli. Tak sie sklada ze "technologiczne" firmy sa bardzo mocne w
                Toronto, Ottawie i Montrealu i pewnie mozna wymienic oslawione kanadyjskie kompanie budujace
                sprzet no i oprogramowanie (owszem pewnie to nie bedzie IBM). Byc moze Kanada nie jest idealem ale
                coz jest... no moze poza Szwajcaria wink


                Pozdrawiam
              • Gość: TYP Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.we.mediaone.net 10.07.01, 22:14
                Gość portalu: DrizzlyS napisał(a):

                > Ja nie przesadzam...Po 10 latach pobytu w Kanadzie (w tym wspanialym
                > technologicznie Ontario, na swietnie platnej pracy w high-tech) myslalem tak
                > jak ty, ale teraz widze ze sie mylilem. Kanada na dluzsza mete nie ma szans,
                > wyksztalceni i z inicjatywa ludzie (nawet imigranci) wyjezdzaja kiedy tylko
                > moga i kto bedzie utrzymywac te cala reszte czekajaca na datek z kasy
                > panstwowej?
                >
                > Summa sumarum - lepiej w Stanach na H1B. Zeby skonczyc dyskusje...Przebija
                > lekko z twojej wypowiedzi snobizm kanadyjski spowodowany subtelna anty-
                > amerykanska propaganda rzadu kanadyjskiego; no wiesz - amerykanie umieraja na
                > ulicach bo nie maja ubezpieczenia, chca naszej wody aly my jej nie damy,
                > przyjezdzaja z nartami w lipcu, sa niewyksztalconymi prostakami itp. itd.
                > Czytajac twoja wypowiedz widze siebie z przed kilku lat...Nic osobistego.


                Ze mnie zaden snobizm kanadyjski nie przemawia jako ze ja mieszkam od 10 lat w
                USA w Kalifornii wiec o bycie kanadyjskim snobem nie moze mnie raczej nikt
                oskarzyc. Fakty sa takie ze jezeli porozmawiasz z ludzmi z IT na H1-B to ci
                powiedza ze teraz to nie to samo co 2-3 lata temu. Wiekszosc z nich albo z USA
                wyjezdza do domu albo sie przenosi do Kanady. Znam naprawde wiele osob ktore sie
                przniosly do Ontario i sa BARDZO ZADOWOLENI, kupili sobie domy, maja wlasne
                firmy, zyja jak ludzie a nie zastraszeni H1b-owcy.

                No ale kazdy ma swoje preferencje.
        • Gość: TYP Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.we.mediaone.net 10.07.01, 05:14
          Gość portalu: info napisał(a):

          > Czy mozesz mniej wiecej w kilku punktach podac etapy jak sie ubiegales o wyjazd
          >
          > do Kanady. tzn jakie dokumenty musiales przedstawic, jak wygladalo interviu w
          > Ambasadzie Kanadyjskiej, czy miales juz zalatwiona prace w Kanadzie. Dzieki i
          > Pozdrawiam

          Dokumenty przedstawilem takie jakie wymagano w aplikacji. To jest 3 aplikacje ze
          zdjeciami, tzw. clearance z FBI, clearance z policji Kalifornii, swiadectwa
          ukonczenia 2 studiow, wszystkie inne certyfikaty z technologii jakie posiadam, no
          i zaplacenie za aplikacje (nie pamietam dokladnie chyba 300$). Potem dostalem
          powiadomienie ze interview nie jest potrzebne dla mnie i tylko egzamin medyczny i
          oplata (650$) za tzw. landing fee. Zrobilem egzamin medyczny (oni wszystko
          wysylaja dalej) i oplacilem landing fee i po 2 miesiacach dostalem wize pobytu.
          Bardzo latwa sprawa.

    • Gość: Michal musisz im caly czas patrzec na rece. IP: *.tiaa-cref.org 09.07.01, 15:32
      Tak jak juz napisali moi przedmowcy musisz ich caly czas sprawdzac. Dzwon do
      prawnika i zadaj szczegolowych dat co kiedy i przez kogo bylo zalatwione. 4,5
      lata to zeczywiscie b. dlugo. Jezeli twoja sprawa byla zalatwian w DOL w NJ to
      w stanie aktualnie rozpatruja sprawy z 12/99 RIR (12/00), a w FED z 8/99 RIR
      (bierzace). Powodzenia.
      • Gość: Maciek S Re: musisz im caly czas patrzec na rece. IP: *.amdahl.com 09.07.01, 17:57
        Gość portalu: Michal napisał(a):

        > Tak jak juz napisali moi przedmowcy musisz ich caly czas sprawdzac. Dzwon do
        > prawnika i zadaj szczegolowych dat co kiedy i przez kogo bylo zalatwione. 4,5
        > lata to zeczywiscie b. dlugo. Jezeli twoja sprawa byla zalatwian w DOL w NJ to
        > w stanie aktualnie rozpatruja sprawy z 12/99 RIR (12/00), a w FED z 8/99 RIR
        > (bierzace). Powodzenia.

        Drobna niescislosc. DOL sprawy z RIR zlozone w 1999 juz dawno rozpatrzyl w New Jersey. Sprawy z
        konca 1999 byly rozpatrzone w RIR w polowie roku 2000. Ja wlasnie jestem w tej sytuacji (zlozone w
        1999) i DOL zatwierdzil sprawy (certyfikat) juz w czerwcu 2000. Sprawa w DOL przy RIR trwa okolo 6
        miesiecy natomiast faza przygotowawcza w RIR o ile pamietam trwala dodatkowe 6 miesiecy.

        Powodzenia
        • Gość: Michal drobna niescislosc IP: *.tiaa-cref.org 09.07.01, 18:03
          Daty RIR sa podane w nawiasach.
    • Gość: Maciek S Ja jestem obecnie sponsorowanym informatykiem w New Jersey. IP: *.amdahl.com 09.07.01, 17:52
      Gość portalu: info napisał(a):

      > Jestem sponsorowny na zielona karte w USA w zawodzie programista-informatyk w
      > New Jersy. Ciagnie sie to juz 4,5 roku, a ja wciaz czekam na certyfikat z
      > Departamentu Pracy i konca nie widac?

      Tak bylem i jestem (w ostatniej fazie wlasnie w New Jersey i w tym samym zawodzie... pewnie sie tez
      znamy z piknikow jesiennych informatykow). W New Jersey proces nie trwa tak dlugo. Proces DOL
      ostatnio nie trwal dluzej niz 12 miesiecy. Dodatkowow firma moze wystapic na droge RIR, ktora pozwala
      na znaczne przyspieszenie. Ogloszenia i proby naboru to okolo 6 miesiecy. Ja dostalem certyfikat z DOL
      w ciagu 12 miesiecy od poczatku procedury RIR, czyli od samego poczatku (zamiast 4.5 roku ktore Ty
      oczekujesz z nieznanego powodu).

      Dowiedz sie gdzie utknela Twoja sprawa. Ze wszystkich informatykow w New Jersey ktorych znam nikt
      nie czekal tak dlugo w ostatnich latach. Byc moze Twoja aplikacja zaginela albo ktos dziala malo
      sprawnie (nie mowiac juz o innych brutalnych mozliwosciach do ktorych potrafia sie posunac
      pracodawcy). Porozmawiaj z prawnikiem (np. Twojego sponsora) i zapytaj o daty i kopie
      dokumentow/aplikacji DOL. Powinni Ci te wiadomosc udostepnic (jesli sa uczciwi). Obecnie cala
      (kompletna) procedura sponsorowanej karty dla informatyka w New Jersey nie powinna przekroczyc 2-3
      lat. Ostatnio weszlo sporo nowych przepisow nakladajacych nawet sankcje czasowe na urzad imigracyjny
      USA (INS). Zielone karty ze sponsorstwa powiiny byc do zdobycia w ciagu 18 miesiecy.


      Pozdrawiam
      • Gość: info Re: Ja jestem obecnie sponsorowanym informatykiem w New Jersey. IP: 209.187.169.* 10.07.01, 00:01
        Dokladnie
        Pracowdawca jest zadowolony bo pracuje.
        Ja jestem zadowolony bo pracuje i wierze ze on mi zalatwia staly pobyt.
        I tak to sie ciagnie. Zastanawialem sie juz nad Kanada, bo naprawde juz czasami
        mnie cos trafia, ze tak to dlugo trwa, ale musialbym przeciez wyciagnac
        zaswiadczenia od obecnego pracodawcy, a wtedy by sie zorientowal, ze straci
        forse, ktora na mnie zarabia. Kiedy dzwonie do prawnika (pracodawcy)ciagle
        zmienia terminy, mowi, ze sie wydluzylo. Nie zalezy mi tak bardzo na forsie
        tylko, na stalym pobycie, bo wtedy bym zarobil znacznie wiecej.




        > Gość portalu: info napisał(a):
        >
        > > Jestem sponsorowny na zielona karte w USA w zawodzie programista-informaty
        > k w
        > > New Jersy. Ciagnie sie to juz 4,5 roku, a ja wciaz czekam na certyfikat z
        > > Departamentu Pracy i konca nie widac?
        >
        > Tak bylem i jestem (w ostatniej fazie wlasnie w New Jersey i w tym samym zawodz
        > ie... pewnie sie tez
        > znamy z piknikow jesiennych informatykow). W New Jersey proces nie trwa tak dlu
        > go. Proces DOL
        > ostatnio nie trwal dluzej niz 12 miesiecy. Dodatkowow firma moze wystapic na dr
        > oge RIR, ktora pozwala
        > na znaczne przyspieszenie. Ogloszenia i proby naboru to okolo 6 miesiecy. Ja do
        > stalem certyfikat z DOL
        > w ciagu 12 miesiecy od poczatku procedury RIR, czyli od samego poczatku (zamias
        > t 4.5 roku ktore Ty
        > oczekujesz z nieznanego powodu).
        >
        > Dowiedz sie gdzie utknela Twoja sprawa. Ze wszystkich informatykow w New Jersey
        > ktorych znam nikt
        > nie czekal tak dlugo w ostatnich latach. Byc moze Twoja aplikacja zaginela albo
        > ktos dziala malo
        > sprawnie (nie mowiac juz o innych brutalnych mozliwosciach do ktorych potrafia
        > sie posunac
        > pracodawcy). Porozmawiaj z prawnikiem (np. Twojego sponsora) i zapytaj o daty i
        > kopie
        > dokumentow/aplikacji DOL. Powinni Ci te wiadomosc udostepnic (jesli sa uczciwi)
        > . Obecnie cala
        > (kompletna) procedura sponsorowanej karty dla informatyka w New Jersey nie powi
        > nna przekroczyc 2-3
        > lat. Ostatnio weszlo sporo nowych przepisow nakladajacych nawet sankcje czasowe
        > na urzad imigracyjny
        > USA (INS). Zielone karty ze sponsorstwa powiiny byc do zdobycia w ciagu 18 mies
        > iecy.
        >
        >
        > Pozdrawiam

        • Gość: TYP Re: Ja jestem obecnie sponsorowanym informatykiem w New Jersey. IP: *.we.mediaone.net 10.07.01, 05:23
          Gość portalu: info napisał(a):

          > Dokladnie
          > Pracowdawca jest zadowolony bo pracuje.
          > Ja jestem zadowolony bo pracuje i wierze ze on mi zalatwia staly pobyt.
          > I tak to sie ciagnie. Zastanawialem sie juz nad Kanada, bo naprawde juz czasami
          >
          > mnie cos trafia, ze tak to dlugo trwa, ale musialbym przeciez wyciagnac
          > zaswiadczenia od obecnego pracodawcy, a wtedy by sie zorientowal, ze straci
          > forse, ktora na mnie zarabia. Kiedy dzwonie do prawnika (pracodawcy)ciagle
          > zmienia terminy, mowi, ze sie wydluzylo. Nie zalezy mi tak bardzo na forsie
          > tylko, na stalym pobycie, bo wtedy bym zarobil znacznie wiecej.


          Swoja droga to jest strasznie znany trick pracodawcow. Beda cie trzymali jak
          tylko dlugo moga i wykorzystywali bo wiedza ze musisz tam pracowac zeby miec
          zielona karte. Jezeli prawnik zalatwia sprawy dla tej pracownikow tej firmy to
          jego lojalnosc lezy przede wszystkim dla firmy a nie dla ciebie. Jezeli bedzie
          taki prawnik z firma OK to dadza mu nastepnych kandydatow na zielonke etc. Wiec w
          jego interesie jest dbanie o biznes tej firmy a nie twoj. Interes firmy natomiast
          to trzymac cie jak najdluzej na smyczy i trzymac nad toba zielonke bo wtedy im
          nie podskoczysz, nie pojdziesz gdzie indziej, nie poprosisz o podwyzke etc.

          Widzialem takie numery na wlasne oczy.
        • Gość: Maciek S Re: Ja jestem obecnie sponsorowanym informatykiem w New Jersey. IP: *.amdahl.com 10.07.01, 16:53
          Gość portalu: info napisał(a):

          > Dokladnie
          > Pracowdawca jest zadowolony bo pracuje.
          > Ja jestem zadowolony bo pracuje i wierze ze on mi zalatwia staly pobyt.
          > I tak to sie ciagnie. Zastanawialem sie juz nad Kanada, bo naprawde juz czasami
          >
          > mnie cos trafia, ze tak to dlugo trwa, ale musialbym przeciez wyciagnac
          > zaswiadczenia od obecnego pracodawcy, a wtedy by sie zorientowal, ze straci
          > forse, ktora na mnie zarabia. Kiedy dzwonie do prawnika (pracodawcy)ciagle
          > zmienia terminy, mowi, ze sie wydluzylo. Nie zalezy mi tak bardzo na forsie
          > tylko, na stalym pobycie, bo wtedy bym zarobil znacznie wiecej.
          >
          >
          >
          >
          > > Gość portalu: info napisał(a):
          > >
          > > > Jestem sponsorowny na zielona karte w USA w zawodzie programista-info
          > rmaty
          > > k w
          > > > New Jersy. Ciagnie sie to juz 4,5 roku, a ja wciaz czekam na certyfik
          > at z
          > > > Departamentu Pracy i konca nie widac?
          > >
          > > Tak bylem i jestem (w ostatniej fazie wlasnie w New Jersey i w tym samym z
          > awodz
          > > ie... pewnie sie tez
          > > znamy z piknikow jesiennych informatykow). W New Jersey proces nie trwa ta
          > k dlu
          > > go. Proces DOL
          > > ostatnio nie trwal dluzej niz 12 miesiecy. Dodatkowow firma moze wystapic
          > na dr
          > > oge RIR, ktora pozwala
          > > na znaczne przyspieszenie. Ogloszenia i proby naboru to okolo 6 miesiecy.
          > Ja do
          > > stalem certyfikat z DOL
          > > w ciagu 12 miesiecy od poczatku procedury RIR, czyli od samego poczatku (z
          > amias
          > > t 4.5 roku ktore Ty
          > > oczekujesz z nieznanego powodu).
          > >
          > > Dowiedz sie gdzie utknela Twoja sprawa. Ze wszystkich informatykow w New J
          > ersey
          > > ktorych znam nikt
          > > nie czekal tak dlugo w ostatnich latach. Byc moze Twoja aplikacja zaginela
          > albo
          > > ktos dziala malo
          > > sprawnie (nie mowiac juz o innych brutalnych mozliwosciach do ktorych potr
          > afia
          > > sie posunac
          > > pracodawcy). Porozmawiaj z prawnikiem (np. Twojego sponsora) i zapytaj o d
          > aty i
          > > kopie
          > > dokumentow/aplikacji DOL. Powinni Ci te wiadomosc udostepnic (jesli sa ucz
          > ciwi)
          > > . Obecnie cala
          > > (kompletna) procedura sponsorowanej karty dla informatyka w New Jersey nie
          > powi
          > > nna przekroczyc 2-3
          > > lat. Ostatnio weszlo sporo nowych przepisow nakladajacych nawet sankcje cz
          > asowe
          > > na urzad imigracyjny
          > > USA (INS). Zielone karty ze sponsorstwa powiiny byc do zdobycia w ciagu 18
          > mies
          > > iecy.
          > >
          > >
          > > Pozdrawiam
          >

          Widzisz, wyglada na to ze prawnik albo firma dziala nieudolnie. I na tym oskarzeniu bym poprzestal
          poniewaz jest to jedyna bezpieczna metoda. Nasuwa sie jednakze mysl ze moze rzeczywiscie nic nie
          zalatwiaja ale trzymaja sie wersji specjalnej dla Ciebie. To drugie podejrzenie trudno udowodnic i jest
          ono dosc powazne wiec musisz byc ostrozny. Posluz sie przykladami w rozmowach. Ja mowie ze 4.roku
          to stanowczo za dlugo. RIR trwa okolo 12 miesiecy a normalna droga nie powinn trwac az 4.5 roku.
          Sprobuj zaproponowac procedure RIR to "sie nie bedzie wydluzalo im".


          Badz jednak wstrzemiezliwy z wysuwaniem podejrzen w rozmowach. Taka rzecz bezpiecznie mozesz
          zrobic tylko w ostatnim etapie sponsorowania tj. 180 dni po zlozeniu przez ciebie samego aplikacji I-485.
          Wowczas nawet gdy Cie zwolnia to twoj proces przejdzie na nastepnego pracodawce (w nowych
          przepisach w tej fazie mozna zmieniac prace - oczywiscie w tym samym zawodzie - i to nie moze wplynac
          negatywnie na rozpatrzenie wniosku przez INS o przyznaniu sponsorowanej karty).


          Powodzenia
      • Gość: info Re: Ja jestem obecnie sponsorowanym informatykiem w New Jersey. IP: 209.187.169.* 10.07.01, 02:14
        Moja sprawa lezy juz ponad 4.5 w Departamentach Pracy. W listopadzie 2000
        przeszla ponoc ze stanowego do federalnego a w federalnym czas oczekiwania to
        nastepne 2 lata nie mowiac pozniej o INS, gdzie sprawa sie toczy przez nastepne
        2 lata. Nie mam pewnosci czy prawnik mnie oszukuje czy mowi prawde. W
        Departamencie Pracy odpowiedziano mi, ze nie udzielaja informacji imigrantowi a
        tylko prawnikowi lub pracodawcy. Prawnik powiedzial mi, ze obecnie praktycznie
        wszystkie RIR petycje sa odrzucane w stanie New Jersey i kto tu mowi prawde.
        Interesuje mnie czy na etapie Departamentu Pracy podpisywales jakies dokumenty
        czy nie? U mnie jest zupelna cisza tylko na pocztku 4.5 roku temu wypelnilem
        podanie o Adjustment Of Status?
        Jakie trudnosci robi sam INS jesli juz dostales certifikat pracy?
        Moj kolega musial wyjechac do Polski aby tam 2 lata czekac na ZK. NIe wiem jak
        wy znajdujecie pracodawcow, ktorzy sponsoruja w trybie RIR teraz, gdy tak malo
        pracy dla kontraktorow. Nie ma tez czasu na szukanie pracy, bo w USA mozna
        pozostawac tylko 1 miesiac na H1. Sadze, ze bujacie w oblokach i zmyslacie
        troche.
        • Gość: Michal wierz komu chcesz! IP: *.tiaa-cref.org 10.07.01, 16:15
          Jak myslisz ze zmyslamy to dalej wierz swojemu prawnikowi i pracodawcy ale
          radzil bym Ci, zaplanowac co bedziesz robil za 1,5 roku kiedy musisz opuscic
          USA na conajmniej rok. Faktem jest ze nie da sie zrobis RIR dla kogos z 2
          letnim starzem w VB bez wyksztalcenia i takie podania sa odrzucane. Zeby dostac
          certifikat z DOL trzrba miec umiejetnosci ktorych brakuje na rynku, a jaka jest
          sytuacja aktualnie to sam wiesz.

          Pozatym sam bylem w takiej sytacji, ale nigdy sie nie wachale przedstawic
          pracodawcy mojej opinii (w cywilizowany sposob) , co "niestety" konczyla sie
          zmiana pracy, a argument z zielona karta w toku nigdy na mnie nie dziala, tu
          chodzi o pieniadze! Pozatym jak bede musial to wroce do PL i nie sadze ze
          bedzie to bardzo ciezkie doswiadczenie. Zresza sam wiesz ze sa inne wyjscia jak
          Kanda, Astralia, Niemcy, Niderlandy itd. Wiec nie warto dac sie szantarzowac a
          przynajmniej sprobowal bym opinni innego prawnika.
          • Gość: Michal Zebra - IP: *.tiaa-cref.org 10.07.01, 16:19
            Mam nadziej ze is bardzo nie obraziles za ten klej w forum o pracy, to po
            prostu mialo znaczyc ze sie z toba nie zgadzam. Chyba to grzeczniej
            niz "wiejski buras" - cokolwiek to jest.
          • Gość: Maciek S Re: wierz komu chcesz! IP: *.amdahl.com 10.07.01, 17:36
            Gość portalu: Michal napisał(a):

            > Jak myslisz ze zmyslamy to dalej wierz swojemu prawnikowi i pracodawcy ale
            > radzil bym Ci, zaplanowac co bedziesz robil za 1,5 roku kiedy musisz opuscic
            > USA na conajmniej rok. Faktem jest ze nie da sie zrobis RIR dla kogos z 2
            > letnim starzem w VB bez wyksztalcenia i takie podania sa odrzucane. Zeby dostac
            >
            > certifikat z DOL trzrba miec umiejetnosci ktorych brakuje na rynku, a jaka jest
            >
            > sytuacja aktualnie to sam wiesz.
            >
            > Pozatym sam bylem w takiej sytacji, ale nigdy sie nie wachale przedstawic
            > pracodawcy mojej opinii (w cywilizowany sposob) , co "niestety" konczyla sie
            > zmiana pracy, a argument z zielona karta w toku nigdy na mnie nie dziala, tu
            > chodzi o pieniadze! Pozatym jak bede musial to wroce do PL i nie sadze ze
            > bedzie to bardzo ciezkie doswiadczenie. Zresza sam wiesz ze sa inne wyjscia jak
            >
            > Kanda, Astralia, Niemcy, Niderlandy itd. Wiec nie warto dac sie szantarzowac a
            > przynajmniej sprobowal bym opinni innego prawnika.

            Michal, Masz jaja na miejscu i mowisz swieta prawde o tej znajomosci VB i procesie RIR. Poza tym o to
            chodzi - pieniadze - dodam tylko ze zarabiane wlasnie w uczciwy sposob w pracy informatyka. Czy sie
            komus to podoba czy nie...

            Musisz jednak troche zlagodzic te sprawy. Sam pewnie przyznasz ze kariera zawodowa informatyka w
            USA to necaca sprawa i tak naprawde to zielona karta jest bardzo potrzebna zeby miec swiety spokoj z
            tymi uciazliwymi procedurami imigracyjnymi.


            Trzymaj sie,

            Maciek

            P.s> Moze sie kiedys spotkamy i poznamy.
            • Gość: Michal Pozdrawiam. IP: *.tiaa-cref.org 10.07.01, 19:21
              Cze Maciek,
              Ja tylko pisze o swoim doswiadczeniu a przyznaje ze mialem duzo szczescia i
              dobrych znajomych. Wiem ze wilu ludziom sie tak dobrze nie powiodlo. Pozatym
              przyjolem od poczatku ze pracuje dla pieniedzy i zdobycia doswiadczenia zadne
              opcje i inne "dodatkowe swiadczenia" mnie nie interesuja. Masz racje ze warto
              dostac GC, bo to bardzo wiele ulatwia, caly czas nad tym pracuje, ale jest to
              dla mnie nizszy priorytet.Na H1 tez mozna robic nizle interesy. Co prawda
              trzeba opuscic USA na rok po tym okresie (6l)ale w ciagu szczesciu lat mozna
              zaoszczedzic wystarczajaco duze zeby ten rok potraktowac wakacyknie, jak ktos
              chece wracac do USA.

              PS. Mam nadzieje ze sie spotkamy teraz jestem na kontrakcie w Denver IMHO:
              Jedyne miasto lepsze w USA to SF. Pozdrawiam. Jak maz cos off-line to napisz:
              michal@enspiration.com

              • Gość: Maciek S Re: Pozdrawiam. IP: *.amdahl.com 10.07.01, 21:54
                Gość portalu: Michal napisał(a):

                > PS. Mam nadzieje ze sie spotkamy teraz jestem na kontrakcie w Denver IMHO:
                > Jedyne miasto lepsze w USA to SF. Pozdrawiam. Jak maz cos off-line to napisz:
                > michal@enspiration.com


                Pewnie ze chetnie pogadam. Przelacze sie na offline. Jesli chodzi o lepsze miejsca to robie wlasnie dla
                firmy z Sillicon Valley, ale siedze w biurze w New Jersey. SF podoba mi sie jako ciekawostka, ale zycie
                w okolicach Sillicon Valley jest chyba najdrozsze w USA - drozsze nawet niz na Manhattanie.
                proponowano nam przenosiny, ale ja i kilku innych stawialo opor. Za takie samo mieszkanie musialbym
                pewnie zaplacic ze $2000-$2500 miesiecznie i dojezdzac sporo w trafficu (chyba droga ziemia i nie
                buduje sie tyle niestety) a przeciez telecommute i pare innych metod jak sporadyczne podrozowanie
                dziala dosc dobrze. Poza tym o prace w okolicach NY bylo zwykle duzo lepiej niz w regionie SF a to
                dlatego ze konsulting NY i okolicznych stanow jest duzo bardziej rozwiniety - to wynika z tradycji tego
                regionu. Ale nie przecze ze SF moze byc dobre a przede wszyskim ciekawe. Ja jednak slyszalem ze lepiej
                sie teraz oplaci firmom tam u Ciebie w Texasie (Dallas i Plano) albo wrecz w Kanadzie. No zreszta
                pogadamy offline...

                3maj sie
                • Gość: Maciek S Re: Pozdrawiam ooops Denver a nie Dallas!!! Sorry IP: *.amdahl.com 10.07.01, 21:58
                  Gość portalu: Maciek S napisał(a):

                  > Gość portalu: Michal napisał(a):
                  >
                  > > PS. Mam nadzieje ze sie spotkamy teraz jestem na kontrakcie w Denver IMHO:
                  >
                  > > Jedyne miasto lepsze w USA to SF. Pozdrawiam. Jak maz cos off-line to napi
                  > sz:
                  > > michal@enspiration.com
                  >
                  >
                  > Pewnie ze chetnie pogadam. Przelacze sie na offline. Jesli chodzi o lepsze miej
                  > sca to robie wlasnie dla
                  > firmy z Sillicon Valley, ale siedze w biurze w New Jersey. SF podoba mi sie ja
                  > ko ciekawostka, ale zycie
                  > w okolicach Sillicon Valley jest chyba najdrozsze w USA - drozsze nawet niz na
                  > Manhattanie.
                  > proponowano nam przenosiny, ale ja i kilku innych stawialo opor. Za takie samo
                  > mieszkanie musialbym
                  > pewnie zaplacic ze $2000-$2500 miesiecznie i dojezdzac sporo w trafficu (chyba
                  > droga ziemia i nie
                  > buduje sie tyle niestety) a przeciez telecommute i pare innych metod jak sporad
                  > yczne podrozowanie
                  > dziala dosc dobrze. Poza tym o prace w okolicach NY bylo zwykle duzo lepiej niz
                  > w regionie SF a to
                  > dlatego ze konsulting NY i okolicznych stanow jest duzo bardziej rozwiniety - t
                  > o wynika z tradycji tego
                  > regionu. Ale nie przecze ze SF moze byc dobre a przede wszyskim ciekawe. Ja jed
                  > nak slyszalem ze lepiej
                  > sie teraz oplaci firmom tam u Ciebie w Texasie (Dallas i Plano) albo wrecz w K
                  > anadzie. No zreszta
                  > pogadamy offline...
                  >
                  > 3maj sie



                  Oczywiscie ze wspomniales Denver i Kolorado a nie Texas. Jednak nie slyszalem ze Kolorado jest tak
                  popularne dla IT. To raczej Texas. Nie wiem jak Ci tam a le proponuje Ci zabieraj sie. No moze nie do
                  konca bo gory w Kolorado to mi samemu odpowiadaja.


                  Jeszcze raz sie trzymaj i wybacz glupia pomylke myslowa.
                  • Gość: Michal Denver rulzzzzz IP: *.tiaa-cref.org 16.07.01, 15:34
                    Nic sie nie przejmuj. W TX, tez mieszkalem, prawie rok tylko ze w Austin.
                    Calkiem niezle miejsce, szczegolnie jak ktos lubi niekonczace sie lato wink. No
                    a Karaiby i Meksyk w zasieku reki (jak ktos lubi SCUBA diving czy zeglarstwo to
                    swietna sprawa), Co do Denver to nie spotkalem jeszcze lepszego miejsca do
                    zycia w USA (dla mnie), bo jak wiadomo kazdy ma preferencje. Jedyny problem to
                    wysokie ceny nieruchomosci, ale to tez ma swoje plusy wink. Pozatym najlepszy
                    snieg w USA, najlepsze trasy na rowery gorskie, swietna pogda! Spoko lotnisko!
                    Duzo jezior no i w USA blisko! Z minusow to slabe polaczenia z Azja i Eropa
                    zawsze przesiadki, no i co za tym idzie wyzsze ceny. Jak bede musial opuscic CO
                    to bede plakal, szczegolnie jak bede sie musial wyniesc do SC, OH czy cos
                    podobnego. Jak Ci sie zyje w NJ jak byle mlodszy to sporo czasu (3 lata)
                    spedzilem w NYC, switne miejsce-swietni ludzie tylko pogoda mnie dobijala. No i
                    nie ma za duzo miejsca na sport (oprocz zeglarstwa), Vermont i UP-state nie
                    jest zly na narty ale to cholernie daleko.
                    naro.
                • Gość: info Re: Pozdrawiam. IP: 209.187.168.* 11.07.01, 02:44
                  Moge wiedziec w jakiej dziedzinie IT pracujecie i co to za niespotykane i
                  unikalne kwalifikacje posiadacie, ze was tak pracodawcy rozszarpuja? Czy jest
                  to DBA, Cisco czy C++? Mnie rekruterzy mowia, iz gdybym mial ZK to praca
                  gwarantowana nawet z palcem w d... a dla kontraktorow to nic nie maja.
                  Znam kilku Polakow obywateli USA, ktorzy ukonczyli Chub i nie mogli znalezc
                  zadnej pracy i wrocili do Polski. Wy dostaliscie ZK pewno kilka ladnych lat
                  temu, kiedy bylo latwo. Na rynku kontraktorow tez wazne sa znajomosci.
                  • Gość: Michal Re: Pozdrawiam. IP: *.dnvr.uswest.net 11.07.01, 03:45
                    Info-Zebro:

                    > Moge wiedziec w jakiej dziedzinie IT pracujecie i co to za niespotykane i
                    > unikalne kwalifikacje posiadacie, ze was tak pracodawcy rozszarpuja?

                    Niepotrzebnie sie irytujesz, jezeli wzmianka o VB Cie urazila to przepraszam ale
                    to byl tylko przyklad. Kto Ci powiedzial ze mnie ktos rozszarpuje to jest ciezka
                    praca znalezc kontrakt. Ja akurat projektuje systemy rozproszone aktualnie z C++,
                    CORBA i Oracle.

                    > Czy jest
                    > to DBA, Cisco czy C++? Mnie rekruterzy mowia, iz gdybym mial ZK to praca
                    > gwarantowana nawet z palcem w d... a dla kontraktorow to nic nie maja.

                    oni ci powiedza cokolwiek im jest wygodne, sa rozne metody szukania kontraktow,
                    dla mnie najskuteczniejszy sposob to znajomi,

                    > Znam kilku Polakow obywateli USA, ktorzy ukonczyli Chub i nie mogli znalezc
                    > zadnej pracy i wrocili do Polski.

                    tak jak pisalem mialem duzo szczescia wiem ze nie wszyskim sie udalo, chociaz o
                    takich drastycznych przypadkach nie slyszalem, moze chcieli wrocic a nie musieli.

                    > Wy dostaliscie ZK pewno kilka ladnych lat
                    > temu, kiedy bylo latwo. Na rynku kontraktorow tez wazne sa znajomosci.

                    stary czytaj najpierw co kto pisze, ja w kazdym razie nie mam GC i na to sie nie
                    zanosi.

                    A tak wogole to o co Ci chodzi kazdy sie stara Ci dac swoja opinie o sytacji w
                    jakiej jestes a ty IMHO sie czepiasz.
                    Pozdrawiam.
                  • Gość: Maciek S Re: Pozdrawiam. IP: 129.212.11.* 11.07.01, 17:27
                    Gość portalu: info napisał(a):

                    > Moge wiedziec w jakiej dziedzinie IT pracujecie i co to za niespotykane i
                    > unikalne kwalifikacje posiadacie, ze was tak pracodawcy rozszarpuja? Czy jest
                    > to DBA, Cisco czy C++? Mnie rekruterzy mowia, iz gdybym mial ZK to praca
                    > gwarantowana nawet z palcem w d... a dla kontraktorow to nic nie maja.
                    > Znam kilku Polakow obywateli USA, ktorzy ukonczyli Chub i nie mogli znalezc
                    > zadnej pracy i wrocili do Polski. Wy dostaliscie ZK pewno kilka ladnych lat
                    > temu, kiedy bylo latwo. Na rynku kontraktorow tez wazne sa znajomosci.

                    No dobra powiem chociaz nie lubie o tym rozmawiac w tym tonie. Do USA przyjechalem i trafilem na
                    wowczas bardzo innowacyjny projekt, ale bylem zielony na rynku. Do dzis jest niewiele na swiecie firm
                    ktore to robi co mysmy zrobili. Co? Ano piszemy i udoskonalamy system monitorowania dostepu
                    aplikacji
                    w trybie rzeczywistym. Windows? Nie! Dowolnej aplikacji w tym aplikacji rozproszonych na roznych
                    platformach (wlaczajac w to zarowno Windows i mainframy). Sa takie aplikacje ktore np przetwarzaja
                    transakcje w bankach w liniach lotniczych czy chociaz przydzialy polaczenien w telekomunikacji. Nasz
                    system kontroluje czasy odpowiedzi i wogole dostepnosc. Zasieg? Obecnie monitorowane sa aplikacje
                    w niektorych firmach miedzy kontynentami. Dobra ale sa ta systemy tylko dla bogatych firm.

                    Rozchwytywany? Nie tego bym nie powiedzial. Po prostu mam rzadka ekspertyze ktora zdobylem przez
                    przypadek i naleze do waskiego grona ludzi na swiecie (taka grupka) ktorrzy wiedza z jakimi problemami
                    mozna sie zetknac i jak sobie z nimi radzic. Piszemy oprogramowanie, dyskutujemy troche we wlasnym
                    gronie modelujemy i oceniamy poprawnosc i efektywnosc, patrzymy na konkurencje. Potem to idzie do
                    klientow , ale nie spodziewaj sie ze znajdziesz te rzeczy na polkach w sklepach. Zreszta to niewazne bo
                    wielu z nas robi rozne rzeczy we zakresie wlasnej ekspertyzy.

                    Czy mialem szczescie? No pewnie! I doceniam to. Byc moze zlapalem nawet swoja szansze zyciowa.

                    Narzedzia? C/C++ (ale nie wylacznie Visiual C++), Java, troche SQL, no ale jaki ma sens
                    wymienianie? Czy protokoly dla ktorych pisalem oprogramowanie (a musialem sie ich tez nauczyc bo to
                    nie takie proste jak klikanie pod Visual Studio i tworzenie komponentow COM/DCOM) mam wymieniac?
                    Mysle ze to bez sensu. Zreszta radze zebys trzymal reke na pulsie i nie liczyl na kursy ale bardziej na
                    na samoksztalcenie (ktor amerykanie potrafia docenic i biora to za oznake samodzielnosci) i zdobycie
                    doswiadczenia w zaawansowanych rzeczach zamiast uczenia sie tego co juz 2-4 miliony programistow w
                    USA umie i nie wie gdzie znalezc miejsce (tak wielu jest "klikaczy" wyszkolonych przez Microsoft). Wez
                    Perl, Jave, EJB, JSP, RMI, CORBA, C++, XML, Oracle/DB2, PowerBuilder i pare srodowisk a prace
                    znajdziesz od zaraz. Jak chcesz jednak robic w HTML, JavaScript, VB, VisualC++, SQLServer, COM/DCOM
                    i prawie wylacznie pod Windows to owszem prace znajdziesz ale bedziesz mial bardzo duza
                    konkurencje, male pole do popisu i mniej pieniedzy.

                    Jesli chodzi o rozwiazania sieciowe (wymieniles Cisco) to daj sobie spokoj (same Cisco, Nortel, 3Com
                    zwalniaja ludzi - czytaj ciagle co sie dzieje na rynku i w jakich dziedzinach). Pieniadze sa tam gdzie pisze
                    sie aplikacje dla klientow a nie przy narzedziowym grzebaniu w sieciach. Wielu amerykanskich
                    administratorow narzeka ze prace im odbieramy a prawda jest taka ze zapotrzebowanie na
                    administratorow spada poniewaz administracja staje sie latwiejsza, zautomatyzowana i zdalna wiec po
                    co tylu ludzi albo placic im tak duzo. Przepraszam ale za pierdzenie w stolek malo sie placi w zdrowym
                    swiecie - za tworzenie czegos nowego placi sie duzo lepiej, ale to wymaga ciaglej pracy i samozaparcia,
                    nie? Programisci aplikacyjni nie odbieraja chleba amerykanskim administratorom, bo zuplnie rozne
                    dyscypliny IT.

                    Rowniez z samym C++ niewiele zdzialasz. Ja znam go od 10 lat i praktycznie uciekam do czegos
                    nowszego (Java kilka lat temu byla taka ucieczka) bo C++ nie jest zlotym srodkiem technologicznym tylko
                    jezykiem programowania. Nie mozesz sie oprzec tylko na znajomosci C++ jesli chcesz znalezc prace
                    przy aplikacjach. projektowanie stron internetowych tez sie juz skonczylo i byle nastolatek w USA potrafi to
                    robic dla zabawy.


                    Powodzenia
        • Gość: Maciek S Re: Ja jestem obecnie sponsorowanym informatykiem w New Jersey. IP: *.amdahl.com 10.07.01, 17:29

          Sprawa w INS Vermont obecnie juz nie toczy sie tak dlugo (dane na internecie sa bardzo stare i
          nieprawdziwe). Dodatkowowo mozesz zaproponowac $1000
          oplaty aby przyspieszyc proces gdy Twoja firma zlozy I-140 do INS. Odpowiedz powinna przyjsc w dwa
          tygodnie potem Ty bedziesz musial przygotowac fure dokumentow rodzinnych, szczepienia i badania i
          wyslac to z wypelniona przez Ciebie aplikacja I-485. W ciagu 2-4 tygodni powinni przyslac Ci
          potwierdzenie przyjecia aplikacji a oryginal nalezy do Ciebie a nie do Twojej firmy czy prawnika. Mozesz
          smalo pojsc po porade prawna poniewaz przetrzymywanie dokumentow wydanych przez agencje
          panstwowe i rzadowe USA przez trzecie osoby sa powaznym wykroczeniem prawnym w swietlle prawa
          federalnego i zaden prawnik ani firma sobie na to nie pozwoli jesli nie chce miec procesu (w czasie
          procesu mozesz sie nawet znalezc obecnie pod ochrona wiec nie powinni Cie wyrzucac z USA). Jednak
          najbezpiecznie jest zaczac sie stawiac po 180 dniach od zlozenia I-485. Ja to zrobilem (tez mialem
          niejasne sprawy) i obecnie osoby zajmujace sie moja sprawa chodza jak po sznurku, a w razie rozrob
          beda rozmawiali z moim osobistym prawnikiem co juz nie jest takie zreczne dla firmy i jego biura
          prawnego. Po prostu nie daj sobie w kasze dmuchac bo prawo obowiazuje nie tylko Ciebie ale takze i
          pracodawce.

          Jesli prawnik mowi o odrzucaniu RIR w New Jersey to albo cos sie zmienilo w ostatnich kilku
          miesiacach albo po prostu klamie Ci. Ja i chyba dwoch moich kolegow informatykow w New Jersey
          jestesmy zywymi przykladami udanego RIR z roku 1999-2000. Mozesz powiedziec to prawnikowi zeby
          przestal krecic.... zrob to ode mnie, albo ja to zrobie jak dasz mi telefon... nie bede sie cackal.


          Mowisz nieprawdziwa rzecz i nie wiem kto Cie wprowadzil w blad (moze zly prawnik albo plotka). Otoz na
          wizie H1 nie masz prawa przebywac bez pracy nawet przez jeden miesiac ale tylko przez 10 dni i musisz
          opuscic USA. Obecnie jednak juz samo zlozenie aplikacji na nowa wize H1 uprawnia do pozostania w
          USA (kiedys wiza H1 musiala byc wydana czyli do tego czasu albo sie mialo prace w USA z aktualna
          wiza, albo sie oczekiwalo na wize poza granicami).


          Niestety wyglada na to ze ktos kto Ci naopowiadal tych rzeczy to buja w oblokach albo raczej Cie
          oszukuje. Na internecie sa prawnicy imigracyjni (poza strona INS), ktorzy moga Ci odpowiedziec na
          wszystkie Twoje pytania o H1 i zielona. To jest lepsze niz poleganie na cwaniakach.


          INS nie robi zadnych trudnosci poza formalnymi. Musisz zlozyc odpowiednie dokumenty, przejsc badania
          lekarskie i szczepienia oraz zlozyc odciski palcow do rejestru FBI (w lokalnej agencji pracujacej dla INS).
          Beda weryfikowac twoja tozsamosc oraz czy nie masz historii kryminalnej np. w Polsce (tak, tak - nie
          ktorzy nie wiedza ze FBI wspolpracuje z policja w Polsce i skladaja zapytania o historie pewnych osob
          np. tych ktorzy ubiegaja sie o sponsorowana zielona karte). Oczywiscie licza sie powazne przestepstwa
          kryminalne a nie np. dzialanosc w Solidarnosci w latach 80-tych czy wykroczenia drogowe.

          Jedyna trudnosc INS o jakiej slyszalem ostatnio podczas spotkania w celu wystawienia pieczatki
          zielonej karty do paszportu to pytanie dlaczego sie pracuje dla innej firmy czy tez balagan w INS i gubienie
          takich rzeczy jak wyniki badan lekarskich co prowadzi do potrzeby wykonania nowych badan i
          dostarczenia w pozniejszym terminie.


          Mam takie pytanie: po co starasz sie zalatwiac zielona u pracodawcy? jak masz z nim problemy to
          mozesz sie dogadac ze inna firma bedzie Cie sponsorowala (sponsor nie musi Cie zatrudniac w czasie
          procesu - to jest tylko obietnica zatrudnienia). Zaplac im za proces np z RIR i pilnuj spraw. Ludzie
          zapominaja ze nie musza byc zatrudniony przez sponsora. Wlasnie jeden z moch kolegow dostal zielona
          z rodzina (miesiac temu w New Jersey) podczas gdy dla sponsora juz nie pracowal od ponad dwoch lat.
          Jedyne co musial wytlumaczyc to fakt ze sponsor wciaz ma dla niego miejsce pracy.

          Powodzenia
    • Gość: jurek Do info IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 10.07.01, 03:40
      Ktos Ci napisal:... "Po co do Kanady, stamtad wszyscy uciekaja". Nieprawda, nie wszyscy. Sa
      oczywiscie ludzie, ktorzy wyjezdzaja z Kanady, ale to nie znaczy, ze wszyscy. A w samym Toronto jest
      kilkadziesiat tysiecy rodowitych Amerykanow, w wiekszosci z podwojnym, USA-Kanada
      obywatelstwem. Wiec chyba nie jest az tak zle smile)

      Dalej, piszesz rozsadnie, ze nie chcesz byc "uwiazany" do jednego pracodawcy, bo moglbys zarobic
      duzo wiecej. Czyli jeszcze jedno za tym, zeby wyjechac do Kanady. Mam na mysli na pobyt staly
      (landed immigrant).

      A jak bedziesz w Kanadzie, na uregulowanym statusie, to wowczas masz do wyboru:

      a) - zostac w Kanadzie na zawsze,

      b) - odczekac i dostac obywatelstwo kanadyjskie (ok. 4 lat):

      ba) - Wowczas prawdopodobnie "podpadniesz" pod NAFTA.
      O ile tak, to w zaleznosci od wyksztalcenia mozesz ubiegac sie o:

      baa) - wyksztalcenie wyzsze - wiza TN (jednoroczna, ale z "powtorkami" w
      nieskonczonnosc). Uzyskanie sprowadza sie do ok. 30 min na granicy
      + papierek od pracodawcy z USA, ze cie chce zatrudnic + US$ 56.- oplaty
      (US$ 50.- o ile granice przekraczasz samolotem - nie pytaj dlaczego roznica,
      bo nie wiem).

      Jedna uwaga (tak na daleka przyszlosc) - w tym wypadku pojdz do dobrego (drogiego) tax
      lawyer w Kanadzie zanim to zrobisz, bo jak zle zrobisz, to cie Revenue Canada zajebie
      podatkami po powrocie - za duzo pisania, wiec nie podaje zadnych szczegolow.

      Ta wiza (TN) jest wazna tylko dla jednego pracodawcy, wiec jak zmieniasz prace,
      to musisz jechac do Canada/US border i powtorzyc jak wyzej (30 min + $56.- + papierek)

      bab) - wyksztalcenie srednie - wiza H1 - wazna 2-3 lata, uzyskanie trwa troche dluzej,
      zdaje sie 6-8 tygodni. Ma zastosowanie uwaga na daleka przeszlosc - patrz wyzej.
      Ta wiza jest wazna na roznych pracodawcow (o ile nie zmienili przepisow ostatnio).

      bb) Po uzyskaniu obywatelstwa kanadyjskiego mozesz oczywiscie zaczac sie
      starac o "green card" do USA - no a z "green card" to juz wiesz co robic.

      Mala uwaga - nie wiem czy wiesz, ze w staraniu sie o "green card" Amerykanie zawsze beda
      patrzyc na miejsce urodzenia (a NIE na aktulnie posiadane obywatelstwo)
      gdy chodzi o "miejsce w kolejce" - t.zn. kazdy kraj ma pule wiz/rok ktore US przydziela - ty
      ZAWSZE bedziesz "podpadal" pod pule miejsc przydzielonej Polsce.

      c) nie czekac na obywatelstwo kanadyjskie tylko po wyladowaniu jako "landed immigrant" w Kanadzie
      zaczac starac sie o "green card".

      W tym wypadku, o ile dostaniesz "green card" to tracisz "landed immigrant" status o ile wyjedziesz z
      Kanady. Zalozmy, ze dostales "green card" i pojechales do US powiedzmy na tydzien, zeby sie
      rozgladnac za locum. O ile wrocisz do Kanady i na granicy podczas wypytywania przez Canadian
      Immigration ("po co byles w USA") powiesz cos takiego, ze wlasnie dostales "green card" i byles aby
      sie rozgladnac za locum to Canada Immigration najprawdopodobniej "skasuje" twoj "landed
      immigrant" status (w przeciwienstwie do pktu bb) - po uzyskaniu obywatelstwa kanadyjskiego juz go
      nie tracisz, nawet jakbys wyemigrowal pozniej gdzie indziej).

      ******************

      To tak po krotce, nie jestem adwokatem, wiec wielu szczegolow nie znam.
    • Gość: aska Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.pfizer.com 10.07.01, 18:05
      Gość portalu: info napisał(a):

      > Jestem sponsorowny na zielona karte w USA w zawodzie programista-informatyk w
      > New Jersy. Ciagnie sie to juz 4,5 roku, a ja wciaz czekam na certyfikat z
      > Departamentu Pracy i konca nie widac?

      Czy moglby ktos powiedziec ile czasu dokumenty powinny przelezec w Departamencie
      Pracy ? . Zlozono moje papiery w listopadzie. Prawnik mowi ze 6 miesiecy, ale
      to jest bardzo (podobno) optymistyczne. Mowia ze czeka sie kolo roku (tryb
      przyspieszony)
      • Gość: Maciek S Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.amdahl.com 10.07.01, 21:39
        Gość portalu: aska napisał(a):

        > Gość portalu: info napisał(a):
        >
        > > Jestem sponsorowny na zielona karte w USA w zawodzie programista-informaty
        > k w
        > > New Jersy. Ciagnie sie to juz 4,5 roku, a ja wciaz czekam na certyfikat z
        > > Departamentu Pracy i konca nie widac?
        >
        > Czy moglby ktos powiedziec ile czasu dokumenty powinny przelezec w Departamenci
        > e
        > Pracy ? . Zlozono moje papiery w listopadzie. Prawnik mowi ze 6 miesiecy, ale
        > to jest bardzo (podobno) optymistyczne. Mowia ze czeka sie kolo roku (tryb
        > przyspieszony)

        Masz dobra informacje. Nie powiem Ci "zwykle" bo nie jestem prawnikiem imigracyjnym biracyym sie za
        kolejna procedure. W moim przypadku bylo "optymistycznie". Niestety to prawda ze moze byc 6-12
        miesiecy.

        Nie martw sie - nastepny krok (jesli w New Jersey lub stanie podlegajacym INS Vermont) powinien sie
        zamknac w 3 miesiacach. Ostatni (I-485) to juz dreszcz oczekiwania. Niby 12-18 miesiecy od zlozenia
        I-485 do wydania "karty" ale tak naprawde bezpieczenistwo zaczyna sie po 6 miesiacach od zlozenia
        (moga nawet zwolnic z pracy a na proces to nie wplynie jesli znajdziesz inna prace w tym samym
        zawodzie).


        Pozdrawiam
    • Gość: ethi Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.coh.org 10.07.01, 22:38
      Co to jest DOL i RIR, i jaki typ wizy wy macie ??? (Ci sponsorowani przez
      pracodawce na zielona karte).
      • Gość: Michal DOL i RIR IP: *.tiaa-cref.org 11.07.01, 15:19
        ethi:

        DOL - Department of Labor (www.dol.gov). AKA urzad pracy.

        RIR - Reduction in recruitment.

        http://www.doleta.gov/regions/reg02/text/acutxt.htm

        Ja mam na przyklad H1-B, ale jest kilka inny wiz, chyba jeden z ludzi ktorzy tu
        pisze ma doktorat i specjalne osiagniecia bo nie musi przechodzic przez DOL.

        pozdrawiam.
    • Gość: aj pare uwag + prosba do typa i innych IP: *.methodstudios.com 11.07.01, 02:01
      Ja w Californii czekalem na green card 1.5 roku
      (i-140 - rok, i-485 - 6 miesiecy, w mojej kategorii
      certyfikat DOL nie byl wymagany). Podstawa to dobre
      podanie i dobry prawnik. Moim zdaniem wszelkie problemy,
      jakie masz zwiazane sa z pracodawca, nie z INS. INS nie
      jest zlosliwe, raczej formalne. Teraz nawet zanim
      odrzuca twoje podanie, najpierw poprosza cie o RFE.
      A tak ogolnie mam prosbe do wszystkich, ktorym z jakichs
      powodow nie udalo sie dostac zielonej karty. Nie
      wincie za to Ameryki i nie starajcie sie przekonac
      wszystkich, ze wszystko co amerykanskie jest zle. Kiedys
      tu przyjechaliscie i wtedy wam sie Ameryka podobala.
      Teraz musicie stad wyjechac, wiec raptem jest tu zle,
      a w Polsce czy w Kanadzie jest wspaniale.
      • Gość: TYP Re: pare uwag + prosba do typa i innych IP: *.we.mediaone.net 11.07.01, 06:14
        Gość portalu: aj napisał(a):

        > Ja w Californii czekalem na green card 1.5 roku
        > (i-140 - rok, i-485 - 6 miesiecy, w mojej kategorii
        > certyfikat DOL nie byl wymagany). Podstawa to dobre
        > podanie i dobry prawnik. Moim zdaniem wszelkie problemy,
        > jakie masz zwiazane sa z pracodawca, nie z INS. INS nie
        > jest zlosliwe, raczej formalne. Teraz nawet zanim
        > odrzuca twoje podanie, najpierw poprosza cie o RFE.
        > A tak ogolnie mam prosbe do wszystkich, ktorym z jakichs
        > powodow nie udalo sie dostac zielonej karty. Nie
        > wincie za to Ameryki i nie starajcie sie przekonac
        > wszystkich, ze wszystko co amerykanskie jest zle. Kiedys
        > tu przyjechaliscie i wtedy wam sie Ameryka podobala.
        > Teraz musicie stad wyjechac, wiec raptem jest tu zle,
        > a w Polsce czy w Kanadzie jest wspaniale.


        Ale ja obsolutnie nie mowie ze jest tu zle a tam wspaniale.
        Ja po prostu mowie ze INS w USA jest tragiczny a w tym
        momencie mego zycia nie chce juz czekac na zadne papierki
        i osobiscie wole wyjechac i pozwiedzac swiat i zyc tam
        gdzie mnie chca. Ameryka jest taka ze popiera rezimy
        semi-nazistowskie w centralnej Ameryce a potem pozwala
        wszystkim uchodzcom stamtad uciekac i daje im staly
        pobyt. W Los Angeles biali to juz niecale 30% ludzi.
        Jednak gdy wysoko wykszalceni profesjonalisci chca tu
        mieszkac i pracowac to niestety sa traktowani jak
        kryminalisci. Tego w Kanadzie, Australii czy gdzie
        indziej NIE MA. I to bede zawsze krytykowal.
        • Gość: Maciek S Re: pare uwag + prosba do typa i innych IP: 129.212.11.* 11.07.01, 17:46
          Gość portalu: TYP napisał(a):

          > Ale ja obsolutnie nie mowie ze jest tu zle a tam wspaniale.
          > Ja po prostu mowie ze INS w USA jest tragiczny a w tym
          > momencie mego zycia nie chce juz czekac na zadne papierki
          > i osobiscie wole wyjechac i pozwiedzac swiat i zyc tam
          > gdzie mnie chca.


          Maja spore problemy i wszyscy wala drzwiami i oknami do USA wiec czemu sie dziwic? Nie pamieta sie
          jak wygladaly kolejki w PRL?


          > Ameryka jest taka ze popiera rezimy
          > semi-nazistowskie w centralnej Ameryce a potem pozwala
          > wszystkim uchodzcom stamtad uciekac i daje im staly
          > pobyt.

          Ogromna przesada. Cos w tym moze byc ale mysle ze to przesada i nie o to chodzi.

          > W Los Angeles biali to juz niecale 30% ludzi.


          No i czego to dowodzi? Zla? Co to biali sa lepsi iz inni? Ja mysle ze to upraszczanie problemow i
          sprowadzanie na plaszczyzne czysto rasowa podczas gdy chodzi o problemy socjalne i prawne ktore
          uwidaczniaja roznice miedzy biednymi i bogatymi.

          > Jednak gdy wysoko wykszalceni profesjonalisci chca tu
          > mieszkac i pracowac to niestety sa traktowani jak
          > kryminalisci.

          Gdzie? Kiedy? Ja jeszcze tak nigdy nie zostalem potraktowany. Owszem probowano cwaniakowac, ale
          prawo i urzedy byly dosc uprzejme i sprawiedliwe dla mnie... no przynajmniej bardziej niz sie tego
          spodziewalem... Mysle ze to ogromna przesada i naduzywanie okreslen : "jak kryminalisci"? Nie poprostu
          maja prawo sprawdzic czy przypadkiem nie mamy zlej historiii. Co to takie dziwne? jakby tak nie byllo to
          pewnie "Baranina" i pol "Pruszkowa" by mieszkalo wsrod nas i pewnie nikomu bys sie to nie podobalo
          bo kazdy z nas by mial problemy takie jak sa do dzisiaj w Polsce. Nie po to tu przyjechalem zeby borykac
          sie z podstawowymi problemami bezpieczennstwa. Chce sobie kupic dom, BMW i Mercedesa jak bede
          mial taka ochote, ale nie po to by ktos mi to odebral a znajac stan mojego konta (slyszalem ze to wsrod
          gangsterow w Polsce stalo sie teraz modne) szantazowal mnie albo porywal rodzine dla okupu. Do
          jasnej cholery nie jestem i nie mialem nigdy ambicji byc milinerem, ale chce zyc spokojnie i wygodnie
          pracujac uczciwie!!!


          Tego w Kanadzie, Australii czy gdzie
          > indziej NIE MA. I to bede zawsze krytykowal.

          Tak bo w inne miejsca nie ma masowej emigracji.


          Pozdrawiam
          • Gość: TYP Re: pare uwag + prosba do typa i innych IP: *.we.mediaone.net 12.07.01, 01:43
            Gość portalu: Maciek S napisał(a):

            > Gość portalu: TYP napisał(a):
            >
            > > Ale ja obsolutnie nie mowie ze jest tu zle a tam wspaniale.
            > > Ja po prostu mowie ze INS w USA jest tragiczny a w tym
            > > momencie mego zycia nie chce juz czekac na zadne papierki
            > > i osobiscie wole wyjechac i pozwiedzac swiat i zyc tam
            > > gdzie mnie chca.
            >
            >
            > Maja spore problemy i wszyscy wala drzwiami i oknami do USA wiec czemu sie dziw
            > ic? Nie pamieta sie
            > jak wygladaly kolejki w PRL?


            Twojej odpowiedzi niestety nie rozumiem, nie wiem o co ci chodzilo.


            > > Ameryka jest taka ze popiera rezimy
            > > semi-nazistowskie w centralnej Ameryce a potem pozwala
            > > wszystkim uchodzcom stamtad uciekac i daje im staly
            > > pobyt.
            >
            > Ogromna przesada. Cos w tym moze byc ale mysle ze to przesada i nie o to chodzi


            A o co chodzi ? Takie sa fakty. USA popieralo/popiera prawicowe rezimy katow i
            sadystow w Ameryce Srodkowej/Poludniowej a potem INS pozwala im przyjezdzac
            uchodzcom do USA masowo i daje im zielone karty. Jest cos takiego w prawie
            imigracyjnym ze jezeli dany osobnik moze byc przesladowany w swoim kraju to moze
            ubiegac sie o zielonke w USA. No i sie ubiegaja.



            > > W Los Angeles biali to juz niecale 30% ludzi.
            >


            > No i czego to dowodzi? Zla? Co to biali sa lepsi iz inni? Ja mysle ze to uprasz
            > czanie problemow i
            > sprowadzanie na plaszczyzne czysto rasowa podczas gdy chodzi o problemy socjaln
            > e i prawne ktore
            > uwidaczniaja roznice miedzy biednymi i bogatymi.


            A byles w Los Angeles ? Przyjedz kiedys i zamiast isc na Rodeo Drive czy Santa
            Monica pojedz np. do East LA, Pacoima, Van Nuys etc. Zobaczysz jak kiedys ladne
            miejsca staly sie obecnie syfem przez latynosow ktorzy tu migruja milionami,
            legalnie i nielegalnie. Oni nie pracuja za 100.000$ na rok, tylko za grosze, to
            prawda ze pomagaja ekonomii bo ktos ta robote musi robic ale zobacz co sie dzieje
            z tym miastem. INS preferuje nielegalnych latynosow niz legalnych europejczykow.



            > > Jednak gdy wysoko wykszalceni profesjonalisci chca tu
            > > mieszkac i pracowac to niestety sa traktowani jak
            > > kryminalisci.
            >
            > Gdzie? Kiedy? Ja jeszcze tak nigdy nie zostalem potraktowany. Owszem probowano
            > cwaniakowac, ale
            > prawo i urzedy byly dosc uprzejme i sprawiedliwe dla mnie... no przynajmniej ba
            > rdziej niz sie tego
            > spodziewalem... Mysle ze to ogromna przesada i naduzywanie okreslen : "jak krym
            > inalisci"? Nie poprostu
            > maja prawo sprawdzic czy przypadkiem nie mamy zlej historiii. Co to takie dziwn
            > e? jakby tak nie byllo to
            > pewnie "Baranina" i pol "Pruszkowa" by mieszkalo wsrod nas i pewnie nikomu bys
            > sie to nie podobalo
            > bo kazdy z nas by mial problemy takie jak sa do dzisiaj w Polsce. Nie po to tu
            > przyjechalem zeby borykac
            > sie z podstawowymi problemami bezpieczennstwa. Chce sobie kupic dom, BMW i Merc
            > edesa jak bede
            > mial taka ochote, ale nie po to by ktos mi to odebral a znajac stan mojego kont
            > a (slyszalem ze to wsrod
            > gangsterow w Polsce stalo sie teraz modne) szantazowal mnie albo porywal rodzin
            > e dla okupu. Do
            > jasnej cholery nie jestem i nie mialem nigdy ambicji byc milinerem, ale chce zy
            > c spokojnie i wygodnie
            > pracujac uczciwie!!!


            Oczywiscie ze sa profesjonalisci traktowani jak kryminalisci. Najpierw sie ich
            zaprasza i oferuje prace a potem jak tylko sa zwalniani to maja 24 godziny na
            spakowanie niekiedy dorobku swego zycia i daje im sie kopa na rozped. A jak nie
            wyjada to INS ich zamknie jak psow i wywali.


            > Tego w Kanadzie, Australii czy gdzie
            > > indziej NIE MA. I to bede zawsze krytykowal.
            >
            > Tak bo w inne miejsca nie ma masowej emigracji.


            Jak nie ma. Kanada przyjmuje wiecej proporcjonalnie ludzi niz USA.
            O Australii to nie wiem, wiem tylko ze w cywilizowanych krajach
            tak sie ludzi nie traktuje jak w USA. Dzieki bogu teraz coraz wiecej
            krajow zabiega o talent wiec coraz wiecej ludzi ma opcje jechania
            nie tylko do USA i coraz wiecej wybiera inne kraje.

            > Pozdrawiam

            Ja tez pozdrawiam.
            • Gość: aj Re: pare uwag o LA... IP: *.methodstudios.com 12.07.01, 19:49
              > A byles w Los Angeles ? Przyjedz kiedys i zamiast isc na Rodeo Drive czy Santa
              > Monica pojedz np. do East LA, Pacoima, Van Nuys etc. Zobaczysz jak kiedys ladne
              > miejsca staly sie obecnie syfem przez latynosow ktorzy tu migruja milionami,
              > legalnie i nielegalnie. Oni nie pracuja za 100.000$ na rok, tylko za grosze, to
              > prawda ze pomagaja ekonomii bo ktos ta robote musi robic ale zobacz co sie dzie
              > je z tym miastem. INS preferuje nielegalnych latynosow niz legalnych
              > europejczykow.

              Hej typ, niestety masz troche racji. Ale popatrz na to w ten sposob - po pierwsze
              tak sie dzieje na calym swiecie, ze biedniejsi jada w bogatsze miejsca szukac
              szczescia. Po drugie sam pewnie jezdzisz do myjni i Latynos myje ci samochod,
              calkiem porzadnie za dolara lub dwa napiwku. Po trzecie nikt ci nie karze jezdzic
              do East LA, z moich znajomych wiekszosc nigdy w zyciu tam nie byla. Po czwarte
              Meksykanie to akurat calkiem mili ludzie, bardzo pogodni, nie narzekaja na swoj
              los, tylko sie ciesza z tego co maja. Po piate wyobraz sobie, ze zamaist nich
              przyjezdzaliby tu Arabowie (jak we Francji) albo Turcy. Absolutnie nie jestem
              rasista, ale jak ktos ma zapisane w religii, ktora wyznaje, ze nalezy zabijac
              innowiercow, to nie specjalnie chcialbym go miec za sasiada. Podobnie wole
              Meksykanow w LA niz Hindusow i Chinczykow w San Fran. A co do INS i ich prefere
              ncji, to niestety polityka smierdzi i zawsze bedzie. Jak tylko bedzie to na reke
              rzadowi, zeby Meksykanie pracowali w rolnictwie (malo kto przezylby w upale na
              sloncu taka robote) itd, tak dlugo bedzie im latwiej. Dlaczego jest im np o wiele
              latwiej niz Kanadyjczykom? Nie mam pojecia, sam tego nie rozumiem. Mysle, ze
              oficer INS jak ma wytyczne typu "Meksykanom latwiej", to tak robi, jak ma
              podjac jakas samodzielna decyzje oparta o indywidualny przypadek, to mu gorzej
              przychodzi. Niestety dotknelo to ciebie - wspolczuje. Mam nadzieje, ze w Kanadzie
              ci sie uda.
              • Gość: aj 3 miliony nielegalnych imigrantow z Meksyku ma dostac zielona karte! IP: *.methodstudios.com 18.07.01, 05:25
                Bush chyba chce sie im przypodobac i zdobyc nowe glosy w
                wyborach za cztery lata.
      • Gość: Maciek S Re: pare uwag + prosba do typa i innych IP: 129.212.11.* 11.07.01, 17:32
        Gość portalu: aj napisał(a):

        > A tak ogolnie mam prosbe do wszystkich, ktorym z jakichs
        > powodow nie udalo sie dostac zielonej karty. Nie
        > wincie za to Ameryki i nie starajcie sie przekonac
        > wszystkich, ze wszystko co amerykanskie jest zle. Kiedys
        > tu przyjechaliscie i wtedy wam sie Ameryka podobala.
        > Teraz musicie stad wyjechac, wiec raptem jest tu zle,
        > a w Polsce czy w Kanadzie jest wspaniale.


        Dobra mysl! Popieram.
    • Gość: VZ Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.214.65.136.Dial1.Boston1.Level3.net 11.07.01, 03:12
      Proponuje www.immigrationportal.com aby wymienic opinie lub porozmawiac z innymi osobami
      bedacymi w sytuacji podobnej do twojej. Wprawdzie wiekszosc respondentow pochodzi z Indii (moga
      oni podlegac innym "quotas"), z pewnoscia dowiedziec sie mozna wlasciwie wszystkiego z relacji z
      "pierwszej reki".
      Powodzenia.
    • Gość: advo Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.physik.uni-ulm.de 12.07.01, 13:08
      Najlepsza metoda uzyskania zielonej karty jest szantaz
      USA tajemnica panstwowa PRL. Na pierwszym miejscu sa tu
      fizycy jadrowi i specjalisci od broni atomowej.
      Metoda jest prosta. Z rownowagi sil (tzn. nie
      wybuchniecia wojny nuklearnej) wynika ze technologia
      wojskowa USA jest mniej wiecej
      rowna technologii wojskowej ZSSR. Ta ostatnia nie jest
      juz chroniona w zaden sposob po upadku komunizmu.
      Zasada jest: Dajcie mi zielona karte albo sprzedam
      tajemnice PRL
      (ZSSR) np. do Iraku. W pelni skuteczna w przypadku
      Rosjan.
      • Gość: advo Re: Czy ktos byl sponsorowany na zielona karte przez pracodawce w USA? IP: *.physik.uni-ulm.de 12.07.01, 13:22
        USA sa bezradne wobec utraty tajemnicy panstwowej od
        strony bylego ZSSR. Jedyna metoda ochrony jest
        brainwash.
        Wybrane osrodki akademickie i inne w USA zajmuja sie
        proba
        niszczenia pracownikow obcokrajowcow aby przestali byc
        wiarygodni jak eksperci w dziedzinie technologii
        militarnej.
        Na szczescie zanim dojdzie do zniszczenia, co zreszta
        zdarza sie
        1/100 (skutecznosc metody jest znikoma) mozna stac sie
        posiadaczem nawet obywatelstwa USA, poniewaz USA
        staraja
        sie nie zdradzic przez symboliczna sciezke w sytemie.
        (Z kariery eksperta technologii wojskowej mozna
        wnioskowac
        o stopniu technologii).
        • Gość: info Re: DO Macka S IP: 209.187.171.* 12.07.01, 23:30
          Czy pamietasz ile razy podpisywales dokumenty w ciagu calego procesu?
          Ja podpisywalem zaledwie raz 4,5 roku temu.
          Kto zadecydowal, aby Twoja sprawa potoczyla sie trybem przyspieszomym?
          Moj adwokat powiedzial, ze jest to bardzo kosztowne przedsiewziecie i
          pracodawcy sie na to nie godza. Chociaz np. Hindusi z ktorymi pracuje ida tak
          jak Ty trybem przyspieszonym. Doslownie brak slow.
          • Gość: Maciek S Re: DO Macka S IP: *.amdahl.com 16.07.01, 21:55
            Gość portalu: info napisał(a):

            > Czy pamietasz ile razy podpisywales dokumenty w ciagu calego procesu?
            > Ja podpisywalem zaledwie raz 4,5 roku temu.

            O ile pamietam to nie podpisywalem nic do DOL. Podpisy skladalem potem na swojej aplikacji I-485 i
            jakichs zalaczonych dokumentach. Nie pamietam czy musialem cos podpisywac na aplikacji I-140 -
            chyba tak (I-140 sklada pracodawca po DOL a przed Twoja aplikacja I-485).

            > Kto zadecydowal, aby Twoja sprawa potoczyla sie trybem przyspieszomym?

            Firma, w zwiazku z dlugim czasem trwania regularnej procedury. Musisz pamietac ze ucziwe firmy
            doskonale sobie zdaja sprawe ze nie stac ich na ryzyko utraty pracownika z projektu w wyniku problemow
            imigracyjnych. Dodatkowo te problemy waza o jakosci zycia prywatnego pracownika i tylko kiepskie firmy
            nie zauwazaja ze to rzutuje na jakosc pracy. Owszem jesli firma widzi ze moze zastapic pracownika w
            krotkim czasie to pewnie bedzie miala w nosie co sie stanie z pracownikiem gdy jego prawo pobytu sie
            zakonczy. Niestety jesli zastapienie pracownika wymaga albo kilku innych, albo wielomiesiecznego
            przeszkolenia (a niestety przeszkolenie nie zastapi ekspertyzy i doswiadczenia) to firma raczej pojdzie na
            reke i pomoze ze sprawami imigracyjnymi. Koszt takiej procedury jest pomijalny z waga projektu i
            pieniedzmi zwiazanymi z samym projektem (jak koszt programu narzedziowego).


            > Moj adwokat powiedzial, ze jest to bardzo kosztowne przedsiewziecie i
            > pracodawcy sie na to nie godza.

            Nie prawda. Twoj adwokat kreci lub nie zna ceny Twojej pracy. W mojej firmie tez mamy taka specjalistke
            od spraw imigracyjnych ktora "zaoszczedzila" po 7 tysiecy dolarow na sprawach imigracyjnych dwoch
            pracownikow. Panowie odeszli od firmy bo sie ociagala w sprawach imigracyjnych. Efekt? Projekt za setki
            tysiecy dolarow (nie za przeproszeniem za zasrane 7 tysiecy) nie udal sie. Ta pani sie kwalifikuje do
            wylotu z firmy a ja wlasnie nad tym pracuje. Jedyne co ja trzyma jeszcze to fakt ze jest dzialaczka w jakiejs
            tam lidze mniejszosciowej. Jednak juz ja ostrzeglem ze jesli cos malego zchrzani w mojej procedurze to
            bedzie miala mojego prawnika na glowie. Zreszta w przypadku niescislosci w procedurze i
            przetrzymywaniu dokumentow moge pozwac ja do sadu (sprawa nie dotyczy na tym etapie tylko mojego
            zatrudnienia i sponsorstwa ale rowniez mojego prywatnego zycia i zaangazowania rodziny) a firma
            takiego pracownika po prostu zwolni za niewlasciwe wykonywanie obowiazkow zawodowych (zadna
            powazna firma nie chce smrodu po swoich pracownikach a sprawy INS sa zwykle naglasniane). ja juz
            jestem bezpieczny i moge zmieniac prace niezaleznie od wszystkiego (na tym etapie zalatwiania
            zielonej).


            Koszt calej zielonej to pewnie okolo 10 tysiecy dolarow. RIR nie jest duzo drozszy ale wymaga pewnie
            dodaktowych dokumentow i dzialania z wyprzedzeniem na etapie DOL (Twojemu prawnikowi chyba nie
            chce sie ruszyc tylka dla Ciebie). Jesli to wysoki koszt to zapytaj prawnika:

            1. Czy on napewno wie ile ty zarabiasz jako informatyk;
            2. Czy zdaje sobie sprawe ze koszt procedury jest - nie oszukujmy sie - wliczony w Twoje wynagrodzenie
            bo jesli nie to mozesz znalezc lepiej platne miejsce pracy; Zielona karta to karta przetargowa przy
            zatrudnieniu!
            3. Czy on wie jaka jest wartosc projektu na ktorym pracujesz i czy koszt procedury to nie jest
            przypadkiem kropla w morzu (w moim wypadku caly koszt projektu to bylo kilkanascie milionow dolarow a
            moja procedura 7-15 tysiecy)
            4. Jesli mozesz to zadaj mu pytanie czy wie ze sa inni prawnicy ktorzy potrafia sprawniej prowadzic takie
            sprawy.

            O mozliwosci RIR rozmawiaj z pracodawca a nie z prawnikiem. To firma decyduje czy sprawa pojdzie RIR
            czy nie bo to firma placi a nie Twoj prawnik. Jesli prawnik jest marudny albo drogi to mozna wziac innego
            i z tym to on sie musi liczyc. Wiele firm pozwala na to zeby samamu znalezc sobie prawnika i tylko Twoj
            szef i Human Resources firmy beda sie potrzebowaly kontaktowac ze wskazanym przez Ciebie
            prawnikiem.

            Jesli masz problemy z tym konkretnym prawnikiem to wez porade u innego i zapytaj o koszt RIR w
            Twoim wypadku (kazdy wypadek jest inny!). "Duzo" to nie odpowiedz - licza sie konkretne sumy i czas.
            Jesli chcesz to zawsze mozesz doplacic za przyspieszenia i mozesz zaoferowac to sam jesli Ci zalezy.


            > Chociaz np. Hindusi z ktorymi pracuje ida tak
            > jak Ty trybem przyspieszonym. Doslownie brak slow.

            Wyglada na to ze masz bardzo niesprzyjajace warunki. Tak to czasami bywa. Mam nadzieje ze chociaz
            dobrze placa. Jesli Twoi wspolpracownicy sa zatrudniani przez ta sama firme to mozesz zapytac jak to
            jest z tym RIR i dlaczego dla Ciebie takiej mozliwosci nie ma - skad to sie bierze (pytaj pracodawcy a nie
            prawnika - prawnik tylko wykonuje to do czego autoryzuje go firma i za co mu placi).


            Powodzenia
            • Gość: Mag Re: info IP: *.duke-energy.com 16.07.01, 23:36
              Prawnik imigracyjny firmy lub wynajety przez firme zawsze bedzie pracowal dla
              firmy, a nie dla Ciebie. Wynajmij wlasnego prawnika, to bedzie pracowal dla
              Ciebie. Ale nie idz do jakiegos prawnika z ogloszenia z ostatniej strony
              gazety, tylko do firmy prawniczej, ktora specjalizuje sie w procedurach
              imigracyjnych. Oni to zrobia zgodnie z litera prawa, bo sa za to odpowiedzialni
              i tak ja napisal Maciek, mozna ich zasadzic, jak cos spieprza. Fakt, bedzie Cie
              to kosztowalo. Mnie to kosztowalo 10 tys. dolarow z wlasnej kieszeni (mniej
              wiecej polowa to rozmaite koszty zwiazane z GC, a drugie pol to legal fees),
              ale zalatwilam to w 2.5 roku od momentu podpisania umowy z prawnikiem do
              momentu ostatniego interview. Ale to warto, bo nie masz zadnych zobowiazan
              wobec firmy i kiedy odejdziesz na drugi dzien po dostaniu GC, to nie bedzie
              zadnej "bad blood". Nota bene, te 2.5 roku byly przez DOL, a nie RIR.
            • Gość: info Re: DO Macka S IP: *.as5300-6.dialup.nyc.ny.metconnect.net 18.07.01, 01:22
              W jakiej dziedzinie informatyki tak szybko czekaliscie na zielona karte?
              Specjalisci z jakiej dziedziny komputerowej (jezyki, bazy danych czy DBA) sa
              obecnie najbardziej poszukiwani w USA?
              Moja firma bezposrednio nie produkowala oprogramowania a robila tzw. sub-
              contract dla duzych firm. Mam az dwoch posrednikow a kazdy z posrednikow
              zatrzymuje po conajmniej 20$/godzine. W dodatku w mojej specjalnosci nie ma juz
              takiego zapotrzebowania jak 3 lata temu. Jakie zdolnosci maja przyszlosc na
              rynku komputerowym?
              • Gość: Maciek S Re: DO Macka S IP: *.amdahl.com 19.07.01, 19:21
                Gość portalu: info napisał(a):

                > W jakiej dziedzinie informatyki tak szybko czekaliscie na zielona karte?

                Nowej i do niedawna nieznanej an rynku, ale to nie wyjatek.

                > Specjalisci z jakiej dziedziny komputerowej (jezyki, bazy danych czy DBA) sa
                > obecnie najbardziej poszukiwani w USA?

                Wszyscy tylko wolniej bo wybor kandydatow jest duzy a rynek powolny. Zorientuj sie w ogloszeniach (np.
                na internecie albo w gazetach). W gazetach znajdziesz przeciez ogloszenia ze specjalnosciami tych co
                ubiegaja sie o zielona, nie? Przeciez to pierwszy krok procedury - ogloszenia i DOL certification.

                > Moja firma bezposrednio nie produkowala oprogramowania a robila tzw. sub-
                > contract dla duzych firm.

                Wielu tak robilo. Sprobuj zostac stalym pracownikiem (na czas zalatwiania zielonej). Troche mniej placa,
                ale masz dobre benefity i zwykle latwo zasponsoruja zielona.

                > Mam az dwoch posrednikow a kazdy z posrednikow
                > zatrzymuje po conajmniej 20$/godzine.

                Pozbadz sie conajmniej jednego. Potrzebna ci jest tylko firma konsultingowa ktora poszukuje i lokuje Cie
                na projektach. Z nia mozesz miec powazna umowe. Pozbadz sie kontraktora. Sa dwie sprawdzone
                metody: a) doczekaj do konca kotraktu; b) zaproponuj ze zaplacisz gotowka za zwolnienie z kontraktu
                okreslonej sumy od razu - nie bedzie malo, ale to Twoj koszt za uwolnienie i tak ktos z moich znajomych
                zrobil.


                > W dodatku w mojej specjalnosci nie ma juz
                > takiego zapotrzebowania jak 3 lata temu.

                To niedobrze ze polegales na swoich starych umiejetnosciach. Czy zapomniales o samoksztalceniu w
                nowych technologiach? Informatyka to jest najszybsza dyscyplina gdzie technologie rozwijaja sie
                znacznie szybciej niz w innych dyscyplinach. Nie mozesz siedziec jak przed laty programisi na
                mainframe''ach.

                > Jakie zdolnosci maja przyszlosc na
                > rynku komputerowym?

                Przepraszam, ale na takie pytania nie odpowiadam. Po pierwsze gdybym wiedzial (ba! gdyby ktokolwiek
                byl w stanie przewidziec to z cala pewnoscia) to juz bym byl milionerem albo miliarderem. Po drugie
                kazdy musi zrobic wlasne rozeznanie rynku. Czytaj wiecej... i to nie tych ksiazek z cyklu jak programowac
                w C++, ale po co to robici i jak sie ksztaltuje rynek informatyczny. Nigdy nie mozesz polegac mna jednej
                umiejetnosci informatycznej do konca zycia... no chyba ze przewidujesz zyc do dwoch lat... mam nadzieje
                ze nie jestes takim pesymista.

                Poza tym jest kilka regul ktorymi trzeba sie kierowac przy podejmowaniu decyzji. Sadze ze sobie
                je wypracowales. Wiesz dobrze ze gdzie jest duze ryzyko (np. male zapotrzebowanie na specjalnosc
                ilosciowo, ale za to bardzo silne w waskiej specjalnosci) to mozna wiecej zyskac. Tam gdzie jest
                bezpiecznie (powszechne umiejetnosci, a wiec i duza ilosc pozycji) nie zawsze jest najlepiej. Liczy sie
                wiedza, myslenie i instynkt. Musisz sam zrobic rozpoznanie. Popytaj tez ludzi wokol co sie oplaci i co
                warto robic oraz co ma szanse rozwinac sie dynamicznie. Moja dziedzina? Nie. Bardzo waska
                specjalizacja i zwykle trzeba duzo szczescia zeby sie przebic chociaz troche. Za to duzo satysfakcji,
                interesujace technologie (prawie wszystkie dziedziny) no i tego... no wiesz, nie?



                Pozdrawiam
                • Gość: Mateo Re: DO Macka S IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.01, 21:51
                  Chlopaki! Ratunku!
                  Jestem operatorem filmowym (po studiach, bez dyplomu) z 10-cio letnim
                  doswiadczeniem (dokument, fabula, TV). W Polsce wlasnie na wiele lat zawalil
                  sie rynek na uslugi takich "typow" jak ja. Jak zalatwic wize USA z prawem do
                  pracy? Kompletnie nie wiem, jak sie do tego zabrac. We wrzesniu bede w NY z
                  wiza tzw. "sluzbowa". Nie chcialbym jednak podejmowac pracy nielegalnie.
                  Amerykanie potrzebuja operatorow niestety nie na etat, tylko na okres zdjec do
                  pojedynczych produkcji.
                  Z gory dzieki!

                  PS- Niech nikt z Was nie mysli o powrocie do kraju. To jest dopiero poczatek
                  wieloletniej, glebokiej recesji.
                  • Gość: Michal Wiza do USA. IP: *.lakwod2.co.home.com 12.08.01, 02:58
                    Mozesz zalatwic wize jezeli otworzysz wlasna firme i posiadasz "udokumentowane"
                    doswiadczenie w swoje branzy, kosztuje to kilka tysiecy, ale w sprawie
                    szczegolow musisz sie poradzic prawnika. Pozatym na tej wizie nie mozesz starac
                    sie o Zielona karte.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: Mateo Re: Wiza do USA. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.01, 03:01
                      Dzieki. Czy to jest uwarunkowane jakimis kwotami, ktore trzeba zainwestowac w
                      USA? Warto o to pytac w amerykanskiej ambasadzie?
                      Pozdrawiam
                      • Gość: --Michal Re: Wiza do USA. IP: *.lakwod2.co.home.com 13.08.01, 06:40
                        Nie, to nie jest wiza inwestycyjna. Jezeli chcesz investowac to chyba minimum
                        jest $0.5 mln. To jest po prostu H1 tylko sam siebie zatrudniasz. Nie wiem czy
                        to zalatwisz w ambasadzie. wiedzej informacji mozesz znalezc na stronie ins.
                        pozdrawiam.
    • Gość: Jaro Prawnik imigracyjny w Chicago IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 23.08.01, 10:33
      Mam H1B i aktualnie pracuje dla firmy w Chicago
      (calkiem przypadkiem akurat w Chicago) Wlasnie chce sie
      zaczac starac o GC. Czy ktos ma jakies rekomendacje co
      do dobrego prawnika/kancelari imigracyjnej z Chicago?
      Interesuja mnie tez negatywne rekomendacje (na kogo
      uwazac).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka