Dodaj do ulubionych

Nasze poczatki jezykowe

IP: *.adsl.hansenet.de 08.01.02, 14:37
Mysle, ze najwiekszym klopotem i wstydem na poczatku naszej emigracji byly
wlasnie klopoty zwiazane z nieznajomoscia j. obcego w danym kraju. Przynajmniej
dla mnie.
Ilez upokorzen trzeba bylo znosic wlasnie z tego wydawaloby sie blahego powodu.

Wyjezdzajac z Polski uznalam, ze moj niemiecki jest wystarczajacy by porozumiec
sie chociaz w najbardziej podstawowych tematach. Nic bardziej mylnego !
Moj akcent i sposob mowienia sprawial, ze nawet najbardziej wyrozumiali Niemcy
patrzyli na mnie z otwartymi ustami.
Ale nie problem w zadawaniu pytan(tego mozna bylo sie wyuczyc na pamiec) lecz w
zrozumieniu pozniejszej odpowiedzi. Albo gdy na zadane pytanie(wyuczone) z
drugiej strony padalo pytanie dodatkowe nie przewidziane juz w programie
pytajacego.
Moze podam przyklad. Mialam b. powazne spotkanie w zwiazku z mieszkaniem.
Stremowana czekalam w kolejce w "spoldzielni mieszkaniowej". Pierwsze pytanie
(wykute) o termin i miejsce zasiedlenia powiedzialam poprawnie, facet z milym
usmiechem odpowiadal bardzo grzecznie i wyczerpujaco. Za wyczerpujaco !
Wiedzialam, ze sa to rzeczy nie blahe bo egzystencjonalne, wiec podeszlam do
jego biurka juz po jego wypowiedzi i ... podnioslam sluchawke telefonu
wykrecajac numer do kolezanki. Nie zapomne jego miny nigdy. Strach polaczony ze
zdziwieniem i konsternacja. Ale zachowal spokoj i grzecznosc. Porozmawialam
chwile z kolezanka, wytlumaczylam jej w czym rzecz i przekazalam sluchawke
jemu, ktory wtedy juz zbaranial. Ale sluchawke przyjal i nawet zaczal sluchac
i tlumaczyc do sluchawki to, co wczesniej tlumaczyl byl mnie.
Oboje zadowoleni (on predzej rozsmieszony) rozstalismy sie w zgodzie.
Tak to bylo na poczatku i chociaz od tych wydarzen minelo juz 16 lat to nie
zapomne tego nigdy.
Potem zaczelam duzo czytac, sluchac i gdzies tak po roku uznalam, ze moge
publicznie odezwac sie nie robiac sobie i innym konsternacji. Tak, ze niejako
jestem samoukiem, chyba jak wiekszosc z nas.
Jakie byly Wasze doswiadczenia, czy chcielibyscie sie podzielic ?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Nasze poczatki jezykowe 08.01.02, 15:12
      w moim przypadku ang.
      No uczyli mnie w liceum, na poczatku. Potem byl podzial na grupy, kto zdale
      radziecki , kto angielski na maturze- bylam w tej pierwszej grupie.
      Moja znajomosc ograniczala sie do umiejetnosci przetlumaczenia prostego tekstu,
      przeczytaniu artykuliku w czasopismie mlodziezowym- wtedy chyba BRAVO. i tyle.
      Po przyjezdzie tu moje dzieci wiedzialy tylko jak powiedziec ,ze chca do
      lazienki i "prosze zadzwonic po moja mame". Coz z tego ,ze mozna bylo po mnie
      zadzwonic, przychodzilam do szkoly i dalej nie wiadomo bylo o co chodzi.
      Ogladalismy duzo tv, zwl kreskowek, chodzilismy do YMCA i o dziwo jezyk powoli
      sam wchodzil. Dzieci po pol roku rozmawialy miedzy soba po angielsku.
      Ja zapisalam sie na kurs dla zaawansowanych i teraz jest ok.
      Problem, ze mlodsze dziecko ma klopot aby sie z dziadkami dogadac w jezyku
      ojczystym i tyle
      Mozna sie nauczyc dosc szybko, warunki sa.
    • Gość: Pola Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.extern.kun.nl 08.01.02, 15:38
      Podoba mi sie ten watek smile

      Ja mieszkam w Holandii, a tutaj praktycznie z kazdym
      mozna dogadac sie po angielsku (z wyjatkiem tego
      naj-starszego pokolenia).
      Mimo, ze w liceum z angielskiego mialam piatke, to taka
      nauka w szkole nie przygotowuje wogole do
      porozumiewania sie jezykiem w codziennych sytuacjach
      (albo ja mialam taka marna nauczycielke), w zwiazku z
      tym na poczatku mialam problemy z najprostszymi
      sprawami, zwrotami, slowami. Bylo minelo wink
      Uwazam jednak, ze najwazniejsze jest to przelamanie sie
      i chec porozumienia sie, wtedy nawet w ciezkich
      sytuacjach mozna wytlumaczyc cos "naokolo".
      Teraz postanowilam tu zostac, a do znalezienia dobrej
      pracy i wogole do zycia tutaj potrzebna jest znajomosc
      przeuroczego jezyka niderlandzkiego, ktorego pilnie sie
      ucze smile Jest trudny, ale na razie nie mialam WIEKSZYCH
      problemow, tylko mam ten problem co na poczatku z
      angielskim - nie moge sie przelamac, zeby zaczac po
      prostu uzywac go na codzien...
    • Gość: Doki Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.turboline.skynet.be 08.01.02, 16:23
      Niedlugo po przyjezdzie przyszlo mi pracowac z facetem, ktory mowil po
      angielsku rownie slabo jak ja wowczas po niderlandzku. Uzgodnilismy, ze lepiej
      bedzie jak przejdziemy na niderlandzki: dla mnie korzysc, a on nie lamie sobie
      jezyka. W ten sposob mialem od rana do nocy darmowe konwersacje.
      Dzis nawet w myslach klne po niderlandzku.
      • Gość: Pola Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.extern.kun.nl 08.01.02, 17:13
        A u mnie to lenistwo sad
        Raz na jakis czas decydujemy z moim facetem: koniec z
        angielskim, zaczynamy rozmawiac po nid. - dziala ...
        przez godzine, wystarczy, ze nie potrafie znalezc
        jednego slowa i znowu przechodzimy na ang.
        wrrrr sad sama jestem na siebie zla za to
        • Gość: Doki Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.turboline.skynet.be 08.01.02, 17:49
          U mnie w domu wylacznie polski, chyba ze mamy z zona inna fanaberie. Dziecku
          powoli robi sie wszystko jedno.
        • Gość: Doki Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.turboline.skynet.be 08.01.02, 17:50
          To dziwne, bo niderlandzki wydaje mi sie bardzo elastyczny i po tych latach
          spedzonych tutaj czasem latwiej znalezc mi krotkie i odpowiednie slowko
          niderlandzkie niz polskie.
          • Gość: Pola Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.extern.kun.nl 08.01.02, 18:52
            hmm...no tak, tylko, ze moj chlop po polsku to tylko
            prosze, dziekuje, na zdrowie itp smile do konwersacji nie
            wystarczy smile
            zgadzam sie z tym, ze niderlandzki jest elastyczny,
            mnie tez jest czasem latwiej znalezc slowo w nid. niz w
            ang. smile
            powoli robie nam sie watek o j. nid, Doki smile
    • Gość: p. Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.02, 18:16
      U nas na poczatku bylo podobnie. To znaczy smetnie a czesto smiesznie. Pamietam
      jak po paru miesiacach pobytu w Niemczech doszlismy z zona do konstruktywnwego
      wniosku, ze najlepsza metoda do poprawienia naszego j. niemieckiego (wowczas
      wydawalo nam sie, ze go juz znamy)bedzie po prostu, ze codziennie po poludniu
      bedziemy w domu przez 1 godzine (zawsze miedzy 15 a 16) mowic tylko po
      niemiecku. Pierwszego dnia to jeszcze nie podpadlo. Ja bylem "akurat"
      zaglebiony w lekturze ksiazki zona miala cos pilnego do zrobienia w kuchni. Ale
      juz drugiego dnia (ok. 15:30) wybuchnelismy oboje smiechem. Tak jak w Twoim
      poscie: wyuczone zwroty, standartowe pytania i odpowiedzi to naprawde tylko
      poczatek!
      Teraz po 11 latach wyglada to juz troche inaczej smile. Smiesznie jest ale nadal.
      Najbardziej wtedy gdy dzieci (tu urodzone) zaczynaja wytykac nam bledy
      gramatyczne w j.niemieckim uzywajac przy tym takiego j.polskiego, ze pozal sie
      Boze!

      p.
      • Gość: Elf Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.adsl.hansenet.de 08.01.02, 18:49
        Z dziecmi to troche jest, ze tak powiem dziwnie. Moj syn mial 4 latka jak tu
        przyjechal a corka urodzila sie juz w BRD. Od poczatku mowilismy i mowimy do
        nich po polsku i dlatego dzieciaki przyswioly sobie jezyk polski do perfekcji,
        naprawde. Natomiast niemieckiego nauczyli sie w przedszkolu, bron boze ode
        mnie smile))
        Dzieciaki nie lubia jak mowie do nich po niemiecku, bo od razu jest wysmiewany
        moj akcent. Zawstydzaja mnie tym i przedrzezniaja, glupiki jedne !! Niestety
        akcentu nigdy sie nie pozbedziemy. Taki nasz znak wyrozniajacy i troche
        pietno ...

        Pozdrawiam
        • Gość: Lena Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.upc-d.chello.nl 08.01.02, 21:27
          Ja rowniez mieszkam obecnie w Holandii...i historia byla podobna. Z moim
          angielskim bylo na tyle latwo ze pracowalam w PL jako tlumacz wiec tutaj nie
          mialam wiekszych problemow. Pozniej zaczelam chodzic na kurs holenderskiego ale
          po powrocie przechodzilismy na angielski. I tak sobie trwalam w zadowoleniu az
          do momentu kiedy moj facet stwierdzil ze tak dluzej byc nie moze i z jednej
          minuty na druga przeszlismy na holenderski. Oh..jaka ja bylam zla, ile razy
          krzyczalam ze nie rozumiem...ale on i tak swoje po holendersku oczywiscie.
          Teraz, patrzac z perspektywy czasu mysle ze to byla dobra szkola z korzyscia
          dla mnie.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Lena Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.extern.kun.nl 09.01.02, 16:19
            No to mialas szczescie smile))
            Bo moj facet jest rownie leniwy jak ja, wiec co sie
            bedzie wysilal smile
            A tak powaznie - to juz sie biore do nauki smile
            Groetjes!
            • Gość: Pola POLA A NIE LENA OCZYWISCIE :)))))))))) IP: *.extern.kun.nl 09.01.02, 16:22
              ale wpadka, hehe smile
        • Gość: p. Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.02, 21:38
          Gość portalu: Elf napisał(a):

          > Z dziecmi to troche jest, ze tak powiem dziwnie. Moj syn mial 4 latka jak tu
          > przyjechal a corka urodzila sie juz w BRD. Od poczatku mowilismy i mowimy do
          > nich po polsku

          My rowniez tylko po polsku. Te proby, o ktorych pisalem to byly jeszcze za czasow
          kiedy dzieci nie bylo

          >i dlatego dzieciaki przyswioly sobie jezyk polski do perfekcji,

          Co rozumiesz przez perfekcje? Mowic, mowia ale jak juz kartke z pozdrowieniam z
          Polski przeczytac maja to... tragedia


          > naprawde. Natomiast niemieckiego nauczyli sie w przedszkolu, bron boze ode
          > mnie smile))

          Dlaczego "bron Boze"?


          > Dzieciaki nie lubia jak mowie do nich po niemiecku, bo od razu jest wysmiewany
          > moj akcent. Zawstydzaja mnie tym i przedrzezniaja, glupiki jedne !!

          Nie wiem ile Twoje dzieci maja lat ale moim na razie jeszcze do glowy nie
          przychodzi nas wysmiewac a jesli mialyby zaczac to wtedy porozmawiamy o ich
          umiejetnosciach w j. polskim

          > Niestety akcentu nigdy sie nie pozbedziemy. Taki nasz znak wyrozniajacy i
          troche pietno ...

          Masz racje ... na pewno sie nie pozbedziemy ale czy od razu pietno?

          p.

          • Gość: Elf Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.adsl.hansenet.de 08.01.02, 22:44
            Gość portalu: p. napisał(a):

            > Gość portalu: Elf napisał(a):
            >
            > > Z dziecmi to troche jest, ze tak powiem dziwnie. Moj syn mial 4 latka jak
            > tu
            > > przyjechal a corka urodzila sie juz w BRD. Od poczatku mowilismy i mowimy
            > do
            > > nich po polsku
            >
            > My rowniez tylko po polsku. Te proby, o ktorych pisalem to byly jeszcze za czas
            > ow
            > kiedy dzieci nie bylo
            >
            > >i dlatego dzieciaki przyswioly sobie jezyk polski do perfekcji,
            >
            > Co rozumiesz przez perfekcje? Mowic, mowia ale jak juz kartke z pozdrowieniam z
            >
            > Polski przeczytac maja to... tragedia
            >

            Czytac i pisac nauczyli sie ode mnie.
            >
            > > naprawde. Natomiast niemieckiego nauczyli sie w przedszkolu, bron boze ode
            >
            > > mnie smile))
            >
            > Dlaczego "bron Boze"?
            >
            >

            Bo jaka to nauczycielka, ktora sama nieraz bledy robi. Niemiec nauczy na pewno
            lepiej, a szczegolnie wymowy.

            > > Dzieciaki nie lubia jak mowie do nich po niemiecku, bo od razu jest wysmie
            > wany
            > > moj akcent. Zawstydzaja mnie tym i przedrzezniaja, glupiki jedne !!
            >
            > Nie wiem ile Twoje dzieci maja lat ale moim na razie jeszcze do glowy nie
            > przychodzi nas wysmiewac a jesli mialyby zaczac to wtedy porozmawiamy o ich
            > umiejetnosciach w j. polskim
            >

            20 i 13 a o ich umiejetnosciach j.w.

            > > Niestety akcentu nigdy sie nie pozbedziemy. Taki nasz znak wyrozniajacy i
            > troche pietno ...
            >
            > Masz racje ... na pewno sie nie pozbedziemy ale czy od razu pietno?
            >
            > p.
            >
            Fakt, za duzo powiedziane.

            Ale, ale schodzimy z tematu, mielismy tutaj mowic o NASZYCH perypetiach, nie
            dzieciecych umiejetnosciach smile

            Pozdrawiam

    • esther Re: Nasze poczatki jezykowe 09.01.02, 09:33
      A ja mialam troche inna sytuacje - o dziwo moi rodzice nawet za komuny uwazali
      ze jezyki trzeba znac i kiedy mialam 5 lat, zanim poszlam do szkoly, zalatwili
      mi prywatne lekcje angielskiego, dwa razy w tygodniu, pozniej czesciej. Mimo iz
      nie bylo zbyt duzo kasy w domu, jakims cudem oszczedzili na moje wyjazdy do
      szkoly w Anglii (mialam 12-14 lat), tak ze kiedy zdecydowalam sie na przyjazd
      tutaj na studia, musze przyznac ze nie mialam wiekszych problemow, a przez
      ostatnie 8 lat od kiedy jestem w Anglii, w sumie najbardziej podszlifowalam
      akcent, no i slownictow w branzy ktorej pracuje.
      Jestem b. wdzieczna rodzicom ze juz wtedy, na poczatku lat 70-tych, mysleli o
      tym. Oprocz tego, moj dziadek i babcia mowili w domu tylko po niemiecku, i od
      nich jako dziecko nauczylam sie tego jezyka.
      Mam zamiar swoim dzieciom rowniez w ten sposob pomoc - mam tutaj znajomych,
      ktorych rodzice pochodza z roznych krajow i niejedna osoba wyrosla mowiac
      kilkoma jezykami. To niesamowite jak dzieci szybko sie ucza, i o ile trudniej
      przychodzi to pozniej...
      Pozdrawiam wszystkich nadal uczacych sie jezykow.
      Esther
      • mary_z_danii Re: Nasze poczatki jezykowe - Esther & all 09.01.02, 19:22
        Fakt, dzieciaki ucza sie nieprawdopodobnie szybko smile)
        Moj syn (obecnie 19-letni) z mieszanego malzenstwa polsko-dunskiego urodzil sie
        w Szwecji, od 8 lat mieszkamy w Danii. Syn mowi znakomicie po polsku (gorzej z
        czytaniem, jak ktos wczesniej tez wspomnial).. i oczywiscie perfekcyjny
        szwedzki i dunski (plus jezyki wyuczone w szkole, czyli angielski i niemiecki).
        Moj szwedzki - po pierwszych 2 latach, kiedy dawalam sobie rade z zupelnie
        niezlym angielskim - stal sie na tyle dobry, ze skonczylam w Szwecji studia po
        5 latach pobytu.
        Gorzej troche z dunskim, ktory jest zbyt podobny do szwedzkiego... i po dzis
        dzien brzmi bardziej jak pan-skandynawski lol Duzo lepiej jednak jest z moja
        znajomoscia pisanego dunskiego, nawet pracuje jako tlumaczka.
        Pozdrowienia, Esther, dawno Cie nie widzialam na forum smile
        PS. I prosze, bez zadnych glupich komentarzy o kolejnej emigrantce, ktora sie
        tylko chwali wink
        • Gość: Sexy_MF Re: Nasze poczatki jezykowe - Esther & all IP: *.netcom.ca 09.01.02, 19:32
          Ja siem wcale nie chwalem, ja po prostu mam talent do ... jenzyka!
          • mary_z_danii Re: Nasze poczatki jezykowe - MF something 09.01.02, 19:39
            ...... ale talentu do ortografii to Bozia ci nie dala, co?
            Spadaj, jesli nie masz nic ciekawego do powiedzenia na temat tego watku.
            • Gość: Sexy_MF Re: Nasze poczatki jezykowe - MF something IP: *.netcom.ca 09.01.02, 22:41
              Moze i Ty umiesz dobrze pracowac jezykiem, ale przy okazji jestes
              niegrzeczna i sie wychwalasz za duzo ...
            • esther Re: Nasze poczatki jezykowe - do Mary 10.01.02, 09:48
              Ja rowniez witam, dawno sie nie 'widzialysmy'!!!
              A co do chwalenia sie, to raczej powinnismy sie cieszyc ze ludzie znaja i chca
              uczyc sie jezykow, i nie widze przyczyny dal ktorej mamy sie troche nie
              pochwalic. Szczegolnie jesli ktos nad nauka ciezko pracuje i jest dumny z
              efektow (tak jak ty jestes na pewno dumna z syna)
    • Gość: Ewa Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.uia.ac.be 09.01.02, 11:29
      ja nie znam niderlandzkiego (jeszcze)oprocz paru podstawowych zwrotow i tego co
      zapamietam czytajac napisy w telewizji. Umiem za to dobrze angielski i nie mam
      problemow w Anterpii. Pracuje na Uniwersytecie gdzie jest duzo obcokrajowcow i
      w zasadzie angielski jest jezykiem oficjalnym, no i praktycznie w kazdym
      sklepie czy biurze angielski nikogo nie zaskakuje. Z ukochanym (Belg) rozmawiam
      po angielsku. Planuje zaczac nauke niderlandzkiego od lutego i szczerze mowiac
      nie moge sie juz doczekac
      pozdrawiam
      Ewa
      • Gość: Doki Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.unknown.uunet.be 09.01.02, 18:21
        Zdradz gdzie? Na UFSIA sa, moim zdaniem, najlepsze
        kursy. To dziala, sprawdzalem na sobie i na najlepszej
        zonie swiata.
        • Gość: Ewa Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.turboline.skynet.be 09.01.02, 22:34
          niestety nie na UFSIA, na UIA. moja kolezanka-polka konczy juz 4 poziom i
          radzi sobie doskonale. mam nadzieje ze po ulonczeniu pierwszego poziomu, w
          czerwcu bede w stanie sklecic pare zdan.
          pozdrawiam
          Ewa
          • Gość: Doki Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.turboline.skynet.be 10.01.02, 10:26
            Masz na mysli Initiatief Nederlands? W takim razie serdecznie pozdrow ode mnie
            Kris VDP!!!
    • Gość: Sexy_MF Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.netcom.ca 09.01.02, 18:48
      Pracy jezykiem sie nikt jeszcze nie nauczyl w szkole, nawet w tzw. szkolach
      jezykowych. Tam zbyt duzy nacisk jest kladziony na teorie, podczas gdy
      praktyka jest o wiele wazniejsza. Ja potrafie nauczyc nawet najwolniejsze
      w jeden gora dwa dni i to gratis!
    • Gość: Elf Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.adsl.hansenet.de 12.01.02, 14:58
      Mal Mal opowiedz cos o swoich poczatkach z jezykiem ...
    • Gość: karol w. Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.sympatico.ca 12.01.02, 19:25
      czas i aktywnosc jezykowa sa najlepszymi srodkami na nieznajomosc jezyka kraju
      do ktorego sie emigruje. podczas gdy ja przywiozlem tutaj angielski na
      poziomie, ktory pozwolil mi zaczac zaraz uczyc studentow, znam wielu ktorzy
      zaczynali od 50 slow. w ciagu paru lat pokonali te bariere, ale mozna to
      osiagnac tylko przez aktywny stosunek do otoczenia - czytanie miejscowych
      gazet, niepolscy znajomi, praca wsrod tubylcow. co do dzieci nie
      przywiazywalem do ich znajomosci polskiego uwagi, ich celem jest zrobic kariere
      w jezyku angielskim i nie ma sie co wpedzac w stressy z tego powodu.
    • Gość: Rado Re: Nasze poczatki jezykowe IP: *.tychy-ak.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 20:53
      nikt nie mówił,ze będzie łatwo...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka