Gość: jasza
IP: 209.177.239.*
25.07.01, 18:17
Pytanie jest raczej do historyka. Czy to jednak prawda,ze w krajach, w ktorych
istnialy sprzyjajace warunki do rozwoju nienawisci do Zydow, konczace sie
wypedzeniami, lub pogromami, w krajach tych rozpoczynal sie proces degradacji
kulturalnej, moralnej i gospodarczej, prowadzacy do stopniowego upadku i w
koncowym efekcie do stagnacji na niskim poziomie we wszystkich dziedzinach
aktywnosci danego narodu ? Sa jednak tego liczne przyklady w histori, np.Rosja,
Hiszpania, Persja, Polska. Przeciez nienawisc, jakakolwiek by nie byla, zatruwa
tez inne relacje, nie tylko te odnoszace sie do Zydow. Po za tym jest jeszcze
jeden problem, czy Bog staje po stronie nienawidzacych, przeciez podobno Jezus
przestrzegal przed tym aby wystrzegac sie emocjonalnych skrajnosci i nawolywal
aby sie modlic o tych, ktorzy sa naszymi wrogami i jeszcze dalej, oswiadczyl
aby milowac nieprzyjaciol. Trudne to, ale cos w tym musi byc, skoro sam Bog ma
takie standarty. Nie mam do Zydow zadnego stosunku ale konkludujac, czy nie
lepiej dla wlasnego dobra nie wylawac na nich brudow i kwasow.