trojmiejska
13.11.03, 22:56
hello,
wiem ze tytuł brzmi depresyjnie i sugeruje traumę...nic z tych rzeczy

Dzięki wszystki e-żony Angielskie za odpowiedż.
Od września zamieszkam w Anglii, najprawdopodobniej w połud Wimbledonie. Mój
przyszły na fisia na punkcie tzw . "dobrych dzielnic" i nie może zrozumieć
że nie mam nic przeciwko mieszkaniu np na Elephant&castle.
Teściową przyszłą poznałam...wysłała mi nawet kartkę z okazji zaręczyn, jest
bardzo miła ale sztywna niemiłosiernie. Na dzbanek do herbaty wkłąda kure
(dosłownie0 zrobion a z wełny żeby herbatka nie stygła, podobny druciany cud
(tym razem w formie lali) ma na...papierze toalet w kibelku...Mam nadzieję
że jakoś się zrozumiemy...kiedys...kto wie moze kiedyś też kurę taką sobie
zakupię...
Z moich obserwacji wynika że życie rodziine ANg to ustawianie kartek od
rodziny na kominku...
Chętnie poznam blizej e-żonę.W Anglii dosyć często bywam, spędziłam nawet
całe lato ( obfitujące w małe załamanko bo nikt mnie nie chciał zatrudnić a w
końcu jak znalazłam sobie pracę to mi nie zapłacili -na koncercie R.
williamsa) i wybieram się na dłuzej niedługo. Chętnie z kims sie
zaprzyjażnie. pozdr.
ps. napiszcie cos jeszcze co zaskoczyło was w Anglii. Domyślam sie że to
trochę ina para kaloszy-jechać tam sobie na wakacje a na całe życie.pozdr.ola